Zbiórki

Yuliia Nedava, Jawor

Leczenie glejaka wielopostaciowego

Od 2016 roku mam raka. Zaczęło się od piersi, później ogniska nowotworowe pojawiły się w jajnikach, esicy, okrężnicy, odbytnicy oraz w płucu... Ponieważ cierpiałam na bardzo silny ból głowy, udałam się do neurologa, niestety dalej było tylko gorzej. 28.08.2024 po MR głowy zdiagnozowano u mnie glejaka z prawej strony mózgu. Guz złośliwy. Obecnie mój stan jest niedobry. Z powodu przyjmowanej chemii mam chore nerki, wątrobę, nie utrzymuję równowagi przy chodzeniu. Obecnie przyjmuję chemioterapię oraz muszę poddać się operacji chirurgicznej. Lekarz prowadzący zasugerował, że najlepszą opcją byłby zabieg z zastosowaniem CyberKnife. Niestety koszt to około 25 000 zł. Bardzo dziękuję za każdą pomoc!

2 207 zł z 20 000 zł
11%
Urszula Formela, Przodkowo

Na leczenie nowotworu oraz skutków ubocznych po chemioterapii

Urszula - moja mama. Kobieta z energią, zawsze niosąca pomoc, kochająca życie i kochająca nas. Moja córka mówi na nią "moje serduszko". Czasami człowiek zastanawia się, dlaczego tyle jadu dostaje od życia, gdy sam oddaje całego siebie... Nigdy tego nie zrozumiem. O nowotworze dowiedzieliśmy się w lipcu 2019 r., dokładnie przed 5-tymi urodzinami mojej córki, która nie potrafiła zrozumieć, dlaczego wszyscy płaczą. Mama choruje na raka piersi, jest to rak inwazyjny, naciekający o wysokim stopniu złośliwości histologicznej. Pierwszą chemioterapię mamunia rozpoczęła 08.08.2019, w ciągu zaledwie miesiąca guz zwiększył się o ponad centymetr. Po 16 wlewach chemii okazało się, że jej stan jest na tyle ciężki, że lekarze nie byli w stanie określić rokowań. 18.12.2019 mamę przyjęli do szpitala z prawie 40-stopniową gorączką neutropeniczną i wysoką niedokrwistością. Przetoczono jej 2 jednostki napromieniowanego ubogoleukocytarnego koncentratu krwinek czerwonych, walczyła o życie... Udało się! Teraz cieszymy się z każdego dnia, bo przed nami operacja 23.01.2020, a następnie radioterapia i kto wie co dalej... Leki, konsultacje specjalistyczne to potworne koszta, których nie jesteśmy w stanie udźwignąć. Proszę Was o wsparcie - o wsparcie w walce o lepsze jutro.

2 133 zł z 20 000 zł
10%
Beata Pawlik, Turek

LECZENIE RAKA TRZONU ŻOŁĄDKA

Witajcie! Mam na imię Beata. Jestem mamą dwóch, niestety dorosłych już, córek. Dlaczego niestety? A to dlatego, że obie dawno opuściły rodzinne gniazdo. Jednakże są one ogromnym wsparciem w trudnych dla mnie chwilach, które w ostatnim czasie mocno się namnożyły. W zeszłym roku otrzymałam wiadomość, że mam RAKA. Pierwszą gastroskopię wykonano mi w sierpniu 2023 roku i ta nie wykazała żadnych zmian rakowych w układzie pokarmowym. Kolejną gastroskopię wykonano 10 miesięcy później i tylko tyle czasu wystarczyło, żeby dziadostwo zajęło mi żołądek. Na szczęście nie mam żadnych przerzutów, ale uderzyło mnie to jak grom z jasnego nieba! Długo skrzętnie ukrywałam chorobę przed znajomymi i przyjaciółmi. Nigdy nie musiałam i nie lubiłam prosić o pomoc. Córki długo przekonywały mnie, żeby jednak otworzyć się na ludzi i dać sobie pomóc. Dlatego zdecydowałam się skorzystać z pomocy Fundacji. Rodzina, przyjaciele i znajomi określili mnie jako osobę ciepłą, uśmiechniętą i pełną empatii w stosunku do ludzi jak i zwierząt. Sama pragnę napisać, że kocham życie i czerpię z niego pełnymi garściami. Kocham swoje córki oraz wnuki i pragnę z nimi spędzać jak najwięcej czasu. Lubię podróżować, jeździć na koncerty kapel rockowych i w ogóle nie czuję się na swój wiek. Powyższe rzeczy są obecnie niemożliwe do realizacji. Chemia znacząco osłabiła mój organizm i spowodowała, że bardzo szybko się męczę. Nawet najprostsze czynności sprawiają mi trudność. Wchodząc po schodach do mieszkania (jest ono na czwartym piętrze), muszę zrobić na chwilę ze dwa przystanki, żeby odpocząć i złapać oddech. Do tej pory korzystałam ze swoich oszczędności. Niestety szybko się wyczerpały i brakuje mi funduszy na operację, dalsze leczenie oraz dojazdy do szpitali (do głównego, w którym się leczę, mam niemalże 200 km w jedną stronę). Wszystkie rzeczy okołooperacyjne, leki, które będę musiała brać do końca życia, długa rehabilitacja oraz specjalistyczna dieta również są bardzo kosztowne. Utrzymuję się jedynie z niewysokiej emerytury, dlatego zmuszona jestem poprosić o pomoc. Uwzględniając powyższe, bardzo Was proszę: kto chce, kto może, to niech pomoże. Z góry wszystkim dziękuję za szansę na długie i szczęśliwe życie (prawie jak w bajce o księżniczkach i rycerzach na białych rumakach :)) KARMA WRACA!

2 090 zł z 20 000 zł
10%
Krzysztof Stasiełuk, OLSZTYN

Na leczenie i zdrowie

Mam na imię Krzysztof i mam 50 lat. Jeszcze miesiąc temu moje życie toczyło się normalnie: praca, dom, zakupy, wypoczynek. Tak zwyczajnie... Dziś moja codzienność to poradnie, szpitale, ból, obawa i czekanie, co przyniesie następny dzień. Zdiagnozowano u mnie nowotwór płaskonabłonkowy szyi G3 - rzadki, złośliwy, nieoperowalny nowotwór- guz, który każdego dnia odbiera mi siły, chęci i nadzieje. Nie potrafię opisać, co czuje człowiek, kiedy słyszy, że choroba jest nieuleczalna. Jedyne co można robić to próbować ją spowalniać. Leczenie jest kosztowne, a ja nie mogę pracować z powodu choroby. Oszczędności, które zgromadziłem, rozchodzą się szybko. Nie proszę o cuda tylko o pomoc, bo nie chcę się poddać. Każda złotówka to dla mnie szansa na lepsze jutro. Proszę Was - pomóżcie mi walczyć o życie, które mi zostało.

2 027 zł z 20 000 zł
10%
Alicja Kacprzak, Łódź

Och, życie, kocham cię nad życie...

Witam, mam na imię Alicja, mam 61 lat, od roku emerytka. Los tak mnie nieszczęśliwie doświadczył, że obecnie jestem sama, ale NIE SAMOTNA... Cytując słowa mojej Przyjaciółki Ewy: jestem "kobietą pełną werwy, wigoru i życia, teraz przepełniona wiarą i wielką nadzieją". O tym, że paskudny guz "zagnieździł się " w moim prawym płucu, dowiedziałam się zupełnie przypadkowo. Po przejściu na emeryturę, wiosną 2019 roku, zapragnęłam wyjechać do sanatorium. Przed wypełnieniem wniosku do NFZ lekarz rodzinny skierował mnie również na badanie rtg płuc (było wymagane!). Wynik okazał się dramatyczny - guz wnęki prawej wielkości 36x32x31 mm. Kolejne badania, pobyt w szpitalu i pierwsza decyzja: "chora niezakwalifikowana do leczenia operacyjnego". Kolejne dni wypełnione smutkiem i lękiem, ale i mobilizacją do poszukiwaniem odpowiednich lekarzy, konsultacji i kolejnych badań, w tym badania PET. W m-cu lipcu br. wspaniali lekarze ze szpitala WAM w Łodzi podjęli się usunięcia tego guza i szczęśliwie wycieli go w całości, ratując mi całe płuco!!! Wynik badania histopatologicznego: rak niedrobnokomórkowy, przerzut raka płaskonabłonkowego. Kolejne badania, wiele konsultacji u lekarzy specjalistów i poszukiwanie guza pierwotnego, który dał przerzut do płuca. Do dnia dzisiejszego wciąż nie odnaleziono pierwotnego ogniska nowotworowego, który zapewne tylko czeka, aby zaatakować. Dzisiaj jestem już po chemioterapii (leczenie uzupełniające, profilaktyczne), a w grudniu czeka mnie kontrolne badanie PET i wielka niewiadoma... Muszę przyznać, że ostatnie miesiące, dni obdarowały mnie wiarą w potęgę ludzkich serc, miłością i wielkim wsparciem!!! Mam jeszcze małe marzenia, które tak bardzo bym chciała zrealizować. Pragnę w przyszłości być znów aktywną, służącą pomocą innym osobą, dzielącą się uśmiechem, radością i optymizmem, które przez całe dotychczasowe życie były moją wizytówką. Zebrane pieniądze chcę przeznaczyć na wydatki związane z chorobą: leki przepisane przez lekarza, dojazdy do ośrodka leczenia, dodatkowe konsultacje oraz badania diagnostyczne. Proszę uprzejmie, pomóżcie mi wygrać z tą ciężka chorobą. Każda złotówka w obecnej mojej sytuacji finansowej jest bezcenna. Z góry pięknie, z całego serca dziękuję :)

1 930 zł z 20 000 zł
9%
Agnieszka Katolik-Radlica, Kielce

Pomóż mi pokonać raka - nie chcę umierać!

Pomóżmy Mamie Olly i Leona – walczy z rakiem bez prawa do zasiłku Mam na imię Agnieszka. 8 lat temu straciłam siostrę z powodu tej koszmarnej choroby. Jestem mamą dwójki wspaniałych dzieci, 8-letniego Olego 6-letniego Leona. Przez 18 lat pracowałam za granicą, ciężko, uczciwie, by zapewnić dzieciom lepszą przyszłość. Teraz, kiedy najbardziej potrzebuję pomocy, zostałam bez wsparcia – bo nie przepracowałam wymaganych lat w Polsce, nie mam prawa do zasiłku chorobowego ani opieki socjalnej w naszym kraju, ale też za granicą w UK. Kilka miesięcy temu usłyszałam diagnozę, której nikt nie chce usłyszeć: rak. Leczenie jest kosztowne, bolesne i wyniszczające. Z każdym dniem trudniej mi zadbać o dzieci, opłacić rachunki, wykupić leki czy dojechać na kolejne etapy terapii. A mimo wszystko – nie poddaję się. Walczę dla nich. Dla Olusia i Leona. Bo chcę widzieć, jak dorastają. Jak idą do szkoły, zakochują się, spełniają marzenia. Każda złotówka to dla mnie nie tylko wsparcie finansowe – to znak, że nie jestem sama. Że moje dzieci będą miały mamę jak najdłużej. Proszę, pomóż mi w tej walce. Za każdą wpłatę, udostępnienie i dobre słowo z całego serca dziękuję.

11 879 zł z 30 000 zł
39%
Halina Bieniek, Stalowa Wola

Potrzebuję wsparcia w kolejnej walce z rakiem

Dzień dobry, mam na imię Halina i w chwili obecnej walczę po raz czwarty z rakiem. Dwa poprzednie rzuty dotyczyły raka piersi, ostatnie dwa raka jajnika. Obecnie jestem przed operacją guza nowotworowego z pachwiny i przed czwartym cyklem chemioterapii. Proszę o wsparcie, ponieważ brakuje mi środków na opłacenie kosztownych badań, konsultacji i dojazdów do placówek medycznych. Dziękuję!

1 508 zł z 20 000 zł
7%
Monika Koszałka, Lublin

Zbiórka na leczenie onkologiczne i rehabilitację

Mam 54 lata. W kwietniu 2018 roku zdiagnozowano u mnie chorobę nowotworową - rak jajnika w trzecim stopniu zaawansowania. Miałam 49 lat, właśnie po czasie zajmowania się wychowywaniem syna, pełna energii wracałam na rynek pracy. Snułam plany na nowy okres życia. Badania kontrolne sprowadziły mnie na ziemię. Nie spodziewałam się takiego scenariusza. Mój syn miał 16 lat. Bałam się powiedzieć mu, co mi jest. Idąc na pierwszą operację powiedziałam, że to zwykły zabieg, ale bardzo szybko zorientował się, jaka jest prawda. Mój mały mężczyzna nawet przez chwilę nie okazał lęku. Kazał mi tylko obiecać, że wyzdrowieję. Nie było innego wyjścia. Podjęłam rękawicę i rozpoczęłam leczenie. Niestety, to typ o nawrotowym charakterze. Przeszłam dwie ciężkie operacje, 12 cykli chemioterapii, hormonoterapię. Obecnie znów jestem w czasie wznowy, czekam na decyzję o kwalifikacji do programu badawczego lub na radioterapię. Leki, suplementy, dieta, rehabilitacja, wyroby medyczne, badania, dojazdy na leczenie, wizyty u specjalistów - to generuje koszty z którymi nie zawsze jestem w stanie sobie poradzić. Choroba nauczyła mnie, by cieszyć się i być wdzięczną za wszystko, czego mogę doświadczać. Kocham swoje życie właśnie takie jakie jest i zrobię wszystko by trwało jak najdłużej.

6 049 zł z 25 000 zł
24%
Joanna Piotrowska-Hartmann, Bogdaniec

Na leczenie

Mam na imię Asia, mam 51 lat. Wychowuję sama syna. Przez wiele lat byłam nauczycielką języka niemieckiego – z pasją, oddaniem i sercem dla moich uczniów. Niestety, dziś sama potrzebuję pomocy. Choruję na przewlekłą białaczkę szpikową, z którą zmagam się od kilku lat. Czekałam cztery lata na remisję – ostatnie wyniki niestety pokazały ponowny wzrost komórek nowotworowych.Dodatkowo cierpię na zaburzenia lewej komory serca oraz niedokrwienne napady mózgu. Zmagam się również z nawracającymi infekcjami, które jeszcze bardziej osłabiają mój organizm. Na stałe przyjmuję chemioterapię. Walczę o zdrowie i o to, by móc lepiej funkcjonować. Leczenie, leki, wizyty u specjalistów, dojazdy i badania generują spore koszty, których nie jestemw stanie na dany moment samodzielnie pokrywać. Terminy do lekarzy specjalistów są odległe – pilną wizytę u neurologa wyznaczono dopiero na wrzesień, a dziś mamy początek kwietnia. Do kardiologa – równie późno. Tymczasem mój stan zdrowia wymaga leczenia. Potrzebuję szybszej diagnostyki, leczenia i opieki, ale na to po prostu mnie nie stać. Każda, nawet najmniejsza pomoc, to dla mnie ogromne wsparcie.Dziękuję z całego serca za empatię, zaangażowanie i każdą złotówkę. Z wdzięcznością,Asia

811 zł z 20 000 zł
4%
Wiktor Wyrzykowski, Kaleń

By wygrać z chorobą potrzebuję wsparcia.

Mam na imię Wiktor, mam 63 lat. Z wykształcenia jestem elektrykiem. Mam dwoje dzieci, syn jest studentem na studiach dziennych i jest jeszcze na naszym utrzymaniu. Córka założyła swoją rodzinę i mam kochaną wnuczkę Wiktorię, która ma dwa latka. Chciałbym patrzeć, jak bawi się z innymi dziećmi i dorasta. Los postawił przede mną jednak duże wyzwanie. W styczniu 2018 r. zdiagnozowano u mnie raka prostaty. Szanse na wyleczenie wymagają zastosowania kuracji nowoczesnymi metodami, które nie są refundowane przez NFZ. Niewykluczone, że potrzebne będą dodatkowe fundusze na dalsze leczenie, nowoczesne leki kosztują nawet dziesiątki tysięcy złotych. Do tego dochodzi koszt prywatnych wizyt lekarskich i badań. Potrzebuję Twojej pomocy, żeby wygrać z nowotworem.

10 679 zł z 30 000 zł
35%
Izabela Knop, Gryfice

Moje życie jest ważne nie tylko dla mnie

Mam 45 lat i 18-letnią córkę, która w tym roku zdaje maturę. Kiedy dowiedziałam się o chorobie, był to straszny cios. Całe moje dotychczasowe życie poświęcałam mojemu dziecku, które wychowuję sama. Cały wolny czas spędzamy razem, jesteśmy jak dwie siostry, a choroba nam to odebrała. Teraz więcej czasu spędzam na przyjmowaniu chemii albo walcząc z jej sutkami. Moja córka dzielnie mnie wspiera, ale zdaję sobie sprawę z tego, że rozpocznie własne życie, kontynuując naukę w inny mieście. Takie jest życie i muszę się z tym pogodzić. Mam złośliwy nowotwór piersi, jestem w trakcie chemii i przed mastektomią obu piersi. Wiem, że walka o życie będzie bardzo długa i obciążona złym samopoczuciem, ale nie poddam się i będę walczyła do końca - mam nadzieję z dobrym skutkiem. Pragnę zobaczyć, jak moja córka układa sobie życie, doczekać wnuków i móc je przytulić do serca. Całym sensem mojego życia jest córka, to dla niej będę walczyła i choć nierzadko przez łzy będę się do niej uśmiechała, żeby choć w ten sposób zminimalizować jej ból, gdy będzie patrzyła na mnie po kolejnej chemii. Wierzę, że wszystko się uda dzięki Państwa pomocy i wsparciu. Pieniądze, jakie uzyskam ze zbiórki, pozwolą mi pokryć koszty przejazdów do Poradni Onkologicznej oddalonej 100 km od mojego miejsca zamieszkania. Zabezpieczenie podstawowych środków, które będą potrzebne do pokrycia kosztów związanych z leczeniem, jest dla mnie bardzo ważne, bo córkę wychowuję sama, nie mając innego wsparcia finansowego.

780 zł z 20 109 zł
3%
Gabriela Łuczak, Andrychów

Rekonstrukcja oraz dalsze leczenie

O swojej chorobie dowiedziałam się 2017 roku, kiedy podczas mammografii zdiagnozowano u mnie trzy zmiany, z czego dwie zostały usunięte, następnie zbadane. Okazały się niegroźne. Trzecią zmianę pozostawiono do obserwacji. W marcu 2019 roku, przy kolejnym profilaktycznym badaniu piersi, zdiagnozowano u mnie nowotwór złośliwy piersi z przerzutami na węzły chłonne pod pachą. Obecnie jestem w trakcie chemioterapii, przede mną operacja, naświetlania i rehabilitacja. Moje życie wywróciło się do góry nogami. Częste chemioterapie powodują wahania nastroju i fatalne samopoczucie, przez co nie mogę pracować i przebywam na L4. Moja sytuacja finansowa znacznie się pogorszyła, doszły dodatkowe wydatki związane z dojazdami na chemioterapię oraz samym leczeniem. Choroba ta wymaga częstych wizyt u lekarzy. Niestety terminy na NFZ są bardzo odległe, a aktualnie nie stać mnie na prywatne wizyty i badania u specjalistów. Druga pierś jest również zagrożona. Po skonsultowaniu z lekarzem wiem, że będzie potrzeba częstych i dokładnych badań, a najlepiej byłoby profilaktycznie wykonać mastektomię, której nie refunduje NFZ. Radioterapię rozpoczęłam w marcu 2020 r. Leczenie zakończyło się bardzo silnymi poparzeniami. Nie mogłam doczekać się rekonstrukcji piersi, niestety stan skóry, która była zwęglona, czarna na to nie pozwalał. Towarzyszyły temu nie do zniesienia silne nerwobóle spowodowane licznymi uszkodzeniami nerwów. To wszystko przez długi czas uniemożliwiało podjęcie krokóww kierunku rekonstrukcji. Na tę chwilę jest rok 2022, staram się o rekonstrukcję piersi, niestety ten zabieg nie będzie należał do prostych, gdyż skóra po radioterapii jest w bardzo złym stanie. Będzie potrzebny przeszczep skóry z pleców i co się z tym wiąże przyjęcie się przeszczepu, gojenie, rehabilitacja. Po czym daleka jeszcze droga do celu: ekspander z częstymi uzupełnieniami, implant i na końcu rehabilitacja. Dlatego bardzo proszę o wpłaty, ponieważ w dobie pandemii dostępność do służby zdrowia, badań, terminów jest jeszcze bardziej ograniczona niż była. Chciałam bardzo podziękować wszystkim Darczyńcom, którzy wpłacili na konto mojej zbiórki oraz wszystkim tym, którzy to zrobią. Dziękuję.

55 542 zł z 75 000 zł
74%