Zbiórki

Agnieszka Pietruszkiewicz, Kołbaskowo

Potrzebna pomoc w leczeniu

Dzień, w którym dowiedziałam się, że mam guza mózgu, wywrócił moje życie do góry nogami, ale prawdziwy szok przyszedł, gdy odebrałam wynik histopatologiczny, w którym napisano, że guz jest złośliwy w skali 9/10. Miałam tysiące pytań w głowie, na które nikt nie mógł mi odpowiedzieć. Dodatkowo jest to rzadki rodzaj guza, ale jest szansa na całkowite wyleczenie w Narodowym Instytucie Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie - Państwowy Instytut Badawczy Oddział w Krakowie. Jestem jeszcze w trakcie pogłębionej diagnostyki, ale już wiem, że aby się leczyć, potrzebne są środki finansowe, których nie posiadam. Leki, badania, konsultacje, dojazdy - to wszystko kosztuje. Mogę liczyć tylko na pomoc ludzi dobrej woli. Dziękuję za każde wsparcie, bo każda złotówka to szansa, abym mogła dalej żyć. Mam dla kogo!

3 092 zł z 20 000 zł
15%
Jarosław Piechowicz, Stare Opole

Kosztowna lekoterapia - proszę o pomoc!

Nazywam się Jarosław Piechowicz. Mam 45 lat i od lutego tego roku walczę z chłoniakiem Hodgkina, chorobą podstępną i atakującą w najmniej oczekiwanym momencie. Przeszedłem już 7 chemioterapii i okazało się, że efekt nie jest taki, jak oczekiwano. Choroba zamiast się cofać, pogłębia się. Szansą dla mnie jest kosztowna lekoterapia, niestety lek nie jest refundowany. Koszt leczenia znacznie przewyższa moje możliwości finansowe, bo wynosi około 30 tysięcy złotych miesięcznie, a nie wiadomo jak długo będę musiał go przyjmować. Dotychczas byłem czynny zawodowo, ale przez chorobę obecnie przebywam na zasiłku rehabilitacyjnym, który nawet w części nie pokrywa kosztu leku. Jeśli nie zażyję tego leku i ilość komórek nowotworowych nie zmniejszy się, nie będę mógł być zakwalifikowany do autoprzeszczepu szpiku, zabiegu, który w moim przypadku jest kluczowym elementem leczenia, od którego zależy dalsze powodzenie w tej nierównej walce z chorobą.A zamierzam się z nią zmierzyć i wygrać, bo tak jak wszyscy mam marzenia do spełnienia i plany do zrealizowania, tylko aby mogło się to ziścić, brakuje mi jednego maleńkiego szczegółu – ZDROWIA. Do tej pory chorowałem sporadycznie na jakieś błahe choroby i myślałem, że tak już zostanie. Jednak jak się okazało, nic nie jest nam dane na zawsze i w każdej chwili nasze życiowe plany może zrujnować jedna okrutna diagnoza –NOWOTWÓR, dlatego proszę o wsparcie, nawet najmniejsze, bo TWOJA POMOC JEST MOJĄ SZANSĄ NA ZDROWIE, ŻYCIE I REALIZACJĘ MARZEŃ.

2 112 zł z 360 000 zł
0%
Piotr Pocheć, Mirów Stary

Wygram tę walkę!

Mam na imię Piotr i mam 34 lata. Jestem młodym, pełnym zapału i energii do życia miłośnikiem motocykli. W sierpniu tego roku zdiagnozowano u mnie ostrą białaczkę szpikową. W pierwszej chwili nie mogłem w to uwierzyć. Jednak diagnoza była okrutna i nie pozostawiała żadnych złudzeń. Mimo że ta wiadomość wywróciła mój świat do góry nogami, podjąłem decyzję, że będę się leczył, aż wyzdrowieję. W połowie sierpnia rozpocząłem pierwszą dawkę chemioterapii, która przyniosła częściową remisję, we wrześniu kolejną. Obecna sytuacja związana z pandemią COVID19 zupełnie odcięła mnie od najbliższych, co jest dla mnie dodatkowym obciążeniem psychicznym. W najbliższym czasie czeka mnie przeszczep szpiku kostnego, który daje mi ogromną szansę na powrót do normalności. Leczenie białaczki wiąże się z bardzo dużymi kosztami: badania i konsultacje medyczne, leki, dojazdy, przystosowanie domu do osoby z zerową odpornością. Bardzo proszę o pomoc i wsparcie, bo wiem, że przede mną długa droga do normalnego życia i zdrowia, ale jestem pewien, że wygram tę walkę!

30 194 zł z 30 000 zł
100%
Magdalena Kulig, Olkusz

Potrzebna pomoc w pokryciu kosztów związanych z leczeniem raka

PS. Witajcie kochani, to już prawie 4 lata, jak walczę, ale nadal walczę i będę walczyć do końca. Wciąż jednak potrzebuję pomocy, ponieważ chemia, którą teraz przyjmuję, daje popalić. Rak znika, po czym wraca jak bumerang. To już 3. raz, ale jak to mówią: "do 3 razy sztuka". Tym razem chcę wygrać już całkiem. Nie udałoby mi się to bez Państwa pomocy. Nadal jej potrzebuję niestety... Dziękuję, że jesteście! :* Witajcie Kochani, nazywam się Magda Kulig, mam 38 lat, jestem mężatką i mam 2 córeczki. Spotkała nas tragedia - zachorowałam na raka złośliwego jajnika. Jest to rak surowiczy brodawkowaty high grade, niestety już z przerzutami do otrzewnej oraz innych organów. Jestem już po operacji, wycięto mi wszystko, co można było, niestety tylko w 95%. Bardzo chciałabym żyć i wychować moje córeczki - młodsza ma tylko 7 lat... Jednocześnie chciałam ostrzegać przed tym okrutnym, podstępnym wrogiem! W listopadzie 2019 byłam u lekarza robiąc cytologię i wszystkie badania i nic nie wskazywało, że czeka mnie taki los. Dopiero w marcu i kwietniu 2020 miałam bardziej bolesne miesiączki, a w maju dostałam wodobrzusza i niestety wtedy dopiero po zrobieniu usg okazało się, że to rak, który jest w bardzo zaawansowanym stadium. Uważajcie na siebie i badajcie się jak najczęściej! Czeka mnie długotrwałe i kosztowne leczenie, dlatego założyłam tę zbiórkę. Wiem, że dzięki Wam poradzę sobie z kosztami związanymi z moim leczeniem, a są to miedzy innymi: dojazdy do szpitali, prywatne wizyty u lekarzy, dieta, leki i wiele innych. Za każdą pomoc serdecznie dziękuję. ❤️ Pamiętajcie o mnie w modlitwie, trzymajcie mocno kciuki i przesyłajcie mi dużo pozytywnej energii. Jest mi bardzo potrzebna!

23 775 zł z 30 000 zł
79%
Elżbieta Zagajska, PŁOUSZOWICE

Na ten moment zawieszam zbiórkę. Dziękuję za wpłaty.

Mam 60 lat, do tej pory byłam szczęśliwą żoną, matką i babcią, spełniałam się zawodowo pracując w PKP PLK S.A. jako główny specjalista. W październiku 2018 roku okazało się, że mam raka jajnika w stadium zaawansowanym (FIGO IIIC C56), brak mutacji w genach BRCA1/BRCA2 . Czy coś zaniedbałam? Nie, co roku dokładne badania. Żadnych wcześniejszych symptomów, badania laboratoryjne w normie. Niestety na tego raka nie ma wczesnych testów. Dopiero laparoskopia wykazała rozmiar klęski. Konieczne było zastosowanie 6 kursów ciężkiej chemioterapii, a po chemii natychmiastowa operacja i po niej następne 3 kursy chemii. Efektem była pełna remisja, brak zmian w tomografii komputerowej, markery w normie. Wydawało się, że bitwa wygrana, ale nie wojna - bo po roku od zakończenia ostatniej chemioterapii (czerwiec 2019) nowotwór powrócił. Obecnie przyjmuję drugą linię leczenia – chemioterapię (znowu 6 kursów ciężkiej chemii). Niestety ten rak w 70% przypadków daje nawroty, a wówczas jest to już choroba śmiertelna. Nadzieją w leczeniu raka jajnika są przełomowe wyniki badania SOLO1 ogłoszone w końcu października 2018 r., dotyczące leku Olaparib. Niestety podlega on refundacji tylko dla pacjentek z mutacją genu BRCA1/2. Ja nie jestem nosicielką mutacji w genach BRCA – co nie pozwala na kwalifikację mnie do terapii Olaparibem finansowanej przez NFZ w ramach Programu Lekowego. Jednakże badania kliniczne II fazy Study 19 dostarczyło dowodów na skuteczność Olaparibu zarówno u pacjentek z mutacją w genach BRCA, jak i u chorych bez tych mutacji. Wykazano istotne wydłużenie czasu przeżycia bez progresji (PFS) w przypadku stosowania leczenia Olaparibem w porównaniu do placebo. Korzyści z leczenia podtrzymującego Olaparibem utrzymują się również długoterminowo: wydłużeniu ulega nie tylko czas do progresji choroby, ale i czas do kolejnej terapii (TFST). Bez refundacji koszt leczenia to ok. 22 000 zł miesięcznie!!! Leczenie Olaparibem wymaga włączenia leku najpóźniej do 8 tygodnia od zakończenia chemii i powinnam otrzymać co najmniej 6-9 cykli terapii. Z uwagi na długotrwałe i kosztowne leczenie mogę samodzielnie sfinansować niecałe 15% kosztów terapii. Jednak wierzę w dobroć ludzi i stąd moja obecność w Onkozbiórce. Cel zbiórki to pozostała część kosztów. Każda wpłata jest szansą na kontynuację mojego leczenia i wyzdrowienie. Wszystkim darczyńcom z całego serca dziękuję.

77 613 zł z 198 000 zł
39%
Krzysztof Płóciennik, Łódź

Pokonać glejaka

Cześć! Mam na imię Krzysiek i mam 39 lat. W grudniu 2019 zostałem poddany operacji. Po dwóch tygodniach otrzymałem wynik, którego, powiem szczerze, nie spodziewałem się: GLEJAK WIELOPOSTACIOWY IV STOPNIA. Najwyższy stopień złośliwości. Jest to najbardziej agresywny i najbardziej złośliwy ze wszystkich guzów. Czekam na badanie rezonansu, który ma odbyć się niebawem, czy mam wznowę, czy też nie. Obstawiam oczywiście tę 2 z wersji. Wspólnie z rodziną znaleźliśmy informacje na temat leczenia guzów mózgu za pomocą terapii NanoTherm w Niemczech i w Polsce w Klinice w Lublinie, która może przedłużyć mi życie i wpłynąć na spowolnienie procesu odrastania guza. Terapia ta działa na guzy od wewnątrz i może być ona stosowana jako monoterapia lub być łączona z chemioterapią i radioterapią w celu wzmocnienia skuteczności tych metod leczenia. Terapia NanoTherm® polega na wstrzyknięciu do guza płynu o właściwościach magnetycznych, który następnie rozgrzewany jest za pomocą bardzo szybko zmieniającego się pola magnetycznego. W wyniku działania powstałego ciepła komórki nowotworowe zostają zniszczone lub uwrażliwione na dalsze metody leczenia, takie jak radioterapia i chemioterapia, dzięki czemu ich skuteczność wzrasta. Niestety terapia nie jest na chwilę obecną refundowana przez NFZ. Szacowany koszt leczenia/zabiegu to około 200.000 PLN. Glejak wielopostaciowy IV stopnia to wyrok śmierci.

28 437 zł z 200 000 zł
14%
Karina Błachnio, Warszawa

Cel zbiórki został osiągnięty

Mam na imię Karina. Wszystkie informacje na temat raka zawsze omijałam szerokim łukiem (być może ze strachu?), ponieważ wydawało mi się, że zdrowa dieta, zdrowy styl życia, pozytywne podejście do życia, pozwolą mi się przed nim ustrzec. Niestety, to za mało, nieznane są przyczyny jego pojawienia się. U mnie zdiagnozowano raka piersi i to w momencie totalnych przemian w moim życiu. Pożegnałam się z pracą, w której przepracowałam 10 lat. Zaczęłam szukać prawdziwego powołania. Zmieniłam mieszkanie i jestem pierwszy raz w życiu z kredytem. Przestałam karmić po drugiej ciąży, żeby móc zacząć ćwiczyć. Chciałam trochę schudnąć, żeby wrócić do formy. Planowałam wakacje dla dzieci w sierpniu. Ale wszystkie plany muszę zrewidować i odłożyć na jakiś czas. Życie w pandemii pokazało nam, że jednak lubimy całą tę krzątaninę, wyjścia do kina, spotkania w kawiarniach, w ogóle WSPÓLNE spędzanie czasu. Ja z moją diagnozą zrozumiałam to jeszcze dosadniej. Teoretycznie wszyscy wiemy, że umrzemy. Pytanie: kiedy? Ja chciałabym żyć, wybieram życie dla siebie, dla mojej Paulinki, dla Marcela i dla mojego męża. Dla siebie, bo muszę jednak dużo zmienić. Było takie przemówienie Steve'a Jobsa, w którym mówił, że sens pewnych działań w życiu i zdarzeń można zrozumieć jedynie z retrospektywy. Ja mam nadzieję, że jak za 10 lat będę wspominać czas choroby, to będzie to tylko i wyłącznie wydarzenie, które pozwoliło mi zmienić się na lepsze. Mam nadzieję, że pomożecie mi w tym, żebym mogła wrócić do swoich planów i je zrealizować. Zbieram pieniądze na wydatki związane z moim leczeniem; leki, konsultacje, diagnostykę oraz dojazdy do ośrodków leczenia.

20 331 zł z 15 000 zł
135%
Romana Rojek, Warszawa

Cel zbiórki został osiągnięty

Cześć, mam na imię Roma i rozpoczynam moją walkę z rakiem piersi. Diagnozę poznałam 20 dni temu i spadła ona na mnie jak grom z jasnego nieba, bo przecież regularnie się badam. Przede mną ciężka chemia, operacja, naświetlania i wieloletnia kuracja hormonalna. Rak jest zjadliwy, ale na szczęście nie rozprzestrzenia się. Dlatego szybko podjęta kuracja daje duże szanse na całkowite pozbycie się go i znowu bycie szczęśliwą mamą dla Maksa i Antka. Niestety mój domowy budżet nie udźwignie jej kosztu. Nie mogę też liczyć na finansowanie NFZ. Nigdy nie umiałam i nie prosiłam nikogo o pomoc. Teraz wiem, że sama nie dam rady. Jesteście moją jedyną szansą na to, żeby nie rozciągać leczenia w czasie i nie pozwolić kosztom rosnąć jeszcze bardziej. Bardzo potrzebuję Waszych wpłat i wsparcia – ważna jest każda złotówka. Pomóżcie mi pozbyć się raka i wrócić jak najszybciej do pracy. Bo mam dla kogo żyć. Moi synowie są w takim wieku, że potrzebują mamy i wsparcia w nauce, poznawaniu świata, stawaniu się wartościowymi i dobrymi ludźmi. Chcę brać pełny udział w ich życiu, przeżywać ich emocje, cieszyć się z ich sukcesów, poznać ich dziewczyny, narzeczone, organizować śluby i wychowywać wnuki. To możliwe, bo na drodze do szczęścia stoi tylko brak pieniędzy. Wiem, że dobrych ludzi jest wielu. Razem potrafimy zrobić niesamowite rzeczy: wyposażamy szpitale, wysyłamy dzieci za granicę na operacje ratujące życie, odbudowujemy domy. Wierzę, że z Waszą pomocą wyzdrowieję, że nie opuścicie mnie w potrzebie.

96 207 zł z 80 968 zł
118%
Filip Koźmiński, Kraków

Proszę o pomoc w finansowaniu leczenia i rehabilitacji

Cześć. Mam na imię Filip. W chwili kiedy to piszę, jest wiosna 2020 roku, a ja kończę liceum oraz szykuję się do matury. Równocześnie jednak od 2015 roku walczę z niezwykle ciężką, śmiertelną chorobą – mięsakiem Ewinga. Wiązało się to z 5 latami radykalnego leczenia: trudnymi operacjami, licznymi zabiegami, chemioterapią i radioterapią. Nie obyło się też bez chwil bardzo ciężkich - wznów w płucach, powikłań, reoperacji, autologicznego przeszczepu szpiku kostnego, kolejnych chemioterapii i kolejnych miesięcy spędzonych w szpitalach w Krakowie i Warszawie. W tym czasie poznałem wielu wspaniałych ludzi (pewnie to również jest część z Was), którzy pomogli mi i moim rodzicom przejść przez najtrudniejszy okres leczenia, wspierając nas również w udźwignięciu jego kosztów. Walka trwa jednak nadal, a ja jestem silny i nie mam zamiaru się poddać. Chcę wrócić, na ile to będzie możliwe, do zdrowia, które pozwoli mi prowadzić normalne życie, iść na wymarzone studia i z optymizmem patrzeć w przyszłość. Dlatego właśnie, w imieniu moim i mojej najbliższej rodziny, proszę o wsparcie w zebraniu środków, które będą przeznaczone na leczenie i rehabilitację oraz niezbędne koszty z tym związane (miesięcznie oscylują w granicach 2 tys. zł). Rocznie potrzebuję 25.000 zł, to jest kwota, jaką chciałbym zebrać. Każda Wasza pomoc, nawet najmniejsza, jest bardzo potrzebna! Z góry dziękuję, pozdrawiam i życzę wszystkim zdrowia, Filip

35 413 zł z 25 000 zł
141%
Joanna Stasiak, Węgorzyno

Wspólnie wygońmy raka - zbiórka na leczenie i rehabilitację

Jestem osobą, której wszędzie pełno. Realizatorką wielu wielu projektów dla dzieci i nie tylko. Pomysłodawczynią i realizatorką akcji charytatywnych dla najbardziej potrzebujących, nauczycielką od 24 lat i NAJWAŻNIEJSZE - KOCHAJĄCA MAMĄ trójki wspaniałych dzieci oraz ŻONĄ od 26 lat. ❤️ Nagła diagnoza całkowicie wywróciła moje życie do góry nogami. Zaczęło się stosunkowo niedawno, bo w styczniu tego roku. Po narzekaniu na ból piersi, ból przy podnoszeniu ręki oraz po palpacyjnym wyczuciu guzka już wiedziałam, że konieczna jest pilna wizyta u lekarza. Po pierwszym usg, kolejne. Następnie biopsja. Diagnoza - naciekający trójujemny rak prawej piersi oraz rak wewnątrzprzewodowy piersi lewej. Całe szczęście bez przerzutów. Od usg do pierwszej chemii minął miesiąc, a od diagnozy tydzień! To właśnie CZAS odgrywa najważniejszą rolę w wygraniu nierównej walki z rakiem! Bywają lepsze i gorsze dni - jak w każdej chorobie. Ale silna głowa i wiara, że wszystko będzie dobrze są najważniejsze. ❤️ Od zawsze wolę ofiarowywać pomoc innym, niż ją otrzymywać, lecz teraz potrzebuję jej bardziej niż kiedykolwiek!!! Mam 48 lat i większość życia przed sobą. Ogromna wola walki, wsparcie rodziny i przyjaciół daje mi nadzieję na pokonanie tego ciężkiego przeciwnika. Środki na leczenie potrzebne są na każdym etapie. Dlatego potrzebuję Twojej pomocy! Leczenie trwa. Następny etap to poważna operacja, mastektomia, rekonstrukcja oraz rehabilitacja i wreszcie powrót do UPRAGNIONEGO zdrowia! Koszty na każdym etapie wzrastają, a leczenie musi trwać bez przerwy. Bardzo proszę o wsparcie. Za każdą okazaną pomoc serdecznie dziękuję! To dla mnie niezwykle ważne. Joanna

5 944 zł z 80 000 zł
7%
Arleta Hassine, Inowrocław

Proszę o pomoc w finansowaniu kosztów leczenia onkologicznego.

Moja historia jest jakże typowa, podobna do wielu osób borykających się z rakiem. Wszystko można opisać w kilku słowach: szok, niedowierzanie, bunt, walka codzienna z bólem i konsekwencjami chemioterapii, naświetlań, lęk przed odebraniem kolejnych wyników badań i myśli praktycznie w każdej chwili dnia i nocy o tym, co będzie, przecież to tykająca bomba, czasami z opóźnionym zapłonem… Ciężko mi jest prosić kogokolwiek o pomoc, bo nie potrafię i nigdy tego nie robię – taka jestem, ale tutaj to trochę łatwiejsze, bo wystarczy napisać, a sytuacja, w której się znalazłam, nie daje mi dużego wyboru. Kiedy usłyszałam, że mogę być włączona do programu z RYBOCYKLIBEM popłakałam się ze szczęścia. Jakie rozczarowanie przyszło kilka tygodni później, kiedy dowiedziałam się, że jednak nie spełniam kryteriów i nie kwalifikuję się na refundowane leczenie. Mogę brać lek, ale w wersji pełnopłatnej – koszt leku bez refundacji to ponad 10 tysięcy złotych miesięcznie. Obecnie mogę kupować lek przez CO za około połowę tej kwoty miesięcznie, ale i tak nie stać mnie i mojej rodziny na to. A ile rodzin jest takich jak ja…? Tu na Ziemi mamy tylko jedno życie. Zaczynamy je doceniać niestety często za późno, kiedy wydarzy się coś, czego cofnąć nie można, a dalsze życie stoi pod wielkim znakiem zapytania. Tak jest i w moim przypadku. Ponad dziesięć lat temu zdiagnozowano u mnie nowotwór złośliwy piersi. Mam na imię Arleta. Mam 55 lat. Pracuję jako planista produkcji. Od ponad 10 lat choruję na raka. To rak agresywny, wykazujący się dużą skłonnością do przerzutów. Mój mąż i 19-letni syn cały czas wspierają mnie, ale teraz to już nie wystarcza. Potrzebuję też wsparcia finansowego. Mąż też dość poważnie choruje, a nie chcemy, aby nasz syn został sam. Przez około 25 lat byłam pod stałą opieką onkologa z powodu wcześniej usuniętego włókniaka w jednej z piersi. Co roku kontrola u lekarza, co 2 lata USG, a także co jakiś czas mammografie, biopsje. Na przełomie stycznia i lutego w 2016 roku pojawił się kolejny guz, tym razem w lewej piersi. Pojawił się nagle i to od razu nie taki mały. Dostałam skierowanie na USG. Zalecono biopsję cienkoigłową. Wyniki biopsji były prawidłowe. Lekarz zalecił „obserwację guza”. W kolejnym m-cu pierś zaczęła wyglądać inaczej, wiedziałam, że coś jest nie tak. Poszłam kolejny raz do lekarza i zalecono mi biopsję gruboigłową. Ta już nie dała dobrych wyników. Stwierdzono nowotwór złośliwy. Niestety po skierowaniu na TK wątroby stwierdzono w badaniu rozsiane guzy we wszystkich płatach, przypadek nieoperacyjny. W ciągu kilku dni dostałam od razu „chemię”. Guzy zaczęły się zmniejszać. Po ponad 5 miesiącach chemioterapii przyszedł czas na hormonoterapię. Kilka lat zażywałam hormony, które blokowały rozwój choroby. Niestety w 2020 roku pojawiły się kolejne przerzuty. Okazało się, że choroba postępuje i stwierdzono m.in. przerzuty do kości. Jestem już po zakończonym cyklu radioterapii. Każda zła diagnoza to przygotowywanie się na nowo do śmierci. Z mojego już 7-letniego doświadczenia powiem Wam, że nie da się do tego przygotować. Znowu podjęłam walkę i nie zamierzam się poddawać. Dalsze leczenie stało niestety pod znakiem zapytania. Najlepszym rozwiązaniem w obecnej sytuacji było włączenie do leczenia leku cytostatycznego. Niestety jest to lek refundowany wyłącznie w pierwszej linii leczenia, czyli do momentu, w którym pacjent po raz pierwszy otrzymuje chemioterapię w zaawansowanym stadium choroby. Ja nie kwalifikuję się do refundacji leczenia. Obecnie udaje mi się otrzymywać lek poprzez Centrum Onkologii w Bydgoszczy za tzw. „złotówkę”, ale nie wiem jak długo to potrwa, dlatego zbieram środki na dalsze leczenie tym lekiem, bo taki sposób finansowania może się w każdej chwili skończyć. Dotychczasowe zastosowanie chemioterapii i radioterapii dokonało niestety spustoszeń w moim organizmie, stąd zbieram również środki na leczenie innych schorzeń, w tym też związanych ze wzrokiem czy uzębieniem, a także na koszty dojazdu do Centrum Onkologii, bo wizyt jest naprawdę wiele. Bardzo proszę o wpłaty. Z góry serdecznie dziękuję wszystkim za wsparcie. Jestem osobą, która konsekwentnie dąży do celu. Nie poddaję się chorobie, staram się żyć na tyle normalnie, na ile mogę. Chcę dalej żyć i sama wspierać innych. Nigdy w życiu nie spodziewałam się, że kiedykolwiek będę w ten sposób prosić o pomoc. Pomóżcie.

119 163 zł z 156 000 zł
76%
Anna Gędoś, Trzebinia

Leczenie nowotworu złośliwego piersi

Mam na imię Anna. Jak większość z Was, nigdy nie myślałam że będę kiedykolwiek pisać taki list. Dwa dni po moich 47 urodzinach miałam wykonaną biopsje, która wykazała wieloogniskowego hormonozależnego raka piersi, HER 2 dodatniego. To rak agresywny, wykazujący się dużą skłonnością do przerzutów. Okres po diagnozie to psychiczne, fizyczne i duchowe tsunami. Zarówno dla mnie jak i moich najbliższych. Zadecydowano, że zostanie mi podana przedoperacyjna chemioterapia. Po rozpoczęciu leczenia byłam pełna entuzjazmu i wiary, że uda mi się pokonać raka i będę żyć. Byłam bardzo pozytywnie nastawiona. Jednak po 4 cyklu chemioterapii rezonans magnetyczny wykazał zamiast regresji pojawienie się nowych zmian, w tym jedna prawdopodobnie nacieka na skórę. Niestety podejrzana zmiana pojawiła się też w piersi prawej. Dla mnie to jak przerzuty. Leczę się dalej i przygotowuję do operacji. Najlepsze szanse na wyleczenie daje teraz przedoperacyjne podanie chemioterapii i leczenie przy zastosowaniu tzw. podwójnej blokady. Jeden z leków potrzebnych do tej terapii nie jest refundowany w moim przypadku (Pertuzumab), gdyż nie mam przerzutów do węzłów chłonnych. Ja chcę zdążyć przed przerzutami i dlatego proszę Was o pomoc! Koszty tylko tego leku to kilkadziesiąt tysięcy złotych. Leczenie w części finansuję sama, pomaga mi rodzina, przyjaciele i liczę na Was. Wiele badań i konsultacji medycznych wykonywałam i zapewne będę nadal wykonywać prywatnie. Chciałabym wykorzystać każdą szansę żeby zostać jak najdłużej z moim synem, mężem i bliskimi oraz wrócić do pracy i swoich pasji. Dziękuję! Anna W przypadku wpłat poza stroną, numer konta do wpłat to 24 2490 0005 0000 4600 5154 7831, w tytule przelewu koniecznie trzeba podaćnumer identyfikacyjny "111301" (w ten sposób środki są identyfikowane jako przeznaczone na zbiórkę dla Ani). Rachunek jest prowadzony w Alior Banku, IBAN: PL 24 2490 0005 0000 4600 5154 7831; SWIFT Code (BIC): ALBPPLPW

25 610 zł z 30 000 zł
85%