Obejmujemy pomocą
chorych na raka

Wiemy, że rak to zmaganie nie tylko z chorobą, ale także z poważnymi problemami finansowymi. Dlatego stworzyliśmy program Alivia Onkozbiórka!
Załóż zbiórkę

Poznaj zbiórki, które osiągnęły cel

Halina Ziemińska, Katowice

Razem przeciwko chorobie – pomóż mi pokonać raka piersi!

Cześć! Nazywam się Halina i chcę podzielić się z Tobą moją historią. Moje dotychczasowe życie było wypełnione po brzegi. Po pracy znajdowałam czas na rozwijanie swoich pasji - uczyłam się języka hiszpańskiego, szyłam na maszynie i tańczyłam bachatę. Moja energia niejednokrotnie skłaniała mnie do działania na rzecz innych. Poświęcałam się projektom społecznym i fundacjom - uczyłam szycia na maszynie dzieci z Fundacji Godne Życie, pomagałam w organizacji Wigilii dla samotnych czy też brałam udział w projekcie Szerpowie Nadziei. Niestety w zeszłym roku bieg mojego życia nagle zwolnił, a w zasadzie zatrzymał się na moment, kiedy usłyszałam diagnozę: rak piersi HER2-ujemny. Moja codzienność nagle stała się pełna wizyt u lekarzy. Obecnie przechodzę przez trudny etap chemioterapii, który wiąże się z wieloma fizycznymi i emocjonalnymi wyzwaniami. Wkrótce czeka mnie operacja - mastektomia obu piersi oraz usunięcie węzłów chłonnych. To będzie trudny czas, ale wiem, że muszę się temu poddać, aby mieć szansę na zdrowe i dalsze życie. Jednak to, co najbardziej mnie niepokoi, to ryzyko, że będę miała ograniczoną funkcjonalność rąk, co bardzo utrudniłoby mi codzienne czynności, chociażbytakie jak dźwiganie zakupów czy inne czynności wymagające wysiłku. Aby temu zapobiec, konieczny jest kosztowny zabieg zespolenia limfatyczo-żylnego LVA oraz liczne rehabilitacje. Dlatego zwracam się do Ciebie z prośbą o wsparcie finansowe. Każda złotówka przyczyni się do pokrycia kosztów rehabilitacji oraz zabiegu LVA, który może uratować funkcję moich rąk i umożliwić mi powrót do normalnego życia. Teraz, gdy stoję w obliczu walki z rakiem piersi, z całego serca proszę o Twoje wsparcie. Twoja pomoc będzie dla mnie bezcennym źródłem nadziei w tych trudnych chwilach i pozwoli pozytywnie myśleć o przyszłości. Dziękuję Ci za okazane wsparcie i za to, że jesteś częścią mojej historii.

61 026 zł z 60 000 zł
101%
Sławomir Jasiak, Poniec

Pomoc dla Sławka

Prosimy o pomoc w imieniu naszego brata – Sławka. Sławek jest bardzo spokojnym, dobrym człowiekiem, lubiącym życie i ludzi. Nigdy nie odmówił pomocy potrzebującym, przez wiele lat oddawał krew, aktywnie pomagał też w zbiórkach i akcjach, np. „Szlachetna paczka”. Zawsze martwił się o innych. Kiedy dowiedział się o swojej chorobie, również nie myślał o sobie, powiedział tylko: „Dobrze, że na mnie trafiło, Wy macie dzieci”. Choroba przyszła nagle, z dnia na dzień trafił do szpitala w Lesznie, gdzie diagnoza była krótka – guz mózgu, ostateczna diagnoza to glejak wielopostaciowy IV stopnia. Po tygodniu był już w Poznaniu w szpitalu i czekał na operację. Lekarze obawiali się, czy po operacji, ze względu na wielkość guza, wstanie z łóżka. Po wielogodzinnej operacji Sławek obudził się i usiadł na łóżku, budząc podziw całego personelu. Operacja nie pozostała jednak bez skutków ubocznych, Sławek ma uszkodzony ośrodek mowy, ograniczone pole widzenia i zaburzenia równowagi. Nie poddaje się jednak, dzielnie ćwiczy, uczy się pisać i czytać, co w jego przypadku jest szczególnie ważne, ponieważ uwielbia książki. Wolny czas spędzał głównie na czytaniu, teraz niestety nie jest to możliwe. Nie traci jednak nadziei i słucha audiobooków. Przez ostatnie 7 miesięcy przeszedł serię naświetlań oraz co miesiąc regularnie przyjmuje chemię. Niestety podczas ostatniej wizyty okazało się, że choroba ponownie zaatakowała. Pojawiły się trzy nowe ogniska chorobowe. I znowu łzy, strach i to pytanie, co robić i czy w ogóle można jeszcze coś zrobić? Sławek bardzo źle zniósł informację o wznowie choroby, boimy się, że się podda i przestanie walczyć. Okazało się, że w Lublinie przeprowadza się nowatorską terapię – Nanotherm. Po konsultacji z profesorem z tamtejszego ośrodka nadeszła nadzieja, że jest szansa na zahamowanie choroby. Niestety terapia nie jest refundowana, jej koszt to ok. 180 000 zł. Oprócz pieniędzy najważniejszy jest czas, bo Sławek powinien znaleźć się w Lublinie jak najszybciej, najlepiej jutro... Stąd nasza prośba, jeżeli ktoś może pomóc naszemu bratu i podarować odrobinę nadziei, będziemy bardzo wdzięczne za okazane serce. Siostry - Teresa i Hania

182 450 zł z 180 000 zł
101%
Monika Koziatek, Bierutów

Na leczenie zagraniczne metodą termoablacji

Witam, nazywam się Monika Koziatek, mam 48 lat. Jestem żoną i mamą dwójki dzieci. Konrad ma 19 lat, Wiktoria. Bardzo bym chciała uczestniczyć w ich wejściu w dorosłe życie. To właśnie oni dają mi motywację i siłę do dalszej walki.Z natury jestem pogodną osobą, pragnącą życia. W maju 2018 roku usłyszałam diagnozę: nowotwór złośliwy jelita grubego. Przeszłam operację i chemioterapię. Moja radość nie trwała długo, bo w 2021 roku stwierdzono przerzut do wątroby. Po raz kolejny operacja i chemioterapia. W trakcie terapii następny przerzut, tym razem do płuc.Kolejne chemie nie przynosiły poprawy. Przeszłam radioterapię, która na początku dała dobry skutek, lecz po kolejnym TK nastąpiła progresja choroby.Na tę chwilę skończyły się możliwości leczenia refundowanego.Proszę was o wsparcie w zbiórce pieniędzy na dalsze leczenie.Będę Wam bardzo wdzięczna...

30 221 zł z 30 000 zł
100%

Zbiórki najbliżej celu

Adela Moskalik, Komorniki

Na lek nierefundowany dla Adeli

Mam na imię Adela. W roku 2021 przeszłam operację jajników. Po badaniu histopatologicznym stwierdzono nowotwór złośliwy jajników Figo 3 c. Potrzebuję pieniędzy na nierefundowany lek, którego miesięczny koszt to ok. 755,00 zł. Po podaniu leku chciałabym wrócić do normalnego życia i być szczęśliwa z całą rodziną.

8 866 zł z 9 060 zł
97%
Katarzyna Młyńska, Wejherowo

Pomóż Kasi w walce z rakiem piersi

Mam na imię Kasia. Mam 48 lat. Jestem żoną, matką 2 wspaniałych synów i babcią czworga wnucząt, które są moim światłem i miłością. To dla nich, rodziny, przyjaciół i znajomych chcę pokonać raka piersi, którego wykryto 3 miesiące temu. Aby zwiększyć szansę wyleczenia oprócz chemioterapii potrzebuję leku PERTUZUMAB (Perjeta), który nadal nie jest refundowany (mimo decyzji Ministerstwa Zdrowia o refundacji w leczeniu przedoperacyjnym, NFZ musi wdrożyć procedurę przetargową, co potrwa nawet do roku). Od 23 września zaczynam 3-miesięczną chemioterapię czerwoną, po tym czasie otrzymam lek Trastuzumab, ale dodając do niego Pertuzumab tworzy się tzw. podwójną blokadę raka piersi HER2 dodatniego, która zdecydowanie zwiększa moje rokowania. Na dzisiaj potrzebuję 4 dawki, których koszt to około 47 tys. zł. Ani ja, ani moja rodzina nie dysponuje tak ogromną kwotą, więc zmuszona jestem prosić o pomoc, co nie jest dla mnie łatwe. Za dobroć, serce i okazane wsparcie SERDECZNIE DZIĘKUJĘ.

46 252 zł z 47 000 zł
98%
Ewa Stefańska, Kraśnik

Ewa walczy z nowotworem

Ewa ma 40 lat, jest wspaniałą mamą 2 cudownych chłopców: 5-letniego Filipka i rocznego Mikołaja. Ewa nie widzi świata poza synami. Jest ciepła, pełna miłości, nigdy nie odmawia pomocy innym. W grudniu 2021 roku zawalił się świat Ewy i jej bliskich. Zdiagnozowano u niej złośliwy nowotwór jajnika z przerzutem. Ewa natychmiast przeszła radykalną operację, ponowna tomografia wykonana w styczniu 2022 roku ujawniła kolejny przerzut. Ewa obecnie przebywa w Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej w Lublinie. Chcemy zapewnić Ewie środki do kontynuowania leczenia, na specjalistyczne konsultacje, których będzie potrzebowała w czasie leczenia. Marzeniem Ewy jest patrzeć, jak rozwijają się jej synowie, uczestniczyć w ich wychowaniu. Teraz to nasza Ewa potrzebuje wsparcia i pomocy. Walczymy dla niej i jej dzieci. Zróbmy wszystko, co w naszej mocy, żeby spełnić marzenie Ewy. Rodzina i Przyjaciele

19 124 zł z 20 000 zł
95%

Najnowsze

Anna Jarońko, Białystok

Małżeństwo kontra dwa nowotwory

Jesteśmy małżeństwem i mamy wspaniałego 26-miesięcznego synka. Na początku maja 2022 r. (synek miał wtedy 2,5 miesiąca) dzięki szybkiej diagnostyce (mieliśmy wielkie szczęście spotkać na swojej drodze wspaniałych lekarzy) okazało się, że mąż ma nowotwór złośliwy przełyku, płaskonabłonkowy. Diagnoza, którą przedstawili lekarze, była dla męża wielkim szokiem. Przed operacją były naświetlania oraz chemia, która bardzo wyniszczyła organizm, do tego stopnia, że mąż musiał przyjmować pokarmy przez gastrostomię. Operacja polegała na wycięciu guza z przełyku, a z żołądkazrobiono przełyk. Po operacji mąż schudł 20 kg. Potrzebna jest systematyczna rehabilitacja oraz specjalistyczne żywienie tzn. odżywki i nutridrinki, aby waga dalej nie spadała. Na początku sierpnia 2022 r. (synek miał 5,5 miesiąca) po szybkiej diagnostyce okazało się, że ja również jestem chora i mam nowotwór złośliwy - mięsak jasnokomórkowy (tkanka łączna i tkanka miękka miednicy). Nie wierzyłam, że do tej pory pełna życia, starająca się zdrowo odżywiać, aktywna fizycznie osoba, taka jak ja, mogła zachorować na nowotwór.Jestem po wycięciu guza i naświetlaniach. Po 3 miesiącach okazało się, że nowotwór dał przerzuty do węzłów chłonnych pachwinowych, więc miałam limfadenektomię, czyli usunięcie węzłów chłonnych. Po operacji chodzę na co dzień w pończosze kompresyjnej, którą trzeba wymieniać co 6 miesięcy. Muszę też chodzić na drenaż limfatyczny oraz masaże. Niestety są to zabiegi nierefundowane, natomiast koszt pończochy to 500 zł po refundacji. Nasza rodzina oraz znajomi bardzo nas wspierają psychicznie i fizycznie, ale nasze rehabilitacje, które muszą być systematyczne, żywienie specjalistyczne oraz pończocha są dla nas nieosiągalne finansowo. Synek też nam choruje. Wiem, że są ludzie dobrego serca, dzięki którym będziemy mogli podjąć dodatkowe leczenie i wyzdrowieć, bo mamy dla kogo żyć! Pisząc tę naszą historię, płaczę... Nigdy nie prosiłam o pomoc, bo to raczej ja zawsze pomagałam innym. Pozdrawiam serdecznie

4 035 zł z 60 000 zł
6%
Ewa Meller, Elbląg

Zbiórka na terapię celowaną, badanie PET-CT, dodatkowe konsultacje onkologiczne i koszty z tym związane

Bardzo potrzebujemy pomocy finansowej dla mojej Mamy na terapię celowaną, badanie PET-CT, dodatkowe konsultacje onkologiczne i koszty z tym związane. Moja Mama ma nowotwór złośliwy trzustki, dowiedzieliśmy się o przerzutach na wątrobie i otrzewnej po 1 roku i 3 miesiącach od przeprowadzonej z sukcesem operacji i usunięciu 2/3 trzustki. Lekarze z NFZ w chwili obecnej stosują standardowo chemioterapię w szpitalu w Elblągu, ale my chcemy poszukać dodatkowych możliwości i szans dla mojej Mamy. Dlatego też potrzebujemy wsparcia w poniesieniu tych kosztów, na które nie stać emerytów - moich rodziców. Będziemy bardzo wdzięczni za każdą wpłatę, gdyż skuteczna walka z nowotworem kosztuje i nie będziemy mogli podejmować dodatkowych prób bez tych pieniędzy. Poza tym Mama zawsze była bardzo aktywna, ćwiczyła jogę, lubi podróżować, uwielbia dzieci i one też bardzo ją lubią. Chciałbym, żebyśmy znaleźli skuteczny sposób, aby jej pomóc dalej cieszyć się życiem rodzinnym i swoim własnym. Życie jest piękne i Mama jest jeszcze młoda, bo ma 69 lat,kocha życie i chce o nie walczyć. Prosimy o pomoc! W razie dodatkowych pytań jestem do dyspozycji. Przekażę wszystkie szczegóły i ewentualne dokumenty, żeby uwiarygodnić nasze potrzeby. Z góry dziękujemy, Tomasz Meller, moja Mama Ewa Meller i mój Tata Mirosław Meller

4 374 zł z 35 000 zł
12%
Anna Szwaj, Warszawa

Nie poddaję się!

Trudno mi było otworzyć tę zbiórkę, jako że wydawało mi się zawsze, że jestem samowystarczalna i niezależna. Żyłam szybko, ale zawsze myśląc o innych... Człowiek, zarówno w pracy jak i w życiu, był i jest dla mnie wartością nadrzędną. Nie jestem konformistką. Wierzę w swoje ideały i przestrzegam wartości, dlatego też nie raz dostałam po głowie, czasami nawet padałam, ale zawsze podnosiłam się i szłam dalej, silniejsza. Od kiedy w moim życiu pojawiła się moja wnuczka, Pola, zaczęłam patrzeć na życie inaczej, doceniając każdą chwilę spędzoną z nią i moją rodziną. Mam z nią zbudowane mega silne relacje i chciałabym jej towarzyszyć w życiu, wspierając ją. Obiecałam jej, że zawsze będę przy niej, gdy tylko będzie mnie potrzebowała, bo łączy nas obietnica - FRIENDS FOREVER. Nigdy jej nie zawiodłam i zrobię wszystko, aby i tym razem dotrzymać słowa. Dziękuję wszystkim, którzy chcecie mi w tym pomóc. Chciałabym też zacieśnić rodzinne relacje z moimi dziećmi i mężem, gdyż w takiej sytuacji, w jakiej jestem, kiedy człowiek ma różne refleksje i analizuje swoje życie, uwierzcie mi, że tylko to jest najważniejsze! Wiem, że choroba, która ujawniła się nagle i niespodziewanie, jeszcze bardziej umocniła mnie w obranym kierunku i wiem, że moje życie ma sens i wiele wyzwań jest nadal przede mną, ale najpierw muszę wygrać moją walkę z nowotworem! Podstawowa forma terapii to chemioterapia, z której korzystam. Nie ma możliwości operacji. Rokowania na dłuższe przeżycie daje mi immunoterapia, która w tym schemacie leczenia nie jest w Polsce refundowana. Moje własne środki nie wystarczą i nie dam rady sama jej opłacić... Dlatego potrzebuję wsparcia!Jeżeli możecie mi pomóc w mojej determinacji i walce, to bardzo Was proszę o wsparcie. Krótka historia mojej choroby: O chorobie dowiedziałam przypadkowo, kiedy spuchła mi noga i w trybie pilnym musiałam się zgłosić do szpitala. Okazało się, że to zakrzepica i zatorowość płucna. Dzięki lekarzom ze szpitala na Banacha w Warszawie dostałam odpowiednią pomoc i chorobę ustabilizowano, jednakże w trakcie diagnostyki okazało się, że mam guzki na płucach (zupełnie niewidoczne na rentgenie) oraz jest widoczny guz wątroby.No i tu zaczęła się 4-miesięczna historia poszukiwania ogniska choroby. Przeszłam różnego rodzaju badania - rentgeny, tomografie komputerowe, rezonans, PET i naprawdę wiele innych, łącznie z inwazyjną biopsją, w czasie której usunięto mi część płuca objętego przerzutami. Niestety żadne z nich nie mogły jednoznacznie wskazać ogniska, oznaczenia markerów nowotworowych też wprowadzały w błąd, wskazując na inne, zdrowe miejsca. Wszystko to powodowało, że nie mogłam rozpocząć żadnej terapii. Po 4 miesiącach lekarze w końcu postawili diagnozę ze wskazaniem na wątrobę i zaplanowali chemioterapię. Całym celem leczenia jest doprowadzenie do zmniejszenia się guza, aby dać szansę na wykonanie operacji i o to teraz walczę.Lekarze zgodnie potwierdzili, że skutecznym i w sumie jedynym wsparciem chemioterapii w takim przypadku jest immunoterapia, jednak nie jest ona finansowana z NFZ (pomimo że lek został dokładnie przebadany i dopuszczony do obrotu w Polsce), pewnie przez zbyt wysoką cenę, która i mnie zmusiła do założenia tej zbiórki. Będę informowała o postępach leczenia i dalszych wynikach na mojej zbiórce, a Wam wszystkim, którzy poświeciliście czas na przeczytanie mojej historii i jesteście mi życzliwi - serdecznie dziękuję.

26 595 zł z 360 000 zł
7%
Logo Alivia

Onkofundacja Alivia

Naszym celem jest walka z rakiem! Codziennie wspieramy chorych na nowotwory złośliwe w finansowaniu leczenia, uczymy i reprezentujemy pacjentów onkologicznych w debacie publicznej. Dowiedz się więcej o naszych działaniach.

Poznaj nas

Warto wiedzieć

News pierwszy

Styczeń: 240 tys. na wsparcie dla pacjentów onkologicznych

W styczniu nasi Podopieczni otrzymali pomoc na łączną kwotę 240 611 zł. Środki te pozwolą im na rozpoczęcie lub kontynuację leczenia onkologicznego. Z pomocy skorzystało 116 osób. Wśród nich jest Mari...

Czytaj więcej
News pierwszy

Grudzień: 419 tys. na pomoc dla podopiecznych

Dzięki hojności Darczyńców w ubiegłym miesiącu wypłaciliśmy naszym Podopiecznym 419 174 zł. Każda otrzymana wpłata to dla nich szansa na lepszą jakość życia i powrót do zdrowia. Środki zostały wypłaco...

Czytaj więcej
News pierwszy

1,5% podatku dla Podopiecznych Onkozbiórki!

Czas rozliczeń podatkowych to gorący okres zarówno dla podatników, jak i Organizacji Pożytku Publicznego (OPP) oraz ich Podopiecznych zbierających 1,5% podatku. Również w naszej Fundacji w ramach prog...

Czytaj więcej