Pomóż Alinie wrócić do zdrowia
Alina Soch, Wrocław,
numer zbiórki: 112424
Dziennik
Kochani!
Niestety wczorajsza próba rozpoczęcia chemio-immunoterapii nie powiodła się – wciąż mam podwyższone próby wątrobowe po termoablacji. Dostałam leki, które mają pomóc zregenerować wątrobę i kolejne podejście do wlewów jest zaplanowane na 8 grudnia. Czuję jednak, że to była mądra decyzja – nie powinnam mieć "zadyszki" już na starcie przed tak dużym wysiłkiem, jakim będą kolejne wlewy ;)
Jest też dobra wiadomość: immunoterapia została już dla mnie zamówiona i czeka na mnie w szpitalu :) Koszt pierwszego zamówienia pembrolizumabu wyniósł 13 875,13 zł (apteka szacowała koszt leku na około 15 tys. zł, stąd zbiórka została założona na 60 tys. zł). Dzięki temu wszystko jest zabezpieczone i gdy tylko wątroba wróci do formy, będę mogła kontynuować leczenie.
Alina
---
Dear All,
Unfortunately, yesterday’s attempt to start chemo-immunotherapy was not successful – my liver enzymes are still elevated after the thermoablation. I was given medication to help my liver regenerate and the next attempt to start infusions is scheduled for 8 December. Still, it feels like a wise decision – I really shouldn’t be “out of breath” right at the start before such a big effort as the next rounds of infusions.
There is also some good news: the immunotherapy has already been ordered for me and is waiting at the hospital. The cost of the first order of Pembrolizumab came to 13875,13 PLN (the pharmacy estimated the cost at around 15000 PLN, which is why the fundraiser was set at 60000 PLN). Thanks to this, everything is secured and as soon as my liver recovers, I will be able to continue the treatment.
Alina
Kochani!
Jestem ogromnie wzruszona ilością wpłat, słów wsparcia i dobrej energii, jaką od Was otrzymałam. Nie spodziewałam się tak szybkiego odzewu i tak wielkiej pomocy – to daje mi ogromną siłę i nadzieję na dalsze leczenie.
Dzięki Wam wymarzony cel zbiórki został osiągnięty. Udało się zebrać całą potrzebną kwotę na zakup 4 wlewów leku Pembrolizumab, dlatego bardzo proszę, aby nie wpłacać już dalszych środków. Jeżeli macie ochotę, to będę wdzięczna za wsparcie zbiórek innych podopiecznych Fundacji Alivia.
Z całego serca dziękuję każdemu, kto w jakikolwiek sposób przyczynił się do tego sukcesu – wpłatą, udostępnieniem mojej zbiórki czy dobrym słowem. Macie wielkie serca!
Alina
---
In English:
Dear All,
I am deeply touched by the amount of donations, words of support and positive energy I have received from you. I never expected such a quick response and such tremendous help – it gives me great strength and hope for the continuation of my treatment.
Thanks to you, the fundraising goal has been reached. We have managed to collect the full amount needed to purchase 4 infusions of Pembrolizumab, so I kindly ask you not to make any further donations. If you wish, I would be very grateful if you could support other patients of the Alivia Foundation.
From the bottom of my heart, thank you to everyone who contributed to this success in any way – through a donation, sharing the link to my charity fundraiser, or kind words. You have truly big hearts!
Alina
Opis zbiórki
Cześć! Nazywam się Alina Soch. W dniu moich 33. urodzin przeszłam biopsję zmiany wykrytej podczas corocznego USG piersi. 10 czerwca otrzymałam wynik: rak piersi, potrójnie ujemny (TNBC) – jeden z najbardziej agresywnych typów.
Wkrótce potem badania genetyczne metodą NGS potwierdziły u mnie mutację genu BRCA1, która znacznie zwiększa ryzyko zachorowania na nowotwory piersi oraz jajnika.
Kolejne badania – TK klatki piersiowej i jamy brzusznej oraz PET – wykazały guz w piersi z przerzutami do węzłów chłonnych oraz podejrzenie przerzutu do wątroby (guz wielkości 9 mm). Z tego powodu zakwalifikowano mnie do IV stadium zaawansowania choroby i „zaproponowano” jedynie leczenie paliatywne. Nie mogłam się z tym pogodzić – czułam się młoda, silna i chciałam walczyć o całkowite wyleczenie, a nie jedynie spowolnienie choroby. Uznałam, że leczenie paliatywne powinno być moim planem B.
Skonsultowałam swój przypadek z kilkoma onkologami. We Wrocławiu trafiłam na wspaniałą lekarkę, która – razem ze mną – zdecydowała się podjąć rękawicę do walki i próbę leczenia radykalnego. Dodatkowo chirurg z Krakowa zgodził się przeprowadzić operację wątroby.
Ustalony wspólnie plan leczenia wygląda następująco:
- Chemioterapia „biała” – co tydzień, z uzupełnieniem o immunoterapię co trzy tygodnie
- Operacja usunięcia zmiany w wątrobie
- Chemioterapia „czerwona” – cztery wlewy co dwa tygodnie, również z immunoterapią
- Mastektomia obu piersi (z uwagi na mutację genu BRCA1)
- Ewentualna radioterapia.
Opisany plan odbiega od leczenia systemowego dla IV stadium zaawansowania choroby, w którym nie są przewidziane możliwości operacji piersi, operacji wątroby czy podania czerwonej chemii. Wg schematu systemowego moje leczenie powinno się kończyć na punkcie pierwszym, czyli chemioterapii ‘białej’ podawanej rzadziej, ale do końca życia lub dopóki działa. Tak jak napisałam wcześniej, taki scenariusz to dla mnie plan B.
Immunoterapia odgrywa w tym procesie ogromną rolę. Nie działa jak klasyczna chemia – aktywuje układ odpornościowy, który zaczyna sam zwalczać komórki nowotworowe. Badania wykazały u mnie wyjątkowo wysoki poziom białka PD-L1 (100, przy progu 10), co oznacza, że immunoterapia jest dla mnie szczególnie skuteczna. Dzięki temu NFZ refundował lek w pierwszym etapie leczenia, niestety tylko wtedy.
Po 13 wlewach „białej” chemii (z immunoterapią) wyniki TK i PET pokazały cofnięcie się zmian w piersi i węzłach chłonnych. Zmiana w wątrobie zmniejszyła się do 8 mm. Zdecydowałam się więc na operację jej usunięcia, którą wykonano 14 listopada 2025 roku w szpitalu komercyjnym (koszt: 63 300 zł). Operacji nie chciał się podjąć nikt w ramach opieki NFZ, m.in. z uwagi na brak odpowiedniego sprzętu w szpitalach publicznych.
26.11.2025 planowane jest rozpoczęcie trzeciego etapu leczenia – cztery wlewy „czerwonej” chemii. To kluczowy moment: ma ona zniszczyć ewentualne pozostałe komórki nowotworowe i przygotować mnie do operacji piersi. Aby leczenie było w pełni skuteczne, chcę ponownie włączyć immunoterapię. Niestety, ten etap nie jest już refundowany.
Jedna dawka leku kosztuje ok. 15 000 zł, a potrzebuję czterech – łącznie 60 000 zł.
Walczę z całych sił i wierzę, że mogę wygrać. Potrzebuję jednak Państwa wsparcia, by kontynuować leczenie i doprowadzić je do końca. Każda pomoc, każda wpłata i każde słowo wsparcia przybliżają mnie do zdrowia i do życia bez lęku o przyszłość.
Dziękuję z całego serca za każdą okazaną pomoc.
Alina

Słowa wsparcia