Zbiórki

Ruta Valentonyte, Stara Wieś

Leczenie i rehabilitacja Ruta Valentonyte

Mam na imię Ruta i od 2007 roku mieszkam i pracuję w Polsce. W marcu 2024 w wyniku obfitego krwawienia trafiłam do szpitala, gdzie zdiagnozowano u mnie raka jelita grubego. Jako medyk trzymałam emocje w ryzach i byłam pewna, że leczenie się uda. Tak prognozowali lekarze. Niestety przebieg choroby okazał się nietypowy - powolny, ale nie poddający się standardowemu leczeniu. Przeszłam dwie podwójne operacje i sporą liczbę cykli chemii oraz radioterapię. Każda operacja i biopsje pozostawiały swój ślad w mięśniach w postaci rozsianych guzów, co obecnie sprawia dolegliwości bólowe. Do tego wykryto mutację, która ogranicza możliwości leczenia obecnie refundowanymi lekami. Przebieg choroby wymaga dużo dodatkowych leków, rehabilitacji i opieki stomatologicznej. Jako ostatnią deskę ratunku dodatkowo do standardowej terapii zaproponowano mi leczenie immunologiczne lekiem, który jest bardzo kosztowny i nie jest refundowany w ramach NFZ w moim przypadku. Zbiórka pomoże mi zabezpieczyć środki na leczenie na kilka miesięcy. Prywatnie jestem mamą dwójki szkolnych Dzieci. Mam ogromne wsparcie od Męża i dużo Przyjaciół, którzy wciąż wspierają mnie w walce z chorobą. Z góry dziękuję za wsparcie finansowe jak i emocjonalne.

113 417 zł z 200 000 zł
56%
Per Vinther, Warszawa

Zbiórka na nierefundowane leczenie

Duński wiking, który pokochał Polskę! Mam na imię Per, mam 58 lat i pochodzę z Danii. 12 lat temu przeprowadziłem się do Polski dla mojej miłości - Małgosi. Od tej pory jesteśmy nierozłączni. W styczniu 2025 roku nasz świat wywrócił się do góry nogami, zdiagnozowano u mnie raka trzustki, z przerzutami do wątroby. Nagle, nasza zwykła codzienność zmieniła się w ciągłe pobyty w szpitalach, badania i strach. Tak niedawno marzyliśmy o wspólnych podróżach, terazjedyny cel to zdrowie. Nie poddaję się, chociaż ta walka jest nierówna, a przeciwnik podstępny i złośliwy. Ale jestem potomkiem wikingów, a wikingowie nie poddają się łatwo! Obecnie jestem w trakcie intensywnej chemioterapii, która ma umożliwić resekcję guza. To jedyna opcja, aby zatrzymać chorobę. Aby zwiększyć moje szanse w walce z rakiem wraz z Małgosią, która mnie mocno wspiera, szukamy innowacyjnych metod leczenia jak zabieg NanoKnife. Niestety jest to zabieg nierefundowany i wykonywany tylko komercyjnie. Rozważamy również możliwość leczenia w jednej z klinik w Niemczech, ale zarówno koszty NanoKnife jak i leczenia za granicą przekraczają nasze możliwości finansowe. Czas, który do tej pory płynął spokojnie, nagle stał się towarem deficytowym i nie wiemy, ile tego czasu nam zostało. Nigdy nie myślałem, że będę musiał prosić o wsparcie, ale aby wygrać tę najtrudniejszą w życiu walkę, muszę to zrobić. Jak się okazało, nawet największy wojownik potrzebuje pomocy! Z całego serca dziękuję za Wasze wsparcie, za każdą najmniejszą kwotę!

12 630 zł z 100 000 zł
12%
Jolanta Adamska, Wrocław

Zbiórka dla Joli Adamskiej

Moi Drodzy, Mam na imię Jola, mam 51 lat. 17 lutego 2025 roku moje życie zmieniło się całkowicie. Usłyszałam, że mam guza w prawym płacie czołowym, prawdopodobnie nowotworowego. Moja pierwsza myśl? „Jak ja to powiem dzieciom?” Boże, jak im to powiem?! W marcu zdiagnozowano u mnie glejaka wielopostaciowego, 4. stadium. 10 kwietnia przeszłam operację, która poszła rewelacyjnie - guz został całkowicie usunięty. Jednak podczas operacji wystąpił atak padaczki, co spowodowało niedowład lewej ręki i nogi, lekkie porażenie lewej strony twarzy oraz problemy z mową. Jestem masażystką i fizjoterapeutką, prowadziłam zajęcia z jogi twarzy, więc wykorzystuję swoją wiedzę, aby wszystko wracało do normy. Mam nadzieję, że gdy poczuję się lepiej, będę mogła pomóc innym, którzy przechodzą przez to samo. Chemia i radioterapia to nie koniec mojego leczenia. To jest 4. stadium, ale się nie poddaję i szukam innych rozwiązań. W czerwcu i lipcu przeszłam 6 tygodni radioterapii oraz 4 tygodnie chemioterapii. Chemioterapia była bardzo toksyczna i uszkodziła szpik kostny. Sterydy obciążyły wątrobę i spowodowały cukrzycę. W ciągu 5 miesięcy przytyłam około 4,5 kg, ale obecnie waga wróciła do normy, co nawet mnie cieszy. Niestety, lekarze stwierdzili wznowę. Czekam na konsultację w Centrum Gamma Knife w Warszawie. Jest to jednak metoda chirurgiczna, której chciałabym uniknąć. Istnieje też inna alternatywa - metoda NanoTherm, która jest bezinwazyjna, ale bardzo kosztowna. Koszt terapii wynosi 20-40 tys. euro i jest dostępna we Wrocławiu. Takie koszty są poza moim zasięgiem. Przez ostatni rok cudem było, że miałam za co żyć. Dzięki świadczeniu zdrowotnemu i rehabilitacyjnemu w wysokości 2200-2700 zł oraz alimentom na dwoje dzieci, jakoś dawałam radę. Byłam nauczycielką i prowadziłam działalność gospodarczą, którą musiałam zamknąć. Dzięki mojej rodzinie i Wam, kochani Darczyńcy, nie musiałam martwić się o jutro. Nadal potrzebuję Waszej pomocy. Zbliża się czas rozliczeń z Urzędem Skarbowym, więc jeśli chcielibyście przekazać 1,5% na moje leczenie, będę przeogromnie wdzięczna. Dodam, że jestem dobrej myśli i proszę się nie martwić o mnie, tylko wspierać mnie myślami pełnymi nadziei. Aby przekazać 1,5%, należy podać nr KRS fundacji ALIVIA 0000358654 i cel szczegółowy: NR mojej zbiórki 112265.

11 372 zł z 100 000 zł
11%
Andrzej Kijek, Włocławek

Andrzej to były piłkarz. Walczy z nowotworem jamy ustnej.

Nazywam się Andrzej Kijek, mam 49 lat, jestem rencistą mieszkającym we Włocławku. Kiedyś czynnie uprawiałem sport - piłkę nożną, grałem w KS Włocławia. Doznana kontuzja kolana na stałe spowodowała stopień niepełnosprawności. W sierpniu 2014 roku zdiagnozowano u mnie nowotwór złośliwy jamy ustnej. Przeprowadzono operację tracheotomii czasowej, częściowo usunięto żuchwę i część języka oraz dno jamy ustnej. Walka z chorobą i rehabilitacja wraz z odtworzeniem wyciętych części twarzy będą trwały długo, gdyż obecnie w 2018 r. mijają 4 lata wielokrotnych wizyt u lekarzy, badań diagnostycznych i codziennej walki z rakiem, zarówno farmakologicznej, ale też i psychicznej. Mam jednak, o co walczyć, bo mam dla kogo żyć: dla syna Daniela i dla żony Agnieszki. Nasza sytuacja rodzinna niestety nie pozwala mi na udźwignięcie kosztów leczenia, dlatego jakiekolwiek, nawet skromne wsparcie będzie dużą pomocą, a bez dotychczasowego wsparcia Waszego i Fundacji nie dalibyśmy z rodziną rady. Dziękuję z góry wszystkim Darczyńcom za to co dla mnie już zrobiliście oraz za to że, jako ludzie tak wielkiego serca, na tym nie poprzestaniecie.

61 051 zł z 150 000 zł
40%
Agnieszka Franka, Zacharzew

CHCĘ ŻYĆ - POMÓŻ MI ZAWALCZYĆ O KAŻDY DZIEŃ

Mam na imię Agnieszka, mam 32 lata. Jestem mamą dwóch córeczek, żoną i częścią kochającej rodziny. W 2024 roku usłyszałam diagnozę raka piersi, która wywróciła nasze życie do góry nogami. Przeszłam chemioterapię, operację i radioterapię, jednak choroba wróciła. Dziś chcę zrobić wszystko, aby odzyskać siłę i być jak najdłużej z moimi córkami, mężem i całą rodziną. Chcę odzyskać sprawność i kiedyś znów móc normalnie żyć i pracować, robić to, co kocham. Celem mojej zbiórki jest sto tysięcy złotych. Chcę je przeznaczyć na dalsze leczenie, rehabilitację, wizyty u specjalistów, dojazdy, leki oraz codzienne potrzeby w czasie choroby. Chciałabym móc przejść przez ten czas spokojniej i skupić się przede wszystkim na leczeniu, odzyskaniu sił i powrocie do sprawności. Koszty związane z chorobą pojawiają się cały czas, a jednocześnie nie jestem w stanie pracować tak jak wcześniej. Mam dla kogo walczyć. Mam dwie cudowne córki, męża, rodzinę i jeszcze wiele planów na przyszłość. Chcę być przy nich, odzyskać swoją siłę, wrócić do codzienności i znów cieszyć się zwyczajnym życiem. Wierzę, że przede mną jeszcze wiele pięknych chwil. Chcę je przeżyć - razem z moją rodziną, z uśmiechem i nadzieją na lepsze jutro. Dlatego zwracam się do Was z prośbą o wsparcie. Każda wpłata, niezależnie od kwoty, pomoże mi pokryć koszty leczenia i codziennego funkcjonowania oraz da mi więcej spokoju w tej trudnej drodze. Dziękuję z całego serca za każdą okazaną pomoc. Pozdrawiam serdecznie Agnieszka ♥️

11 020 zł z 100 000 zł
11%
Aleksandra Kapica, Biała Podlaska

Twoja pomoc moją szansą na życie

Witam, mam na imię Aleksandra i mam 33 lata.Na co dzień mieszkam i pracuję w Międzyrzecu Podlaskim. Prowadzę swój salon kosmetyczny. Praca jest moja ogromną pasją. Niestety w chwili obecnej jestem w trakcie chemioterapii i nie jestem w stanie pracować, rozwijać się, szkolić i spełniać zawodowo. Choroba pokrzyżowała mi plany zawodowe i prywatne. Kiedy skończyłam 30 lat, usłyszałam diagnozę: ziarnica złośliwa. Był to dla mnie i dla moich bliskich ogromny szok, nikt w rodzinie wcześniej nie chorował na nowotwór. Całe moje życie i nie tylko moje zmieniło się diametralnie, teraz najważniejszym celem było wyzdrowieć. Rodzina i przyjaciele bardzo wspierają mnie w walce z chorobą, to dzięki nim nadal mam siłę, by walczyć i się nie poddawać.W 2016 roku rozpoczęłam chemioterapię, było to długie i ciężkie leczenie. W lipcu 2017 roku przeszłam autoprzeszczep komórek macierzystych, który pozwolił mi na chwilę wrócić do normalnego życia i zapomnieć o chorobie, niestety ta okazała się podstępna i wraca. Nadzieją dla mnie jest lek, który w moim przypadku nie jest refundowany. Miesięczny koszt lekoterapii to ok. 30 tysięcy złotych. Koszt leczenia znacznie przewyższa moje możliwości finansowe, dlatego jestem zmuszona prosić o wsparcie. Będę bardzo wdzięczna za gest dobrej woli. Aleksandra Włodarczyk

110 146 zł z 200 000 zł
55%
Robert Kosiński, Dębica

Kolejna wznowa glejaka mózgu, potrzebna pilna operacja

Mam na imię Robert. Walczę z glejakiem mózgu – chorobą, która już dwukrotnie zmusiła mnie do walki o życie. Przeszedłem dwie operacje – 03.2024 w Sosnowcu oraz 02.2026 w Gdańsku, jednak choroba ponownie dała o sobie znać. Od ostatniej operacji minęło tylko 4 miesiące, a pojawił się odrost w czerwcu, ale tym razem są dwa ogniska, w tym jeden guz znajduje się na tętnicy. Pod koniec sierpnia miałem wykonany rezonans kwalifikacyjny do protonoterapii, na którym okazało się, że jedno z ognisk drastycznie się zwiększyło, przez co zostałem skierowany do natychmiastowej operacji. W poniedziałek 21 września odbyła się moja trzecia operacja usunięcia wznowy glejaka wraz z kraniotomią czołową w Gdańsku. Jest to dla mnie oraz dla najbliższych ogromnie trudny moment, ponieważ nie udało się usunąć zmiany znajdującej się na tętnicy, ale nie mam zamiaru się poddać. Chcę zrobić wszystko, co możliwe, aby dalej walczyć o życie i mieć szansę na kolejne lata z dziećmi oraz żoną. Ze względu na niejednoznaczny rodzaj guza, który nie zachowuje się jak standardowy gwiaździak,koszty leczenia, konsultacji, rehabilitacji, leków, badań oraz dalszej terapii są dla nas bardzo dużym obciążeniem, ponieważ w trakcie choroby mój stan zdrowia pozwolił mi pracować tylko pół roku... Mój przypadek był również konsultowany poza granicami kraju w klinice Cleveland, która znajduje się w Stanach Zjednoczonych oraz w niemieckim Szpitalu Uniwersyteckim w Heidelbergu. Dlatego zwracam się do Was z ogromną prośbą o pomoc. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma dla mnie ogromne znaczenie. Jeśli nie możesz wpłacić, bardzo proszę o udostępnienie zbiórki. Dzięki temu może dotrzeć do osoby, która będzie mogła mi pomóc. Dziś proszę Was o wsparcie w mojej najtrudniejszej walce. Chcę żyć. Chcę walczyć. Proszę, pomóżcie mi wygrać tę walkę. ❤️ Dziękuję każdemu, kto zdecyduje się mnie wesprzeć modlitwą, finansowo, udostępnić zbiórkę lub po prostu będzie ze mną w tym trudnym czasie. Z całego serca – dziękuję. ❤️

6 209 zł z 100 000 zł
6%
Ewa Dorota Beldowska-Sadurska, Warszawa

Leczenie raka piersi HER2 dodatniego - nierefundowany pooperacyjnie lek

Dzień dobry, w kwietniu 2023 zdiagnozowano u mnie złośliwą odmianę raka piersi HER2-dodatniego. Schemat leczenia jest niestety taki, że najlepsze lekarstwo pooperacyjnie nie jest już refundowane. AKTUALIZACJA Bardzo wszystkim dziękuję za wpłaty. Czekam teraz na potwierdzenie, czy na pewno już jestem zdrowa, czy nie ma wznowy. Dziękuję wszystkim serdecznie, Ewa Beldowska- Sadurska

56 122 zł z 150 000 zł
37%
Piotr Borycki, Warszawa

Leczenie II linii / 2nd line therapy

Podjęcie 2 linii leczenia onkologicznego jest konieczne po znalezieniu nowych ognisk choroby po zakończeniu terapii 1 linii. Nie jest to leczenie refundowane przez NFZ, koszty zakupu 6 dawek leków to 240.000 PLN. Jest to kwota znacząco obciążająca moje oszczędności, które gromadziłem na przyszłość swojej rodziny - w tym dzieci (9, 15 lat). ------------------------------------------------- Metastasis detected after completed 1st line of my treatment requires follow up with 2nd line. SIx doses of medicines cost 250.000PLN (60.000USD). While it is recomended therapy for my disease, it is not covered by public healthcare. This amount is severely impacting my savings, I put aside for the future of my family, including children (9, 15yo)

154 132 zł z 250 000 zł
61%
Danuta Banak, Świebodzin

Twój mały gest pozwoli mi mieć nadzieję na lepsze życie

W 2020 roku nasza mama, 68 letnia dziś kobieta usłyszała diagnozę, której nikt nigdy nie chciałby usłyszeć: rak piersi. Pamiętam ten dzień jak dziś... Strach, niedowierzanie i pytanie: „Dlaczego właśnie ona?”. Mama zawsze była osobą pełną ciepła, siły i planów, a wiadomość o chorobie przewróciła całe nasze życie do góry nogami. Od tamtej chwili rozpoczęła się długa, trudna walka. Chemioterapia, operacje, naświetlania, miesiące spędzone między lekarzami a szpitalnymi korytarzami. Każdy etap odbierał jej trochę zdrowia, trochę sił, ale nigdy nie odebrał jej nadziei. Najwięcej wsparcia dawała jej myśl o córce i ukochanym wnuku, których chce widzieć dorastających i szczęśliwych. Marzyła i nadal marzy o zwykłym, spokojnym życiu o spacerach, o spotkaniach rodzinnych, o dniach bez bólu. Niestety choroba nie odpuszcza. Lata leczenia zostawiły po sobie nie tylko ból fizyczny i psychiczny, ale też ogromne koszty. Dojazdy do szpitali i specjalistów, rehabilitacje, leki nierefundowane, środki przeciwbólowe, pomoc medyczna to wszystko pochłania więcej, niż jesteśmy w stanie udźwignąć sami. Każdy miesiąc to walka nie tylko o zdrowie, ale też o podstawowy komfort życia. Mama mimo cierpienia wciąż walczy, ale codziennie staje przed kolejnymi przeszkodami. Najtrudniejsza w tym wszystkim jest bezsilność i świadomość, że chce żyć, chce być z rodziną, ale potrzebuje pomocy, by móc kontynuować leczenie i zachować choć odrobinę godności w tej bolesnej drodze. Dlatego prosimy o wsparcie. Zbieramy pieniądze na dojazdy, rehabilitację, leczenie oraz poprawę jakości życia mamy w czasie, gdy każdy dzień jest dla niej ogromnym wyzwaniem. Każda wpłata nawet najmniejsza to realna pomoc, która daje jej szansę na spokojniejsze jutro.

1 475 zł z 100 000 zł
1%
Urszula Dyk, Sława

Z ogromnym smutkiem zawiadamiamy, że Ula odeszła...

Z ogromnym smutkiem zawiadamiamy, że Ula odeszła... Składamy szczere wyrazy współczucia jej rodzinie i bliskim, Zarząd Fundacji Alivia. Zbiórka Uli została zamknięta. Prosimy nie przekazywać darowizn na ten cel. ………………………………………………………..***…………………………………………………………. Ula Brach-Dyk to jedna z tych osób, które od razu zapadają w serce. Ciepła, dobra, uśmiechnięta. Zawsze była tam, gdzie była potrzebna. Bez pytania, bez rozgłosu. Gdy powódź nawiedziła jej rodzinne strony – Bystrzycę Kłodzką, Ula była jedną z pierwszych osób, które zaczęły działać. Jako sołtyska Krzepielowa z oddaniem angażowała się w sprawy mieszkańców. Organizowała, wspierała, niosła dobre słowo. Dziś sama toczy walkę. Najtrudniejszą w swoim życiu! W styczniu 2025 roku usłyszała diagnozę, która zmieniła wszystko: bardzo agresywny i rzadki nowotwór – rak endometrialny w bliźnie po cesarskim cięciu. To jedna z najrzadszych i najbardziej opornych na leczenie form raka. Ula ma za sobą już kilka cykli chemioterapii, ale organizm nie reaguje. Teraz potrzebne są: - kosztowne specjalistyczne badania i konsultacje przedoperacyjne - nierefundowane leki - przygotowania do bardzo trudnej operacji, która może dać jej szansę na życie Każdy dzień to nowe wyzwania, szpitale, leczenie i narastające koszty. Ula to także mama i żona. Ma dwójkę dzieci, Melanię i Marcela oraz męża Marka. Do niedawna prowadziła własną firmę, ale dziś całą swoją siłę poświęca na walkę z bólem, strachem i niepewnością. Walkę o życie. Tej walki nie może jednak toczyć sama. Zawsze była dla innych. Teraz my bądźmy dla niej. Pomóżmy Uli odzyskać zdrowie, nadzieję i życie. 💙 Jak możesz pomóc? Każda złotówka. Każde udostępnienie. Każde dobre słowo ma znaczenie. Bo dobro wraca. A Ula zasługuje na wszystko, co najlepsze.

1 045 zł z 100 000 zł
1%
Piotr Jankowski, Warszawa

Zbieram na terapię raka nerki.

Szanowni Państwo, do końca maja 2016 roku byłem zdrowym, silnym tatą dwójki wspaniałych dzieci. Po niedzielnej przejażdżce rowerowej z 8-letnią córką zaobserwowałem u siebie niepokojący objaw, który zmusił mnie do wizyty w szpitalu. Wyszedłem po 14 dniach bez nerki z rozpoznanym rakiem nerki. W styczniu 2017 miałem operowany przerzut do płuca, następnie we wrześniu 2017 wtórny guz mózgu i opon mózgowych, w grudniu 2017 usunięte nadnercze z powodu kolejnego przerzutu raka nerki. Krótkie odstępy czasu pomiędzy przerzutami oraz ryzyko pojawienia się kolejnego guza zmusiły mnie do poszukiwania skutecznego leczenia. Rak nerki jest oporny na wszelkie konwencjonalne metody zwalczania nowotworów. Jedyną szansą na leczenie i kontrolowanie choroby jest immunoterapia. Niestety program lekowy, jaki jest przewidziany dla pacjentów w Polsce, uzależnia podanie tego leku od posiadania nieoperacyjnego przerzutu, a ja go nie mam. Ale aby to utrzymać, muszę brać ten lek i finansować samemu jego zakup. Koszt kroplówki to 23 000 PLN. Sam nie podołam finansowaniu kuracji, stąd pomysł na skierowanie prośby o uruchomienie zbiórki. Wszystkim Darczyńcom z góry dziękuję z całego serca - pomagacie realnie przedłużyć mi życie. Cel zbiórki to 480 000 PLN (2 lata kuracji).

381 037 zł z 480 000 zł
79%