Zbiórki

Katarzyna Opacka, Białystok

Zbiórka na nierefundowany lek dla Katarzyny

Mam na imię Katarzyna. Mam 55 lat. Wychowuję 12-letnią córkę. Do marca 2023 r. pracowałam intensywnie zawodowo. Wówczas moje poukładane życie stanęło dosłownie "na głowie". Badania wykazały, że choruję na obustronnego zaawansowanego miejscowo, hormonozależnego raka piersi z przerzutami do węzłów chłonnych. Przeszłam cykl 16-tu agresywnychchemioterapii i dwie rozległe operacje - obustronne mastektomie z usunięciem węzłów chłonnych. Po operacji okazało się, że nowotwór nie odpowiedział na zastosowane leczenie. Wszystkie węzły chłonne zajęte były przez komórki nowotworowe. Podjęłam dalsze leczenie. Niedawno zakończyłam cykl radioterapii. Borykam się z bólem, zmęczeniem i neuropatią oraz innymi skutkami ciężkiego leczenia. Konieczna jest dalsza stała rehabilitacja, aby utrzymać sprawność obu rąk. Przede mną kolejny etap - horomoterapia. Lekarze zalecili włączenie do hormonoterapii także abemacyklibu (Verzenios) - nowoczesnego leku celowanego. Zapobiega on nawrotom choroby i przerzutom odległym, a ryzyko ich wystąpienia w moim przypadku jest ogromne. Niestety abemacyklib nie jest lekiem refundowanym w Polsce w moim stadium choroby. Mogę go nabyć jedynie prywatnie. Koszt miesięcznej kuracji wynosi około 6500 zł. Lek należy brać przez dwa lata. Łączny koszt kuracji abemacyklibem to ok.156 000 zł. Nie stać mnie obecnie na zapewnienie we własnym zakresie takiej kwoty. Moim marzeniem jest patrzeć, jak dorasta moja córka, uczestniczyć w jej życiu i wychowaniu. Dlatego zwracam się do Państwa o pomoc. Będę wdzięczna za każde wsparcie.

0 zł z 120 000 zł
0%
Anna Jarońko, Białystok

Małżeństwo kontra dwa nowotwory

Jesteśmy małżeństwem i mamy wspaniałego 26-miesięcznego synka. Na początku maja 2022 r. (synek miał wtedy 2,5 miesiąca) dzięki szybkiej diagnostyce (mieliśmy wielkie szczęście spotkać na swojej drodze wspaniałych lekarzy) okazało się, że mąż ma nowotwór złośliwy przełyku, płaskonabłonkowy. Diagnoza, którą przedstawili lekarze, była dla męża wielkim szokiem. Przed operacją były naświetlania oraz chemia, która bardzo wyniszczyła organizm, do tego stopnia, że mąż musiał przyjmować pokarmy przez gastrostomię. Operacja polegała na wycięciu guza z przełyku, a z żołądkazrobiono przełyk. Po operacji mąż schudł 20 kg. Potrzebna jest systematyczna rehabilitacja oraz specjalistyczne żywienie tzn. odżywki i nutridrinki, aby waga dalej nie spadała. Na początku sierpnia 2022 r. (synek miał 5,5 miesiąca) po szybkiej diagnostyce okazało się, że ja również jestem chora i mam nowotwór złośliwy - mięsak jasnokomórkowy (tkanka łączna i tkanka miękka miednicy). Nie wierzyłam, że do tej pory pełna życia, starająca się zdrowo odżywiać, aktywna fizycznie osoba, taka jak ja, mogła zachorować na nowotwór.Jestem po wycięciu guza i naświetlaniach. Po 3 miesiącach okazało się, że nowotwór dał przerzuty do węzłów chłonnych pachwinowych, więc miałam limfadenektomię, czyli usunięcie węzłów chłonnych. Po operacji chodzę na co dzień w pończosze kompresyjnej, którą trzeba wymieniać co 6 miesięcy. Muszę też chodzić na drenaż limfatyczny oraz masaże. Niestety są to zabiegi nierefundowane, natomiast koszt pończochy to 500 zł po refundacji. Nasza rodzina oraz znajomi bardzo nas wspierają psychicznie i fizycznie, ale nasze rehabilitacje, które muszą być systematyczne, żywienie specjalistyczne oraz pończocha są dla nas nieosiągalne finansowo. Synek też nam choruje. Wiem, że są ludzie dobrego serca, dzięki którym będziemy mogli podjąć dodatkowe leczenie i wyzdrowieć, bo mamy dla kogo żyć! Pisząc tę naszą historię, płaczę... Nigdy nie prosiłam o pomoc, bo to raczej ja zawsze pomagałam innym. Pozdrawiam serdecznie

3 073 zł z 60 000 zł
5%
Artur Bogdanowicz, Warszawa

Zbiórka na pokrycie kosztów leczenia nierefundowanego przez NFZ

Witajcie, od diagnozy w Walentynki ubiegłego roku walczę z rakiem jelita grubego i mnogimi przerzutami. Do chwili obecnej leczenie było w pełni refundowane przez NFZ, jednakże od ubiegłego poniedziałku zalecane są dodatkowe leki, które nie będą już refundowane, gdyż wyczerpałem limit podawania leku Avastin. Proszę o wsparcie, bo extra 3 tys. zł miesięcznie ciężko będzie mi pokryć z własnego budżetu. Celem zbiórki jest zebranie środków na pokrycie kosztów leczenia, takich jak: - komercyjne wizyty lekarskie u onkologa zlecającego chemioterapię; - lek nierefundowany przez NFZ, do podania przez kroplówkę ambulatoryjne; - koszty obsługi ambulatoryjnej (podanie leku). Lek, który jest i będzie mi podawany, nie jest objęty programem refundacji przez NFZ, a jest zalecony przez mojego lekarza onkologa prowadzącego. Kwota zbiórki odpowiada rocznemu kosztowi leczenia (wlewy doportowe co dwa tygodnie) wg danych z dnia założenia zbiórki. W przypadku zmiany leku i kosztów powiązanych będę aktualizował dane. Z góry dziękuję za wsparcie!!!

1 098 zł z 36 000 zł
3%
Paweł Korman, Dąbrówka

Jeszcze nie umieram

Podczas Świąt Bożego Narodzenia 2022 roku, życie zaskoczyło mnie nieoczekiwanym “prezentem”. Diagnoza brzmiała: dwa nowotwory - brodawkowaty i rdzeniasty. Była to wiadomość, która zmieniła wszystko. Po operacji usunięcia tarczycy myślałem, że najgorsze mam za sobą. Niestety, rak zdążył się przerzucić do węzłów chłonnych. Teraz jestem na etapie szukania przerzutów i ich wycinania. Każdy dzień to walka, gonienie tego raka wymaga częstej diagnostyki - nie zawsze refundowanej. Mimo to nie poddaję się. Każdy nowy dzień to dla mnie kolejna szansa. Wiem, że droga do zdrowia jest długa i wyboista, ale jestem gotowy stawić czoła temu wyzwaniu. Dziękuję za wsparcie i dobre myśli. Razem pokonamy to!

0 zł z 50 000 zł
0%
Grażyna Tokarska, Milejowice

Leczenie raka - chustkę zamienię na zdrową trzustkę!

Mam na imię Grażyna, ale wszyscy mówią na mnie Grażka. Walczę z nowotworem trzustki. Jestem najstarszą córką z czworga rodzeństwa. Jestem żoną człowieka o wielkim sercu i nieposkromionym poczuciu humoru, sportowca i pasjonata piłki nożnej. Jestem mamą dwóch wspaniałych i mądrych dziewczyn. Jestem babcią szalonych (po dziadku) wnuków. Jestem kobietą, która kocha kwiaty, góry i morze. Która świetnie gra w tenisa stołowego i mimo niskiego wzrostu jest niezłą zawodniczką na boisku siatkarskim. Aktywny styl życia to mój sposób na uśmiech. Jestem i wierzę, że będę jeszcze bardzo długo. Diagnoza spadła na mnie nagle. Trafiłam na SOR w Sylwestra, cała na galowo z jak się okazało zapaleniem trzustki. Bardzo silny ból i dziesiątki badań potwierdziły obawy – nieoperacyjny gruczolakorak. W kwietniu rozpoczęłam chemioterapię. Liczę, że jej działanie zmniejszy guza i będzie go można zoperować. Jeżeli chemioterapia nie przyniesie oczekiwanych rezultatów, kolejnym krokiem jest zastosowanie nowoczesnej i mało inwazyjnej metody niszczenia komórek nowotworowych za pomocą aparatury Nanoknife, która nie jest refundowana przez NFZ. Organizuję tę zbiórkę, aby zebrać środki na pokrycie kosztów leczenia, które pozwolą wrócić mi do zdrowia i ponownie cieszyć się życiem. Bez względu na to, czy możesz przekazać dużo, czy mało, każda pomoc ma znaczenie. Za każdy gest wsparcia, każdą przekazaną złotówkę i przesłane ciepłe słowa serdecznie dziękuję.

1 647 zł z 80 000 zł
2%
Marta Tajchman, Otrębusy

Gdy los podcina ci skrzydła - zbiórka na leczenie raka piersi z przerzutami i rehabilitację

Nazywam się Marta Tajchman, mam 50 lat, kochającą rodzinę (przed chwilą zostałam babcią najsłodszej wnuczki na świecie), duże grono bliższych i dalszych przyjaciół oraz wiele pasji, z których największą jest przyroda, a zwłaszcza ptaki. Z zawodu jestem tłumaczką, a prywatnie prowadzę bardzo aktywne życie - latem góry, rowery i kajaki, zimą biegówki, a cały rok – zumba, joga, pilates oraz bliskie i dalsze wycieczki z lornetką na obserwacje ptaków. W 2023 r. po pierwszej w życiu profilaktycznej mammografii dowiedziałam się, że mam raka piersi (który nie był widoczny we wcześniejszych badaniach USG). Po operacji usunięcia zmian w piersi okazało się, że są przerzuty do węzła wartowniczego. 15.04.2024 r. czeka mnie usunięcie wszystkich węzłów pachowych, a później chemio- i radioterapia, a być może kolejna operacja, jeśli wykryte zostaną inne przerzuty (jestem w trakcie diagnostyki). Chyba mało kto spokojnie przyjąłby taką diagnozę… Ja z powodu związanego z tym stresu leczę się obecnie na nadciśnienie i depresję. Choroba zbiegła się w czasie z fatalną sytuacją w mojej branży – sztuczna inteligencja drastycznie ograniczyła liczbę zleceń dla tłumaczy. W ostatnim czasie dwukrotnie zawieszałam działalność z powodu braku przychodów. W związku z tym, mimo że otrzymałam miesięczne zwolnienie po operacji, okazało się, że nie przysługuje mi świadczenie chorobowe ani zwolnienie ze składek ZUS (to koszt ok. 2000 miesięcznie – prowadzę własną działalność). Koszty dojazdów na chemio- i radioterapię, nierefundowanych badań i rehabilitacji są więc dla mnie dużym obciążeniem, a po kolejnej operacji i w trakcie leczenia moje możliwości pracy będą jeszcze bardziej ograniczone. Zawsze byłam samodzielna, nie lubię i nie umiem prosić o pomoc, ale teraz myślę głównie o tym, na jak długo wystarczy mi oszczędności i sił psychicznych. Będę wdzięczna za każdą wpłatę na moją zbiórkę.

1 593 zł z 5 000 zł
31%
Monika Koziatek, Bierutów

Na leczenie zagraniczne metodą termoablacji

Witam, nazywam się Monika Koziatek, mam 48 lat. Jestem żoną i mamą dwójki dzieci. Konrad ma 19 lat, Wiktoria. Bardzo bym chciała uczestniczyć w ich wejściu w dorosłe życie. To właśnie oni dają mi motywację i siłę do dalszej walki.Z natury jestem pogodną osobą, pragnącą życia. W maju 2018 roku usłyszałam diagnozę: nowotwór złośliwy jelita grubego. Przeszłam operację i chemioterapię. Moja radość nie trwała długo, bo w 2021 roku stwierdzono przerzut do wątroby. Po raz kolejny operacja i chemioterapia. W trakcie terapii następny przerzut, tym razem do płuc.Kolejne chemie nie przynosiły poprawy. Przeszłam radioterapię, która na początku dała dobry skutek, lecz po kolejnym TK nastąpiła progresja choroby.Na tę chwilę skończyły się możliwości leczenia refundowanego.Proszę was o wsparcie w zbiórce pieniędzy na dalsze leczenie.Będę Wam bardzo wdzięczna...

27 035 zł z 30 000 zł
90%
Artur Cupa, Gdynia

Pomóżmy sobie

Witam, nigdy w życiu nie przypuszczałem, że mnie to spotka z dnia na dzień... Wiadomość o dwóch nowotworach zwaliła mnie z nóg. Z pracy mnie zwolnili, bo w szpitalu przebywałem więcej niż w pracy. Nie dziwię się im... W tej chwili mam radioterapię, przede mną jeszcze 20 sesji. Potrwa to wszystko około 1 roku, może dłużej. Proszę o pomoc na pokrycie licznych wydatków związanych z leczeniem: koszty dojazdów, badań, leków, konsultacji, itp.

0 zł z 6 000 zł
0%
Izabela Knop, Gryfice

Moje życie jest ważne nie tylko dla mnie

Mam 45 lat i 18-letnią córkę, która w tym roku zdaje maturę. Kiedy dowiedziałam się o chorobie, był to straszny cios. Całe moje dotychczasowe życie poświęcałam mojemu dziecku, które wychowuję sama. Cały wolny czas spędzamy razem, jesteśmy jak dwie siostry, a choroba nam to odebrała. Teraz więcej czasu spędzam na przyjmowaniu chemii albo walcząc z jej sutkami. Moja córka dzielnie mnie wspiera, ale zdaję sobie sprawę z tego, że rozpocznie własne życie, kontynuując naukę w inny mieście. Takie jest życie i muszę się z tym pogodzić. Mam złośliwy nowotwór piersi, jestem w trakcie chemii i przed mastektomią obu piersi. Wiem, że walka o życie będzie bardzo długa i obciążona złym samopoczuciem, ale nie poddam się i będę walczyła do końca - mam nadzieję z dobrym skutkiem. Pragnę zobaczyć, jak moja córka układa sobie życie, doczekać wnuków i móc je przytulić do serca. Całym sensem mojego życia jest córka, to dla niej będę walczyła i choć nierzadko przez łzy będę się do niej uśmiechała, żeby choć w ten sposób zminimalizować jej ból, gdy będzie patrzyła na mnie po kolejnej chemii. Wierzę, że wszystko się uda dzięki Państwa pomocy i wsparciu. Pieniądze, jakie uzyskam ze zbiórki, pozwolą mi pokryć koszty przejazdów do Poradni Onkologicznej oddalonej 100 km od mojego miejsca zamieszkania. Zabezpieczenie podstawowych środków, które będą potrzebne do pokrycia kosztów związanych z leczeniem, jest dla mnie bardzo ważne, bo córkę wychowuję sama, nie mając innego wsparcia finansowego.

0 zł z 20 109 zł
0%
Katarzyna Kosmaczewska, Józefów

Zbiórka dla Katarzyny Kosmaczewskiej

5 marca zawalił się mój świat. USG wykazało guza. Kolejne badania potwierdziły, że guz jest nie tylko złośliwy, ale mam najbardziej agresywną wersję raka. Jest to rak trójujemny piersi. Czeka mnie długa walka, a mierzę się z gigantem. Tzw. czerwona chemia pozbawi mnie włosów, osłabi układ odpornościowy i wyłączy z możliwości pracy zarobkowej. Do wczoraj aktywna i biegająca po górach z planem napisania książki o krainie fiordów, dziś przerażona i bezradna. Bez Waszej pomocy nie dam rady podjąć walki.

0 zł z 50 000 zł
0%
Halina Ziemińska, Katowice

Razem przeciwko chorobie – pomóż mi pokonać raka piersi!

Cześć! Nazywam się Halina i chcę podzielić się z Tobą moją historią. Moje dotychczasowe życie było wypełnione po brzegi. Po pracy znajdowałam czas na rozwijanie swoich pasji - uczyłam się języka hiszpańskiego, szyłam na maszynie i tańczyłam bachatę. Moja energia niejednokrotnie skłaniała mnie do działania na rzecz innych. Poświęcałam się projektom społecznym i fundacjom - uczyłam szycia na maszynie dzieci z Fundacji Godne Życie, pomagałam w organizacji Wigilii dla samotnych czy też brałam udział w projekcie Szerpowie Nadziei. Niestety w zeszłym roku bieg mojego życia nagle zwolnił, a w zasadzie zatrzymał się na moment, kiedy usłyszałam diagnozę: rak piersi HER2-ujemny. Moja codzienność nagle stała się pełna wizyt u lekarzy. Obecnie przechodzę przez trudny etap chemioterapii, który wiąże się z wieloma fizycznymi i emocjonalnymi wyzwaniami. Wkrótce czeka mnie operacja - mastektomia obu piersi oraz usunięcie węzłów chłonnych. To będzie trudny czas, ale wiem, że muszę się temu poddać, aby mieć szansę na zdrowe i dalsze życie. Jednak to, co najbardziej mnie niepokoi, to ryzyko, że będę miała ograniczoną funkcjonalność rąk, co bardzo utrudniłoby mi codzienne czynności, chociażbytakie jak dźwiganie zakupów czy inne czynności wymagające wysiłku. Aby temu zapobiec, konieczny jest kosztowny zabieg zespolenia limfatyczo-żylnego LVA oraz liczne rehabilitacje. Dlatego zwracam się do Ciebie z prośbą o wsparcie finansowe. Każda złotówka przyczyni się do pokrycia kosztów rehabilitacji oraz zabiegu LVA, który może uratować funkcję moich rąk i umożliwić mi powrót do normalnego życia. Teraz, gdy stoję w obliczu walki z rakiem piersi, z całego serca proszę o Twoje wsparcie. Twoja pomoc będzie dla mnie bezcennym źródłem nadziei w tych trudnych chwilach i pozwoli pozytywnie myśleć o przyszłości. Dziękuję Ci za okazane wsparcie i za to, że jesteś częścią mojej historii.

30 004 zł z 60 000 zł
50%
Alena Mitsuk, Warszawa

Z ogromnym smutkiem zawiadamiamy, że Alena odeszła...

Z ogromnym smutkiem zawiadamiamy, że Alena odeszła... Składamy szczere wyrazy współczucia jej rodzinie i bliskim, Zarząd Fundacji Alivia. Zbiórka Aleny została zamknięta. Prosimy nie przekazywać darowizn na ten cel. ………………………………………………………..***…………………………………………………………. Chciałbym podzielić się historią mojej siostry Aleny, która walczy z bardzo ciężką chorobą. Alena jest matką pięciorga dzieci i całe swoje życie poświęciła rodzinie. W 2019 roku Alena została zdiagnozowana z rakiem piersi. Przeszła operację usunięcia guza oraz leczenie chemioterapią. Po tym, jak się wydawało, że choroba została pokonana, Alena zaszła w ciążę i urodziła piąte dziecko. Niestety, po narodzinach doszło do nawrotu choroby. Od tamtego czasu Alena przeszła kolejne terapie chemioterapeutyczne, lecz bez widocznych rezultatów. Ostatnie półtora roku leczenia w klinice Lux Med w Warszawie, gdzie przyjmowała lek Capecitabine Accord, również nie przyniosło oczekiwanej poprawy. Jej stan zdrowia pogorszył się z powodu przerzutów do wątroby i płuc, co skutkowało trudnościami z oddychaniem i koniecznością ciągłego stosowania tlenu. Nasza rodzina nie traci nadziei i staramy się o dostęp do najnowszych metod leczenia. Dowiedzieliśmy się o możliwości przeprowadzenia badania diagnostyki molekularnej w Oncompass, które może otworzyć drzwi do leczenia celowanego. Koszt takiego badania to 4900 EUR – suma niestety nieosiągalna dla nas bez pomocy zewnętrznej. Dlatego zwracamy się z prośbą o wsparcie naszej zbiórki środków na to badanie. Każda pomoc przybliża nas do szansy na nowe leczenie i lepsze jutro dla Aleny i jej dzieci. Z góry dziękujemy za każde okazane serce i wsparcie.

0 zł z 22 000 zł
0%