Zbiórki

MARTA DZIUROSZ, Warszawa

Wczoraj misja Irak, dzisiaj misja rak - pozwól mamie wygrać czas dla synka!!!

Cześć, jestem Marta. Mam 44 lata, od ponad 20 lat jestem żołnierzem zawodowym, weteranem misji w Iraku, ale przede wszystkim kochająca żoną Roberta i mamą 4-letniego Ignasia. Na początku roku zdiagnozowano u mnie raka płuca (zaznaczę, że nigdy nie paliłam papierosów). Choroba szybko postępuje, a jedyną szansą dla mnie wydaje się być specjalistyczne leczenie, które niestety w moim przypadku nie jest refundowane przez NFZ. Przez całe życie niewiele myślałam o sobie, a raczej z uśmiechem i zaangażowaniem wspierałam innych, teraz niestety sama potrzebuję pomocy. Jakie mam marzenia? Nie mam ich wiele – chciałabym jedynie móc za kilka lat razem z mężem odprowadzić Ignasia pierwszy raz do szkoły, poznać jego pierwszą miłość i móc popłakać się na jego ślubie. Rak chce mi tę szansę odebrać. Nie tracę jednak nadziei, że wszystkie te marzenia uda się spełnić. Zawsze byłam pozytywnie nastawiona do życia i wierzę, że jeszcze wiele lat szczęścia i radości przede mną. Nie załamuję się, jestem gotowa do walki i wierzę, że tę walkę wygram. Was kochani, oprócz wsparcia duchowego, proszę o pomoc w sfinansowaniu „narzędzi” niezbędnych do podjęcia tego wyzwania. Choroba, która mnie zaatakowała to rak gruczołowy płuca z mutacją EGFR. Dotychczas skutecznie leczono mnie lekiem, który teraz niestety przestał działać, a rak znowu zaczął postępować. W tej sytuacji zgodnie z rekomendacją ESMO (Europejskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej), ASCO (Amerykańskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej) oraz kilku onkologów w Polsce powinnam przejść na leczenie lekiem, który nie jest dla mnie refundowany przez NFZ, bo wcześniej byłam leczona inną substancją. Jednocześnie wspomniany lek NFZ refunduje dopiero od kwietnia, a ja leczenie zaczęłam w marcu. Dlatego dla mnie będzie ono w pełni odpłatne. Jedno podanie leku bez wizyt kontrolnych i leków wspomagających to koszt ok. 11 tys. złotych. W pierwszym miesiącu powinnam dostawać go co tydzień, później co 3 tygodnie tak długo, jak przynosi korzyści terapeutyczne – może nawet przez wiele lat. W przypadku tej zbiórki proszę Was bardzo o wsparcie mojego leczenia przez okres jednego roku. Miejmy nadzieję, że z czasem przepisy refundacji się zmienią i będę mogła korzystać z leczenia na NFZ. Abyście mieli pewność, na co zostanie wykorzystane Wasze wsparcie, zbiórkę postanowiłam uruchomić za pomocą Onkofundacji Alivia, ponieważ: Fundacja nie wspiera zbiórek dotyczących alternatywnych czy nieudowodnionych metod leczenia. Pieniądze ze zbiórki celowej na konkretną osobę nie są wypłacane „do ręki” ani na prywatne konto pacjenta. Fundacja dysponuje środkami wyłącznie na pokrycie wydatków związanych z leczeniem (tzw. wydatków kwalifikowanych). Darowizny przekazane na indywidualną zbiórkę celową (subkonto) konkretnego pacjenta podlegają odliczeniu od dochodu w rocznym zeznaniu PIT. Z góry dziękuję Wam za każde dobre słowo oraz okazane wsparcie finansowe. Wierzę, że niedługo będę mogła podzielić się z Wami nowiną, że wygraliśmy razem tę walkę. Pamiętajcie – dobro wraca 😊

61 710 zł z 300 000 zł
20%
Joanna Morawiec, Żory

Wojowniczka Asia w walce z glejakiem 4 stopnia

Mam na imię Joanna, mam 35 lat. Moja historia zaczęła się w 2021 roku - szczęście, ciąża, a chwilę później diagnoza, która całkowicie zmieniła moje życie: GLEJAK IV stopnia. Luty 2022 - narodziny Oskara oraz operacja usunięcia guza o wielkości 8x6x5cm. Następnie przyszedł czas na długie wymagające leczenie onkologiczne i bolesne rozstanie z najbliższymi. Przez kolejne 4 lata cieszyliśmy się czasem bez wznowy choroby. Niestety choroba ponownie dała o sobie znać w MAJU br. Rezonans pokazał 2cm wznowę, pojawiły się problemy neurologiczne, wystąpił niedowład lewej strony ciała, który utrudnia mi codzienne funkcjonowanie. Przeszłam przez miesięczną radio i chemioterapię w Narodowym Instytucie Onkologii w Gliwicach. Obecnie dochodzę do siebie w domu, a przede mną jeszcze długa droga w walce o normalne funkcjonowanie. Jestem mamą trojga dzieci i mam szczęśliwą kochającą rodzinę, która jest dla mnie największą siłą i motywacją do walki. Chcę być przy nich i spędzać wspólnie jak najwięcej chwil. Mimo trudności nie tracę nadziei i każdego dnia staram się walczyć o swoje zdrowie i przyszłość z moimi najbliższymi.

0 zł z 20 000 zł
0%
Magdalena Szemis, Warszawa (Żoliborz)

Badanie Oncotype DX

W czerwcu tego roku (2026) zdiagnozowano u mnie złośliwy nowotwór piersi, jestem po mastektomii. Wynik z biopsji wskazuje na konieczność zastosowania pełnej chemioterapii, czemu przeciwna jest moja doktor onkolog (ze względu na choroby współistniejące), natomiast wynik histopatologiczny jest bardzo optymistyczny. Stąd zalecenie lekarza o wykonanie testu Oncotype DX, który jasno określi ścieżkę mojego leczenia, niestety nie jest refundowany i płatność dla pacjenta wynosi 9790 zł. Cały czas w trakcie choroby otrzymuję ogromne wsparcie od rodziny, przyjaciół, a zwłaszcza od siostry i syna (23-letni prawie inżynier z marzeniami o pracy naukowej), który już 9 lat temu stracił tatę chorego na SM. Jeżeli zechcecie państwo wesprzeć mnie w tej zbiórce, będę bardzo wdzięczna wszystkim za każdą wpłatę, udostępnienie i dobrą myśl. Środki pieniężne przekażę na wykonanie testu Oncotype DX.

9 940 zł z 9 790 zł
101%
Andrzej Giza, Stare Wierzchowiska

Rak trzustki u brata Andrzeja

Brat ma 58 lat. W sierpniu 2026 zdiagnozowano u niego raka trzustki. Zaczął już przyjmować chemię, ale pobyty w szpitalu są jednodniowe. Brat mieszka sam na podlubelskiej wsi ok. 45 km od szpitala, dlatego trzeba go tam dowozić raz w tygodniu. Andrzej ma pierwszą grupę inwalidzką i utrzymuje się tylko ze skromnej renty, ok. 1280 zł. Koszt silnych leków przeciwbólowych jest bardzo duży. Brat nie może jeść i jest bardzo słaby. W miarę możliwości kupujemy odżywki witaminowe. Dużym kosztem jest też dowóz do szpitala. Andrzej jest dobrej myśli mimo wszystko i bardzo wierzy, że pokona chorobę. Jest dobrym człowiekiem. Jak tylko mógł, to wszystkim pomagał. Złota rączka od wszystkiego. Teraz on potrzebuje pomocy. Bardzo o nią prosimy.

625 zł z 10 000 zł
6%
Jadwiga Świerzyńska, Sierpc

Proszę o pomoc w walce z chorobą

Dzień dobry, zwracam się do Państwa z ogromną prośbą o pomoc. Choruję na złośliwy nowotwór skóry i jestem w trakcie leczenia. Na wizyty i leczenie muszę regularnie dojeżdżać do Warszawy, co wiąże się z dużymi kosztami. Utrzymuję się z emerytury w wysokości zaledwie 1140 zł miesięcznie. Niestety, ta kwota nie wystarcza mi na pokrycie wszystkich podstawowych wydatków. Oprócz choroby nowotworowej zmagam się również z innymi problemami zdrowotnymi - chorobami tarczycy, wątroby, nadciśnieniem oraz problemami z kręgosłupem. Potrzebuję pieniędzy nie tylko na dojazdy do Warszawy, ale również na leki czy specjalistyczną dietę. Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za okazane serce.

10 zł z 15 000 zł
0%
Ewa Pluta, Sieradz

Zbiórka na leki oraz inne koszty leczenia

Jestem osobą samotną, po dwóch różnych nowotworach: piersi i migdałka lewego podniebienie, po trzech operacjach kręgosłupa, pięciu brzucha. Obecnie jestem w bardzo ciężkiej sytuacji materialnej ze względu na diagnozowanie następnej choroby brzucha i operacje z tym związane. Koszt leczenia, prywatnych wizyt lekarskich, dojazdów do odległych miejscowości, a także drogich leków w tej terapii przekracza moje możliwości finansowe. Proszę mi wierzyć, że po opłaceniu rachunków nie starcza mi na jedzenie, a tym samym normalne funkcjonowanie. Muszę także opłacić pomoc opiekunki, bo jestem po kolejnej operacji i mam ranę na brzuchu. Bardzo proszę dobre sercem osoby o choć drobne wsparcie na leczenie w mojej ciężkiej sytuacji.

0 zł z 5 000 zł
0%
Ryszard Mórawski, Biesiekierz

Leczenie w UCM Gdańsk

Zbiórkę chcę przeznaczyć na koszty dojazdu Koszalin-Gdańsk Co 3 tygodnie dostaję lek na oddziale dziennym w UCM w Gdańsku. Tych wyjazdów będę miał około 25.

0 zł z 20 000 zł
0%
Ryszard Radziejewski, Warszawa

Rak odbiera nam Tatę! Pomóż nam go uratować!

Nasz Tata, Rysiek zawsze był filarem naszej rodziny. To człowiek, który nigdy nikomu nie odmówił pomocy, a dzisiaj to on, wycieńczony chorobą, potrzebuje pomocy nas wszystkich. Rok temu usłyszeliśmy diagnozę, która brzmi jak wyrok: Niedrobnokomórkowy rak płuc z mutacją ROS 1. W jednej chwili nasze życie zamieniło się w potworną walkę z czasem. Po serii poważnych operacji i różnych terapii stanęliśmy pod ścianą. Medycyna zna ratunek, ale barierą są pieniądze. Jedyną szansą na życie dla naszego Taty jest nowoczesna terapia lekowa dostępna za granicą. Niestety, lek onkologiczny, o którym mowa, nie jest jeszcze w Polsce refundowany. Z nieoficjalnych źródeł wiemy, że ma być wprowadzony na rynek polski i objęty refundacją dopiero w pierwszym kwartale 2027 roku. Nie możemy dłużej czekać! Musimy lek sprowadzać z zagranicy. Rak atakuje kolejne organy! Szacowany miesięczny koszt kuracji i niezbędnych badań to 45 tys. zł. Spodziewamy się, że do czasu dostępności leku w Polsce poniesiemy koszty 225 tys. zł. To kwota, która przekracza możliwości finansowe naszej rodziny. Nasz Tata ma jeszcze wiele planów. Chce zobaczyć, jak dorasta jego dwójka wnuków, marzy, by kiedyś poprowadzić swoją najmłodszą córkę do ołtarza, chce patrzyć w nocne niebo jak kiedyś i cieszyć się codziennością bez bólu. Rak chce mu to odebrać, a my nie możemy na to pozwolić. Nie możemy przegrać tej walki tylko dlatego, że zabraknie nam środków na leki. Z całego serca prosimy o pomoc. Każda wpłata, nawet równowartość jednej kawy, przybliża naszego tatę do wygranej z chorobą. Jeśli nie możesz pomóc finansowo, ogromną pomocą będzie dla nas udostępnienie tej zbiórki dalej. Dziękujemy za okazane serce i każdą złotówkę, która daje nam nadzieję. Dzieci: Agata, Ania, Łukasz

23 555 zł z 225 000 zł
10%
Elżbieta Zaborna, Nowa Wieś

Prośba o wsparcie na pokrycie kosztów leczenia ❤️

Mam na imię Ela, w kwietniu bieżącego roku zdiagnozowano u mnie złośliwy nowotwór piersi (G3 wysoki stopień złośliwości histologicznej). Świat zawalił się po raz kolejny, jak wtedy, gdy 14 lat temu otrzymałam diagnozę SM (stwardnienie rozsiane). Nigdy się jednak nie poddałam i nie poddam, choć epizody depresyjne próbowały mnie pokonać.Jestem mamą dwóch cudownych nastolatków, to najlepsza motywacja do walki i pokazania chłopakom, co w życiu ważne. W maju przeszłam operację oszczędzającą pierś oraz biopsję węzła wartowniczego. Obecnie jestem w trakcie wycieńczającej chemioterapii. Przede mną jeszcze długie wieloletnie leczenie onkologiczne i hormonalne. Trudno jest prosić o pomoc... Niestety od czasu operacji jestem zbyt słaba, by pracować zawodowo, dlatego zwracam się z ogromną prośbą o wsparcie mojej zbiórki na pokrycie kosztów związanych z leczeniem, nierefundowanymi badaniami i wizytami oraz licznymi dojazdami do placówki onkologicznej w sąsiednim mieście. Dziękuję z całego serca za każde okazane wsparcie. Ela ❤️ Poniżej mój wiersz napisany spontanicznie podczas kolejnego wlewu chemii... Badajcie się, Kochani. 🙏 "Zwykłej dziewczyny niezwykle trudne rozterki..." Była sobie dziewczyna, która życiem cieszyć się chciała, niestety choroba nowotworowa plany jej pozmieniała I tak oto zwykła dziewczyna w zwykły czwartek walkę z rakiem zaczyna. USG, biopsja, wyniki - zero złudzeń - guz w piersi wykryty. Strach, przerażenie, ogromne łzy, a w sercu nadzieja - chcę żyć... Działanie podjęte natychmiast, operacja, założenie portu, chemioterapia i wrażenie, że jest już tylko życia cieniem. Wraz z włosami gubi złudzenie, że kolejny dzień jest każdego przeznaczeniem. Czas pełen żalu, cierpienia, zwątpienia w sens na ziemi istnienia. Choć głowa krzyczy: jest źle, ona nie poddaje się, bo wie jak życie cennym darem jest. I z różnych stron słyszy słowa: "dasz radę, jesteś silna", a ona wie, że z przeznaczeniem nie wygra. I składa te puzzle każdego dnia, by nie rozpaść się w drobny mak. Tak bardzo potrzebuję spokoju i zapewnienia, że choć wszystko wokół się zmienia, przyjaciele przetrwają tę burzę u jej boku, nie pozwolą zapaść się w mroku... Droga do zdrowia przed nią długa, pokrętna i wyboista, lecz czy nie jest w życie wpisana walka wiekuista? I jeśli choć jedno istnienie, dzięki drogi swej ujawnieniu ocali, będzie miała spokojne sumienie, żeby samej móc iść dalej. W końcu zbiera się na odwagę, by wyjść z cienia po walki pół roku i o jedno dziewczyna prosi, byś zbadał się czasem, choć raz w roku… Ściskam Was mocno, Ela 😘 #różowypaździernik #rakpiersi #centrumonkologiibydgoszcz #badajsie #samobadanie

30 355 zł z 15 000 zł
202%
PIOTR KOZUBSKI, WAŁCZ

Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą... Na walkę w leczeniu nowotworu złośliwego

Witam serdecznie, mam złośliwy nowotwór gruczołu krokowego.Jestem, jaki jestem, mam swoje przeżycia i doświadczenia życiowe, wiele mnie spotkało jak każdego. Jestem ojcem 16-letniej córki, którą wychowuję z pomocą mojej mamy. Byłem żołnierzem, pełniłem pokojową służbę na misji ONZ UNDOF, potem prowadziłem swoją firmę. Zakończyłem tę pracę ze względów ekonomicznych i zostałem kierowcą międzynarodowy. Była to praca, która dawała mi satysfakcję, ale zdiagnozowany nowotwór złośliwy gruczołu krokowego uniemożliwił mi jej kontynuację. Obecnie jestem na zasiłku rehabilitacyjnym do grudnia 2026r., potem nie wiem, co mnie czeka... Trudno jest mi żyć z tym wszystkim, ale myślę pozytywnie i optymistycznie. Jestem strażakiem w Ochotniczej Straży Pożarnej i chciałbym pomagać ludziom w ich ciężkich sytuacjach, jak tylko mogę i służyć jak najdłużej, być z rodziną i dla nich żyć...

0 zł z 10 000 zł
0%
Joanna Kupczak, Ruda Śląska

Rak odebrał mi zdrowie. Pomóż mi odzyskać nadzieję

Jeszcze niedawno moje życie wyglądało zupełnie inaczej. Dziś każdego dnia walczę o zdrowie i próbuję poradzić sobie z rzeczywistością, której nigdy się nie spodziewałam. Zachorowałam na raka piersi. Początkowo usłyszałam, że zmiana jest łagodna. Miałam nadzieję, że najgorsze już za mną i że uda mi się wrócić do normalnego życia. Niestety, później okazało się, że rak jest złośliwy i pojawiły się przerzuty. Choroba zabrała mi poczucie bezpieczeństwa i możliwość normalnego funkcjonowania. Moje dni wypełniają wizyty u lekarzy, badania i leczenie. Niestety, przez chorobę nie jestem w stanie normalnie pracować i zarabiać na swoje utrzymanie. ZUS odmówił mi przyznania renty. Zostałam bez środków do życia i coraz trudniej jest mi pokryć nawet podstawowe wydatki. Nie proszę o pieniądze na wygodne życie. Proszę o pomoc w przetrwaniu tego trudnego czasu - o możliwość kupienia leków, opatrunków, opłacenia dojazdów na leczenie i zaspokojenia podstawowych potrzeb związanych z leczeniem. Wiem, że takich próśb jest wiele, dlatego tym bardziej trudno jest mi prosić o pomoc. Jednak choroba postawiła mnie w sytuacji, w której sama nie jestem już w stanie sobie poradzić. Jeśli możesz mnie wesprzeć, będę ogromnie wdzięczna za każdą, nawet najmniejszą wpłatę. Jeśli nie możesz wpłacić, proszę, udostępnij zbiórkę. Każde udostępnienie daje mi nadzieję, że dotrę do osób, które będą mogły mi pomóc. Dziękuję z całego serca za każdą pomoc, dobre słowo i okazane mi wsparcie. ❤️

125 zł z 5 000 zł
2%
Anita Radwańska, Głowno

Trzy lata walki z rakiem. Chcę walczyć dalej.

Mam 44 lata. Nigdy nie przypuszczałam, że w tym wieku będę musiała prosić innych o pomoc w walce o własne życie. Przez kilka miesięcy przed diagnozą mój organizm wysyłał sygnały, że coś jest nie tak. Miałam bóle brzucha, niedokrwistość i nadpłytkowość. Badałam się, szukałam przyczyny swoich dolegliwości i zgłaszałam je lekarzom. Byłam jednak odsyłana, bo ze względu na mój młody wiek nikt nie podejrzewał, że za tymi objawami może kryć się tak poważna choroba. Wszystko zmieniło się 25 kwietnia 2023 roku. Trafiłam wtedy na SOR z silnym bólem podbrzusza i bardzo wysoką gorączką. Badania przyniosły diagnozę, która w jednej chwili zmieniła całe moje życie: rak jelita grubego z przerzutami do prawego jajnika, wątroby i płuc. Lekarze musieli działać natychmiast, ponieważ istniało podejrzenie sepsy. Po dwóch dniach intensywnej antybiotykoterapii możliwa była operacja. 28 kwietnia 2023 roku spędziłam sześć godzin na stole operacyjnym. Obudziłam się bez prawego jajnika i z wyłonioną stomią. Ale wtedy nic z tego nie miało znaczenia. Żyłam. I tylko to się liczyło. Po operacji rozpoczęła się kolejna walka: rekonwalescencja, kolejne badania i wycieńczająca mój organizm chemioterapia. Psychicznie byłam w rozsypce. Nie potrafiłam normalnie funkcjonować ani pogodzić się z tym, że w jednej chwili moja rzeczywistość zmieniła się w koszmar. Dzięki rodzinie, bliskim i przyjaciołom powoli zaczęłam oswajać życie z chorobą. Od trzech lat jestem pacjentką szpitala onkologicznego w Warszawie. Co 10 dni wracam do szpitala na kolejne wlewy. I tak już od trzech lat. Choroba odebrała mi niezależność, sprawność i możliwość realizowania planów. Od trzech lat jestem na rencie, ponieważ mój stan zdrowia nie pozwala mi podjąć pracy. Z osoby aktywnej, silnej i pełnej energii stałam się osobą, która w wielu codziennych sytuacjach potrzebuje pomocy. Ale mimo wszystko nadal walczę. Dziś potrzebuję kolejnej szansy Obecnie mam sześć guzów: cztery w płucach i dwa w wątrobie. Wykryto u mnie również HER2, co otwiera możliwość zastosowania kolejnej terapii. To dla mnie szansa na dalsze leczenie. Niestety jej koszt jest ogromny. Jedna dawka leku kosztuje około 40 000 zł i podawana jest co trzy tygodnie. Nie wiadomo jeszcze, ile dawek będę potrzebowała. Oznacza to, że koszt samej terapii może wynieść setki tysięcy złotych. Nie jestem w stanie sfinansować jej sama. Jednocześnie koszt choroby to nie tylko koszt samego leku. Trzy lata leczenia oznaczają także ogromną liczbę dodatkowych wydatków. To regularne dojazdy do szpitala na leczenie, konsultacje i badania, koszty transportu, rehabilitacji, dodatkowych leków, suplementacji oraz wszystkiego, czego potrzebuję, aby mój organizm miał siłę mierzyć się z kolejnymi etapami leczenia. Od trzech lat utrzymuję się z renty, ponieważ choroba uniemożliwia mi powrót do pracy. W takiej sytuacji każdy dodatkowy wydatek związany z leczeniem staje się ogromnym obciążeniem. Dlatego środki zebrane dzięki tej zbiórce chciałabym przeznaczyć nie tylko na terapię, ale również na wszystkie wydatki związane z dalszą walką z chorobą: dojazdy i transport do szpitala, rehabilitację, leki, suplementację, których przy rencie i trwającym leczeniu nie jestem w stanie samodzielnie udźwignąć. Dlatego proszę Cię o pomoc Założenie tej zbiórki było dla mnie bardzo trudną decyzją. Przez wiele tygodni rozmawiałam z terapeutą, próbując przełamać w sobie poczucie bezradności i wstydu. Przez całe życie pomagałam innym. Nigdy nie sądziłam, że sama będę musiała powiedzieć: Proszę, pomóżcie mi. Dziś jednak nie chcę się poddać tylko dlatego, że nie stać mnie na dalsze leczenie i wszystkie wydatki, które się z nim wiążą. Jeżeli możesz, proszę, wesprzyj moją zbiórkę, nawet najmniejszą kwotą. Jeżeli nie możesz wpłacić pieniędzy, proszę, udostępnij ją dalej. Każde udostępnienie może sprawić, że moja historia dotrze do kogoś, kto będzie mógł mi pomóc. Z całego serca dziękuję za każdą wpłatę, każde udostępnienie i każde dobre słowo. Chcę walczyć dalej. Chcę spróbować mimo wszystkich przeciwności. Chcę mieć szansę na kolejne dni, miesiące i lata. Dziękuję, że pomagacie mi nie rezygnować z nadziei. Anita

20 870 zł z 200 000 zł
10%