Zbiórki

Jerzy Korybalski, Katowice

Jerzy

Mam 61 lat i w grudniu dowiedziałem się, że mam raka żołądka z przerzutami. Od tego czasu walczę z tą straszną chorobą dniami i nocami. Niestety, jak wiadomo, potrzeba dużych środków finansowych. Proszę o wsparcie!

2 780 zł z 10 000 zł
27%
Grzegorz Bartosz Rostkowski, WARSZAWA

Bartosz

W dniu 01.02.2025 r. został u mnie zdiagnozowany nowotwór mózgu (glejak 4. stopnia). Jestem z wykształcenia i zawodu historykiem i historia pozostaje również moją największą, choć niejedyną pasją, którą, mimo choroby, staram się realizować. Uwielbiam również grać na perkusji i do tego instrumentu pragnę powrócić, kiedy tylko pozwolą na to uwarunkowania zdrowotne. Zwracam się do Państwa z serdeczną prośbą o wsparcie finansowe na moje dalsze leczenie i rehabilitację.

75 zł z 50 000 zł
0%
Wioletta Kareta, Połaniec

Zbiórka na koszty związane z leczeniem glejaka

Mam 52 lata i choruję na glejaka. Jeszcze niedawno moje życie było zwyczajne: plany, codzienne obowiązki, nadzieja na spokojną przyszłość. Nigdy poważnie nie chorowałam. Diagnoza spadła nagle i wywróciła wszystko do góry nogami. Glejak to bardzo ciężka i podstępna choroba. Każdy dzień stał się walką o zdrowie, sprawność i kolejne jutro. Leczenie, badania, wizyty u specjalistów, dojazdy na terapię (420 km w jedną stronę) oraz leki wiążą się z ogromnymi kosztami, które przekraczają moje możliwości. Dlatego proszę o pomoc. Każda wpłata realnie wspiera moje dalsze leczenie i codzienne funkcjonowanie. To nie tylko wsparcie finansowe, to także znak, że nie jestem w tej walce sama. Chcę walczyć jak najdłużej. Chcę mieć szansę na leczenie, na spokojniejsze dni i nadzieję, że uda się zatrzymać chorobę, choć na chwilę. Z całego serca dziękuję za każdą wpłatę, przekazanie 1,5% podatku i dobre słowo. Wasza pomoc ma dla mnie ogromne znaczenie.

21 537 zł z 50 000 zł
43%
Tomasz Jasiński, Inowrocław

Chcę żyć dla mojej 17-letniej córki

Rak zabrał mi zdrowie - pomóż mi zawalczyć o życie Nazywam się Tomasz. Mam 17-letnią córkę i partnerkę, z którą budowaliśmy spokojne, zwyczajne życie. Pracowałem, dbałem o rodzinę i miałem poczucie, że zapewniam im bezpieczeństwo. Dziś to moja partnerka utrzymuje dom, a ja - zamiast być oparciem - stałem się osobą wymagającą wsparcia. Miesiąc temu usłyszałem diagnozę, która zatrzymała mój świat: gruczolakorak płuca z przerzutami. Nowotwór złośliwy, zaawansowany. Od tamtej chwili moje życie to badania, konsultacje, szpitalne korytarze i czekanie na wyniki. Rezonans głowy na szczęście nie wykazał zmian, nie mam objawów neurologicznych, ale choroba jest poważna i wymaga intensywnego leczenia onkologicznego. Czekam również na wyniki badań genetycznych, które zdecydują, czy będę mógł otrzymać terapię celowaną - moją największą nadzieję. Fizycznie bywa różnie. Psychicznie - to codzienna walka. Najtrudniejsze są momenty, gdy patrzę na moją córkę. Ma 17 lat. Powinna martwić się szkołą, przyjaciółmi, planami na przyszłość - nie chorobą taty. Chcę zobaczyć, jak dorasta, zdaje maturę, realizuje marzenia. Chcę być przy niej. Moja partnerka dźwiga dziś cały ciężar utrzymania domu i opieki nade mną. Zawsze byłem osobą odpowiedzialną i samodzielną - dziś muszę przyznać, że bez pomocy sobie nie poradzimy. Z powodu choroby nie jestem w stanie pracować. Koszty leczenia, dojazdów, leków i codziennego funkcjonowania są ogromnym obciążeniem. Każda decyzja finansowa wiąże się z lękiem, czy wystarczy na kolejne badania i terapię. Nie poddaję się. Walczę. Dla siebie. Dla mojej córki. Dla naszej przyszłości. Proszę o wsparcie, aby móc skupić się na leczeniu i mieć szansę na czas, bez ciągłego strachu o jutro. Każda pomoc daje mi nie tylko realne wsparcie finansowe, ale też ogromną siłę psychiczną i poczucie, że nie jestem w tej walce sam. Dziękuję z całego serca za każdą złotówkę, każde udostępnienie i dobre słowo. Tomasz

50 zł z 40 000 zł
0%
Michael Zasulskyi, Gdańsk

Na mieszkanie podczas leczenia

Przez 10 lat pracowałem jako elektryk na budowach w Polsce. Teraz jestem na zwolnieniu lekarskim. Rak zaatakował mnie niespodziewanie i został wykryty przypadkiem. Straciłem pracę i wkrótce stracę mieszkanie, które opłacił mój pracodawca. Będę musiał sam za nie zapłacić, ale nie mam na to środków. Dlatego ogłaszam tu zbiórkę dla rocznego wynajmu mieszkania podczas leczenia w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym Gdańsk.

0 zł z 20 000 zł
0%
Urszula Czyżak, Gdynia

Ula ❤️

Od niespełna roku Ula walczy z chorobą nowotworową. Bardzo dzielnie, nieustępliwie, nie tracąc przy tym z pola widzenia własnych marzeń i planów. Bardzo liczymy na to, że środki ze zbiórki ułatwią jej codzienne funkcjonowanie, rehabilitację, przyspieszą diagnostykę i sfinansują część niezbędnego leczenia wraz z suplementacją.

7 210 zł z 30 000 zł
24%
Agnieszka Romaniak-Krawczyk, Warszawa

Drugi oddech po raku. Twoja pomoc ma wielką moc!

Zanim w 2025 usłyszałam diagnozę: nowotwór piersi HER2-dodatni z przerzutami wiodłam aktywne życie, podróże z dziećmi, wypady w ukochane góry, czy zabawa ze znajomymi. Byłam kobietą pełną planów, a nie pacjentką onkologiczną. Dzisiaj moją największą potrzebą jest po prostu… powrót do normalności. Chcę wierzyć, że choroba była tylko trudnym przystankiem, a nie końcem drogi, i że rak nie zdołał odebrać mi energii do życia. Zakończona chemia i operacja to dopiero początek drogi do zdrowia. Moim celem jest powrót do sprawności, pracy i pasji, które musiały zejść na dalszy plan. Nie chcę już być „pacjentem” – chcę znów być po prostu człowiekiem, który cieszy się każdą chwilą. Twoje wsparcie przy rozliczeniu podatku pomoże mi sfinansować rehabilitację, dodatkowe operacje niefinansowane z NFZ, niezbędne leczenie pochorobowe. Pomoże mi wrócić do formy i pokazać, że po raku życie smakuje jeszcze lepiej!

1 800 zł z 50 000 zł
3%
Valeryia Artsiomenka, Wrocław

Valeryia - rak jelita grubego

W sierpniu 2025, w wieku 30 lat, podczas wyjazdu do Bułgarii z rodziną nagle bardzo się rozchorowałam – pojawiło się silne wzdęcie brzucha i złe samopoczucie. Zmuszeni byliśmy zwrócić się do miejscowych lekarzy, głównie prywatnie, wydając ponad 1000 euro. Tam zdiagnozowano u mnie wodobrzusze oraz raka jajnika. Z powodu nagłego pogorszenia stanu zdrowia musiałam pilnie przerwać wyjazd, kupić nowe bilety lotnicze i wrócić do Polski. W kraju przeszłam operację usunięcia jednego jajnika oraz szczegółową diagnostykę. Okazało się wtedy, że pierwotnym źródłem choroby był rak jelita grubego, który niestety dał przerzuty do wątroby i otrzewnej, a także doprowadził do zmian nowotworowych w jajnikach. Po pierwszej operacji przeszłam około sześciu cykli chemioterapii. Niestety leczenie musiało zostać przerwane z powodu poważnych problemów z odżywianiem i utraty sił. W lutym przeszłam kolejną operację z powodu niedrożności jelit. Usunięto znaczną część jelita cienkiego oraz kilka guzów, które uniemożliwiały normalne przyjmowanie pokarmów. Wyłoniono również stomię. Obecnie moim najważniejszym celem jest powrót do normalnego odżywiania, odzyskanie sił i przybranie na wadze, aby móc ponownie rozpocząć chemioterapię i walczyć o jak najdłuższe życie. Będę ogromnie wdzięczna za każdą formę wsparcia i pomoc. Każda wpłata i każde udostępnienie ma dla mnie wielkie znaczenie. Dziękuję z całego serca.

13 030 zł z 80 000 zł
16%
Bartłomiej Głowacki, Grebocice

Pomoc dla Bartka

Przekaż 1,5% podatku dla Bartłomieja Głowackiego – pomóż mu zawalczyć o zdrowie i przyszłość Bartłomiej Głowacki ma dopiero 20 lat (urodziny obchodzi w marcu). To wiek marzeń, planów i pierwszych poważnych kroków w dorosłość. Niestety jego życie zostało nagle zatrzymane przez ostrą białaczkę limfoblastyczną – chorobę, która wymaga długiego i wyczerpującego leczenia. Bartek to zwyczajny, ambitny chłopak z wielkimi planami. Nie udało mu się podejść do matury, ale bardzo chce ją napisać i kontynuować naukę. Marzy o tym, by wrócić do normalności – do codzienności, którą wielu z nas uważa za oczywistą. W wolnym czasie uwielbia grać w gry komputerowe, interesuje się esportem, czyta książki fantasy i ćwiczy na swojej domowej siłowni. Aktywność i rozwijanie pasji dawały mu radość oraz motywację. Dziś jego największą walką jest walka o zdrowie. Leczenie białaczki to długi proces, który wiąże się z ogromnym obciążeniem fizycznym, psychicznym i finansowym. Środki z 1,5% podatku przekazane za pośrednictwem fundacji pomogą w pokryciu kosztów leczenia, rehabilitacji, leków oraz dojazdów do specjalistów. Twój 1,5% nic nie kosztuje, a dla Bartka może oznaczać realną szansę na powrót do zdrowia, napisanie matury i realizację marzeń. Pomóż mu wygrać najważniejszą grę – walkę o życie i przyszłość

2 445 zł z 20 000 zł
12%
Aneta Harczuk, Lublin

Aneta - rak jajnika

W kwietniu 2025 roku, w wieku 34 lat, w trakcie podróży po Nowej Zelandii, został u mnie zdiagnozowany rak jajnika w IV stadium. Musiałam natychmiast wracać do Polski, aby rozpocząć leczenie. Ze względu na fakt, iż ubezpieczyciel nie uznał roszczenia, twierdząc, iż objawy musiały wystąpić przed rozpoczęciem ochrony, musiałam sama zapłacić za wszystkie kosztowne badania za granicą oraz za natychmiastowy lot powrotny. W ten sposób straciłam ponad 15 tys. złotych. Z zawodu jestem fizjoterapeutką, a że jest to praca fizyczna, nie jestem w stanie pracować w trakcie leczenia. Ze względu na fakt, iż w latach 2023-2024 pracowałam za granicą, ZUS nadal nie ustosunkował się do mojego wniosku o rentę z tytułu niezdolności do pracy. Dlatego też od maja 2025 roku jestem pozbawiona jakichkolwiek środków do życia. Na ten moment żyję z oszczędności, ale te niestety niedługo wygasną. Dlatego też zwracam się o pomoc w poniesieniu kosztów leczenia w postaci 1,5% procenta podatku. Będę bardzo wdzięczna. Dziękuję!

2 200 zł z 25 000 zł
8%
Malgorzata Stępińska, Bierzglinek

Przekaż 1.5 % podatku - pomóż mi walczyć o zdrowie

Mam na imię Gosia. W maju 2025 roku moje życiezatrzymało się w miejscu. Diagnoza: nowotwór piersi. Od tamtej pory każdy dzień do bitwa. Przeszłam już wyczerpującą chemioterapię, a w styczniu tego roku mastektomìę oraz limfadektomię. Nowotwór okazał się trudnym przeciwnikiem. Po operacji okazało się, że dotychczasowe leczenie nie przyniosło oczekiwanych rezultatów. Nie poddaję się. Przede mną radioterapia oraz kolejna chemia i walka o sprawność. Jednak choroba to nie tylko ból, ale też ogromne koszty rehabilitacji i leczenia. Na co przeznaczę wsparcie? - rehabilitację, abym po usunięciu wszystkich węzłów chłonnych mogła znów sprawnieużywać ręki - konsultacje medyczne, bym mogła szukać szans u najlepszych specjalistów - dojazdy i leki, żebym miała środki na dotarcie do szpitali i walkę ze skutkami leczenia Z całego serca dziękuję za Twoje wsparcie.

200 zł z 40 000 zł
0%
Monika Cybe, Warszawa

Z ogromnym smutkiem zawiadamiamy, że Monika odeszła...

Z ogromnym smutkiem zawiadamiamy, że Monika odeszła... Składamy szczere wyrazy współczucia jej rodzinie i bliskim, Zarząd Fundacji Alivia. Zbiórka Moniki została zamknięta. Prosimy nie przekazywać darowizn na ten cel. ………………………………………………………..***…………………………………………………………. Moja mama nigdy nie miała łatwego życia. Wychowywała się bez ojca, tylko z własną mamą - dokładnie tak, jak później wychowywała mnie. Pamięta czasy, kiedy w Polsce wszystko było „na kartki”, a zdobycie pracy było czymś, czego trzeba było się kurczowo trzymać przez całe życie. Nie było miejsca na marzenia, na pasje, na rozwój. Było tylko przetrwanie. A mimo to zawsze była osobą niezwykle kreatywną - artystką, która nigdy nie miała szansy w pełni rozwinąć skrzydeł. Kiedy dorosła i zaczęła pracować, nie było łatwiej. Oddawała swoje pieniądze, żeby utrzymać dom. A kiedy jej mama - moja babcia - zachorowała na raka żołądka, to właśnie ona zajęła się nią do końca. Sama. Ja nigdy nie miałem szansy jej poznać. Później przyszło kolejne życie - moje. Przez chwilę było trochę lżej, kiedy pomagał mój tata. Ale gdy miałem około 11 lat, mama straciła pracę przez restrukturyzację. Zostaliśmy praktycznie bez środków do życia. Tata wyjechał za granicę i jego obecność szybko stała się tylko obietnicą bez pokrycia. Mama została sama. Znowu. Znalazła nową pracę, ale kosztem wszystkiego - pracowała jak za kilka osób, nie mając czasu na siebie, na odpoczynek, na to, co kochała. Ja, kiedy tylko mogłem, zacząłem pracować - już od 16 roku życia - żeby choć trochę ją odciążyć. I wtedy, po latach walki, w końcu przyszło coś dobrego. Rok temu jej wysiłek został zauważony. Awansowała. Po raz pierwszy od bardzo dawna mogła złapać oddech. Zacząć myśleć o sobie. O pasjach. O życiu, które nie polega tylko na przetrwaniu. I dokładnie wtedy wszystko się zawaliło... Trzy miesiące temu przeszła operację. Od tego momentu zaczęły się potworne bóle brzucha, kolejne wizyty na SOR-ze, coraz większe osłabienie… aż w końcu diagnoza. Mięsak. Nowotwór, który rozwija się bardzo szybko. Prawdopodobnie w postaci śluzakowatej lub tak zaawansowany, że rozpada się od środka. Kiedy w końcu mogło być dobrze - zdrowie zabrało jej wszystko. Dziś to ja jestem w miejscu, w którym ona kiedyś była - opiekuję się swoją mamą i patrzę, jak ktoś, kto całe życie walczył dla innych, sam potrzebuje pomocy. Moja mama to naprawdę dobra, ciepła, silna osoba. Zasługuje na coś więcej niż ciągłe przeciwności losu. Dlatego proszę - pomóżcie mi zawalczyć o jej życie. Każda wpłata, każde udostępnienie ma ogromne znaczenie. 🙏

8 596 zł z 150 000 zł
5%