Zbiórki

Jakub Burnos, Dobczyce

Oporna postać agresywnego chłoniaka z komórek B (tzw. szarej strefy)

Cześć! Jestem Kuba, w maju skończę 24 lata. Rok temu z dnia na dzień wykryto u mnie ogromnego guza śródpiersia. Diagnoza: agresywny chłoniak. Od czerwca 2021 roku przeszedłem 5 cykli chemioterapii, następnie 2 cykle immunoterapii, potem kolejne cykle chemioterapii i kolejna immunoterapia w ramach RDTL. Niestety choroba jest oporna na leczenie. Obecnie istnieją wskazania do leczenia metodą CAR T-cells. Leczenie może być przeprowadzone w NIO PIB w Gliwicach pod warunkiem zabezpieczenia finansowego, ponieważ ta terapia nie jest objęta w Polsce refundacją NFZ, a jej koszt to ok 1,4 mln złotych. Studiuję w Krakowie na Akademii Górniczo-Hutniczej (niestety jestem aktualnie na urlopie zdrowotnym, aby skupić się na leczeniu), podczas pierwszych cykli chemioterapii udało mi się zdać egzaminy końcowe, skończyć studia i obronić pracę dyplomową, a także dostać się na studia magisterskie na tej uczelni. Zanim zdiagnozowano u mnie nowotwór, lubiłem aktywnie spędzać czas chodząc z przyjaciółmi po górach, grając w gry planszowe czy poznając ciekawe zakątki Polski i świata. Moim marzeniem jest pojechać kiedyś do Ameryki Południowej w Andy. Obecnie spędzam wolne chwile czytając, malując i ucząc się języka hiszpańskiego, aaa i dużo spaceruję z naszym psem Patykiem :) Chciałbym wyzdrowieć, móc pracować, wrócić na studia i żyć normalnym życiem jak moi rówieśnicy. Dziękuję wszystkim ludziom, szczególnie rodzinie i bliskim przyjaciołom (oraz oczywiście lekarzom i pielęgniarkom), którzy wspierają mnie każdego dnia i dają nadzieję, że za niedługo będzie lepiej. Kuba

923 495 zł
102%
Marta Girtler-Szymborska, Warszawa

Obecnie jestem leczona nowoczesnymi lekami w ramach NFZ.

Minęło 10 miesięcy od operacji. Dzięki wsparciu, hojności i przyjaźni wielu osób od 9 miesięcy jestem leczona najnowocześniejszymi lekami. Przerzuty wycofały się z wątroby, zostając tylko w kościach. Leczenie oczywiście trwa i będzie kontynuowane, jak najdłużej się da. Czuję się dobrze, efekty uboczne leczenia przestają mi doskwierać i patrzę w przyszłość z optymizmem. Środki, które zostały zgromadzone na moim koncie w Fundacji wystarczają w chwili obecnej na leczenie i badania, w związku z tym zawieszamy na razie zbiórkę na moje konto. Wśród pacjentów Fundacji Alivia jest wielu potrzebujących, których nadal mogą Państwo wspierać. Bardzo serdecznie pozdrawiam, Marta

827 405 zł
1034%
Hubert Maciak, Otwock

Cel został osiągnięty, dziękuję! Na ten moment zawieszam zbiórkę.

Nazywam się Natalia i piszę w imieniu swojego męża - Huberta. W sierpniu 2020 r. po nagłym ataku padaczkowym trafił na Oddział Neurologiczny, gdzie zdiagnozowano u niego udar niedokrwienny mózgu. Kolejny atak nadszedł w styczniu tego roku, pogłębiona diagnoza wykazała bardzo duży guz mózgu, który zoperowano 26 stycznia. Badania histopatologiczne potwierdziły, że wycięty guz to glejak IV stopnia, guz mózgu o najbardziej złośliwym charakterze. Tego typu guzy odrastają zazwyczaj w przeciągu kilku miesięcy, a ich umiejscowienie jest bardzo często nieoperacyjne. Obecnie mąż czeka na rozpoczęcie radio i chemioterapii, która jest jedyną dostępną metodą walki z tym rodzajem raka. Nie chcemy bezczynnie czekać na rozrost komórek rakowych, próbujemy wszelkich możliwych metod wspomagających leczenie, ponieważ mamy trzech wspaniałych synów, a najmłodszy z nich ma niespełna 3 miesiące. Nadzieją na dalsze życie są obecnie dwie formy dodatkowych terapii: terapia metodą NanoTherm w Lublinie (oczekujemy na informacje w sprawie kwalifikacji Huberta do leczenia) oraz terapia immunologiczna dostępna w prywatnych klinikach w Niemczech. Terapia NanoTherm polega na wstrzyknięciu do guza lub loży pooperacyjnej płynu o właściwościach magnetycznych, który następnie rozgrzewany jest za pomocą bardzo szybko zmieniającego się pola magnetycznego. W wyniku działania powstałego ciepła, komórki nowotworowe zostają zniszczone lub uwrażliwione na dalsze metody leczenia, takie jak radioterapia i chemioterapia, dzięki czemu ich skuteczność wzrasta. Terapia ta jest dostępna ma komercyjnych warunkach, szacowany koszt to około 200.000 PLN. Hubert ma dopiero 36 lat, to wspaniały mąż i ojciec, człowiek niezwykle ciepły, o wielkim sercu. Oboje mamy ogromną motywację do walki, na którą potrzebujemy dużych środków finansowych. Będziemy wdzięczni za każdą wpłatę. Dobro powraca! Darowizny na rzecz leczenia Huberta można przekazywać za pomocą płatności on-line, karty płatniczej, PayPal lub tradycyjnego przelewu. Aby dokonać wpłaty, kliknij powyżej na czerwony przycisk "Pomóż" w niebieskim prostokącie.

320 174 zł
128%
Zuzanna Świętorzecka, Warszawa

Immunoterapia na raka piersi

English - please see below Mam na imię Zuza. W wakacje tego roku zawalił mi się świat. Zachorowałam na bardzo agresywnego raka piersi z przerzutami do węzłów chłonnych. Jest to rak tak zwany potrójnie ujemny. W takim przypadku możliwości leczenia są dość ograniczone, dodatkowo moja choroba rozwija się bardzo szybko. W zaledwie kilka tygodni od momentu, kiedy wyczułam guzek, pojawił się następny, a potem przerzut do węzłów chłonnych. Od września mam rozpocząć chemię, tak żeby zahamować rozprzestrzenianie się nowotworu w organizmie. Operacja planowana jest dopiero po kilku miesiącach leczenia. Program leczenia konsultowałam z ośrodkiem akademickim w Berlinie. Okazuje się, że zalecenia lekarzy w Polsce i Niemczech są jednakowe - chemii powinna towarzyszyć immunoterapia, tzn. powinna być podawana jednocześnie z lekiem pembrolizumab. Wyniki ostatnich badań naukowych wskazują, że lek ten w znaczący sposób zwiększa szanse na wyleczenie. Obecnie standardowo podawany jest w całej Europie, u nas niestety nie jest refundowany. Koszt to 15,5 tys. zł za dawkę podawaną co 3 tygodnie, tych dawek ma być 18. Z powodu mojej choroby musiałam przerwać wakacje z dzieciakami i cały sierpień poświęciłam na diagnostykę oraz przygotowania do leczenia. Mam 46 lat, dwoje cudownych dzieciaków (Maurycy ma 8 lat, a Nastka 5), dla których bardzo chcę żyć. Mam plan leczenia i świetnych lekarzy. Otacza mnie też mnóstwo wspaniałych ludzi, od których otrzymuję ogromne wsparcie. Wiem, że dam radę! Jeśli jesteś w stanie wspomóc mnie w uzyskaniu dostępu do immunoterapii, ja i moje dzieciaki będziemy Ci bardzo wdzięczni. Dziękuję za Twoją pomoc. --- My name is Zuza. My world collapsed during the summer holidays. I have been diagnosed with a very aggressive type of breast cancer which has spread to my lymph nodes. This is called triple negative breast cancer. Treatment options are limited, and in my case the cancer is developing fast. Within just a few weeks after I discovered a lump, another one appeared, and then it spread to the lymph nodes. I have started my chemotherapy in September in order to stop the cancer from spreading. The surgery is not planned until after a few months of treatment. The treatment plan was consulted with an academic centre in Berlin. The recommendations from Polish and German doctors are the same: chemotherapy should be paired with immunotherapy, this means it should be paired with Pembrolizumab. Recent scientific research shows that this treatment increases the chances of positive treatment outcomes. It’s a standard treatment in most European countries, but in Poland it is not funded. The cost of one shot is PLN 15,500 (£2780). I need 18 shots (one shot every three weeks). My illness interrupted my children’s summer holidays. I spent the whole of August on diagnostic assessment and preparation for treatment. I’m 46, I have two wonderful children (my son, Maurycy, is 8, my daughter, Anastazja, is 5). I want to live for them so much. I have a good treatment plan and excellent doctors. I’m surrounded by lots of wonderful people who support me so much. I know I can do it! My kids and I will be so grateful if you can help me gain access to immunotherapy. Thank you so much for your help.

292 826 zł
104%
Sylwia Hałas, Pruszcz Gdański

Cel zbiórki został osiągnięty.

Mam na imię Sylwia, jestem mamą dwóch cudownych dzieci i to dla nich proszę o pomoc. 7 lipca 2017 roku dostałam ataku padaczki. W szpitalu po badaniu rezonansem padła przerażająca diagnoza - guz mózgu - glejak gwiaździak. Pierwsza operacja odbyła się 17 lipca 2017 na oddziale neurochirurgi w Gdańsku - resekcja procesu rozrostowego prawego płatu potylicznego, naciek nieoperacyjny. Mój stan był bardzo ciężki: straciłam wzrok w jednym oku, w drugim miałam zaburzenia pola widzenia. Uczyłam się chodzić, jeść, normalnie funkcjonować. W październiku 2017 roku rozpoczęłam terapię protonową w Krakowie, która zakończyła się 29 grudnia 2017 roku. Terapia przyniosła bardzo pozytywne skutki. Zaczęłam w miarę samodzielnie funkcjonować, poprawił się wzrok, zaczęłam uczyć się na nowo liczenia. Byłam bardzo zdeterminowana, aby wrócić do domu, do moich dzieci w lepszym stanie, bym to ja mogła się nimi opiekować. W marcu 2018 roku rozpoczęłam chemioterapię. Trwała 8 miesięcy, niestety nie została dokończona z powodu złych wyników krwi. Dodatkowo pojawiły się bóle kości i całego ciała, zasinienia i krwiaki skóry, omdlenia, padaczka. Ponowny rezonans w Krakowie wykazał wznowę guza. Dostałam natychmiastowe skierowanie na operację ratującą życie. 9 stycznia 2019 odbyła się kolejna operacja naprawcza mózgu - resekcja wznowy guza prawej półkuli. Naciek nieoperacyjny rozlewa się na drugą półkulę. W tej chwili w Polsce wyczerpano już wszystkie możliwości leczenia dla mnie. Istnieje terapia którą można zastosować - NanoTherm, robiona w ośrodku w Niemczech. Moje skarby - Agatka lat 9 i Dominik lat 5 bardzo przeżywają mój stan. Długo starałam się ukrywać przed nimi chorobę, jednak protonoterapia i chemioterapia zrobiły swoje. Agatka jest bardzo uzdolniona plastycznie, sprzedaje namalowane przez siebie obrazy, żeby mi pomóc. Dominik mimo swoich lat potrafił się mną zaopiekować i pomóc w trudnych chwilach po chemioterapii. Bardzo proszę o pomoc.

191 265 zł
113%
Milena Mazan, Kraków

Cel został osiągnięty, dziękuję!

Mam na imię Milena i mam 36 lat. Jeszcze do niedawna moje życie było wręcz idealne: kochający mąż, satysfakcjonująca praca, zdrowe dzieci (8-letnia córeczka oraz 5-letni synek). W grudniu 2020 roku urodziłam moje trzecie dziecko – synka Krzysia. Planowałam pod koniec tego roku wrócić do pracy. Jestem naukowcem i zajmuję się badaniami nad lekami antynowotworowymi. Niestety los chciał inaczej. Miałam zobaczyć świat choroby nowotworowej oczami pacjenta, a nie badacza. Po zakończeniu karmienia piersią wyczułam w prawej piersi guza. Lekarze uspokajali, że to prawdopodobnie niegroźna zmiana. Mylili się… W połowie października usłyszałam diagnozę: wieloogniskowy inwazyjny trójujemny rak piersi z przerzutem do węzła chłonnego. Świat jakby stanął. Wiedziałam częściowo, co to oznacza: nie ma bezpieczniejszej celowanej hormonoterapii, pozostaje ciężka chemia, operacja, naświetlania. Szansa, że nie pojawi się wznowa w ciągu 5 lat - ok. 50%... Ogarnęła mnie panika: Czy dożyję 5-tych urodzin najmłodszego synka? Czy zdążę przekazać córce wszystko, czego powinna dowiedzieć się od mamy? Jak oni poradzą sobie beze mnie? Mąż, rodzice, siostra nie pozwolili mi jednak tkwić w tych myślach. Trzeba walczyć dla siebie i dla nich. Nie mogłam się poddać. Czas, jak w każdej chorobie nowotworowej, jest największym wrogiem, więc już pod koniec października rozpoczęłam chemioterapię zaplanowaną na 16 cykli. W międzyczasie natrafiłam na informację o nowej linii leczenia „mojego” raka. W lipcu 2021 zatwierdzono w USA immunoterapię lekiem o nazwie Keytruda w pierwszej linii leczenia trójujemnego raka piersi. W zależności od odpowiedzi na chemioterapię dowiedziono, że zwiększa on szansę na brak wznowy nawet do kilkunastu procent. Niestety, lek nie jest refundowany w Polsce w raku piersi i jest bardzo drogi. Oprócz 8 dawek co 3 tygodnie przed operacją powinno się go przyjmować jeszcze 9 razy co 3 tygodnie po operacji, a cena jednego podania to prawie 14 000 złotych. Niestety ominęłam już dwie pierwsze dawki, gdyż musiałam jak najszybciej rozpocząć standardowe leczenie. Dzięki wsparciu najbliższych udało mi się zabezpieczyć podanie kilku dawek i jestem pełna wiary, że lek zadziała. Koszt jest jednak tak olbrzymi, że bez Waszej pomocy nie uda mi się dokończyć terapii, która daje mnie i mojej rodzinie ogromną nadzieję. Nigdy dotąd nikogo nie prosiłam o pieniądze, ale teraz walczę o swoje życie i o szczęśliwe dzieciństwo moich dzieci. Wierzę, że dzięki Waszej pomocy i wielkim sercom uda mi się pokonać tego przeciwnika na wiele, wiele lat… a może nawet na dobre. Za wszelkie wsparcie ogromnie dziękuję w imieniu swoim i całej mojej rodziny! Darowizny na rzecz mojego leczenia można przekazywać za pomocą płatności on-line, karty płatniczej, PayPal lub tradycyjnego przelewu. Aby dokonać wpłaty, kliknij powyżej na czerwony przycisk "Pomóż" w niebieskim prostokącie.

165 481 zł
110%
Dorota Paszkiewicz, Strzelce Krajeńskie

Potrzebny nierefundowany lek

Mam na imię Dorota, mam 40 lat. W czerwcu 2020 r. znalazłam u siebie w piersi guza, który okazał się być nowotworem. Diagnoza - inwazyjny, zrazikowy rak piersi z nadekspresją receptora HER2+. Od sierpnia walczę. Jestem po cyklach chemioterapii w skojarzeniu z trastuzumabem i pertuzumabem. W styczniu przeszłam operację mastektomii radykalnej i właśnie wróciłam do domu po miesięcznej radioterapii. Kontynuuję leczenie trastuzumabem. Przede mną jeszcze hormonoterapia. Po operacji okazało się, że nie doszło do całkowitej remisji patologicznej, co niestety nie jest korzystnym czynnikiem rokowniczym. Żeby poprawić swoje rokowania na przyszłość, lekarz zaproponował mi zastosowanie leku: trastuzumab emtanzyna. Niestety lek ten nie jest refundowany w Polsce w takim przypadku jak mój. Nie chcę czekać, aż będzie mi przysługiwać refundacja, tzn. gdy nastąpi nawrót choroby i pojawią się przerzuty. Koszt leczenia to ponad 100 000 zł. Jest to dla mnie spora kwota. Dlatego pomyślałam, że w ludziach siła, że może mogę liczyć na Waszą pomoc. Z wykształcenia jestem farmaceutą i tym bardziej chcę mieć dostęp do nowoczesnego leczenia. Na co dzień w swojej pracy stykałam się z problemami wielu chorych i potrzebujących osób. Starałam się im pomóc najlepiej, jak potrafię. Dziś sama potrzebuję pomocy. Chcę wyzdrowieć, wrócić do pracy i żyć pełnią życia. Obiecuję, że jak tylko poczuję się silniejsza, od razu zabieram się do działania. Mam w sobie sporo pozytywnej energii i chcę ją dobrze spożytkować. Życie stawia przed nami wiele wyzwań. Jednym z najważniejszych dla mnie dziś jest pokonanie choroby. Wierzę, że tak będzie i jeszcze wiele rzeczy wspólnie zrobimy razem. Z góry dziękuję za okazane wsparcie i każdą złotówkę.

123 119 zł
123%
Anna Nagajew, Żagań

Cel zbiórki został osiągnięty.

Bardzo dziękujemy za wpłaty! Cel zbiórki został osiągnięty. ************************************************************************************* Mam na imię Anna. Żyję zaledwie 48 lat. Kiedy życie nareszcie pokazało mi swoją dobrą stronę, spadła na mnie druzgocąca diagnoza: złośliwy rak jajnika. Z chorobą walczę już ponad trzy lata. Przeszłam dwie serie chemioterapii, dwie operacje. Ostatni rok walczę z chorobą przy wsparciu Szlachetnych Serc Darczyńców. To dzięki nim mogłam wykonać szereg badań i konsultacji, wybrać najlepszą drogę leczenia, pokryć koszty dojazdu do Centrum Onkologii w Bydgoszczy, oddalonego 360 km od miejsca zamieszkania, koszty noclegu, wykonać badania diagnostyczne, zakupić niezbędne leki i opatrunki. Aktualnie podeszłam do chemioterapii drugiego rzutu, podano mi Caelyx wg schematu oraz Bevacizumab (Avastin). Niestety lek dający ogromne nadzieje - Avastin, w moim przypadku nie był refundowany przez NFZ. Ze względu na powikłania ze strony przewodu pokarmowego zmieniono zastosowane leczenie na chemię innego rodzaju. Teraz oprócz leczenia nowotworu doszło leczenie powikłań. Aktualnie jestem żywiona pozajelitowo. Jeżdżę systematycznie do Poradni Żywienia Pozajelitowego w Poznaniu. Proszę, po raz kolejny, z wielką pokorą i nadzieją o wsparcie finansowe. Sama nie dam rady, a bardzo pragnę żyć. Choroba pokazała mi jak piękne potrafi być życie i jak wiele chciałabym jeszcze zrobić i zmienić. Wierzę w ludzi, wierzę, że po raz kolejny spotkam się ze wsparciem osób, które będą chciały mnie wesprzeć w walce o życie. Jestem wdzięczna za każdy grosz wart sztabki złota, która jest ceną za życie. Przekazanie darowizny uprawnia do ulgi podatkowej przy rozliczeniu PIT.

106 764 zł
164%
Barbara Biała, Wysokie Mazowieckie

Dziękujemy za wsparcie!

Szanowni Darczyńcy, jesteśmy ogromnie wdzięczni za Wasze wsparcie! W dalszym ciągu liczę na Państwa wsparcie. Umożliwi mi to dalsze leczenie i poprawi jakość życia. Środki, które do tej pory udało mi się zebrać, wykorzystałam na moje leczenie. Obecnie na koncie znajduje się 1929,4 zł. Kwotę mogą Państwo obliczyć analizując wypłaty, które znajdują się na dole strony. --- Witam, nazywam się Basia, z zawodu i z pasji jestem nauczycielem wychowania fizycznego, a także mamą dwóch wspaniałych nastolatek! Zawsze byłam osobą aktywną, w przeszłości trenowałam lekkoatletykę, ale to nie jedyna moja pasja. Uwielbiam narciarstwo i siatkówkę. 11 lat temu usłyszałam diagnozę - nowotwór szyjki macicy. Przed oczami stanęły mi moje córki, które wówczas miały 6 lat i 2 lata. Postanowiłam walczyć! I myślałam, że już wygrałam z nim walkę! Ale po jedenastu latach powrócił i to ze zdwojoną siłą - zaatakował głowę i oba płuca. Jedynym moim ratunkiem jest terapia, której koszt wynosi około 10 tys. na miesiąc. Leczenie będzie trwało pół roku - łatwo policzyć, ile wyniesie koszt całego leczenia. Terapia ma zapobiec dalszym przerzutom, a mnie na nią nie stać. Proszę, pozwólcie mi żyć i patrzeć jak dorastają moje córki.

103 641 zł
103%
Katarzyna Kudelska, Łeba

Kasia od ponad 11 lat zmaga się z glejakiem

Witam Was serdecznie! Jak już wiecie, jestem Kasia i mam 42 lata. Nadal jestem wesołą, bardzo aktywną i komunikatywną osobą, po której nie widać, że już od ponad 11 lat zmaga się z najgorszą odmianą raka mózgu - glejakiem. Przypadkowo spotkani ludzie często są bardzo zdziwieni, że za tak energiczną osobą kryją się tak złe wyniki, kilka skomplikowanych operacji, radio i chemioterapia - fizycznie tego nie widać, bo wszystko toczy się w moim mózgu. Pierwsze oznaki choroby pojawiły się 11 lat temu. Przeszłam operację usunięcia guza, niestety szybko się odbudował. Druga operacja, która nastąpiła tuż po podjęciu pierwszej próby zwalczenia raka, pozbawiła gada nóg, pozwalając mi normalnie żyć przez kilka fajnych i beztroskich lat. Niestety po dłuższej chwili spokoju mój ''wierny'' towarzysz, pan glejak dodał gazu i ruszył ze zdwojoną mocą. Kolejna operacja i wycięcie intruza wielkości jajka właściwie się udała, jednak neurochirurdzy z gdańskiego Copernicusa nie byli w stanie usunąć wszystkich jego odnóg, gdyż zagrażało to bezpośrednio mojemu życiu. Dalsza terapia to naświetlanie oraz chemia i tu pojawia się problem, gdyż glejak to najbardziej podstępna i bezwzględna forma raka. Radio-chemia to najlepsza jak dotąd forma leczenia tej choroby, jednak niewystarczająca, ponieważ guz potrafi sobie z nią poradzić i dalej mieszkać w mojej głowie... Dramat! Jednak tu pojawia się kolejne światełko w moim tunelu. Dzięki Wam kochani przeszłam pozytywnie terapię w Kolonii w Niemczech, najnowocześniejszej i bardzo innowacyjnej klinice. Mogłam to zrobić dzięki waszym wpłatom na moją zbiórkę!!! Mam w sobie jeszcze dużo siły i chęci do życia... Tym razem potrzebuję pieniążki na dalszą rehabilitację, leki, rezonanse dwa razy do roku, wizyty u lekarzy specjalistów, dojazdy i powroty. Wiem, że dzięki Wam, WSPANIALI LUDZIE, mogę jeszcze zebrać troszkę pieniążków. Z góry bardzo serdecznie DZIĘKUJĘ!!! Wasza Kasia, wciąż uśmiechnięta :-)

103 572 zł
258%
Monika Bernacka, Milanówek

Cel zbiórki został osiągnięty. Dziękuję!

Nasze dotychczasowe życie z trójką cudownych małych dziewczynek zostało wywrócone do góry nogami wraz z diagnozą - potrójnie ujemny rak piersi z licznymi przerzutami. Najbardziej agresywny, szybko postępujący i nie dający żadnych możliwości leczenia celowanego czy immunologicznego, które byłoby refundowane w naszym kraju. Nadzieję dają możliwości leczenia nowoczesnymi terapiami celowanymi - niestety nierefundowanymi, bądź niedostępnymi w Polsce. Pierwszy koszt stanowią rozszerzone badania genetyczne Fundation One (około 20 tys. zł), drugi koszt leków (około 20 tys. miesięcznie). Chciałabym wychować w spokoju dzieci, poprostu być przy nich. Chemioterapia oferowana przez nasz system zdrowia mi tego nie umożliwi. Dlatego proszę o pomoc i wsparcie mojej zbiórki.

102 417 zł
102%
Adrian Jusiński, Ząbki

Cel został osiągnięty! Bardzo dziękujemy za wpłaty!

Mam na imię Adrian, mam 33 lata. Od 10 lat ścigałem się amatorsko w zawodach rowerowych. Cały sezon spędziłem aktywnie na zawodach, często odnosząc zwycięstwa. W listopadzie tego roku zdiagnozowano u mnie rzadki rodzaj chłoniaka limfoblastycznego z prekursorowych komórek T. Wraz z żoną przeżyliśmy szok, gdy dowiedzieliśmy się o chorobie. Jeszcze w przeddzień diagnozy zrobiłem trening jak co dzień, a 24 godziny później dowiedziałem się, że w śródpiersiu mam guza wielkości prawie 8 x 9 cm. Rozpocząłem leczenie w Centrum Onkologii w Warszawie. Przede mną wielomiesięczne i ciężkie leczenie. Już dzisiaj wiem, że jedyną szansą na powrót do zdrowia i pasji jest przeszczep szpiku. Za pomocą zbiórki zbieram środki na pokrycie kosztów leków, zwłaszcza po przeszczepie oraz na pokrycie kosztów dojazdów na wizyty kontrolne do Gliwic, gdzie jest planowany przeszczep. Jestem tatą 11-miesięcznego synka - to on jest dla mnie wielką motywacją do walki z chorobą. Jednak potrzebuję wsparcia, dlatego proszę o pomoc, bo dzięki Wam, Darczyńcom moje szanse wzrastają. Dziękuję za każde wsparcie. Pozdrawiam, Adrian

101 825 zł
145%