Obejmujemy pomocą
chorych na raka

Wiemy, że rak to zmaganie nie tylko z chorobą, ale także z poważnymi problemami finansowymi. Dlatego stworzyliśmy program Alivia Onkozbiórka!
Załóż zbiórkę

Poznaj zbiórki, które osiągnęły cel

Dorota Paszkiewicz, Strzelce Krajeńskie

Potrzebny nierefundowany lek

Mam na imię Dorota, mam 40 lat. W czerwcu 2020 r. znalazłam u siebie w piersi guza, który okazał się być nowotworem. Diagnoza - inwazyjny, zrazikowy rak piersi z nadekspresją receptora HER2+. Od sierpnia walczę. Jestem po cyklach chemioterapii w skojarzeniu z trastuzumabem i pertuzumabem. W styczniu przeszłam operację mastektomii radykalnej i właśnie wróciłam do domu po miesięcznej radioterapii. Kontynuuję leczenie trastuzumabem. Przede mną jeszcze hormonoterapia. Po operacji okazało się, że nie doszło do całkowitej remisji patologicznej, co niestety nie jest korzystnym czynnikiem rokowniczym. Żeby poprawić swoje rokowania na przyszłość, lekarz zaproponował mi zastosowanie leku: trastuzumab emtanzyna. Niestety lek ten nie jest refundowany w Polsce w takim przypadku jak mój. Nie chcę czekać, aż będzie mi przysługiwać refundacja, tzn. gdy nastąpi nawrót choroby i pojawią się przerzuty. Koszt leczenia to ponad 100 000 zł. Jest to dla mnie spora kwota. Dlatego pomyślałam, że w ludziach siła, że może mogę liczyć na Waszą pomoc. Z wykształcenia jestem farmaceutą i tym bardziej chcę mieć dostęp do nowoczesnego leczenia. Na co dzień w swojej pracy stykałam się z problemami wielu chorych i potrzebujących osób. Starałam się im pomóc najlepiej, jak potrafię. Dziś sama potrzebuję pomocy. Chcę wyzdrowieć, wrócić do pracy i żyć pełnią życia. Obiecuję, że jak tylko poczuję się silniejsza, od razu zabieram się do działania. Mam w sobie sporo pozytywnej energii i chcę ją dobrze spożytkować. Życie stawia przed nami wiele wyzwań. Jednym z najważniejszych dla mnie dziś jest pokonanie choroby. Wierzę, że tak będzie i jeszcze wiele rzeczy wspólnie zrobimy razem. Z góry dziękuję za okazane wsparcie i każdą złotówkę.

122 682 zł
122%
Alicja Wojnar, Toruń

Pomagamy Alicji w walce z rakiem piersi

Witam. Mam na imię Alicja. Na początku 2020 r. wyczułam u siebie w lewej piersi niewielki guz. Po biopsji okazało się, że mam szczęście, bo była to zmiana niezłośliwa. Moje szczęście jednak nie trwało długo, a dokładnie 3 miesiące. Właśnie wtedy, ponownie, zrobiono mi biopsję, ponieważ guz zaczął rosnąć, a cała pierś strasznie bolała. Diagnoza lekarzy nie dotarła do mnie od razu - rak inwazyjny, złośliwy, typ potrójnie ujemny. Pomyślałam: jak to możliwe? Przecież 3 miesiące temu był niezłośliwy, a teraz dowiaduję się, że mam najbardziej złośliwego i potrzebna mi szybka amputacja piersi wraz z węzłami chłonnymi. Dopiero na drugi dzień uświadomiłam sobie, z czym mam do czynienia i co mnie czeka. Był to okres pandemii covida. Zostałam zwolniona z pracy i byłam na zasiłku. Tego dnia, gdy dowiedziałam się o diagnozie, zadzwonili z pracy i powiedzieli, że wybrali mnie i chcą, abym podpisała z nimi umowę o pracę na czas nieokreślony. Mogłam wtedy wrócić do normalnego życia, jednak musiałam podziękować i zrezygnować całkowicie z pracy. Zaczęła się walka o moje życie. Wszystko potoczyło się szybko. Obcięto mi pierś wraz z węzłami chłonnymi. Zabrano mi część kobiecości. Moje długie, piękne włosy wypadły po chemii całkowicie, ale nie poddałam się. Mam silny charakter. Myślałam tylko o tym, żeby tylko pozbyć się tego wroga. Przecież pierś mogę zrekonstruować, a włosy odrosną. Miałam plany. Odczekam rok, wrócę do pracy i będę znów żyła normalnie. We wrześniu zeszłego roku urodził mi się wnuk - Olivier. Nie mogłam być przy jego narodzinach, bo córka mieszka w Anglii, a niestety chemia wyniszczała mi organizm nie do zniesienia. Ciągłe wymioty, słabe wyniki. Zaczęto wraz z chemią podawać mi sterydy - przytyłam 16 kg. Z rozmiaru S weszłam w L. To jednak też mnie nie załamało. Wciąż żyłam nadzieją, że ten koszmar w końcu się skończy. Niestety w grudniu zachorowałam na zapalenie płuc. Myślałam, że to covid, jednak było to coś gorszego - przerzuty. Guzy na płucach są nieoperacyjne. Rak nie daje za wygraną. Otrzymałam chemioterapię ratunkową. Ponownie straciłam włosy. Najgorsze jest jednak to, że mój organizm został wyniszczony chemią, a rak panoszy się po moim ciele dając przerzuty. W ogóle nie słabnie. Podawane leki nie działają na niego. Wznowa w bliźnie pooperacyjnej to kolejna diagnoza z czerwca 2022 r. Po dwóch latach walki lekarze mówią, że jedyną nadzieją na przedłużenie mi życia jest nierefundowany lek - sacytuzumab gowitekan - koszt leczenia 91800 zł. Mój lekarz onkolog dał mi nadzieję wysyłając mnie do Tomaszowa Mazowieckiego, gdzie miano poddać mnie leczeniu właśnie tą chemią. Kiedy po powrocie, po kilku dniach odebrałam telefon, że niestety ale przede mną zamknęli listę osób, którym lek miał być podany, świat mi się zawalił. Ministerstwo też odmówiło mi pomocy. Zostałam sama na polu bitwy - tylko ja i ten wróg, który odbiera mi życie. Już nie będzie mi podawana chemia dożylnie. Ona po prostu nie działa. Dostałam tabletki - jako chemioterapię zastępczą. Nie oszukuję już siebie ani moich bliskich. Te tabletki mi nie pomogą. Jedyny ratunek to lek, na który muszę zebrać środki. Bez pomocy Ludzi Dobrej Woli mojego celu nie osiągnę. Mam tylko niewielką rentę, mieszkam z rodzicami, dzięki czemu jestem w stanie funkcjonować. 84-letni tato woził mnie na wlewy. Miałam zupełnie inne plany na życie. Chciałam być aktywna zawodowo, cieszyć się wnukiem, brać udział w jego wychowaniu, chciałam zająć się rodzicami, gdy zabraknie im już sił na starość. Niestety moje plany życiowe zmienił nieproszony gość, który odebrał mi wszystko: młodość, urodę, zdrowie, radość życia i optymizm. Bardzo chcę żyć, dlatego proszę o wsparcie. W moim przypadku liczy się każdy dzień. Nie wiem, kiedy i gdzie rak znów da przerzuty. Drżę o swe życie za każdym razem, gdy robią mi badania, bo nie wiem, co znów usłyszę z ust lekarzy. Z góry dziękuję za wszelką pomoc.

99 463 zł
108%
Jakub Burnos, Dobczyce

Oporna postać agresywnego chłoniaka z komórek B (tzw. szarej strefy)

Cześć! Jestem Kuba, w maju skończę 24 lata. Rok temu z dnia na dzień wykryto u mnie ogromnego guza śródpiersia. Diagnoza: agresywny chłoniak. Od czerwca 2021 roku przeszedłem 5 cykli chemioterapii, następnie 2 cykle immunoterapii, potem kolejne cykle chemioterapii i kolejna immunoterapia w ramach RDTL. Niestety choroba jest oporna na leczenie. Obecnie istnieją wskazania do leczenia metodą CAR T-cells. Leczenie może być przeprowadzone w NIO PIB w Gliwicach pod warunkiem zabezpieczenia finansowego, ponieważ ta terapia nie jest objęta w Polsce refundacją NFZ, a jej koszt to ok 1,4 mln złotych. Studiuję w Krakowie na Akademii Górniczo-Hutniczej (niestety jestem aktualnie na urlopie zdrowotnym, aby skupić się na leczeniu), podczas pierwszych cykli chemioterapii udało mi się zdać egzaminy końcowe, skończyć studia i obronić pracę dyplomową, a także dostać się na studia magisterskie na tej uczelni. Zanim zdiagnozowano u mnie nowotwór, lubiłem aktywnie spędzać czas chodząc z przyjaciółmi po górach, grając w gry planszowe czy poznając ciekawe zakątki Polski i świata. Moim marzeniem jest pojechać kiedyś do Ameryki Południowej w Andy. Obecnie spędzam wolne chwile czytając, malując i ucząc się języka hiszpańskiego, aaa i dużo spaceruję z naszym psem Patykiem :) Chciałbym wyzdrowieć, móc pracować, wrócić na studia i żyć normalnym życiem jak moi rówieśnicy. Dziękuję wszystkim ludziom, szczególnie rodzinie i bliskim przyjaciołom (oraz oczywiście lekarzom i pielęgniarkom), którzy wspierają mnie każdego dnia i dają nadzieję, że za niedługo będzie lepiej. Kuba

922 955 zł
102%

Zbiórki najbliżej celu

Iwona Szymczyk, KATOWICE

Pomóż pokonać raka

Witam. Nazywam się Iwona Szymczyk, choruję na raka piersi Her2+. 02.07.2019 r. usłyszałam diagnozę - rak złośliwy piersi w postaci naciekającej. W jednej chwili życie wywraca się do góry nogami gdy słyszysz „wyrok”. Zastanawiasz się ile warte jest ludzkie życie – i uzmysławiasz sobie jak bardzo dużo. 29.07.2019 r. rozpoczęłam cykl 8 chemioterapii. Obecnie jestem po 4 chemiach czerwonych, a przede mną 4 chemie białe. Cały cykl będzie trwał około pół roku. Następnie około 3 tygodnie po jego zakończeniu w Centrum Onkologii w Gliwicach czeka mnie zabieg usunięcia guza a następnie radioterapia. W związku z typem nowotworu, który posiadam „HER2 +” zostałam zakwalifikowana do podania dodatkowo 4 dawek leku pertuzumab (zaczynając podanie leku do drugiej chemii białej). Pertuzumab należy do leków nazywanych „przeciwciałami monoklonalnymi”, które przyłączają się do ściśle określonych cząsteczek występujących w organizmie i na komórkach nowotworowych. Lek ten może spowolnić lub zatrzymać wzrost albo może spowodować śmierć takich komórek. Lek ten może uratować mi życie, niestety w naszym kraju obowiązują procedury, które uniemożliwiają mi bezpłatne leczenie nim na chwilę obecną. Mimo pojawienia się leku na wrześniowej liście refundacyjnej, leczenie nim wciąż nie jest dostępne i nie wiadomo kiedy lek pojawi się w szpitalach. Każda dawka leku to koszt około 12.000,- złotych. Niestety nie mam dużo czasu, ponieważ dwie dawki leku muszę już przyjąć podczas podania 2 białej chemioterapii (24.10.) a następne dawki do 3 i 4 chemii. Nie wiem co przyniesie los... Wiem jednak jedno: moje życie jest wypełnione osobami, dla których warto żyć, więc bardzo proszę o pomoc :)

44 336 zł
98%
Joanna Gabryończyk, Łódź

Przyjaciele dla Joasi

Od pierwszej diagnozy raka piersi w listopadzie 2019 roku (pojawienie się nowotworu zajęło 9 miesięcy - badajcie się dziewczyny raz na pół roku), minęło już ponad 2 lata. Przeszłam drogę pełną niebezpiecznych zawirowań, po to aby 1 września 2021 roku stęskniona za aktywnością zawodową stanąć zdrowa na rozpoczęciu roku szkolnego. I tu znów niespodzianka -tym razem kaliber ciężki - przerzuty. Teraz walka toczy się o przedłużenie życia - zostawiam to Bogu. Mój młodszy syn ma obecnie 9 lat i potrzebuje jeszcze paru lat ze mną. Pewnie nie będzie lepiej przygotowany, ale zawsze to jakiś czas razem… Niestety potrzeby „odwiedzin” lekarzy różnej profesji, dobierania leków rosną, dlatego jeżeli możecie mnie wesprzeć, to polecam się Waszej pamięci. Poza grozą całej tej sytuacji to mimo wszystko wyjątkowy czas obfitujący w wyjątkowe odruchy serca. Chcę podziękować za telefony, dobre słowa, wyjątkowy koncert, pomoc medyczną, za każdą dużą i malutką rzecz. DZIĘKUJĘ! Darowizny na rzecz leczenia Joanny można przekazywać za pomocą płatności on-line, karty płatniczej, PayPal lub tradycyjnego przelewu. Aby dokonać wpłaty, kliknij powyżej na czerwony przycisk "Pomóż" w niebieskim prostokącie.

25 202 zł
84%
Sylwia Perczyńska, Lubin

Pomoc w sfinansowaniu leków, dojazdów oraz opieki paliatywnej

Chcę normalnie żyć i marzyć... Chcę realizować swoje pasje i mieć na nie czas. Wychowuję sama 3 dzieci i każdy ułamek sekundy łączę z bólem. Od dwóch lat walczę z rakiem piersi, obecnie jestem w progresie na kości i kręgosłup oraz głowę. Jestem w trakcie leczenia bólu w hospicjum. Chcę się jeszcze cieszyć, póki mogę! Nie chcę widzieć smutnych oczu moich dzieci, a szczególnie 8-letniej córki. Serce mi się kroi, gdy pomyślę, że przegram walkę... Utrzymuje się ze świadczeń. Brakuje mi na leki i czasem na dojazdy do Wrocławia i innych szpitali. Do tej pory nigdy nie prosiłam o pomoc, zawsze radziłam sobie sama, lecz moja bezradność jest silniejsza, a ból sprawia, że muszę walczyć. Walczę i choćbym miała przegrać, to będę wiedziała, że warto było, bo mam dla kogo żyć. Proszę ludzi dobrego serca o pomoc! Bym mogła jeszcze patrzeć na to same niebo co każdy... Darowizny na rzecz mojego leczenia można przekazywać za pomocą płatności on-line, karty płatniczej, PayPal lub tradycyjnego przelewu . Aby dokonać wpłaty, kliknij powyżej na czerwony przycisk "Pomóż" w niebieskim prostokącie.

24 293 zł
97%

Najnowsze

Zuzanna Świętorzecka, Warszawa

Immunoterapia na raka piersi

Mam na imię Zuza. W wakacje tego roku zawalił mi się świat. Zachorowałam na bardzo agresywnego raka piersi z przerzutami do węzłów chłonnych. Jest to rak tak zwany potrójnie ujemny. W takim przypadku możliwości leczenia są dość ograniczone, dodatkowo moja choroba rozwija się bardzo szybko. W zaledwie kilka tygodni od momentu, kiedy wyczułam guzek, pojawił się następny, a potem przerzut do węzłów chłonnych. Od września mam rozpocząć chemię, tak żeby zahamować rozprzestrzenianie się nowotworu w organizmie. Operacja planowana jest dopiero po kilku miesiącach leczenia. Program leczenia konsultowałam z ośrodkiem akademickim w Berlinie. Okazuje się, że zalecenia lekarzy w Polsce i Niemczech są jednakowe - chemii powinna towarzyszyć immunoterapia, tzn. powinna być podawana jednocześnie z lekiem pembrolizumab. Wyniki ostatnich badań naukowych wskazują, że lek ten w znaczący sposób zwiększa szanse na wyleczenie. Obecnie standardowo podawany jest w całej Europie, u nas niestety nie jest refundowany. Koszt to 15,5 tys. zł za dawkę podawaną co 3 tygodnie, tych dawek ma być 18. Z powodu mojej choroby musiałam przerwać wakacje z dzieciakami i cały sierpień poświęciłam na diagnostykę oraz przygotowania do leczenia. Mam 46 lat, dwoje cudownych dzieciaków (Maurycy ma 8 lat, a Nastka 5), dla których bardzo chcę żyć. Mam plan leczenia i świetnych lekarzy. Otacza mnie też mnóstwo wspaniałych ludzi, od których otrzymuję ogromne wsparcie. Wiem, że dam radę! Jeśli jesteś w stanie wspomóc mnie w uzyskaniu dostępu do immunoterapii, ja i moje dzieciaki będziemy Ci bardzo wdzięczni. Dziękuję za Twoją pomoc.

269 644 zł
96%
Grażyna Arłukowicz, Gdańsk

Niezbędne leczenie zagraniczne

Szanowni Państwo, mam na imię Grażyna, mam 57 lat. Z wykształcenia jestem farmaceutą, a ostatnie kilkanaście lat pracowałam w firmie zajmującej się sprzedażą specjalistycznego sprzętu medycznego. Ironią losu, zawodowo zajmowałam się właśnie guzami wątroby. Ze względu na to, że przez całe swoje życie pracowałam w branży medycznej, zawsze ważna była dla mnie profilaktyka i tak podczas rutynowego USG jamy brzusznej znaleziono w mojej wątrobie nieswoistą zmianę. Pierwszym krokiem była dalsza diagnostyka, a następnie bisegmentektomia wątroby. Wyniki badania histopatologicznego nie pozostawiły złudzeń - rak węwnątrzwątrobowych dróg żółciowych. Na początku otrzymałam informację, że guz został usunięty chirurgicznie i potrzebna będzie chemioterapia uzupełniająca. Nowotwory dróg żółciowych należą do niezwykle rzadkich i ze względu na to spotkałam się z bezradnością wielu lekarzy w Polsce. Znalazłam jednak prawdziwego specjalistę w tej dziedzinie - prof. Macieja Pecha, lekarza polskiego pochodzenia pracującego w Szpitalu Uniwersyteckim w Magdeburgu, w Niemczech, który podjął się mojego leczenia i nie uznał mnie za “przypadek beznadziejny”. Właśnie tam przeszłam już zabieg brachyterapii, ale ze względu na progres choroby na chwilę obecną potrzebuję poddać się jeszcze zabiegowi radioembolizacji wątroby, który nie jest refundowany. Równocześnie przyjmuję chemioterapię. Choroba zmienła moje życie, jednak mój organizm nie daje za wygraną. Staram się pokazywać innym, że rak to nie wyrok i że po diagnozie można normalnie żyć. Często spotykam się nawet z komentarzami, że wszystkich oszukuję, bo patrząc na mnie nikt nie chce uwierzyć w to, że dopadła mnie tak ciężka choroba. Poza częstymi wizytami w szpitalu, prowadzę normalne życie wraz z moimi dwiema córkami - Adrianną (l. 27) oraz Anetą (l. 24). To właśnie bycie mamą jest rolą, w której, zdaniem moich córek, jestem bezkonkurencyjna. Diagnoza zbliżyła nas trzy do siebie bardziej, niż prawdopodobnie kiedykolwiek byłoby to możliwe, gdybym nigdy jej nie usłyszała. Na horyzoncie pojawiła się nadzieja - aktualnie czekam na wyniki badań genetycznych, na podstawie których być może istnieje szansa na wdrożenie terapii celowanej lub immunoterapii. Bez względu na wyniki badań genetycznych, na chwilę obecną niezbędna jest radioembolizacja wątroby, w której znajduje się ognisko pierwotne choroby. Wiem, że choroba pozostanie ze mną i z moją rodziną na zawsze, ale wiem również, że możliwym jest utrzymanie jej w ryzach i normalne życie, jak z każdą inną chorobą przewlekłą. Proszę o pomoc w walce z trudnym przeciwnikiem, któremu nie zamierzam pozwolić na wygraną.

7 389 zł
5%
Aleksandra Jabłońska, Tczew

Zbiórka na życie

Najdrożsi znajomi, nieznajomi, rodzino, przyjaciele i wszyscy ludzie dobrej woli. Zwracam się do Was z ogromną prośbą o wsparcie mojej walki z ciężkim i nieprzewidywalnym przeciwnikiem, jakim jest rak piersi potrójnie ujemny. Chcę nadal być matką dwojga dzieci: Anieli (13 lat) i Ignasia (5 lat) oraz szczęśliwą małżonką, jednakże potrzebuję waszej pomocy. 24.08.2022 odbędzie się już trzecia kraniotomia w moim życiu (pierwsza miała miejsce 29.12.2021). Z całych sił liczę na pozytywny wynik operacji, jednakże, a zarazem niestety, nie jest to dla mnie koniec walki. Przede mną rozpościera się wyboista ścieżka kolejnych terapii, podróży i wizyt u specjalistów. Aby móc ogłosić zwycięstwo nad tym nieobliczalnym rywalem, będą potrzebne fundusze, o których nawet nam się nie śniło. Każda mała cegiełka jest ważna. Dzięki tym cegiełkom wspólnie zbudujemy mur. Mur, który obroni mnie przed koszmarnym wrogiem. Z góry dziękuję za każdą złotówkę zasilającą moją walkę. Ściskam Was wszystkich mocno, Ola.

118 498 zł
59%
Logo Alivia

Onkofundacja Alivia

Naszym celem jest walka z rakiem! Codziennie wspieramy chorych na nowotwory złośliwe w finansowaniu leczenia, uczymy i reprezentujemy pacjentów onkologicznych w debacie publicznej. Dowiedz się więcej o naszych działaniach.

Poznaj nas

Warto wiedzieć

News pierwszy

Gdzie się leczyć? Jak wybrać świadomie ośrodek onkologiczny?

Pacjenci, u których został zdiagnozowany nowotwór, bardzo często zastanawiają się, gdzie będą mieli zapewnioną najlepszą opiekę. Wybór placówki nie powinien być przypadkowy. To m.in. od tego zależy pr...

Czytaj więcej
News pierwszy

Sierpień: 393 tys. na leczenie dla chorych na raka!

W sierpniu udało się przekazać naszym Podopiecznym 393 996 zł. Środki te pozwoliły im pokryć nierefundowane wydatki podczas niełatwych zmagań o życie i zdrowie. Ze wsparcia finansowego skorzystało 98 ...

Czytaj więcej
News pierwszy

Skargi na placówki medyczne i lekarzy – kiedy oraz w jaki sposób można je złożyć?

Każdy pacjent powinien znać przysługujące mu prawa. Dzięki temu może reagować w sytuacjach, kiedy jest źle traktowany oraz zapobiec pojawianiu się ich w przyszłości, również w stosunku do innych chory...

Czytaj więcej