Obejmujemy pomocą
chorych na raka

Wiemy, że rak to zmaganie nie tylko z chorobą, ale także z poważnymi problemami finansowymi. Dlatego stworzyliśmy program Alivia Onkozbiórka! Załóż zbiórkę na leczenie - zbieraj 1,5% podatku i darowizny!
Załóż zbiórkę

Poznaj zbiórki, które osiągnęły cel

Monika Łukaszewska-Koltun, Warszawa

Pomóż mi wygrać walkę z rakiem piersi

Lubię wracać do tego zdjęcia. Było zrobione dwa dni przed wykryciem guza, a ja myślałam, że muszę się nauczyć jeździć na rolkach, aby córka nie jeździła sama. Mój cel musiał się drastycznie zmienić kilka dni później – muszę się wyleczyć, aby córka i syn nie zostali sami. Idąc na USG, nie miałam żadnych obaw. Co roku regularnie się badałam, miało to być zwykłe coroczne "odhaczenie" badania. Wyszłam z ugiętymi nogami i zdjęciami dwóch guzów. W ciągu 3 tygodni miałam już diagnozę - nowotwór złośliwy piersi, typ HER2 dodatni. Moja lekarka powiedziała mi, że możliwe, że urósł w kilka miesięcy. Obecnie jestem w trakcie chemioterapii, później czeka mnie operacja i kolejne cykle chemioterapii. Patrząc na ludzi w szpitalu, staram się wierzyć, że rak to nie wyrok i ciągle jest szansa na wyleczenie. I na to właśnie chciałabym przeznaczyć pieniądze ze zbiórki – dodatkową diagnostykę, rehabilitację, a jeśli będzie taka potrzeba to również nierefundowane terapie. Chcę za rok założyć rolki i jeździć z dziećmi.

80 786 zł z 50 000 zł
161%
Bartosz Kucharczyk, Warszawa

Bartek - facet z planem. Tyle, że rak tego planu nie znał.

Cześć, nazywam się Bartek, mam 45 lat, jestem mężem, tatą dwóch fantastycznych chłopaków i właścicielem bardzo energicznego psa, który nie zna słowa „stop”. Zawodowo od ponad 20 lat związany jestem z bankowością i finansami — miałem swój plan na życie, który skrupulatnie realizowałem. Aż do momentu, w którym ten plan niespodziewanie się załamał. Kilka lat temu postanowiłem wziąć się za siebie: dieta, regularne treningi, konkretna suplementacja, zero alkoholu, zero wymówek. Schudłem ponad 20 kilo i czułem się jak nowo narodzony. Nie spodziewałem się wtedy, że to wszystko... przygotuje mnie do walki o życie. Zaczęło się niewinnie — mała gulka na szyi. Z pozoru torbiel. Diagnoza? Nowotwór migdałka i węzłów chłonnych. Złośliwy. Długi proces diagnozy, chemia, radioterapia, walka z każdym dniem. Pojawia się tysiąc pytań: Czy zdążę wszystko załatwić? Jak poradzi sobie rodzina? Ile mi zostało? Ale potem przychodzi ten moment — oparcie w bliskich, siła z codziennych treningów, spokój dzięki dyscyplinie. I myśl: Mam jeszcze dużo do zrobienia. I chcę żyć. Dlaczego potrzebuję Twojego wsparcia Leczenie na NFZ to podstawa, ale możliwości współczesnej medycyny sięgają dalej. W moim przypadku istnieje szansa na nowoczesne, zindywidualizowane leczenie w wyspecjalizowanej klinice, oparte na analizie DNA i aktualnych wynikach. Problem? Koszty — sięgające kilkunastu tysięcy euro. Po roku na zwolnieniu lekarskim, bez premii i dodatków, nie jestem w stanie samodzielnie udźwignąć takich wydatków. Dlatego, jeśli możesz — przekaż mi swój 1,5% podatku. To nic nie kosztuje, a dla mnie może znaczyć wszystko. Jak możesz pomócTwój 1,5% może stać się częścią czegoś wielkiego — powrotu do życia, pracy, codzienności. Do bycia tatą na trybunach, mężem w podróży, kumplem w rozmowie. Z góry dziękuję Ci za każdą formę wsparcia. To dla mnie ogromne wzmocnienie — nie tylko finansowe, ale i mentalne. Bo gdy wiesz, że ktoś Ci kibicuje — to się walczy inaczej. Dziękuję. Bartek

80 498 zł z 50 000 zł
160%
Alina Soch, Wrocław

Pomóż Alinie wrócić do zdrowia

Cześć! Nazywam się Alina Soch. W dniu moich 33. urodzin przeszłam biopsję zmiany wykrytej podczas corocznego USG piersi. 10 czerwca otrzymałam wynik: rak piersi, potrójnie ujemny (TNBC) – jeden z najbardziej agresywnych typów. Wkrótce potem badania genetyczne metodą NGS potwierdziły u mnie mutację genu BRCA1, która znacznie zwiększa ryzyko zachorowania na nowotwory piersi oraz jajnika. Kolejne badania – TK klatki piersiowej i jamy brzusznej oraz PET – wykazały guz w piersi z przerzutami do węzłów chłonnych oraz podejrzenie przerzutu do wątroby (guz wielkości 9 mm). Z tego powodu zakwalifikowano mnie do IV stadium zaawansowania choroby i „zaproponowano” jedynie leczenie paliatywne. Nie mogłam się z tym pogodzić – czułam się młoda, silna i chciałam walczyć o całkowite wyleczenie, a nie jedynie spowolnienie choroby. Uznałam, że leczenie paliatywne powinno być moim planem B. Skonsultowałam swój przypadek z kilkoma onkologami. We Wrocławiu trafiłam na wspaniałą lekarkę, która – razem ze mną – zdecydowała się podjąć rękawicę do walki i próbę leczenia radykalnego. Dodatkowo chirurg z Krakowa zgodził się przeprowadzić operację wątroby. Ustalony wspólnie plan leczenia wygląda następująco: Chemioterapia „biała” – co tydzień, z uzupełnieniem o immunoterapię co trzy tygodnie Operacja usunięcia zmiany w wątrobie Chemioterapia „czerwona” – cztery wlewy co dwa tygodnie, również z immunoterapią Mastektomia obu piersi (z uwagi na mutację genu BRCA1) Ewentualna radioterapia. Opisany plan odbiega od leczenia systemowego dla IV stadium zaawansowania choroby, w którym nie są przewidziane możliwości operacji piersi, operacji wątroby czy podania czerwonej chemii. Wg schematu systemowego moje leczenie powinno się kończyć na punkcie pierwszym, czyli chemioterapii ‘białej’ podawanej rzadziej, ale do końca życia lub dopóki działa. Tak jak napisałam wcześniej, taki scenariusz to dla mnie plan B. Immunoterapia odgrywa w tym procesie ogromną rolę. Nie działa jak klasyczna chemia – aktywuje układ odpornościowy, który zaczyna sam zwalczać komórki nowotworowe. Badania wykazały u mnie wyjątkowo wysoki poziom białka PD-L1 (100, przy progu 10), co oznacza, że immunoterapia jest dla mnie szczególnie skuteczna. Dzięki temu NFZ refundował lek w pierwszym etapie leczenia, niestety tylko wtedy. Po 13 wlewach „białej” chemii (z immunoterapią) wyniki TK i PET pokazały cofnięcie się zmian w piersi i węzłach chłonnych. Zmiana w wątrobie zmniejszyła się do 8 mm. Zdecydowałam się więc na operację jej usunięcia, którą wykonano 14 listopada 2025 roku w szpitalu komercyjnym (koszt: 63 300 zł). Operacji nie chciał się podjąć nikt w ramach opieki NFZ, m.in. z uwagi na brak odpowiedniego sprzętu w szpitalach publicznych. 26.11.2025 planowane jest rozpoczęcie trzeciego etapu leczenia – cztery wlewy „czerwonej” chemii. To kluczowy moment: ma ona zniszczyć ewentualne pozostałe komórki nowotworowe i przygotować mnie do operacji piersi. Aby leczenie było w pełni skuteczne, chcę ponownie włączyć immunoterapię. Niestety, ten etap nie jest już refundowany. Jedna dawka leku kosztuje ok. 15 000 zł, a potrzebuję czterech – łącznie 60 000 zł. Walczę z całych sił i wierzę, że mogę wygrać. Potrzebuję jednak Państwa wsparcia, by kontynuować leczenie i doprowadzić je do końca. Każda pomoc, każda wpłata i każde słowo wsparcia przybliżają mnie do zdrowia i do życia bez lęku o przyszłość. Dziękuję z całego serca za każdą okazaną pomoc. Alina

65 279 zł z 60 000 zł
108%

Zbiórki najbliżej celu

Magdalena Stawicka, Wąpielsk

Na dalsze leczenie i dojazdy

Mam na imię Magda i mam 46 lat. Diagnozę poznałam w lutym 2022, w marcu czekała mnie operacja usunięcia lewej piersi z powodu nowotworu, który już dał przerzuty do węzłów chłonnych. Potem półroczna chemia i miesiąc radioterapii. Od listopada 2022 jestem na hormonoterapii, otrzymuję zastrzyki raz w miesiącu i inne leki.Po roku otrzymywania hormonoterapii rozpoczęłam terapię uzupełniającą nierefundowanym lekiem w celu zminimalizowania ryzyka wznowy, które w moim przypadku jest bardzo duże. Pierwsze opakowania zakupiłam ze zbiórki zorganizowanej przez moją siostrzenice Adrianę. Z pomocą wielu dobrych ludzi udało mi się rozpocząć leczenie.Terapia miała być dostępna od tego roku w ramach NFZ, ale niestety pani doktor nie ma dla mnie dobrych wiadomości. Refundacja opóźnia się. Pani doktor walczy dla mnie o lek, ale na razie trzeba czekać, podobno do połowy roku. Lek ten bez refundacji kosztuje 5350 zł. Muszę znowu prosić o pomoc, nie chcę przerywać terapii, dzięki której mogę przedłużyć swoje życie.Opiekuję się moją mamą, która ma 86 lat i zaawansowaną demencję, jedynie przy mnie czuje się spokojna i pozwala mi wykonywać różne obowiązki związane np. z higieną. Zawsze mieszkała ze mną i bardzo mnie potrzebuje.Proszę o pomoc.

5 086 zł z 5 400 zł
94%
Katarzyna Ziarkowska, Warszawa

Pomóż mi uniknąć chemioterapii – zbieram na test Oncotype DX

Mam na imię Kasia, mam 52 lata i w lipcu usłyszałam diagnozę, która wprowadziła w moje życie chaos i sprawiła, że wszystko inne zeszło na dalszy plan – rak piersi. Wszystko zaczęło się niewinnie, od rutynowych badań profilaktycznych w czerwcu. Wynik biopsji potwierdził nowotwór, a 7 sierpnia przeszłam operację oszczędzającą pierś (BCT) oraz biopsję węzła wartowniczego (SLNB). Na szczęście operacja przebiegła zgodnie z planem i teraz przygotowuję się do dalszego leczenia. Rak piersi to choroba, której leczenie wymaga nie tylko operacji czy chemioterapii. Czasami najlepszą decyzją jest rezygnacja z chemioterapii – jeśli wiadomo, że nie przyniesie efektu, a może spowodować poważne skutki uboczne. Dlatego lekarze zalecili mi wykonanie testu genetycznego Oncotype DX. To badanie, wykonywane w USA, pozwala sprawdzić, czy chemioterapia będzie skuteczna w moim przypadku, czy też lepiej wybrać inną metodę. Wynik testu może diametralnie zmienić sposób leczenia i moje życie. Niestety test nie jest refundowany przez NFZ, a jego koszt to około 15.000- 20.000 zł. To kwota, której w tej chwili nie jestem w stanie pokryć samodzielnie. A czas ma ogromne znaczenie, decyzję muszę podjąć już teraz, zanim rozpocznę chemioterapię, która w moim przypadku może być nieskuteczna, a jednocześnie obciążająca organizm. Zawsze starałam się radzić sobie sama. Po dłuższym czasie bez pracy niedawno znalazłam nowe zatrudnienie i zaczęłam stawiać życie na nogi. Myślałam, że wszystko powoli się układa… Ale dziś najważniejsze jest zdrowie. Dlatego proszę o wsparcie. Każda, nawet symboliczna wpłata, przybliża mnie do wykonania badania. Jeśli możesz, pomóż mi zrobić ten krok, który może zmienić całe leczenie. Jeśli nie możesz pomóc finansowo, proszę udostępnij moją zbiórkę dalej. Dziękuję za każdą formę wsparcia i dobre słowo. Z wdzięcznością, Kasia

9 124 zł z 10 000 zł
91%
Agata Pastwa, Poniatowa

Może i bitwę z rakiem przegrałam, ale wojnę zamierzam WYGRAĆ!

Mam na imię Agata, mam 35 lat, jestem żoną i mamą trzech wspaniałych dziewczynek. Bliźniaczki są niepełnosprawne, a ja od 6 czerwca 2016 r. walczę z hormonozależnym rakiem piersi prawej. Swoje leczenie zaczęłam od chemioterapii AT od lipca do listopada 2016, później przeszłam radykalną mastektomię piersi prawej wraz z wycięciem układu chłonnego pachy prawej. Na przełomie stycznia i lutego 2017 r. przeszłam radioterapię, włączono mi hormonoterapię, a od marca 2017 do października 2017 r. poddana byłam immunoterapii w zastrzyku. Niestety, kiedy wydawało się wszystkim - mnie, mojej rodzinie i lekarzom, że już jest z górki, pod blizną gdzie wcześniej była pierś, wyskoczył nowy guz - WZNOWA!!! Zmieniono mi hormony i nic poza tym... Leczenie immunoterapią zostało przerwane, ponieważ mnie nie uchroniło, a wręcz odwrotnie - rak kwitł w środku :( Lekarze z Centrum Onkologii w Lublinie nie mają pomysłu na moje leczenie, dlatego szukam innych możliwości leczenia, ale żeby było to możliwe muszę prosić o wsparcie finansowe. Mój mąż nie pracuje zawodowo, ponieważ musiał przejąć opiekę nad bliźniaczkami chorymi na stwardnienie guzowate i padaczkę lekooporną, ja jestem na rencie z ZUS-u. Chciałabym pojechać ze swoimi badaniami do innych lekarzy i szpitali, może gdzieś znajdzie się jakaś szansa na leczenie dla 35-letniej młodej kobiety, która robi wszystko co tylko możliwe, żeby cieszyć się życiem najdłużej jak to możliwe, bo moje córki mnie potrzebują... Gdyby mój optymizm mógł pokonać raka, to już byłabym zdrowa i nie czytaliby Państwo mojej historii :) Kocham taniec i mam nadzieję, że jeszcze będę mogła cieszyć się swoją pasją :) Może i bitwę z rakiem przegrałam, ale wojnę zamierzam WYGRAĆ!!!

14 291 zł z 15 000 zł
95%

Najnowsze

Jacek Gardener, Łowicz

Na leczenie nowotworu złośliwego

Zbieram na leczenie nowotworu złośliwego przełyku i żołądka. Chemioterapia i dalsze leczenie będzie kosztowne. Bardzo dziękuję za każde wsparcie finansowe. Przez całe życie jestem związany z triathlonem, uprawiałem go 35 lat. Chciałbym do tego wrócić, bo jest to całe moje życie. Nadzieja o powrocie motywuje mnie do dalszej walki z rakiem.

42 766 zł z 110 000 zł
38%
Jan Andrzej Tabeau, Sierpc

Pomóżcie Jasiowi walczyć o życie - i o przyszłość jego córek

Pomóżcie Jasiowi walczyć o życie - i o przyszłość jego córek Nasz świat się zawalił. Mój ukochany syn, Jasiek, 43-letni tata dwóch wspaniałych dziewczynek, Olivii (8) i Philou (5), jest nieuleczalnie chory. Ma glejaka wielopostaciowego IV stopnia - najbardziej agresywną formę nowotworu mózgu. Choć guza udało się usunąć operacyjnie, glejak zawsze powraca. Jak to się zaczęło Latem 2025, mój syn Jasiek zaczął mieć niewyjaśnione, silne bóle głowy. Po wizycie u lekarza rodzinnego otrzymał skierowanie do neurologa. 16 października 2025 roku otrzymaliśmy wynik rezonansu: złośliwy guz w prawej półkuli mózgu. To był cios, który zwalił nas z nóg i wydawał się nierealny. Od chwili diagnozy życie rodzinne Jasia i nasze stanęło na głowie. Jeszcze niedawno pełni energii, cieszyliśmy się sobą i codziennością - dziś żyjemy w ciągłej niepewności i smutku. Serce mi pęka, gdy widzę mojego syna tak chorego. A jednak Jasiek wciąż walczy. Największą motywacją jest dla niego to, by jak najdłużej być przy swoich córkach - widzieć, jak się śmieją, rosną, bawią, podążają za marzeniami, i być ukochanym mężem ich wspaniałej mamy. Chcą wspólnie tworzyć wspomnienia, których, pomimo młodego wieku, nigdy nie zapomną. Jest nadzieja - ale poza granicami Standardowe leczenie w Polsce i wielu innych krajach obejmuje radioterapię i chemioterapię, które niestety nie dają Jasiowi zbyt wiele czasu. Jednakże w Niemczech dostępne są dodatkowe, innowacyjne terapie, które mogą zapewnić chorym na glejaka więcej lat życia. Mają one na celu wzmocnienie układu odpornościowego i spowolnienie wzrostu guza, dając realną szansę na kilka (a czasem na wiele) dodatkowych lat. To bezcenny czas - nie tylko dla Jaśka, ale także dla Olivii, Philou i naszych rodzin. Niestety, terapie te nie są w żadnym stopniu refundowane przez ubezpieczenie zdrowotne. Innowacyjne terapie w Niemczech Skontaktowaliśmy się już z kilkoma wyspecjalizowanymi ośrodkami w Tybindze, Kolonii, i Heidelbergu, które ofiarują terapie innowacyjne dla glejaka. Terapie te są częścią intensywnego programu, który musi rozpocząć się już na początku 2026 roku. Immunoterapia wzmacnia i profiluje własny układ odpornościowy, by skuteczniej rozpoznawał i zwalczał komórki nowotworowe. Pomaga przełamać bariery broniące glejaka, czyniąc guz bardziej „widocznym” i „odsłoniętym” na działanie leków. Dzięki temu choroba może być dłużej i efektywniej kontrolowana. Immunologiczne komórkowe szczepionki przeciwnowotworowe to spersonalizowane uzupełnienie immunoterapii. Tworzone są z komórek nowotworowych chorego, układ odpornościowy może więc reagować precyzyjniej i silniej. W Niemczech szczepionki takie są dostępne i osiągają znacząco lepsze wyniki niż standardowe leczenie podstawowe, zwłaszcza w połączeniu z „radio-chemo”i innymi dostępnymi lekami. Optune Tumor Treating Fields (TTF) to terapia uznana na całym świecie i efektywna, niestety bardzo droga. Polega na zastosowaniu niskoczęstotliwościowych pól elektro-magnetycznych, które hamują podział komórek nowotworowych i spowalniają wzrost guza. W Polsce terapia TTF, choć dostępna, nie jest refundowana. Koszty Terapie dodatkowe finansować będziemy na pierwszym miejscu ze środków własnych, ale to nie wystarczy, aby pokryć cały plan terapeutyczny. Dlatego potrzebujemy dodatkowo 510 000 złotych, aby Jasiek mógł odbyć kluczowe terapie uzupełniające w Niemczech w 2026 roku. Terapie te w pełni wykraczają poza ubezpieczenie. Koszty są ogromne i samodzielnie nie do udźwignięcia dla naszej rodziny. Dlatego prosimy - z trudem, ale i ogromną nadzieją - o Wasze wsparcie. Każda wpłata, nawet najmniejsza, przybliża nas do tego, by Jasiek mógł zostać z nami dłużej. Dla niego samego, dla nas - jego rodziny, ale przede wszystkim dla jego córek i żony. Dziękujemy za Wasze wsparcie, troskę, współczucie i wiarę w to, że Jasiek zasługuje na więcej czasu. Będziemy Was informować o przebiegu leczenia i postępach Jaśka. Słowo końcowe Wszystkie datki zostaną wykorzystane wyłącznie na leczenie Jaśka, koszty medyczne i niezbędną opiekę. Fundacja Alivia jest gwarantem uczciwości i transparentności zbiórki. Mechanizmy jej działania ściśle regulują wydatki na leczenie, ich akceptowalność i granice (zob. Regulamin Alivia). Jeśli po zakończeniu leczenia pozostaną jakiekolwiek środki lub jeśli terapia nie będzie mogła zostać dokończona, pozostałe pieniądze zostaną przekazane fundacji Alivia na dotacje dla innych pacjentów i wspieranie działań związanych z leczeniem nowotworów. Zdecydowaliśmy się połączyć tę kampanię z drugą zbiórką na platformie w Holandii, gdzie terapie dostępne w Niemczech również nie są refundowane. Jasiek jest zarówno Polakiem, jak i Holendrem; mamy rodzinę, przyjaciół i bliskich w obu tych krajach. Ludzie ci chcą nas wspierać i dopingować. Chcemy im zapewnić możliwość pomocy i obserwacji nas przez platformę najbardziej dla nich zrozumiałą, zaufaną i wygodną. Obie zbiórki mają jeden cel: sfinansowanie dodatkowego leczenia Jasia w Niemczech. Środki z obu akcji zostaną użyte łącznie, by pokryć całkowity koszt terapii. Wymóg dostarczania oryginalnych imiennych faktur za leczenie Jasia uniemożliwia jakąkolwiek formę manipulacji i zapobiega duplikacji zwrotów.

83 919 zł z 510 000 zł
16%
Małgorzata Gabryś, Wieliczka

Pomóż mi znokautować raka i kupić życie!

Zastanawiasz się czasami, ile kosztuje Twoje życie? Nie chleb na śniadanie i czynsz, tylko życie. Ja dokładnie wiem, ile kosztuje moje: 10 tysięcy złotych za dawkę leku, który podawać trzeba co trzy tygodnie. Jak długo? Tak długo, jak długo starczy mi sił. I pieniędzy na moje życie. Mam na imię Gosia. W lipcu 2017 roku zdiagnozowano u mnie raka piersi. Miesiąc później okazało się, że są już przerzuty do kości. Leczenie paliatywne – to brzmi strasznie, ale ja ze wszystkich sił starałam się „nażyć”. Nie zamykać w chorobie, nie użalać. Pracować, śmiać z moimi córkami, kochać. Nie współczuj mi. W IV stadium raka też jest miejsce na zachwyt, radość i normalność. Na co dzień nie myślisz o raku. Myślisz o tym, jak bardzo chcesz, żeby nazajutrz było słonecznie. Jestem podobna do Ciebie, prawda? Miałam kupę szczęścia, otaczają mnie wyjątkowi ludzie, trafiłam na wspaniałych lekarzy. Włączono mi nowoczesne leczenie. Kolejne TK i PET pokazywały, że rak wycofał się z kości - rakiem, nomen omen. Skupiałam się na tym, żeby dobrze przeżyć każdy dzień. I pomagać kobietom w podobnej do mojej sytuacji. Teraz to ja potrzebuję pomocy. Zdiagnozowano u mnie przerzuty do mózgu, niestety nie udało się ich pozbyć ani radioterapią, ani czterema operacjami. Od Nowego Roku czeka mnie zmiana leczenia, która powinna uspokoić raka w głowie. Niestety, aby w dalszym ciągu nowotwór nie zaczął być aktywny w kościach, płucach czy wątrobie, konieczne jest prywatne dokupienie jednego z leków. Znam ten lek, mój rak doskonale na niego odpowiada, ponadprzeciętnie dobrze. Ta terapia to dla mnie szansa na kolejne lata. Dla moich córek – jedyna możliwość, by mieć nadal matkę. Bez tego iskierka zgaśnie. A ja mam plan: #challenge2030 Ambitnie? Tak! Odważnie? Tak! Bo taka jestem i zawsze byłam: ambitna i odważna. Ty też bądź. Podaruj mi kawałek życia. Odwdzięczę się. Każdego dnia będę sprawiać, że ten świat, wciąż ze mną, będzie lepszy. Wiem, że z Tobą dam radę 😊 Jeśli jesteś w stanie wspomóc mnie w pozyskiwaniu środków finansowych na immunoterapię i dalsze skuteczne blokowanie raka, ja i moja rodzina będziemy Ci bardzo wdzięczni. Dziękuję, że poświęcasz mi czas. ------------ English version below Help Me Buy Time — A Treatment That Keeps Me Alive Do you ever wonder how much your life costs?Not breakfast bread or rent — but life itself.I know exactly how much mine costs:10,000 PLN per dose of a drug that must be administered every three weeks.For how long?As long as I have the strength.And the money for my life. My name is Gosia. In July 2017, I was diagnosed with breast cancer. A month later, it turned out there were already metastases to my bones. Palliative treatment — it sounds terrifying, but with all my strength I tried to live fully. Not to lock myself inside the illness, not to wallow in self-pity. To work, to laugh with my daughters, to love.Please don’t feel sorry for me. Even at stage IV cancer, there is room for wonder, joy, and normality. On a daily basis, you don’t think about cancer. You think about how much you hope tomorrow will be sunny.I’m just like you, aren’t I? I was incredibly lucky — I’m surrounded by extraordinary people and found wonderful doctors. I was put on modern treatment. Subsequent CT and PET scans showed that the cancer withdrew from my bones — ironically, at a cancerous pace. I focused on living each day well. And on helping women in situations similar to mine. Now it’s me who needs help. I was diagnosed with brain metastases. Unfortunately, neither radiotherapy nor four surgeries managed to eliminate them. From the New Year, I will have to change my treatment — one that should calm the cancer in my brain. Sadly, to ensure that the cancer does not become active again in my bones, lungs, or liver, it is necessary to privately purchase one of the drugs.I know this drug. My cancer responds to it extremely well — exceptionally well.This therapy is my chance for more years.For my daughters — the only chance to still have a mother.Without it, the spark will fade. And I have a plan: #challenge2030Ambitious? Yes.Bold? Yes. Because that’s who I am and always have been: ambitious and brave.You be brave too. Give me a piece of life. I will repay it. Every single day, I will make this world — with me still in it — a better place.I know that with you, I can do this 😊 If you are able to help me raise funds for immunotherapy and for further effective blocking of the cancer, my family and I will be deeply grateful. Thank you for giving me your time.

108 815 zł z 600 000 zł
18%
Logo Alivia

Onkofundacja Alivia

Dodajemy odwagi chorym na raka! Codziennie wspieramy chorych na nowotwory złośliwe w finansowaniu leczenia, uczymy i reprezentujemy pacjentów onkologicznych w debacie publicznej. Dowiedz się więcej o naszych działaniach.

Poznaj nas

Warto wiedzieć

News pierwszy

Styczeń: 240 tys. na wsparcie dla pacjentów onkologicznych

W styczniu nasi Podopieczni otrzymali pomoc na łączną kwotę 240 611 zł. Środki te pozwolą im na rozpoczęcie lub kontynuację leczenia onkologicznego. Z pomocy skorzystało 116 osób. Wśród nich jest Mari...

Czytaj więcej
News pierwszy

Grudzień: 419 tys. na pomoc dla podopiecznych

Dzięki hojności Darczyńców w ubiegłym miesiącu wypłaciliśmy naszym Podopiecznym 419 174 zł. Każda otrzymana wpłata to dla nich szansa na lepszą jakość życia i powrót do zdrowia. Środki zostały wypłaco...

Czytaj więcej
News pierwszy

1,5% podatku dla Podopiecznych Onkozbiórki!

Czas rozliczeń podatkowych to gorący okres zarówno dla podatników, jak i Organizacji Pożytku Publicznego (OPP) oraz ich Podopiecznych zbierających 1,5% podatku. Również w naszej Fundacji w ramach prog...

Czytaj więcej