Zbiórki

Anna Malinowska, Kozerki

Opieka paliatywna

Moja mama zachorowała na nowotwór. Wydawało się, że to formalność, aby go wyciąć. Niestety złośliwy, 3 stopnia. Przerzut do płuc. Drobnokomórkowy - odporny na chemioterapię. Jedyne co możemy to zadbać o jej komfort fizyczny i psychiczny, tak aby cierpiała, jak najmniej.

0 zł z 1 000 zł
0%
MARZENA STYŚ, Węgrów

Marzena Styś

Moja historia Zachorowałam w lutym 2024 roku na hormonozależny nowotwór piersi. Po wykonaniu biopsji i szczegółowych badań rozpoczęłam intensywne leczenie. Przeszłam chemioterapię oraz radioterapię, a w trakcie terapii dwie operacje. Usunięto mi wszystkie węzły chłonne po lewej stronie. Był to bardzo trudny czas, wymagający ogromnej siły i determinacji. Obecnie pozostaję na hormonoterapii oraz przyjmuję kwas zoledronowy. Leczenie nadal trwa i wymaga stałej kontroli lekarskiej. Zmagam się ze skutkami ubocznymi leczenia. Leki, dojazdy, rehabilitacja - wszystko kosztuje. Obecnie nie pracuję, jestem niezdolna do pracy, pobieram rentę. Będę wdzięczna za wszelką pomoc.

50 zł z 10 000 zł
0%
Krystyna Knop, Szczecin

WALKA O ŻYCIE. Koszty związane z dietą, specjalnymi odżywkami, dojazdami i dalszym leczeniem

7 lat temu wykryto u mnie nowotwór złośliwy piersi. Co 2 lata robiłam mamografię lub usg. W badaniu wyszło, że mam guzka w prawej piersi. Onkolog stwierdził, że taki guzek ma dużo kobiet. Niestety po następnych dwóch latach zaczęło mnie pobolewać w prawej piersi. W trakcie badania wyszło, że z jednego guzka zrobiły się trzy połączone ze sobą. Najpierw ogarnął mnie szok, później złość do onkologa, który powinien zlecić usunięcie guzka. Diagnoza: rak złośliwy piersi. Przeszłam dwie operacje. Na szczęście nie było przerzutów. Zastosowano radioterapię. Jestem pod kontrolą 5 lekarzy specjalistów: onkologa, gastrologa, endokrynologa, ginekologa, pulmonologa. Na dzień obecny piersi bez zmian onkologicznych. Niestety obecnie choruję na nowotwór złośliwy jelita grubego z przerzutami do wątroby. 5 lat mija w lutym 2026 r., jak robiłam kolonoskopię. Podobno według zaleceń powinno się robić to badanie co 5 lat, ale w moim przypadku okazało się to nieskuteczne. Pragnę zaznaczyć, że zawsze byłam szczupła, ale obecnie jestem chuda oraz mam duże niedożywienie, z czego niektórzy lekarze robili sobie żarty. Nie zlecili też badań jelita, mimo że podwyższał się marker raka układu pokarmowego. Jeszcze wspomnę, że u mnie mama chorowała na raka jelita i jej siostra, o czym mówiłam lekarzom. Jak zachorowałam, to zaczęłam dużo czytać na stronach medycznych i dowiedziałam się, że przy występowaniu w rodzinie raka powinno się robić kolonoskopię częściej. Nie jestem lekarzem. To lekarz powinien zlecić dokładniejszą diagnostykę. Jeśli u kogoś pojawiają się polipy, należy również częściej się badać. Przepraszam, że się tak rozpisałam. Pragnę wszystkich ostrzec przed tym, co mnie spotkało. W tej chwili jestem po operacji. Mam dietę restrykcyjną, specjalne odżywianie przy dużej niedowadze. Muszę nabrać sił i przybrać na wadze, aby dalsze leczenie było możliwe. Aby temu sprostać potrzeba pieniędzy. Przy mojej emeryturze 2.800 zł na rękę nie daję rady. Dostałam małą pomoc ze strony rodziny, ale na więcej nie mogę liczyć. Z góry dziękuję za jakąkolwiek pomoc.

650 zł z 6 000 zł
10%
Aleksandra Mańkowska-Tkaczyk, Grabowiec

Na koszty związane z leczeniem raka piersi

Tuż przed Świętami Bożego Narodzenia 2025 otrzymałam najgorszy prezent, jaki można sobie wyobrazić - diagnoza: rak piersi HER2+ nieluminalny. Aktualnie jestem w trakcie chemioterapii. Proszę o wsparcie na pokrycie kosztów dojazdów i leków uzupełniających oraz zabiegów mających na celu utrzymanie mnie w dobrej kondycji psychicznej i fizycznej. Po chemioterapii czeka mnie obustronna mastektomia, do której chcę przygotować się najlepiej, jak umiem.

8 240 zł z 10 000 zł
82%
Bartosz Gruza, Pruszcz Gdański

Dostosowanie łazienki oraz pokrycie kosztów suplementów, odżywek, leków, dojazdów do szpitala

W grudniu dowiedziałem się, że mam nowotwór przełyku. Sytuacja jest trudna. Prześwit przełyku zmniejszył się tak bardzo, że konieczne było założenie stentu, żebym mógł przyjmować płynne i półpłynne pokarmy. Zdiagnozowano przerzuty nowotworowe i od stycznia rozpocząłem chemioterapię. Liczę na to, że chemioterapia pozwoli zahamować rozwój nowotworu i otworzy drogę do operacji. Mam 49 lat, grono sprawdzonych przyjaciół, jestem zapalonym rowerowym i kajakowym świrem. Kocham życie i walczę. Ponieważ nie mogę przyjmować normalnych stałych pokarmów, to w czasie chemioterapii będę potrzebował specjalistycznych odżywek i leków. Potrzebuję zebrać 20 000 zł, aby pokryć koszty dostosowania łazienki oraz leków, odżywek, dojazdów do szpitala w pierwszych trzech miesiącach chemioterapii.

5 720 zł z 20 000 zł
28%
Maryna Khudolii, Gdańsk

Leczenie nierefundowanym lekiem

Dzień dobry, mam na imię Maryna. W wieku 34 lat zdiagnozowano u mnie raka piersi. Od momentu diagnozy moje życie podzieliło się na „przed” i „po” chorobie. Kolejne lata leczenia były najtrudniejszym okresem w moim życiu. Jestem po chemioterapii oraz operacji usunięcia guza. Niestety choroba nie została całkowicie zatrzymana - w kościach wciąż obecne są przerzuty nowotworowe. Zgodnie z aktualnymi zaleceniami medycznymi, w moim przypadku skuteczną formą leczenia jest terapia inhibitorem CDK4/6. Niestety lek ten nie jest refundowany przez Narodowy Fundusz Zdrowia dla pacjentów w tak zaawansowanym stadium choroby. Miesięczny koszt terapii wynosi około 10 000 zł, co znacznie przekracza moje możliwości finansowe. Zwracam się z uprzejmą prośbą o wsparcie finansowe, które umożliwi mi kontynuowanie leczenia. Każda, nawet najmniejsza pomoc, daje mi realną szansę na dalsze leczenie i nadzieję na przyszłość.

5 525 zł z 120 000 zł
4%
Aleksandra Kwiek, Żukowo

Zbiórka na leczenie i rehabilitację

Dzień dobry, nazywam się Ola. Mam 50 lat, jestem matką trójki synów. Dwóch jeszcze się uczy. W grudniu 2025, tuż przed świętami, dowiedziałam się, że choruję na raka piersi. Mój świat się załamał. Wylałam morze łez. Było mi bardzo ciężko, ale podjęłam walkę o własne zdrowie i życie. W styczniu 2026 przeszłam operację amputacji piersi. Jestem na etapie rehabilitacji, którą opłacam sama, czekając cierpliwie w kolejce na bezpłatną przyznaną z NFZ. Przede mną hormonoterapia, radioterapia i chemioterapia. Pieniążki ze zbiórki przeznaczę na drogi Onkotype Test, nierefundowany w Polsce, który odpowie na pytanie o przyszłe nawroty choroby oraz na rehabilitację i specjalistyczne żywienie. Życzę wszystkim długich lat w szczęściu i zdrowiu. Pięknie dziękuję za wsparcie, Ola

14 485 zł z 30 000 zł
48%
Małgorzata Adamczewska, Nasielsk

Dojazd na chemioterapię i dalsze leczenie

Cześć, na imię mam Małgorzata, lat 50. W grudniu 2025 zdiagnozowano u mnie raka złośliwego piersi TNBC. Jestem w trakcie leczenia nowotworu, po pierwszej chemioterapii. Raz w tygodniu muszę dojeżdżać na leczenie do Centrum Onkologii w Warszawie, a po chemii nie mogę korzystać z pociągu czy metra, bo mój organizm ma obniżoną odporność. W związku z tym pozostaje mi taksówka, co wiąże się z dużymi kosztami, których sama nie jestem w stanie udźwignąć, dlatego proszę o wsparcie. Z całego serca dziękuje za każdą wpłatę, która daje mi szansę na dalsze leczenie. Małgorzata

0 zł z 10 000 zł
0%
Teresa Walkiewicz, Poznań

Moje leczenie, dieta, koszty dojazdów do lekarzy

Mam na imię Teresa, jestem chora na raka płuc, POChP, nadciśnienie tętnicze i nerwicę. Niestety pojawiła się wznowa, a ja nie chcę jeszcze umierać. Mam tylko córkę i wnuka, który też jest bardzo chory. Nie mam pomocy od rodziny i znajomych. Bardzo się boję. Pomóżcie mi, proszę... Nie chcę zostawić córki i wnuka samych. Od 27 lat jestem sama z córką, wcześniej pracowałam jako opiekunka do dzieci. Teraz sama proszę o pomoc. Mam złe wyniki i coraz gorzej się czuję. Nie chcę umierać. Chciałabym jeszcze zobaczyć, jak mój wnuczek dorasta, jak spełnia swoje marzenia, chciałabym jeszcze spędzić czas z córką i wnukiem. Pieniążki, które uzbieram, przeznaczę na leki dietę onkologiczną, rehabilitację oddechową, a także sprzęt wspomagający oddychanie.

90 zł z 10 000 zł
0%
Katarzyna Waśniewska, Warszawa

Pozyskanie środków na leczenie onkologiczne

DWIE DIAGNOZY – JEDNO ŻYCIE Mam na imię Kasia, mam 48 lat i jestem onkologiem, który sam choruje na raka. W lipcu 2023 r. zdiagnozowano u mnie równoczasowo dwa niezależne nowotwory: nowotwór dwunastnicy (tzw. GIST) oraz raka jelita grubego. Od chwili diagnozy minęły już prawie 3 lata, w czasie których przeszłam cztery poważne operacje, leczenie celowane, radioterapię i chemioterapię, którą otrzymuję do dziś. Sama przez kilkanaście lat pracowałam z pacjentami onkologicznymi i codziennie spotykałam się z pacjentami z rakiem jelita grubego, tłumaczyłam, jak będzie wyglądało leczenie, jakie będą objawy uboczne terapii czy jak najlepiej łączyć leczenie z normalnym funkcjonowaniem. Od trzech lat moje życie zostało podporządkowane leczeniu. Pomimo trudności, z jakimi zmagam się w trakcie chemioterapii - pracuję. Przyjmuję pacjentów w poradni onkologicznej oraz prowadzę ich leczenie. Obecnie moja choroba jest kontrolowana chemioterapią, ale nie mam pewności na jak długi czas. Istnieje innowacyjne leczenie finansowane wyłącznie we Francji lub w ramach badań klinicznych. Niestety leczenie to nie będzie dla mnie osiągalne inaczej niż przez samodzielne sfinansowanie. Terapia ta polega na stosowaniu dwóch przeciwciał z zakresu immunoterapii (botensilimab i balstilimab), które jako jedyne leki tej grupy mogą prowadzić do kontroli mojego nowotworu. Niestety koszt tej terapii jest bardzo wysoki i wynosi około 500 tys. złotych za leczenie. Celem zbiórki jest zgromadzenie środków, które pozwolą zabezpieczyć ten kluczowy etap leczenia i umożliwią podejmowanie decyzji medycznych w oparciu o rzeczywiste potrzeby zdrowotne. Ta zbiórka jest też po to, żebym mogła jak najdłuższy czas pozostawać aktywna zawodowo i nie musiała myśleć o kosztach leczenia. Wszystkie wydatki będą rozliczane na podstawie faktur z fundacją. Dziękuję za każde wsparcie – wpłatę, udostępnienie i dobre słowo.

2 030 zł z 500 000 zł
0%
Renata Maślanka, Grabowiec

Powrót Renaty do zdrowia

Mam na imię Renata.Od 2024 roku choruję na szpiczaka plazmocytowego z towarzyszącą amyloidozą typu AL (łańcuchy lekkie lambda), która zajęła serce, szpik kostny, układ nerwowy, a także prawdopodobnie nerki i przewód pokarmowy. Moja choroba rozwijała się podstępnie. Zaczęło się od objawów zespołu cieśni nadgarstka oraz dwustronnego udaru niedokrwiennego mózgu. Przez długi czas nie udawało się postawić właściwej diagnozy, co niestety opóźniło rozpoczęcie leczenia. Dopiero w Poradni Hematologicznej szpitala MSWiA w Warszawie rozpoznano u mnie szpiczaka plazmocytowego z towarzyszącą amyloidozą i zajęciem serca. Stał się cud - w Narodowym Instytucie Kardiologii w Warszawie przeszłam przeszczep serca. Dzięki temu żyję i nadal walczę z chorobą. Po operacji otrzymałam pierwszą dawkę chemioterapii, jednak leczenie musiało zostać przerwane. Od lipca 2025 roku do dziś przebywam w Narodowym Instytucie Kardiologii z powodu przewlekłego i opornego zakażenia wirusem cytomegalii. Wirus spowodował uszkodzenie nerwów obwodowych, czego skutkiem jest niepełnosprawność ruchowa. Nie jestem w stanie samodzielnie się poruszać. Obecnie nie mogę kontynuować leczenia szpiczaka, ponieważ zakażenie CMV wciąż stanowi poważne zagrożenie. Dostępne metody leczenia okazały się nieskuteczne. Narodowy Instytut Kardiologii w Warszawie nawiązał współpracę ze szpitalem we Wrocławiu, który zaproponował mi eksperymentalną metodę leczenia cytomegalii. Skuteczne leczenie zakażenia pozwoli mi na kontynuowanie dalszej terapii i walki ze szpiczakiem. Koszt jednej dawki leczenia cytomegalii to około 100 000 zł - kwota, której nie jestem w stanie samodzielnie udźwignąć. Dlatego z całego serca proszę ludzi dobrej woli o pomoc. O wsparcie w sfinansowaniu leczenia, które może dać mi szansę na powrót do terapii nowotworu i dalszą walkę o życie. Każda pomoc, każde udostępnienie i każde dobre słowo mają ogromne znaczenie.Z całego serca dziękuję za okazane wsparcie. Renata

23 130 zł z 100 000 zł
23%
Piotr Błoch, Aleksandrów Łódzki

Zbiórka dla Piotra

Mam 57 lat i razem z żoną wychowujemy trójkę dzieci. Najstarszy syn studiuje, a my mu pomagamy finansowo, ma Zespół Aspergera i dominujące ADHD. Córka jest w trakcie diagnozy i pracuje na 1/3 etatu, a najmłodszy syn jest w spektrum autyzmu. Żona od 1 lutego pozostaje bez pracy, gdyż nie dostała nowej umowy o pracę, a miała czasową. Ja natomiast pobieram zasiłek opiekuńczy na najmłodszego syna. Pieniądze przeznaczę na dojazdy do lekarza i leki, których cały czas przybywa.

1 855 zł z 1 800 zł
103%