Zbiórki

Barbara Solecka, Warszawa

Badanie Oncotype DX

Na imię mam Barbara, mam 45 lat, jestem nauczycielem wychowania przedszkolnego. Od ponad 20 lat praca z dziećmi to moja pasja i bardzo ważna część mojego życia. W sierpniu 2026 roku przeprowadziłam się z Podkarpacia do Warszawy, aby dalej rozwijać się zawodowo i poprzez to jeszcze lepiej pomagać dzieciom. Chciałem robić to, co kocham najbardziej- dawać innym swój czas, wiedzę i pomagać dzieciom rozwinąć skrzydła. Przyjechałam do Warszawy z nadzieją na nowy początek. Jednak właśnie wtedy moje życie niespodziewanie się zatrzymało. Usłyszałam diagnozę - rak piersi. Na szczęście choroba została wykryta na wczesnym etapie. Rozpoznano u mnie raka piersi Luminal B, G1, HER2- ujemny. Przeszłam już operację oszczędzającą i wycięcie węzłów chłonnych wartowniczych. Niestety mam przerzuty do węzłów chłonnych. Czeka mnie mastektomia i dalsze leczenie. W celu dalszego leczenia muszę zrobić badanie Oncotype DX, od jego wyniku będzie zależało czy powinnam dostać chemioterapię lub hormonoterapię i jaki rodzaj tego leczenia. Badanie Oncotype DX w Polsce nie jest refundowane. To znaczy, że pacjenci tacy jak ja stoją przed bardzo ciężkim pytaniem. Czy wykupić badanie za 10000 zł, czy zdecydować się na leczenie chemioterapią "na ślepo", czyli bez gwarancji wyleczenia. Proszę o pomoc nie dlatego, że straciłam nadzieję, ale dlatego, że chcę walczyć o zdrowie i przyszłość. Mam nadzieję, że jeszcze wiele razy będę mogła przytulić przedszkolaka, otrzeć dziecięcy łzy, wywołać uśmiech dzieci i pomóc każdemu, kto będzie tego potrzebował. Na koniec chcę zwrócić się do każdej osoby, która czyta te słowa: Proszę Was z całego serca, badajcie się profilaktycznie i przypominajcie o badaniach swoim bliskim. Zachęcajcie mamy, siostry, córki, przyjaciółki i wszystkie ważne dla Was kobiety, by nie odkładały badań na później. Nie zapominajcie również o zdrowiu mężczyzn w Waszych rodzinach. Jedno badanie może uratować życie. Nie zawsze możemy uchronić się przed chorobą, ale możemy dać sobie i tym, których kochamy szanse na wcześniejsze jej wykrycie i najlepsze wyleczenie. Dzisiaj to ja proszę o dobre myśli, wsparcie i szansę na jak najlepsze leczenie. Pomimo choroby i lęku jestem tą samą Basią - nauczycielką, która kocha dzieci, wierzy w dobro i chce pomagać innym. Dziękuję za każdą pomoc, dobre słowo. Dziękuję, że jesteście ze mną. Z wyrazami szacunku, Barbara Solecka

12 190 zł z 10 000 zł
121%
Bogusław Zuziak, Jastrzębie-Zdrój

Pomoc dla Bogusława w walce z glejakiem

Mam na imie Bogusław, lat 59. Jestem mężem i ojcem 5 dorosłych dzieci. Do 1 kwietnia byłem zdrowym i sprawnym człowiekiem. Od lat systematycznie chodziliśmy po górach, to była nasza pasja. 1 kwietnia był zwykłym dniem. Trwały przygotowania do Świąt Wielkanocnych. Nagle silny ból głowy, padaczka i utrata świadomości. Obudziłem się w szpitalu. Tomograf wskazał na krwiak i guz. Później wszystko potoczyło się już szybko: leczenie, operacja i ta szokująca diagnoza - podejrzenie glejaka. Badania histopatologiczne potwierdziły, że to GLEJAK WIELOPOSTACIOWY TYP IV. Czekała mnie walka - radiochemioterapia i 6 tygodni w szpitalu. Udało się to przetrwać dzięki mojej żonie i dzieciom, które były codziennie i wspierały mnie w trudnych chwilach. Jednak walka trwa nadal. Przyjmuję chemię 5 dni w miesiącu w dużo większej dawce. Leczenie bardzo mnie osłabiło. Każdy dzień to dla mnie ogromny wysiłek fizyczny i psychiczny. Brakuje mi sił na codzienne czynności, a całą energię muszę wkładać w zmagania o powrót do zdrowia. Dojazdy do centrum klinicznego na badania, wizyty lekarskie, do tego odpowiednia dieta, nierefundowane leki zaczynają wpływać na nasz budżet. Wspomóż nas w codziennej walce o zdrowie. DZIĘKUJEMY ZA OKAZANE WSPARCIE I POMOC.

12 697 zł z 10 000 zł
126%
Yuliia Meleshko, KRAKÓW

Zbiórka na nierefundowane leczenie raka piersi

Jestem mamą dwójki dzieci i sama je wychowuję. Obecnie mieszkam z dziećmi w Krakowie. Około dwa lata temu wyczułam w piersi zgrubienie, jednak podczas wykonywanych badań USG nie zostało ono opisane jako zmiana wymagająca dalszej diagnostyki. Niestety, obecnie zdiagnozowano u mnie raka piersi. Przede mną intensywne i pilne leczenie onkologiczne. Muszę jak najszybciej rozpocząć terapię, a część potrzebnych badań, leków i leczenia może wiązać się z dużymi kosztami, których sama nie jestem w stanie pokryć. Dlatego bardzo pilnie potrzebuję wsparcia finansowego na leczenie. Każda wpłata, nawet najmniejsza, pomoże mi szybciej rozpocząć leczenie i walczyć o zdrowie dla mnie i moich dzieci. Jestem teraz w bardzo trudnej sytuacji - sama, z dwójką dzieci i z ogromną liczbą spraw, które muszę jednocześnie zorganizować. Proszę o pomoc i udostępnienie mojej zbiórki. Każda pomoc ma dla nas ogromne znaczenie.

0 zł z 50 000 zł
0%
Kamila Bogusławska-Kaczmarska, Wynki

Pomóż mi odzyskać spokój i zrobić coś pięknego dla moich córek ❤️

Miałam zaledwie 30 lat, kiedy dowiedziałam się, że choruję na nowotwór. Ta wiadomość była dla mnie ogromnym szokiem. Nagle moje życie zmieniło się z dnia na dzień. Pojawił się strach, niepewność i pytanie - czy dam radę przez to wszystko przejść? Dni i noce spędzane w szpitalach były dla mnie bardzo trudne. Były chwile pełne bólu, łez, strachu i bezsilności. Najtrudniejsze było jednak to, że cały czas myślałam o moich córkach: Oliwi i Nikoli. To właśnie one są dla mnie najważniejsze. Są moją siłą i powodem, dla którego każdego dnia wstaję i walczę. Każdego dnia budzę się i walczę właśnie dla nich. Dziś jestem już 4 lata po zakończeniu leczenia. To dla mnie ogromny czas i jestem wdzięczna za każdy przeżyty dzień. Jednak zakończenie leczenia nie oznacza końca wszystkich problemów. Nadal potrzebuję kontroli, badań, leków i wizyt lekarskich, a choroba pozostawiła po sobie wiele konsekwencji, również finansowych. Nie jest mi łatwo prosić o pomoc. Zawsze starałam się radzić sobie sama i robić wszystko, co mogłam. Dziś jednak potrzebuję wsparcia ludzi o dobrych sercach. Zebrane środki chciałabym przeznaczyć na leczenie, leki, badania, dojazdy do lekarzy i szpitali oraz inne wydatki związane z moim zdrowiem. Chciałabym również zrobić coś wyjątkowego dla moich córek. Przez te wszystkie lata one także przeżywały strach i niepewność. Widziały, jak ich mama walczy o zdrowie i jak choroba zmieniła nasze życie. Chciałabym choć trochę wynagrodzić im ten trudny czas — zabrać je gdzieś razem, stworzyć piękne wspomnienia i dać nam wszystkim chwilę normalności, radości i spokoju. One są moim największym powodem do walki. Chcę żyć. Chcę być z nimi. Chcę patrzeć, jak dorastają. Każda, nawet najmniejsza wpłata, ma dla mnie ogromne znaczenie. Z całego serca dziękuję za każdą wpłatę i dobre słowo.

95 zł z 10 000 zł
0%
Kinga Wójcik, Grabiny

Zbiórka na lek

Nazywam się Kinga Wójcik, mam 38 lat. Jestem mężatką od 17 lat. Kocham życie, ludzi, zwierzęta i świat. Mam marzenia i plany jak większość z nas. Nigdy nie myślałam i nic nie zapowiadało, że będę musiała prosić kiedykolwiek kogokolwiek o wsparcie finansowe. I nie do końca dowierzam, że to robię. Ale widziałam na podobnych zbiórkach, że są na tym świecie dobrzy, empatyczni ludzie, którzy jeśli tylko mają możliwość, pomagają. Widziałam na własne oczy, że dzieją się cuda na takich zbiórkach. Liczę na taki cud. Nie dla siebie, ale dla swojej rodziny i bliskich. Bo tylko dla nich i z ich powodu chcę dalej żyć. Dla męża, siostry, mojej najukochańszej i jedynej siostrzenicy, która ma obecnie prawie 3 lata - bardzo chciałabym zobaczyć, jak dorasta - oraz mamy. Niestety w czerwcu 2025 r. dowiedziałam się, że mam złośliwy nowotwór piersi HER2 dodatni, agresywny. Przeszłam 6 cykli chemioterapii przedoperacyjnych, mastektomię piersi i usunięcie kilkunastu węzłów chłonnych, później radioterapię i immunoterapię uzupełniającą. Po zakończeniu leczenia w czerwcu 2026 r. diagnoza: remisja. Radość i nadzieja? Tak, ale bardzo ostrożna, ponieważ to choroba nieprzewidywalna. Niestety 2 miesiące później w sierpniu poranne bóle głowy coraz silniejsze. Po 4 dniach wizyta u onkologa, skierowanie na izbę przyjęć, tomografia głowy, guz w mózgu 3,5 cm x 3,7 cm x 2,7 cm. Operacja usunięcia, wynik histopatologiczny: przerzut z piersi. Obecnie nie kwalifikuję się do podania refundowanego leku, którego tak bardzo potrzebuję, ponieważ nie spełniam jednego z kryteriów. Chodzi o trastuzumbab derukstekan (Enhertu) - nowoczesny lek celowany na ten konkretny podtyp nowotworu, który daje bardzo dobre rezultaty w leczeniu, jeśli jest szybko wdrożony. Łączy przeciwciało blokujące receptor HER2 z silną substancją chemioterapeutyczną, co pozwala niszczyć komórki nowotworowe przy mniejszym uszkodzeniu zdrowych tkanek. Stosuje się go w leczeniu zaawansowanego raka piersi, żołądka oraz innych guzów litych z obecnością białka HER2. Leczenie będzie polegało na podaniu 10 cykli w odstępach co 3 tygodnie. Koszt takiego leku i jego jednorazowego podania to ok. 15 000 zł. Cała terapia to koszt 150 000 zł, który niestety nas przerasta. Liczy się dla mnie każda nawet najmniejsza pomoc. I przede wszystkim liczy się czas - nie chcę czekać aż pojawią się kolejne przerzuty. Chcę zawalczyć nie dla siebie, tylko dla swojej rodziny ibliskich. Kocham ich i chcę to zrobić dla nich. To jeszcze nie czas na umieranie. Nie chcę już spełniać marzeń i realizować planów. Chcę tylko być dla nich i cieszyć się ich obecnością. Tyle wystarczy mi do szczęścia. Dzięki zbiórce będę miała szansę na to życie. Proszę o każde wsparcie w walce z tym nierównym przeciwnikiem. Dziękuję!

220 zł z 150 000 zł
0%
Danuta Chrobrowska, Szczecin

Szpiczak

Zachorowałam na szpiczaka w 2024 roku, niestety leczenie dotychczasowe przestało hamować chorobę. Potrzebuję leczenia CAR-T, aby przedłużyć życie.

1 738 721 zł z 1 800 000 zł
96%
Piotr Wiśniewski, Wałbrzych

Walka o życie mojego brata. Pomóż Piotrowi pokonać zaawansowanego raka przełyku!

​Nazywam się Paweł i proszę o wsparcie dla mojego 56-letniego brata, Piotra, który toczy najcięższą walkę w swoim życiu – z zaawansowanym rakiem przełyku. ​Na początku 2026 roku guz zaatakował z ogromną siłą, tworząc groźną przetokę do dróg oddechowych. Aby ratować płuca i umożliwić bratu przyjmowanie jakichkolwiek płynnych pokarmów, lekarze musieli założyć mu w przełyku specjalny stent. Teraz Piotr przechodzi wyczerpującą chemioterapię, codziennie zmagając się z bólem i spadkiem odporności. Jest w tym niesamowicie dzielny, ale sam nowotwór to niestety niejedyny nasz problem. ​Sytuacja finansowa Piotra staje się dramatyczna. Brat jest po rozwodzie i mieszka sam w wynajmowanym mieszkaniu. Utrzymuje się jedynie z zasiłku rehabilitacyjnego, który wkrótce się skończy, pozostawiając go całkowicie bez środków do życia. ​Koszty niezbędnego, specjalistycznego żywienia (Nutridrinki), drogich leków osłonowych i dojazdów do szpitala, w połączeniu z opłatami za czynsz, drastycznie przekraczają nasze rodzinne możliwości. ​Założyliśmy tę zbiórkę, by Piotr mógł skupić się na walce o zdrowie, bez paraliżującego strachu o to, czy wystarczy mu na leki i dach nad głową. Z całego serca dziękujemy za każdą, nawet najmniejszą wpłatę i udostępnienie. To daje nam ogromną siłę, by się nie poddawać!

0 zł z 50 000 zł
0%
Bogumiła Beliczyńska, Katowice

Chcę żyć, jeszcze tak wiele przede mną! Pomóż mi wygrać walkę z rakiem...

Dzień dobry, nazywam się Bogumiła Beliczyńska i mam 67 lat. Zawsze uważałam, że wiek to tylko liczba, a przede mną wciąż jeszcze tyle pięknych chwil do przeżycia. Niestety los postawił na mojej drodze to wyzwanie, z którym sama nie dam rady wygrać. Od trzech lat toczę nierówne zmagania ze złośliwym nowotworem płaskonabłonkowym odbytu. Choroba jest niezwykle agresywna - pojawiły się już przerzuty do węzłów chłonnych, pochwy oraz wątroby. Mój organizm od dwudziestu czterech miesięcy jest nieustannie bombardowany kolejnymi cyklami chemioterapii oraz naświetlań (radioterapii). Każdy dzień to bój o przetrwanie, ogromny ból i potworne zmęczenie. Mimo to działam, bo CHCĘŻYĆ!!!! Mam w sobie ogromną wolę do działania, ale moje ciało potrzebuje wsparcia, bym miała siłę przyjąć kolejne dawki chemii. Niestety, rzeczywistość emerytki w Polsce bywa brutalna. Mieszkam sama. Moja skromna emerytura już dawno przestała wystarczać na pokrycie lawinowo rosnących kosztów. Każdego miesiąca brakuje mi na leki, dojazdy do szpitali, konsultacje lekarskie oraz dodatkowe leki, które utrzymują mnie przy siłach. Zamiast skupić się na pozytywnym myśleniu i regeneracji, każdego dnia towarzyszy mi paraliżujący stres - skąd wziąć pieniądze na kolejny miesiąc leczenia? Moim celem jest zebranie 30 000 zł. Ta kwota pozwoli mi opłacić niezbędne leki, bezpieczne dojazdy na terapie, do szpitali oraz odżywki, które pomogą mojemu organizmowi walczyć z tą chorobą. Da mi to również spokój psychiczny, który w chorobie onkologicznej jest połową sukcesu. Z całego serca proszę Was o pomoc. Każda złotówka z tej zbiórki to dla mnie szansa na jutro. Proszę, nie pozwólcie, by brak pieniędzy odebrał mi nadzieję na życie... Jestem wdzięczna za każde wsparcie, Bogumiła

785 zł z 30 000 zł
2%
Iwona Salamenta, Warszawa

Iwona - terapia celowana

Mam na imię Iwona. Od 3 lat zmagam się z nowotworem złośliwym jelita grubego z przerzutami do otrzewnej. Mam za sobą 3 przebyte operacje i 30 wlewów chemii. W dniu, kiedy usłyszałam diagnozę, nagle świat się zatrzymał.W jednej chwili codzienność zmieniła się w walkę o życie, zdrowie ikażdy kolejny dzień. Choroba jest poważna, ale nie chcę się poddać. Mam szansę na dalsze leczenie, które może zahamować rozwój nowotworu, poprawić mój stan zdrowia. Obecnie potrzebuję środków na nowoczesne leczenie onkologiczne - terapię celowaną molekularnie oraz immunoterapię. To jest dla mnie realna szansa na dalszą walkę z chorobą i wyzdrowienie. Niestety leczenie, którego potrzebuję, nie jest refundowane w Polsce, a jego koszt przekracza moje możliwości finansowe. Dotychczas starałam się być osobą, która pomaga innym. Dziś ja proszę o pomoc. Z całego serca dziękuję każdej osobie, która zdecyduje się być ze mną w tych trudnych chwilach ❤️

0 zł z 150 000 zł
0%
Agnieszka Franka, Zacharzew

CHCĘ ŻYĆ - POMÓŻ MI ZAWALCZYĆ O KAŻDY DZIEŃ

Mam na imię Agnieszka, mam 32 lata. Jestem mamą dwóch córeczek, żoną i częścią kochającej rodziny. W 2024 roku usłyszałam diagnozę raka piersi, która wywróciła nasze życie do góry nogami. Przeszłam chemioterapię, operację i radioterapię, jednak choroba wróciła. Dziś chcę zrobić wszystko, aby odzyskać siłę i być jak najdłużej z moimi córkami, mężem i całą rodziną. Chcę odzyskać sprawność i kiedyś znów móc normalnie żyć i pracować, robić to, co kocham. Celem mojej zbiórki jest sto tysięcy złotych. Chcę je przeznaczyć na dalsze leczenie, rehabilitację, wizyty u specjalistów, dojazdy, leki oraz codzienne potrzeby w czasie choroby. Chciałabym móc przejść przez ten czas spokojniej i skupić się przede wszystkim na leczeniu, odzyskaniu sił i powrocie do sprawności. Koszty związane z chorobą pojawiają się cały czas, a jednocześnie nie jestem w stanie pracować tak jak wcześniej. Mam dla kogo walczyć. Mam dwie cudowne córki, męża, rodzinę i jeszcze wiele planów na przyszłość. Chcę być przy nich, odzyskać swoją siłę, wrócić do codzienności i znów cieszyć się zwyczajnym życiem. Wierzę, że przede mną jeszcze wiele pięknych chwil. Chcę je przeżyć - razem z moją rodziną, z uśmiechem i nadzieją na lepsze jutro. Dlatego zwracam się do Was z prośbą o wsparcie. Każda wpłata, niezależnie od kwoty, pomoże mi pokryć koszty leczenia i codziennego funkcjonowania oraz da mi więcej spokoju w tej trudnej drodze. Dziękuję z całego serca za każdą okazaną pomoc. Pozdrawiam serdecznie Agnieszka ♥️

24 901 zł z 100 000 zł
24%
Ewa Sylwin, Chyliczki

Badania molekularne to klucz do sukcesu walki z rakiem trzustki

W kwietniu dowiedziała się, że ma raka układu pokarmowego. W maju przeszła operację Whipplea, to bardzo ciężka operacja obarczona też dużym ryzykiem. Udało się, ale w szpitalu spędziła prawie miesiąc. Niestety badanie patomorfologiczne wykazało bardzo złośliwego raka trzustki z przerzutem do wątroby, czyli stopień IV, stopień złośliwości B3. Chirurg onkolog mógł nie operować raka czwartego stopnia, zrobił to, bo guz krwawił, dwunastnica była owrzodzona, hemoglobina niska. Mogła nigdy nie doczekać chemioterapii. Być może już wtedy uratował jej życie i dał szansę na dalsze leczenie. Od lipca żona bierze bardzo agresywną chemioterapię, którą źle znosi i która nie daje żadnej gwarancji na wyleczenie. Dlatego lekarz powiedział o badaniach NGS - nowoczesnejmetodzie, która daje nadzieję na dobranie terapii celowanej. Bez nich lekarze walczą po omacku. Wyniki pozwolą precyzyjnie określić specyficzne mutacje genetyczne i dopasować leki, które uderzą bezpośrednio w komórki rakowe. To dla nas jedyna szansa na skuteczną terapię i powrót do zdrowia. Niestety koszt to nasz największy wróg. Koszt tego kompleksowego, bo analizującego ponad 300 genów, badania w prywatnym laboratorium to kwota 7700 zł. NFZ nie refunduje tak szerokiej diagnostyki, a my musimy działać natychmiast. Rak nie czeka. Nie mamy takich oszczędności,nasze emerytury starczają na skromne życie, a w zderzeniu z chorobą onkologiczną jesteśmy bezsilni. Moja żona to wspaniała osoba, która ma dla kogo żyć. Przed nią jeszcze wiele pięknych chwil. Ona walczy, ona chce i musi wyzdrowieć. Z całego serca prosimy o każdą nawet najmniejszą wpłatę i udostępnienie tej zbiórki. Każda złotówka przybliża nas do wykonania badań i rozpoczęcia skutecznego, a jednocześnie bardziej oszczędzającego organizm leczenia. Dziękujemy za Wasze wsparcie, empatię i każde otwarte serce.

7 730 zł z 7 700 zł
100%
Nataliia Taraszkiewicz, Warszawa

Szansa na leczenie Natalii - terapia nierefundowana

Pomóżmy Natalii sfinansować leczenie raka jelita grubego Nataliia ma 49 lat. Jeszcze niedawno nikt z nas nie przypuszczał, że przyjdzie nam zmierzyć się z diagnozą, która w jednej chwili zmieni codzienność całej naszej rodziny. W czerwcu 2026 roku Nataliia trafiła do szpitala z powodu niedrożności jelita. Konieczna była pilna operacja, podczas której usunięto guz jelita grubego. Badanie histopatologiczne przyniosło jednak bardzo trudną wiadomość – rozpoznano zaawansowanego raka jelita grubego z przerzutami do węzłów chłonnych. Kolejne badania pozwoliły dokładniej poznać charakter choroby. W komórkach nowotworu wykryto mutację BRAF V600E. Jest to zmiana molekularna, która ma znaczenie dla przebiegu choroby, ale jednocześnie pozwala na zastosowanie leczenia ukierunkowanego właśnie na ten mechanizm. Dla Natalii istnieje możliwość zastosowania nowoczesnego leczenia obejmującego terapię celowaną. Problem polega na tym, że na obecnym etapie leczenie, które chcielibyśmy zastosować, nie jest dla niej dostępne w ramach standardowego finansowania ze środków publicznych. Jego koszt może wynosić wiele tysięcy złotych miesięcznie i przekracza możliwości finansowe jednej rodziny. Dlatego zwracamy się o pomoc. Zebrane środki chcemy przeznaczyć przede wszystkim na sfinansowanie leczenia przeciwnowotworowego, a w zależności od dalszych decyzji lekarzy również na niezbędne badania diagnostyczne, konsultacje specjalistyczne, leki wspomagające oraz inne koszty bezpośrednio związane z terapią. Jesteśmy świadomi, że przed Natalią długa i trudna droga. Nie wiemy, jak długo potrwa leczenie ani jakie będą jego efekty. Wiemy jednak, że chcemy wykorzystać każdą medycznie uzasadnioną możliwość, która może pomóc w opanowaniu choroby i dać jej więcej czasu. Każda wpłata – niezależnie od kwoty – przybliża nas do możliwości rozpoczęcia i kontynuowania potrzebnego leczenia. Jeśli nie możesz wesprzeć zbiórki finansowo, ogromną pomocą będzie również jej udostępnienie. Dziękujemy za każdą pomoc, dobre słowo i udostępnienie zbiórki. Rodzina i bliscy Natalii

94 045 zł z 120 000 zł
78%