Zbiórki

Zbigniew Tomczuk, Lubań

Nowoczesna terapia immunologiczna szansą na wyleczenie

Szanowni Państwo, Mam 60 lat. Do 2018 roku byłem aktywnym zawodowo kierowcą. Mam dwoje dzieci: córkę Agnieszkę i syna Marcina, nastoletniego wnuka Mariusza oraz cudowną wspierającą mnie żonę Gosię. Z zawodu jestem kierowcą-mechanikiem, z zamiłowania majsterkowiczem i zapalonym działkowcem. Do czasu diagnozy byłem energicznym mężczyzną pełnym pasji i wigoru. W wolnym czasie oddawałem się swoim zamiłowaniom majsterkując, naprawiając starocie czy też tworząc własnoręcznie przeróżne konstrukcje ogrodowe. Od blisko czterech lat zmagam się z chorobą nowotworową. W marcu 2018 roku przeszedłem operację usunięcia nerki, po krótkim czasie pojawił się rozsiew choroby do płuc. Od tego momentu rozpoczęła się moja walka z rakiem w oparciu o dostępny w ramach środków NFZ program lekowy. W ramach tego programu dla pacjentów z nowotworem nerki dostępne są jedynie dwie linie lekowe. Poddany zostałem leczeniu w ramach obu linii. Niestety zastosowane leczenie nie spowodowało regresji choroby. W okresie luty-marzec 2021 roku rozpoczęto u mnie nowoczesną terapię immunologiczną lekiem Nivolumab. Niestety leczenie zostało przerwane z uwagi na brak możliwości dalszego finansowania Nivolumabu ze środków NFZ w ramach programu lekowego. Znalazłem się w dramatycznym położeniu, dalsze leczenie ze środków publicznych jest niemożliwe. Od czasu zakończenia przyjmowania Nivolumabu przeprowadzono u mnie badania obrazowe stwierdzające odpowiedź mojego organizmu na zastosowane leczenie. Ostatnie badania wykonane we wrześniu wykazały widoczną regresję wszystkich zmian w płucach. Zastosowanie Nivolumabu okazało się skuteczne i dało nadzieję na zwycięską walkę z chorobą. Koszt wznowienia przerwanej terapii immunologicznej – pierwszy cykl tj. 4-miesięczne leczenie to około 70-75 tyś. zł przekracza moje możliwości finansowe. Znajdując się w tak trudnej sytuacji, zdecydowałem się wystąpić do Państwa z prośbą o wsparcie. Proszę o pomoc i dziękuję za każdą złotówkę! Zbyszek z rodziną. Darowizny na rzecz mojego leczenia można przekazywać za pomocą płatności on-line, karty płatniczej, PayPal lub tradycyjnego przelewu. Aby dokonać wpłaty, kliknij powyżej na czerwony przycisk "Pomóż" w niebieskim prostokącie.

46 460 zł
61%
Aleksandra Matla, Poznań

Walka z rakiem piersi, podwójna blokada, operacja, rehabilitacja

Cześć, mam na imię Ola. Mam 36 lat, wspaniałą rodzinę, 4-letnią córkę Adę i męża. We wrześniu zdiagnozowano u mnie nowotwór piersi HER2-dodatni, jestem w trakcie chemioimmunoterapii indukcyjnej, przed mastektomią obustronną (ze względu na mutację genetyczną) i rekonstrukcją. Zebrane fundusze przeznaczę na nierefundowaną w moim przypadku w Polsce terapię lekiem Perjeta oraz zabieg mastektomii z jednoczesną rekonstrukcją, który jest kosztowny i będzie także wiązał się z wielokilometrowymi podróżami oraz późniejszą rehabilitacją, a także na dodatkowe wydatki apteczne. Moim obecnym marzeniem jest uzyskanie 100% odpowiedzi na leczenie, bez choroby resztkowej ipowrót do normalnej codzienności bez szpitali, chemii, żeby córka jak najmniej kojarzyła dzieciństwo z chorobą mamy. Darowizny na rzecz mojego leczenia można przekazywać za pomocą płatności on-line, karty płatniczej, PayPal lub tradycyjnego przelewu. Aby dokonać wpłaty, kliknij powyżej na czerwony przycisk "Pomóż" w niebieskim prostokącie.

30 206 zł
41%
Jan Solon, Warszawa

Proszę, pomóżcie mi dożyć przełomu w medycynie.

Mój ukochany mąż. Najlepszy człowiek na świecie. Zawsze pełen energii, radości, chęci do życia, mający mnóstwo planów na przyszłość. 07.07.2021 – wstępna diagnoza - Glejak mózgu 21.07.2021 – operacja 30.07.2021 – pełna diagnoza - Glejak mózgu III stopnia 15.09.2021 – początek radio i chemioterapii Nikt się tego nie spodziewał. Przypadkowa wizyta u lekarza, aby sprawdzić stan zdrowia po przebytej infekcji COVID, wyjątkowa nadgorliwość przy doborze badań, szybka diagnoza, szok… Operacja, radio i chemioterapia to dopiero początek walki. Jesteśmy w trakcie konsultacji z prof. Wellerem z University Hospital Zürich Department of Neurology. Lada dzień kolejne badania, kolejne wnioski, kolejne próby odsunięcia wyroku… Jedyne co jest teraz dla nas ważne to życie. Jak najdłuższe wspólne życie. Zrozpaczeni, choć nadal pełni nadziei i wiary w rozwój medycyny, błagamy o pomoc. Wstępny koszt wszystkich badań, konsultacji, leczenia opiewa na kwotę 150 tys. zł. Jest to dla nas ogromna kwota, dlatego prosimy Was o pomoc. Nie tylko przekazanie darowizny, ale również wsparcie psychiczne w tak trudnej sytuacji. - żona Marta Proszę, pomóżcie mi dożyć przełomu w medycynie. - Jasiek Darowizny na rzecz leczenia Jana można przekazywać za pomocą płatności on-line, karty płatniczej, PayPal lub tradycyjnego przelewu. Aby dokonać wpłaty, kliknij powyżej na czerwony przycisk "Pomóż" w niebieskim prostokącie.

64 238 zł
42%
Krzysztof Kempski, Ostrzeszow

Leczenie, konsultacje, leki

Nazywam się Krzysztof, mam 35 lat. Pod koniec 2015 r. stwierdzono u mnie guza mózgu, którego wycięto w lipcu 2016. To było uderzenie jak piorun z nieba - glejak 2 stopnia. Kolejną operację przeszedłem pół roku później. Moje życie zaczęło się układać: kochana żona, narodziny synka i buch... wszystko się zepsuło, delikatnie mówiąc. W lipcu 2019 wznowa guza, przeszedłem radioterapię, w 2020 zacząłem chemioterapie. Przez rok było wszystko dobrze, guz się zatrzymał. Sierpień 2021 kolejny cios od życia. Kolejny guz w głowie w innym miejscu. Zmagam się z atakami padaczkowymi, niedowładami prawej strony, szczególnie rąk, do tego mam silne bóle głowy, które utrudniają normalne funkcjonowanie. Proszę Was o pomoc bo chcę żyć. Chcę szukać wsparcia tu i tam, ale bez waszej pomocy nie dam rady. Zażywam codziennie leki, witaminy i minerały, dojeżdżam do lekarzy poza miejscem zamieszkania, co daje mi w kość. Nie chcę się poddać, będę walczyć! Moja żona mnie potrzebuje. Chcę patrzeć, jak nasz syn rośnie, uśmiecha się i co najważniejsze cieszyć się każdą chwilą z nimi. Szukam nowych metod leczenia, na przykład immunoterapia w Niemczech lub NanoTherm w Lublinie, które wiążą się z wysokimi kosztami. Za każdy grosz z góry dziękuję, za okazanie Waszego wsparcia i szanse na normalne życie. Krzysztof Darowizny na rzecz mojego leczenia można przekazywać za pomocą płatności on-line, karty płatniczej, PayPal lub tradycyjnego przelewu. Aby dokonać wpłaty, kliknij powyżej na czerwony przycisk "Pomóż" w niebieskim prostokącie.

19 584 zł
39%
Kornel Łyjak, Rosnowo

Proszę o wsparcie w walce z chorobą

Witam. Nazywam się Kornel i dopiero co skończyłem 25 lat. Moje życie jak dotąd było bardzo ekscytujące, ciągle coś się działo, pracowałem jako kurier: do pracy, do znajomych posiedzieć, pogadać, miałem ciągle kontakt z ludźmi, aż tu przyszedł weekend, kiedy pojechałem odwiedzić rodziców. Niestety nie mieliśmy blisko lekarza rodzinnego, więc trzeba było dzwonić po karetkę. Myślałem, że zrobią mi badania, jakieś leki podadzą i wypuszczą (bo pojechałem z bólem żołądka i przełyku). No i tak to przeleżałem 2 dni na SORze, bo już pierwszego dnia mieli podejrzenia, że może być białaczka, ale dopiero po tych dwóch dniach mnie zamknęli na oddział i wtedy lekarz powiedział mi, że to ostra białaczka szpikowa. Od tamtej pory cały świat mi się zawalił. Od pół roku praktycznie nikogo nie spotkałem, ciągle w zamknięciu siedzę (na dodatek przez pandemię nawet z sali nie można wychodzić). Przez tę chorobę także straciłem pracę, a jeżdżenie między Koszalinem a Szczecinem czy Koszalinem a Gdańskiem też trochę kosztuje, tym bardziej że nie mogę poruszać się żadnymi środkami komunikacji, gdzie jest dużo ludzi, bo nie mam żadnej odporności po tych chemiach. Niedługo też dojdą leki poprzeszczepowe, które boję się, że będą drogie... Jeśli to czyta osoba, która jest w podobnej sytuacji, ma podobną chorobę, to śmiało proszę pisać. Będziemy się podtrzymywać na duchu, bo jednak łatwiej jest, kiedy dwie osoby znają ten ból, który przechodzą. Pozdrawiam i życzę zdrówka! Darowizny na rzecz mojego leczenia można przekazywać za pomocą płatności on-line, karty płatniczej, PayPal lub tradycyjnego przelewu. Aby dokonać wpłaty, kliknij powyżej na czerwony przycisk "Pomóż" w niebieskim prostokącie.

22 224 zł
74%
Łukasz Jachimkowski, LEGNICA

Zbiórka na DALSZE leczenie.

PILNE PILNE PILNE PILNE PILNE Kochani, jesteśmy na pierwszej dawce leku w Niemieckiej Klinice. Oprócz tego, że dziś dostanę lek, otrzymaliśmy też informację, że niemiecka kasa chorych zrefunduje LEK, który tak bardzo jest mi potrzebny, aby ŻYĆ. Z racji tego, że lek zostanie ZREFUNDOWANY, PRZERYWAMY LICYTACJE, ale nie zamykamy zbiórki na stronie ALIVIA. Pieniążki, które dotychczas zostały zebrane dzięki Waszym wpłatom i udostępnieniom zgodnie z REGULAMINEM będą wykorzystane na lekarstwa, na rehabilitację w trakcie leczenia oraz po wszystkim. Wraz z całą moją RODZINĄ jestem PRZESZCZĘŚLIWY z racji tej informacji. Wszystkim, którzy tak bardzo próbowaliście mi pomoc w Walce o moje Życie, DZIĘKUJĘ, bo tylko tyle mogę w tym momencie powiedzieć. Jestem po rozmowie z fundacją i pieniążki, które są, będą w całości wykorzystane na pomoc dla mnie, a jeśli zostanie na moim koncie jakakolwiek kwota, będzie ona przekazana na leczenie bądź ratowanie życia innej osobie. KOCHANI, DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM Z CAŁEGO SERCA! ❤️❤️❤️❤️. Wiedzieliśmy, że jasne chmury nadejdą, ale NIGDY byśmy się nie spodziewali, że aż tak szybko... ?????????????? Nowotwór przełyku i walka o nierefundowany lek! Proszę o wsparcie! Witam serdecznie, mam na imię Łukasz, mam 37 lat. Mieszkam w Legnicy. Mam dwie córki 14-letnią Julię i 12-letnią Oliwię oraz żonę Agnieszkę. Mam cudowną RODZINĘ, która wspiera mnie i pomaga w walce z tą ciężką chorobą. Mam dla kogo żyć i chcę żyć!!! Sama choroba jest bolesna, ale nic tak nie boli jak widok cierpiącej i zamartwiającej się rodziny. Pod koniec kwietnia po zrobieniu gastroskopii i szeregu badań zdiagnozowano u mnie NOWOTWÓR ZŁOŚLIWY PRZEŁYKU. Diagnoza spadła na mnie i była ogromnym szokiem, jednak nie poddałem się i przyjąłem 4 cykle ciężkiej chemioterapii z nadzieją, że będzie dobrze... Odskocznią była dla mnie jazda na rowerze. Po 4 cyklach chemii miałem robiony PET-CT, po którym okazało się, że jestem nieoperacyjny i kwalifikuję się tylko do leczenia PALIATYWNEGO. To był cios dla mnie i czarne myśli... Po 5-tym cyklu chemii dzięki przyjacielowi pojechaliśmy z żoną do Niemiec na badania. Tam miałem robioną powtórnie gastroskopię i laparoskopię. Materiał do badania histopatologicznego został wysłany do Uniwersytetu Medycznego w Greifswald. Po 3 tygodniach niepokoju i strachu, czy jest jeszcze szansa dla mnie na dalsze leczenie. W końcu przyszły wyczekiwane wyniki badań i okazało się, że jest możliwość podania nowego leku i zastosowania nowej terapii - immunoterapii. Immunoterapia polega na leczeniu chorób nowotworowych poprzez mobilizowanie układu odpornościowego, zwalczając komórki nowotworowe. Jednak euforia szybko minęła, kiedy okazało się, że lek o nazwie NIWOLUMAB jest dla mnie nierefundowany przez NFZ. Leczenie tym lekiem jest tylko możliwe prywatnie. NIWOLUMAB muszę przyjmować przez 12 miesięcy. Sam lek to koszt ok. 400 tysięcy zł. Proszę o WSPARCIE! Mam RODZINĘ, dla której cały czas walczę i dzięki niej mam jeszcze siłę do WALKI. Mam dwie nastoletnie córki i chciałbym patrzeć jak dorastają, jak zdają maturę, jak idą na studia czy zakładają swoje rodziny. Chciałbym być obecny dalej w ich życiu. Potrzebuję wsparcia na lek NIWOLUMAB, badania i leczenie nierefundowane przez NFZ. Jest to olbrzymia kwota, a nie stać mnie na takie leczenie . WIERZĘ W LUDZI I ICH DOBRE SERCE I W TO, ŻE PRZEDE MNĄ JEST JESZCZE DOBRY CZAS... MAM NADZIEJĘ, ŻE MAM DO PRZEJŚCIA CAŁE ŻYCIE!!! Darowizny na rzecz mojego leczenia można przekazywać za pomocą płatności on-line, karty płatniczej, PayPal lub tradycyjnego przelewu. Aby dokonać wpłaty, kliknij powyżej na czerwony przycisk "Pomóż" w niebieskim prostokącie.

55 948 zł
13%
Beata Krzemińska, Wodynia

Dalsza walka z rakiem piersi!

Witam wszystkich. Mam na imię Beata, 57 lat i w dalszym ciągu chęć do życia. Wiedziałam, co to rak, gdy umierała moja mama 21 lat temu, widziałam ból, cierpienie i niemoc człowieka. Dlatego starałam się dbać o siebie, do lekarza onkologa chodziłam od 25 lat, piersi badałam regularnie. Niestety pod koniec 2020 r. usłyszałam diagnozę: dwa guzy HER2+++, jeden hormonozależny, drugi nie. Przeszłam chemioterapię - Perjeta, Herceptyna, później mastektomię lewej piersi, po miesiącu limfadenektomię pachową, radioterapię. Niestety, chemioterapia nie zniszczyła jednego guza całkowicie, zarówno w piersi, jak i w węźle chłonnym. Jest to niekorzystnym czynnikiem rokowniczym. Aby poprawić moje szanse na przyszłość, powinnam być leczona Kadcylą. Niestety, w moim przypadku ten lek nie jest refundowany w Polsce. Żadna kobieta chora na ten typ nowotworu nie chce czekać, aż nastąpi nawrót choroby i być może dopiero wtedy dostanie zgodę na leczenie. Niestety, będzie to już tylko przedłużanie życia, bez możliwości wyleczenia. Moim marzeniem jest doczekanie wnuka, mam kochającą córkę, która robi dla mnie wszystko, niestety nasze możliwości finansowe są ograniczone. Suma potrzebna na leczenie jest dla nas wręcz nieosiągalna. Na chwilę obecną potrzebuję 65 000 zł. Ja nie pracuję, pensja męża jest niewielka, córci również. Nigdy nie myślałam, że będę postawiona w takiej sytuacji, ale proszę wszystkie osoby o wielkim serduchu o pomoc dla mnie w walce z tą chorobą. Całe życie byłam osobą pozytywną i energiczną, teraz pomimo choroby staram się bardzo, aby to się nie zmieniło. Wierzę, że uda mi się pokonać chorobę, jednak bez odpowiednich środków jest to niemożliwe. Z góry dziękuję wszystkim, którzy nacisną ten magiczny dla mnie czerwony przycisk. Moi drodzy, Z dniem 1.03.2022 r. Kadcyla weszła do refundacji dla kobiet z chorobą resztkową. Dzięki temu ostatni, dziewiąty wlew, będę miała opłacony przez NFZ. Niemniej jednak moje leczenie będzie trwało nadal. W związku z dużą agresywnością tego nowotworu wymagane są: stałe monitorowanie i badania diagnostyczne, które często nie są refundowane przez nasz rząd. Będę walczyć dalej o zdrowie i mam nadzieję, że da to pozytywne efekty.

54 092 zł
83%
Jolanta Nicowska, Włocławek

Pomóż mojej Mamie wygonić Raka!

Przyszedł "RAK" nieborak...Moje życie zmienił tak...Były smutki i cierpienia...Chwile szczęścia i zwątpienia...Poleciały wszystkie włosy...Taka chuda, talia osy...Mimo bólu i udręki...Przeszłam chemię, Bogu dzięki...Tak choroba mnie zmieniła... Walczę mocno... Abym żyła! Proszę Was o pomoc i wsparcie. ?Będzie to dla mnie najlepszy prezent urodzinowy - każde udostępnienie przybliża mnie do zdrowia. ? Obecnie od ponad 11 miesięcy walczę o swoje życie, a jednocześnie o możliwość bycia z moim Synkiem tak długo jak to możliwe.Znalazłam się w niełatwej roli dla mnie - w roli szukającej wsparcia. Nadzieją na wygranie tej walki jest nierefundowany lek Kadcyla - na ten cel zorganizowana jest zbiórka, do której dojrzewałam bardzo długo. Z góry bardzo dziękuję za zrozumienie i życzę dużo zdrowia ??-----------------------------------------------------------------------------------------Cześć ??‍♂️? Jestem Staś, mam 5 lat i jestem Synem tej wspaniałej Mamusi! ? Moja Mama na każdym kroku spełnia moje marzenia, to teraz czas, abym ja spełnił Jej marzenie. ? Mama Od ponad 11 miesięcy walczy z potworną chorobą - złośliwym wieloogniskowy rakiem B Her dodatnim 3+. Jest już po chemioterapii i dwóch operacjach, a przed Nią jeszcze przynajmniej dwie. Poszedłbym do pracy, aby zarobić na lek dla Mamy, ale mam dopiero 5 lat... Choć muszę się pochwalić, że odbyłem w swoim życiu już pierwsze praktyki w dziedzinie chirurgii onkologicznej u wspaniałego Doktora, który naprawia moja Mamę. ♥️ Poniżej film z odbytych praktyk: ? https://fb.watch/7G2b49NGXV/ Mama, niestety, gdy powiedziała w pracy o chorobie, została z tym sama - pracodawca nie przedłużył Jej umowy i obecnie żyjemy ze skromnych zasiłków. ? Muszę też uzbierać środki na lek, który pomoże Mamie stanąć na nogi - nazywa się Kadcyla i niestety nie jest refundowany. Jego koszt to ok 11,5 tys. zł co miesiąc i tak przez rok. Do tego dochodzą koszty związane z rehabilitacją, bo niestety Jej prawa ręka nie jest sprawna. Leki, witaminy, dojazdy do doktorów na konsultacje - to wszystko niestety kosztuje... ???? Pamiętajcie proszę, że dobro powraca ze zdwojoną siłą ?? Wywiad z Nami: https://fb.watch/8a5ilb1SgK/Będę wdzięczna za każde wsparcie i udostępnienie ?? Proszę w imieniu mojego Synka Stasia - ma tylko mnie... Dziękuję ??? Darowizny na rzecz mojego leczenia można przekazywać za pomocą płatności on-line, karty płatniczej, PayPal lub tradycyjnego przelewu. Aby dokonać wpłaty, kliknij powyżej na czerwony przycisk "Pomóż" w niebieskim prostokącie.

60 442 zł
37%
Krzysztof Kula, Dębica

Pomóż mi zebrać środki na niezbędne leczenie i wygrać z chorobą

Nazywam się Krzysztof i mam 38 lat. Zdiagnozowano u mnie nowotwór mózgu - oligodendrioglioma WHO II. Przeszedłem operację, potem nastąpiła wznowa, w związku z czym czekała mnie kolejna operacja i radioterapia. Obecnie potrzebuję wsparcia w poniesieniu kosztów leczenia, zwłaszcza tych związanych z dalekimi dojazdami do szpitala oraz niezbędnymi lekami. Dziękuję za każde wsparcie! Darowizny na rzecz mojego leczenia można przekazywać za pomocą płatności on-line, karty płatniczej, PayPal lub tradycyjnego przelewu. Aby dokonać wpłaty, kliknij powyżej na czerwony przycisk "Pomóż" w niebieskim prostokącie.

1 847 zł
18%
Krystian Moj, Świętochłowice

Chcę żyć!

Witaj, nazywam się Krystian, mam 56 lat. Jestem byłym pracownikiem służby zdrowia, przez kilkanaście lat byłem ratownikiem medycznym. Jestem ojcem, dziadkiem, wdowcem i dumnym właścicielem pieska imieniem Dżeki. O swojej diagnozie dowiedziałem się na początku czerwca - rak płaskonabłonkowy nierogowaciejący szczęki górnej lewej. I się zaczęło.. Pomijając swoje zdrowie psychiczne (ciężar takiej wiadomość jest ogromny), zacząłem żmudną procedurę dokładnej diagnostyki, setek badań i kwalifikacji do zabiegu operacyjnego. Niestety. Dnia 17 sierpnia usłyszałem, że rak jest już na tyle rozległy że nie kwalifikuje się do operacji na dzień obecny. Szybka zmiana myślenia i oczywiście podejmujemy inne możliwe działania - mocna chemia, w dalszym etapie radioterapia, a ostatecznie operacja, jeśli będzie to możliwe. W wieku 43 lat zostałem wdowcem, sam z dwójką dorastających córek (18 lat i 14 lat). Poradziłem sobie na tyle, na ile umiałem, do dziś jesteśmy z córkami bardzo blisko i mogę śmiało powiedzieć, że biorę czynny udział w wychowywaniu wnuków (Daniel i Julia, lat 9 oraz najmłodszy Nikodem, lat 3). Każdy wpłacony grosz na moje leczenie będzie wykorzystany w tym właśnie celu i będzie realną pomocą w tych ciężkich czasach, które są przed naszą rodziną. Wydatków już jest dużo (leki, badania, dojazdy do lekarzy, itp.), a będzie jeszcze więcej. Obie córki zostały same z dziećmi, dlatego na ich pomoc finansową nie mogę liczyć, bo po prostu nie mają takiej możliwości. Prócz nich nie mam innej rodziny. Sam jestem na rencie, która wynosi obecnie po potrąceniach komorniczych 911 zł. Pracuję dorywczo, bez umowy. Będę wdzięczny każdemu, kto otworzy serce i będzie chciał pomóc mnie i innym potrzebującym. Dziękuję za poświęcaną uwagę. Darowizny na rzecz mojego leczenia można przekazywać za pomocą płatności on-line, karty płatniczej, PayPal lub tradycyjnego przelewu. Aby dokonać wpłaty, kliknij powyżej na czerwony przycisk "Pomóż" w niebieskim prostokącie.

2 534 zł
12%
Katarzyna Grabowska, Białystok

Leczenie onkologiczne - lek nierefundowany

Mam na imię Kasia. Choruję na raka szyjki macicy. Pierwszą diagnozę usłyszałam w 2007 roku. Z uwagi na zły stan ogólny niekwalifikujący do zabiegu chirurgicznego podjęto decyzję o radioterapii i chemioterapii. Leczenie przyniosło efekty i było skuteczne na okres 10 lat. Po tymczasie mój świat ponownie legł w gruzach, gdyż nastąpiła wznowa choroby nowotworowej. Zastosowano kolejną chemioterapię, lecz po dwóch latach choroba znowu się odezwała. Byłam leczona w październiku i listopadzie 2020 r. - zastosowano 5 frakcji brachyterapii HDR, ale po 8 miesiącach biopsja i diagnoza zwaliła mnie z nóg. W najgorszych snach nie spodziewałam się, że choroba znowu powróci, lecz niestety spotkało mnie to czwarty raz. Teraz jestem w trakcie kilku cykli chemioterapii agresywnej, które ciężko znoszę. Na chwilę obecną lekarze chcą dołączyć do aktualnego leczenia preparat o nazwie Avastin, który nie jest refundowany w leczeniu raka szyjki macicy. Obecnie przebywam na rencie, mam orzeczoną całkowitą niezdolność do pracy i nie jestem w stanie samodzielnie sfinansować leczenia które jest bardzo kosztowne (około 50 tys. zł). Chcę walczyć i pokonać nowotwór, bo mam dla kogo żyć i wierzę, że jeszcze wiele pięknych chwil przede mną. Darowizny na rzecz mojego leczenia można przekazywać za pomocą płatności on-line, karty płatniczej, PayPal lub tradycyjnego przelewu. Aby dokonać wpłaty, kliknij powyżej na czerwony przycisk "Pomóż" w niebieskim prostokącie.

1 278 zł
2%
Damian Baran, Trier

Pomoc dla Damiana Barana

Historia Pod koniec listopada zeszłego roku zacząłem mieć ciągłe bóle głowy i migreny, więc po tygodniu umówiłem się na wizytę u lekarza rodzinnego. W międzyczasie sytuacja się pogorszyła, nie mogłem ułożyć ani jednego wyczerpującego zdania, nie mogłem pisać na klawiaturze. Miałem jasny umysł i wiedziałem, co chcę powiedzieć, ale w chwili, gdy otworzyłem usta, wydobył się tylko niezwiązany bełkot. 2 grudnia 2020 r. w końcu umówiłem się na wizytę u lekarza i od razu zauważyła, że ​​coś jest nie tak, więc wezwała karetkę. Wylądowałem w jednej z klinik, gdzie zrobili tomografię komputerową i rezonans magnetyczny. Wstępną diagnozą był guz w moim mózgu i natychmiastowo zaplanowano operację na 6 grudnia. W tym dniu są moje urodziny, więc zapytałem, czy mogliby to przełożyć. Na szczęście lek, który mi podali, zmniejszył obrzęk mózgu i mogłem świętować z najbliższymi przyjaciółmi. 12 grudnia przeszedłem operację mózgu - jestem dozgonnie wdzięczny mojemu niesamowitemu neurochirurgowi za wykonanie operacji bez zbytniego wpływu na mnie, moją osobowość, czy zdolność poruszania się i mówienia. 2 tygodnie później pojawiły się wyniki z raportu histopatologicznego... to był najgorszy scenariusz! Zdiagnozowano u mnie glejaka wielopostaciowego (stopień IV) typu WILD – bardzo paskudnego i bardzo złośliwego raka mózgu. Zrealizowałem standardowe leczenie (chemio + radioterapia), teraz biorę tylko chemioterapię co 6 tygodni. Niestety 3 miesiące później zacząłem widzieć więcej zmian w PRAWEJ stronie mózgu (LEWA została wycięta w 95%). Mój czas się kończy. W międzyczasie aplikowałem do różnych klinik w Mannheim, Heidelbergu, Kolonii i Bonn. Posunęli się nawet do zsekwencjonowania mojego DNA guza, ale lekarze nie mogli znaleźć niczego, by mi pomóc. Następne kroki: Immunoterapia oferowana przez IOZK to moja ostatnia opcja, ale nie jest ona objęta ani ustawowym, ani prywatnym ubezpieczeniem zdrowotnym. Immunoterapia IOZK IO-VAC® komórkami dendrytycznymi kosztuje ok. 55.000 - 60.000 EUR. Nie stać mnie na to samemu, więc proszę o wsparcie mnie każdą kwotą, jaką możesz oszczędzić. Jestem bardzo optymistyczną osobą i chciałbym wierzyć, że wszystko jest możliwe. Mam córkę i chciałbym przeżyć wystarczająco długo, aby zobaczyć, jak wyrasta na jeszcze bardziej niesamowitą kobietę. Kiedyś byłem zapalonym nurkiem i fotografem podwodnym, ale wszystko nagle skończyło się w grudniu 2020 roku. Ta diagnoza była jak uderzenie kamieniem prosto w twarz. Czas jest najważniejszy. Mediana przeżywalności w IV stopniu zaawansowania glejaka wynosi około. 12-15 miesięcy, a ja jestem już 10 miesięcy po zabiegu. Dozgonnie będę Wam wdzięczny, bo to naprawdę moja ostatnia szansa. Darowizny na rzecz mojego leczenia można przekazywać za pomocą płatności on-line, karty płatniczej, PayPal lub tradycyjnego przelewu. Aby dokonać wpłaty, kliknij powyżej na czerwony przycisk "Pomóż" w niebieskim prostokącie.

5 737 zł
7%