Zbiórki

Bożena Niewiedział, Szczawno Zdrój

Zbiórka na walkę z nowotworem zrazikowym piersi

Mam na imię Bożena, jestem 67-letnią mamą 2 wspaniałych synów oraz babcią 3 cudownych wnucząt. Od 2007 roku zmagam się z nowotworem złośliwym piersi zrazikowym. Dotychczas leczona byłam przez okres 5 lat, do momentu ustąpienia nowotworu, za pomocą chemii, radioterapii, a także operacji usunięcia zmiany nowotworowej. Od 2012 roku, kiedy nowotwór ustąpił, mogłam cieszyć się zwycięstwem nad chorobą i spokojnym życiem. W 2018 roku dowiedziałam się o nawrocie choroby i przerzucie do otrzewnej. Ponownie podjęłam walkę, która okazała się trudniejsza niż za pierwszym razem. Wypróbowałam 4 różne rodzaje chemii, każda z nich zawiodła, a sytuacja zaczęła robić się dramatyczna. Dopiero piąty rodzaj chemii daje zadowalające rezultaty, niestety lek ten nie jest refundowany w Polsce. Roczny koszt leczenia tym lekiem wynosi 578 tysięcy złotych. Kwota ta jest na tyle wysoka, że nie pozwala mi w pełni sfinansować leczenia własnymi środkami. Nie ustając w walce, zwracam się do Was o wsparcie.

2 052 zł
0%
Anna Ober, Gliwice

1,5% na wysłanie raka do diabła…

Rak piersi napadł na mnie w styczniu 2022 r. Bez ostrzeżenia i bez skrupułów. Od tego czasu jest moim wrogiem numer 1 i staram się zrobić wszystko, żeby wysłać go do diabła. I niech nie myśli wracać... Przychodzi taki nieproszony intruz i próbuje namieszać w moich planach i moim życiu. Czysta bezczelność! Po usłyszeniu diagnozy nie byłam nawet smutna czy zmartwiona, tylko strasznie wkurzona. Zaangażowałam wszystkie swoje siły i środki w tę wojnę. Sił zostało mi jeszcze dużo, ale środki jakoś zadziwiająco szybko topnieją. Po mastektomii, za którą zapłacił NFZ (czyli w sumie my wszyscy ze składek zdrowotnych), okazało się, że mam podwyższone ryzyko raka w drugiej piersi. Pomyślałam: „No nie, przecież nie będę się bawić w to samo drugi raz". Podjęłam więc decyzję o usunięciu drugiej piersi. Za tę operację jednak NFZ nie płaci, woli poczekać aż w drugiej piersi też będzie rak, wtedy dopiero NFZ płaci za mastektomię. Podobna logika dotyczy wszystkich innych procedur medycznych, w tym badań (m.in. rezonansu magnetycznego czy genetycznych). Gdybym liczyła wyłącznie na NFZ byłabym jak dziecko walczące w powstaniu wyposażone wyłącznie w butelkę benzyny przeciwko czołgom i samolotom przeciwnika - raka. Żeby wygrać tę wojnę muszę dysponować najnowszą i najskuteczniejszą, a więc i dość kosztowną bronią. W najlepszym przypadku czeka mnie jeszcze kilka operacji i sporo badań. Za większość z nich zapłacić muszę sama, ale absolutnie nie proszę, żebyście wpłacali pieniądze na moją zbiórkę. Proszę tylko, żebyście wypełniając swój roczny PIT wskazali Fundację Alivia z dopiskiem mojego imienia i nazwiska oraz numeru ID zbiórki (w celu szczegółowym). Dzięki temu część Waszego podatku, który i tak trafia do Urzędu Skarbowego zostanie przeznaczony na moje leczenie, pomożecie mi w ten sposób „zakupić” bilet dla raka – bilet oczywiście tylko w jedną stronę – do diabła! Niech jedzie sobie pierwszą klasą, byle tylko szybciej i dalej…

0 zł
0%
Magdalena Stanisławek, Świdnik

Wsparcie i pomoc w pokonaniu raka

Mam na imię Magda, mam 43 lata. W listopadzie 2022 r. zdiagnozowano u mnie raka piersi, bardzo agresywnego. Najpierw niedowierzanie, szok i łzy... ale tylko przez chwilę. Powiedziałam sobie, że się nie poddam i będę walczyć. Leczenie zaczynam półroczną chemioterapią, następnie czeka mnie amputacja i rekonstrukcja piersi i dalsze długotrwałe leczenie. Konsultacje medyczne, leki wspomagające. Nie jest lekko... Gdyby miłością dało się zwalczyć raka... Mam ogromne wsparcie mojego męża, rodziny i znajomych. Niestety leczenie jest kosztowne, a nie wszystkie leki są refundowane. Dlatego proszę Was, Kochani, o wsparcie finansowe. Żeby żyć i cieszyć się życiem. Dziękuję z całego serca.

2 232 zł
4%
Grażyna Filipiak, Nowy Sącz

Moje leczenie onkologiczne

Kiedy w lutym 2021 roku wybierałam się na wizytę do ginekologa, przekonana byłam, że będzie to zwykła, standardowa wizyta. Jednak tak nie było... Nagle życie skręciło w nową, nieznaną uliczkę o nazwie "nowotwór". Zachorowałam tuż przed moim ślubem, diagnoza - nowotwór złośliwy jajnika. Ślub odbył się i był prawdziwie szczęśliwy, choć panna młoda miała pod suknią bliznę po operacji, a w trakcie podróży poślubnej gubiła włosy po pierwszej wizycie na chemioterapii. Choruję, ale na ile jest to możliwe, staram się żyć najpełniej jak umiem. Przeszłam dwie operacje - w trakcie drugiej usunięto mi śledzionę i wyłoniono stomię. Niedługo czeka mnie też drugi cykl chemioterapii. Mimo tego nie chcę rezygnować ze swoich pasji - miłości do gór i żeglarstwa, więc nie rezygnuję, tylko modyfikuję plany. Marzenia pozostają te same: wejść na niejedną jeszcze górę i pożeglować po nieznanych wodach. W trakcie leczenia musiałam zrezygnować z jednej z moich pasji, którą była praca zawodowa - praca z dziećmi. Leczenie wiąże się z koniecznością dojazdów i noclegów, do tych kosztów dochodzą jeszcze wydatki związane z wizytami, badaniami, lekami, suplementami, rehabilitacją, które nie są refundowane przez NFZ. Koszty związane z leczeniem są wyższe niż moje możliwości finansowe. Dlatego zwracam się do Was z prośbą o podzielenie się ze mną Waszą życzliwością. Dziękuję za każdą pomoc i Wasze wsparcie.

11 227 zł
22%
Volodymyr Nikolaiev, Leszno

Pomóż Volodymyrowi w walce z glejakiem

Wrzesień 2021 roku obrócił kolejny raz życie naszej rodziny do góry nogami. W 2014 roku byliśmy zmuszeni opuścić swój dom, ojczyznę – zostawiliśmy wszystko, bo uciekaliśmy przed wojną, która się wtedy rozpoczęła w rejonie Doniecka na Ukrainie. Tata, nie zważając na swój wiek, był bardzo aktywnym i silnym mężczyzną. Pracował jako mechanik. Często jeździł na wycieczki rowerowe z wnukami albo piekł im naleśniki. Pewnego dnia zasłabł i stracił koordynację. Rozpoczęliśmy wizyty u lekarzy, w szpitalach. Następnie badania i wynik - nowotwór złośliwy mózgu IV stopnia. Później operacja, radio i chemioterapia. Na początku stycznia 2022 roku druga operacja. Wydawało się, że wszystko jest na najlepszej drodze, by tata wyzdrowiał. Trafiliśmy w ręce prawdziwych specjalistów i onkologów, którzy zrobili wszystko, by pomóc. Tato ma 70 lat, ale mimo bólu nie przestawał ćwiczyć i być aktywnym. Na jego korzyść działało także to, że nie miał żadnych chorób współistniejących. Choroba odstąpiła. Wszyscy byliśmy przepełnieni nadzieją i radością, a tata jak najszybciej chciał wrócić do normalnego życia. Znów zaczął ćwiczyć, jeździć na wycieczki rowerowe i smażyć wnukom naleśniki. Niestety w lipcu choroba ponownie dała o sobie znać. Jedyne, co zalecili nam lekarze, to dodać do leczenia taty lek (bewacyzumab), który na tę chwilę nie jest refundowany w Polsce. Udało się zebrać pieniądze i w październiku zacząć leczenie. To pomogło nam zahamować postęp choroby. Dziś tata praktycznie nie kontroluje lewej strony swojego ciała, ale nie prosi o pomoc, chce być samodzielny, próbuje ćwiczyć, rehabilitować się. Niestety sama chęć do życia, obecność dzieci i wnuków oraz profesjonalizm specjalistów to za mało do walki z taką poważną chorobą. Robimy wszystko, co w naszych siłach, ale z każdym miesiącem zbliżamy się coraz bardziej do wyczerpania naszych możliwości finansowych. Potrzebujemy Waszego wsparcia, bo bez pomocy nie jesteśmy w stanie zapewnić tacie leku, a tym samym szansy na zahamowanie choroby i powrót do normalnego życia. Liczy się każda kwota, którą przeznaczycie Państwo na pomoc mojemu tacie. Z góry dziękuję za każdą wpłaconą złotówkę!

373 zł
0%
Magdalena Kubiak, Golina

Wsparcie w leczeniu onkologicznym

Każdy z nas ma w otoczeniu przynajmniej jedną życzliwą, lojalną, pomocną, empatyczną osobę i taka właśnie jest nasza Magda, mama Bartosza i Patrycji. W marcu 2020 roku wszyscy doznaliśmy szoku dowiadując się, że Magda usłyszała diagnozę rak piersi - nowotwór złośliwy potrójnie ujemny. Szybka diagnoza, plan leczenia i mastektomia. Magda krok po kroku, z uśmiechem na ustach realizowała plan leczenia. Zniosła to dobrze i wydawało się, że wygrała tą nierówna walkę. Niestety, nie trwało to długo, ponieważ po roku rak zaatakował ponownie dając przerzuty. Kolejna operacja. Obecnie Magda jest na leczeniu paliatywnym - kolejne cykle chemioterapii. Potrzebuje wsparcia w poniesieniu codziennych kosztów związanych z trudnym leczeniem. Magda to osoba rozpoznawalna w golińskim środowisku. Całe życie aktywna społecznie, chętna do współpracy, inicjatorka wielu imprez i akcji środowiskowych. Przez wiele lat związana z Gromem Golina, miejscowym klubem piłkarskim, była członkiem zarządu. Pracowała na rzecz seniorów, ale i dzieci, pełniła funkcję kierownika zespołu, ale w zasadzie była osobą “od wszystkiego”. Współorganizowała turnieje, pozyskiwała środki na działalność klubu, inicjowała wiele imprez sportowych. Bliskie jej były dzieci - oprócz pracy na ich rzecz w klubie, udzielała się w ramach Rady Rodziców przy miejscowej szkole podstawowej. Aktualnie współpracuje z KGW w Golinie. Magda to osoba o niezwykłych talentach organizacyjnych. Pojawia się przy wszystkich akcjach środowiskowych - festynach, zabawach i akcjach charytatywnych, imprezach sportowych. Jest kreatywna, ma naturalną zdolność przyciągania do tych projektów ludzi i pozyskiwania środków. Empatyczna, szczera, życzliwa, pogodna, wrażliwa na krzywdę ludzką, zawsze chętna do pomocy. Cieszy się szacunkiem i zaufaniem społecznym. Mimo poważnej choroby nie zaprzestaje swojej prospołecznej działalności, zawsze myśli o innych, optymistka. Magda to osoba niezwykle pozytywna i wartościowa. Nie znam nikogo, kto wypowiadałby się o niej w sposób negatywny. Dzielna, waleczna nasza dziewczyna!

0 zł
0%
Bożena Jankowska, Wągrowiec

Potrzebuję pomocy, by wygrać życie.

Dzień dobry, mam na imię Bożena. Mam 60 lat i ogromne pragnienie, by żyć swoim dawnym życiem z dziećmi i wnukami. W 2021 roku zdiagnozowano u mnie nowotwór złośliwy jajnika z przerzutami do otrzewnej. Po roku leczenia chemioterapią okazało się, że leczenie operacyjne jest wykluczone i konieczne jest dalsze leczenie chemią. W chwili obecnej nadal przyjmuję chemioterapię, ale jest też możliwe wspomaganie leczenia immunoterapią, która nie jest refundowana z NFZ. Leczenie to przekracza możliwości finansowe mojej rodziny. Dziękuję z wsparcie, nawet najmniejsza wpłata ma znaczenie i przybliża mnie do zdrowia. Dziękuję z całego serca, Bożena

184 zł
0%
Anita Karaszewska, Malbork

Na kosztowną immunoterapię dla Anity

Witam serdecznie, mam na imię Robert, mam 41 lat, jestem narzeczonym mojej Anity. Anita ma 39 lat. Jesteśmy rodzicami dwóch cudownych córek - Marysi (4 latka) i Nadii (17 lat). Anita od prawie dwóch lat walczy z nowotworem złośliwym jelita z przerzutami do wątroby. Kolejne operacje, a po nich kolejne diagnozy o dalszych przerzutach. Szansą na wygranie walki daje Anitce immunoterapia, która jest bardzo kosztowna, ale w jej przypadku nierefundowana przez NFZ. Proszę Was, ludzi o dobrym sercu o pomoc. Proszę, pomóżcie Anitce wygrać walkę o przedłużenie życia.

16 689 zł
4%
Ewa Blumczyńska, Kłodawa

Ewa Blumczyńska - zbiórka na nierefundowany lek

Uruchamiamy zbiórkę na lek o nazwie Keytruda, który w Polsce jest nierefundowany, a jedna dawka kosztuje około 14 tysięcy złotych. Ewa, chorująca na nowotwór piersi, leczy się w Szczecinie i jest w trakcie przedoperacyjnej chemioterapii. Otrzymała już dwie dawki leku. Pozostały kolejne dwie przedoperacyjne i 9 pooperacyjnych.

9 zł
0%
Agnieszka Ziębicka, Wrocław

Proszę o pomoc

Mam na imięAgnieszka. Rok temu na nowotwór jajnika zmarła moja córka. Teraz ja usłyszałam taką samą diagnozę. Postanowiłam walczyć o siebie, wychować dwóch synów. Niestety nie jest to takie proste, jeżeli się nie ma oszczędności. Potrzebuję środków na terapię medyczną marihuaną, którą mi zaproponowano oprócz głównego leczenia. Co miesiąc mam wypisywane recepty - są bardzo kosztowne. Do tego dochodzą koszty innych leków, badań, konsultacji i dojazdów do ośrodka leczenia. Niestety mam też obciążenie komornicze. To wszystko bardzo mnie obciąża psychicznie. Sama nie dam sobie z tym rady, dlatego bardzo proszę o wsparcie finansowe. Jeśli możesz mi pomóc, weź udział w zorganizowanej dla mnie zbiórce.

27 zł
0%
Magdalena Hayder, Warszawa

Zbiórka na leczenie onkologiczne i rehabilitację

Mam 43 lata i wspaniałą, jedenastoletnią córkę Polę, oraz nowotwór złośliwy piersi, stopień złośliwości – G3. Od razu zdecydowałam się na wszystko. Mam za sobą 16 sesji chemii, wkrótce czeka mnie operacja. Potem radioterapia. Wreszcie pięć do dziesięciu lat leczenia hormonalnego. Na razie medycyna potrafi tyle. To nie pierwsza operacja. Minęły raptem cztery lata od czasu, gdy przeszłam ryzykowną operację kręgosłupa. Dwa lata temu kolejną. Potem rok intensywnej rehabilitacji i mogłam wrócić do pracy. Miałam plany jak wszyscy. Więcej podróżować, więcej się śmiać, więcej zarabiać, może wreszcie znaleźć chłopaka. Talent Poli – jest flecistką, śpiewa w Chórze Teatru Wielkiego Opery Narodowej – pozwolił jej na pierwsze poważne międzynarodowe sukcesy. Wszystko szło jak marzenie. No i nagle to. „Rak” – usłyszałam. Musiałam wybrać – albo chemia, albo zajęcia rehabilitacyjne kręgosłupa. W trakcie chemioterapii nie mogłam kontynuować rehabilitacji kręgosłupa i musiałam zastukać do Poradni Leczenia Bólu Narodowego Instytutu Onkologii w Warszawie – cierpię na polineuropatię. No i na razie po mojej zawodowej karierze. Byłam świetną zawodniczką public relations – długie blond włosy, błysk w oku, nieszablonowe rozwiązania, podróże, ambicje… Kolejne studia podyplomowe – odnalazłam się także na nowym polu zawodowym, w szkole. Teraz nie mam włosów, za to czasem prawdziwy lęk, że świat widzi we mnie tylko pacjentkę, ale to tylko chwile. Potem przemywam oczy i idę walczyć. Leczenie, rehabilitacje generują też koszty. Zapewnienie opieki, dojazdy na leczenie, leki, suplementy, dieta, rehabilitacja, wyroby medyczne, badania i wizyty u specjalistów. Dla samodzielnej matki to już ponad siły. Kiedyś Pola zapytała, jakie jest moje hobby. Odpowiedziałam, że bycie mamą. To nie była kokieteria. Uwielbiam być mamą. Chcę patrzeć, jak dorasta moje dziecko i przeżyć te wszystkie cudowne chwile. Pokazać jej świat. Właśnie zaczęłyśmy go poznawać razem, Pola od najmłodszych lat sprawdza się jako najlepsza kompanka. Nasze hasło to: „zawsze razem”! Teraz motywuje mnie potrzeba odczarowania raka w oczach Poli, tak żeby nigdy nie musiała się go bać. Kocham życie. Jestem wdzięczna za wszystko, co mam. Wierzę, że dobro zawsze wraca. Można odliczyć 1,5% przy rozliczaniu się od podatku, na moje konto. Należy wówczas podać w zeznaniu podatkowym KRS Fundacji Alivia: 0000358654 oraz w celu szczegółowym koniecznie numer mojej zbiórki: 111769. Darowizny na rzecz mojego leczenia można przekazywać także za pomocą płatności on-line, karty płatniczej, Blik, PayPal lub tradycyjnego przelewu - aby dokonać wpłaty, kliknij powyżej na przycisk "Przekaż darowiznę".

9 992 zł
19%
Danuta Strzemecka, Kolonia Brużyca

Lek pembrolizumab

Danusia od lat jest pedagogiem szkolnym i ma niebywałą zdolność porozumienia się z każdym uczniem i jego rodzicem. Wszystkie trudne sprawy związane z uczniami naszej szkoły zajmują jej naprawdę dużo energii. Ona jednak ma czas dla koleżanek i kolegów z pracy. Wspiera naszą pracę wychowawczą, ale i wspiera nas prywatnie. Danusia współczuje, kiedy współczuć trzeba i mobilizuje, kiedy mobilizacja jest potrzebna. Charakteryzuje ją taka zwyczajna ludzka dobroć oparta na empatii i szacunku do innego człowieka. Wierzcie mi, przy tych wielu heroicznych cechach to jest zwyczajna dziewczyna! Lubi ładnie się ubrać, kocha kawę i dobre ciasto, uwielbia myć okna w całym domu, kocha nad życie swoją córkę, męża, siostrę, smacznie gotuje. Potrafi zacerować każdą dziurę, tak że przywraca tkaninę do „ustawień fabrycznych”. Ona jest Człowiekiem w najlepszym wydaniu człowieczeństwa. A teraz Danusia jest bardzo chora... Walczy o swoje życie, zachorowała nagle na nowotwór piersi. Została poddana standardowemu leczeniu chemią, a w późniejszym etapie będzie przeprowadzona mastektomia, co daje jej 40-procentowe szanse na całkowite odzyskanie zdrowia. Lek PEMBROLIZUMAB, który mógłby pomóc i zwiększyć szansę na wyzdrowienie do 70 procent, niestety jest nierefundowany. Koszt leczenia przekracza 500 tys. zł. Pomóżmy jej uzbierać tę kwotę, wpłacając na konto podane na stronie fundacji lub swoim odpisem z podatku. Czekają na nią dzieciaki, rodzice, czekamy my, koleżanki i koledzy ze szkoły, czeka mąż i córka.

5 290 zł
1%