Zbiórki

Martyna Freda, Gdańsk

Chcę żyć! Pomóż mi wygrać z najbardziej agresywnym rakiem piersi

Jeszcze niedawno żyłam jak większość z nas — praca, obowiązki, plany i marzenia odkładane „na później”. Wszystko zmieniło się w jednej chwili. Diagnoza przyszła nagle i brutalnie odebrała mi poczucie bezpieczeństwa. Nagle „później” przestało istnieć, a jedyne, o czym myślę, to przyszłość, którą tak bardzo chcę jeszcze mieć… Na początku września 2025 roku usłyszałam diagnozę: potrójnie ujemny rak piersi. Dodatkowe badania wykazały przerzuty do węzłów chłonnych zaobojczykowych i zamostkowych. Potrójnie ujemny rak piersi (TNBC) to jeden z najbardziej agresywnych i trudnych w leczeniu nowotworów piersi. Komórki nowotworowe nie posiadają trzech receptorów, które zwykle umożliwiają stosowanie terapii hormonalnych lub celowanych. Oznacza to, że TNBC rozwija się szybciej, częściej daje przerzuty i wymaga natychmiastowego, bardzo intensywnego leczenia. Standardem jest połączenie chemioterapii z immunoterapią — właśnie ta kombinacja zwiększa szansę na zatrzymanie choroby i dłuższe przeżycie. Dlaczego immunoterapia jest tak ważna? Immunoterapia to nowoczesna metoda, która pobudza własny układ odpornościowy, aby rozpoznawał i niszczył komórki nowotworowe. W TNBC, gdzie możliwości leczenia są ograniczone, immunoterapia realnie zwiększa szansę na kontrolę choroby i zahamowanie jej agresywnego postępu. Niestety — mimo że jest to terapia zalecana - w mojej sytuacji nie jest refundowana przy tak zaawansowanym stadium choroby. Koszt jednego wlewu (2 ampułki) to aktualnie 13 875,12 zł. Pełny roczny cykl to 17 wlewów, czyli około 225 000 zł. Walczę o życie, o normalność, o wszystkie plany i marzenia, które choroba zatrzymała. O ludzi, których kocham i których nie chcę zostawiać. Całość kosztu terapii przewyższa nasze aktualne możliwości finansowe, dlatego proszę o pomoc.Każda, nawet najmniejsza wpłata daje mi szansę na pokrycie kosztów immunoterapii i leczenia oraz nadzieję i poczucie, że nie jestem sama w tej najtrudniejszej walce mojego życia. Z całego serca dziękuję za każdą wpłatę, dobre słowo czy modlitwę.❤️

115 068 zł z 100 000 zł
115%
Izabela Kuzioła, Kędzierzyn-koźle

Iza walczy ze złośliwym guzem mózgu

Witam serdecznie, mam na imię Iza, mam 46 lat. Mam cudowną rodzinę - 19-letnią córkę i kochanego męża.01.09.2015 roku po badaniu RM głowy otrzymałam diagnozę - GUZ ZŁOŚLIWY MÓZGU, glejak nieznanego pochodzenia. Neurolog skierował mnie do neurochirurga. Od 17.09.2015 do 01.10.2015 przebywałam w Klinice Neurochirurgi i Onkologii CUN w Łodzi. Miałam 2 razy wykonaną biopsję ciała modzelowatego (mózgu). Otrzymałam diagnozę - GUZ ZŁOŚLIWY MÓZGU SKĄPODZRZEWIAK G2 (nieoperacyjny ze względu na lokalizację).Poinformowano mnie, że czeka mnie skojarzona terapia na oddziale onkologii (radioterapia + chemioterapia). Udałam się do Instytutu Onkologii w Gliwicach. Przebywałam na oddziale od 19.11.2015 do 07.01.2016 i byłam leczona chemioterapią i radioterapią. Po wyjściu z oddziału onkologicznego zostałam objęta opieką w poradni onkologicznej w Gliwicach. Od lutego do lipca 2016 roku otrzymywałam chemię w warunkach domowych raz w miesiącu przez 5 dni. Obecnie jestem nadal pod opieką onkologa i mam systematycznie wykonywane badania RM głowy. Po zastosowanym leczeniu guz zmniejszył się nieznacznie, ale nigdy nie będzie guzem operacyjnym. W tamtym czasie zalecano mi, żebym skorzystała z leczenia protonoterapią, w wyniku czego założyłam konto w fundacji Alivia. Nikt nie poinformował mnie, iż jest to dla mnie bardzo niebezpieczne. Miałam wizytę u profesora onkologa-radiologa, który przekazał mi, że po leczeniu radioterapią nie można mieć leczenia protonoterapią. Guz mógłby rozpaść się na kawałki, co byłoby zagrożeniem dla mojego życia i zdrowia. Obecnie nadal jestem pod stałą kontrolą onkologa, który zleca mi regularne rezonanse. W trakcie leczenia przyjmowałam duże dawki leków sterydowych, co spowodowało spore zmiany w moim organizmie. Mam problemy z układem kostnym, przedwczesne wchodzenie w okres menopauzy, problemy z tarczycą. Z powodu silnych dolegliwości bólowych kończyn dolnych korzystam również z porad lekarza chirurga. W obecnej chwili guz jest w miarę stabilny. Pozyskane fundusze ułatwiają mi dostęp do lepszej diagnostyki oraz konsultacji z dobrymi specjalistami. Dzięki fundacji Alivia darczyńcy mogą przekazać mi pomoc finansową, abym mogła korzystać z lepszej opieki medycznej. Bardzo dziękuję za okazane mi wsparcie. Dziękuję wszystkim darczyńcom anonimowym, jak również wszystkim znajomym za dotychczasową pomoc. Dzięki Wam poprawiam sobie jakość życia. Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkim dużo zdrowia.

113 414 zł z 100 000 zł
113%
Monika Łukaszewska-Koltun, Warszawa

Pomóż mi wygrać walkę z rakiem piersi

Lubię wracać do tego zdjęcia. Było zrobione dwa dni przed wykryciem guza, a ja myślałam, że muszę się nauczyć jeździć na rolkach, aby córka nie jeździła sama. Mój cel musiał się drastycznie zmienić kilka dni później – muszę się wyleczyć, aby córka i syn nie zostali sami. Idąc na USG, nie miałam żadnych obaw. Co roku regularnie się badałam, miało to być zwykłe coroczne "odhaczenie" badania. Wyszłam z ugiętymi nogami i zdjęciami dwóch guzów. W ciągu 3 tygodni miałam już diagnozę - nowotwór złośliwy piersi, typ HER2 dodatni. Moja lekarka powiedziała mi, że możliwe, że urósł w kilka miesięcy. Obecnie jestem w trakcie chemioterapii, później czeka mnie operacja i kolejne cykle chemioterapii. Patrząc na ludzi w szpitalu, staram się wierzyć, że rak to nie wyrok i ciągle jest szansa na wyleczenie. I na to właśnie chciałabym przeznaczyć pieniądze ze zbiórki – dodatkową diagnostykę, rehabilitację, a jeśli będzie taka potrzeba to również nierefundowane terapie. Chcę za rok założyć rolki i jeździć z dziećmi.

113 311 zł z 50 000 zł
226%
Barbara Biała, Wysokie Mazowieckie

Dziękujemy za wsparcie!

Szanowni Darczyńcy, jesteśmy ogromnie wdzięczni za Wasze wsparcie! W dalszym ciągu liczę na Państwa wsparcie. Umożliwi mi to dalsze leczenie i poprawi jakość życia. Środki, które do tej pory udało mi się zebrać, wykorzystałam na moje leczenie. Obecnie na koncie znajduje się 1929,4 zł. Kwotę mogą Państwo obliczyć analizując wypłaty, które znajdują się na dole strony. --- Witam, nazywam się Basia, z zawodu i z pasji jestem nauczycielem wychowania fizycznego, a także mamą dwóch wspaniałych nastolatek! Zawsze byłam osobą aktywną, w przeszłości trenowałam lekkoatletykę, ale to nie jedyna moja pasja. Uwielbiam narciarstwo i siatkówkę. 11 lat temu usłyszałam diagnozę - nowotwór szyjki macicy. Przed oczami stanęły mi moje córki, które wówczas miały 6 lat i 2 lata. Postanowiłam walczyć! I myślałam, że już wygrałam z nim walkę! Ale po jedenastu latach powrócił i to ze zdwojoną siłą - zaatakował głowę i oba płuca. Jedynym moim ratunkiem jest terapia, której koszt wynosi około 10 tys. na miesiąc. Leczenie będzie trwało pół roku - łatwo policzyć, ile wyniesie koszt całego leczenia. Terapia ma zapobiec dalszym przerzutom, a mnie na nią nie stać. Proszę, pozwólcie mi żyć i patrzeć jak dorastają moje córki.

110 891 zł z 100 000 zł
110%
Adrian Jusiński, Ząbki

Cel został osiągnięty! Bardzo dziękujemy za wpłaty!

Mam na imię Adrian, mam 33 lata. Od 10 lat ścigałem się amatorsko w zawodach rowerowych. Cały sezon spędziłem aktywnie na zawodach, często odnosząc zwycięstwa. W listopadzie tego roku zdiagnozowano u mnie rzadki rodzaj chłoniaka limfoblastycznego z prekursorowych komórek T. Wraz z żoną przeżyliśmy szok, gdy dowiedzieliśmy się o chorobie. Jeszcze w przeddzień diagnozy zrobiłem trening jak co dzień, a 24 godziny później dowiedziałem się, że w śródpiersiu mam guza wielkości prawie 8 x 9 cm. Rozpocząłem leczenie w Centrum Onkologii w Warszawie. Przede mną wielomiesięczne i ciężkie leczenie. Już dzisiaj wiem, że jedyną szansą na powrót do zdrowia i pasji jest przeszczep szpiku. Za pomocą zbiórki zbieram środki na pokrycie kosztów leków, zwłaszcza po przeszczepie oraz na pokrycie kosztów dojazdów na wizyty kontrolne do Gliwic, gdzie jest planowany przeszczep. Jestem tatą 11-miesięcznego synka - to on jest dla mnie wielką motywacją do walki z chorobą. Jednak potrzebuję wsparcia, dlatego proszę o pomoc, bo dzięki Wam, Darczyńcom moje szanse wzrastają. Dziękuję za każde wsparcie. Pozdrawiam, Adrian

107 905 zł z 70 000 zł
154%
Katarzyna Kulesz, Białystok

Walka z glejakiem

Nazywam się Kasia, mam 36 lat. Zaczęło się tak… W ubiegłym roku, w lutym, będąc w piątym miesiącu ciąży, nagle straciłam mowę na parę godzin… Po kilku tygodniach sytuacja się powtórzyła. Zaczęły się badania i szukanie przyczyny, a w konsekwencji diagnoza - guz mózgu. Mój poukładany, pełen planów świat legł w gruzach. Zamiast cieszyć się cudownym błogosławionym stanem, rozmyślać o urządzeniu pokoju dla naszego drugiego synka myślałam tylko o tym – dlaczego ja??? Cudowny mąż, 4-letni synek, w drodze drugie dzieciątko i ta straszna wiadomość. Po pierwszym szoku, niedowierzaniu i wylaniu morza łez nie mogło być inaczej - postanowiłam WALCZYĆ. Walczyć nie tylko o siebie, ale również o życie maleństwa, które rosło tuż pod moim sercem. Wszelkie badania od początku były prowadzone dwutorowo: aby nie zaszkodzić dziecku i jednocześnie dowiedzieć najwięcej o tym potworze, który urósł w mojej głowie. Pod koniec maja 2022 r. decyzją lekarzy rozwiązano wcześniej ciążę. Na szczęście, choć mój synek urodził się wcześniakiem, jest zdrowy. W sierpniu 2022 r. w Wojskowym Szpitalu Klinicznym w Bydgoszczy przeszłam operację usunięcia guza. W konsekwencji utraciłam mowę. Żmudna rehabilitacja pozwala na jej częściowe przywrócanie. Wyniki molekularne guza wykazały, że jest to glejak złośliwy III stopnia. Wtedy mój świat runął po raz drugi. Myślałam tylko o tym, czy nasz nowonarodzony syn dostanie czas, żeby mnie poznać, zapamiętać... Jak wytłumaczyć 4-latkowi, co się ze mną dzieje, bo przecież widzi moje łzy? Po tej nie do zaakceptowania diagnozie musiałam stanąć na nogi, dla dzieci, dla męża. W październiku 2022 r. w Białostockim Centrum Onkologicznym rozpoczęłam radioterapię. Naświetlaniom poddawana byłam przez 6 tygodni. Obecnie jestem w trakcie chemioterapii, w Narodowym Instytucie Onkologii w Warszawie, którą rozpoczęłam w grudniu 2022 r. Lekarze przewidują, że potrwa sześć cykli, co oznacza rok leczenia. Choroba nauczyła mnie, że każdy dzień jest ważny, każdy trzeba w pełni poczuć i przeżyć, dlatego staram się żyć normalnie, doceniając życiowe drobiazgi. Staram się być mamą dla moich synów, żoną dla męża, cieszyć się każdym dniem. Dziękuję za to, że są ludzie, którym los drugiego człowieka nie jest obojętny, dlatego jeśli możesz wesprzyj moje dalsze leczenie, przekazując 1,5%. Dzięki temu będę mogła jak najdłużej cieszyć się z chwil spędzonych z tymi, których kocham - z moimi najbliższymi. W celu przekazania 1,5% podatku w zeznaniu podatkowym należy podać: KRS Fundacji Alivia - 0000358654 i koniecznie wpisać cel szczegółowy mojej z zbiórki - 111806

106 080 zł z 20 000 zł
530%
Dagmara Krawczyk, Kielce

Największym moim marzeniem jest teraz słyszeć tak po prostu otaczający świat, muzykę i śpiew ptaków...

Mam na imię Dagmara i mam 35 lat. Moja mama zawsze powtarzała, że to najpiękniejszy czas w życiu, niestety moja radość zżycia zatrzymała się 8.11.2019. W październiku 2019 roku po intensywnym, stresującym czasie w pracy miałam nadzieję na odpoczynek, jednak zaczęło mi dokuczać przeziębienie i ból gardła. Po wybraniu dwóch antybiotyków ból nie ustępował. Zlecono mi badania krwi, żeby ustalić przyczynę złego samopoczucia. Usłyszałam diagnozę... ostra białaczka szpikowa. Nie mogłam uwierzyć... Ja? Zdrowa, młoda, uprawiająca sport dziewczyna, której w końcu wydawało się, że zaczyna układać się w życiu... To tylko przecież ból gardła. Cała moja rodzina, jak i ja nie mogliśmy uwierzyć w te słowa, jednak diagnoza nie pozostawiała złudzeń i trzeba było działać wyjątkowo szybko. 20 listopada 2019 roku rozpoczęłam pierwszą dawkę chemioterapii w Ośrodku Leczenia Białaczek Szpitala Onkologicznego w Kielcach. Ja, osoba bardzo towarzyska, zostałam zamknięta na oddziale, do którego nawet rodzina nie ma dostępu, co było bardzo ciężkie psychicznie do zniesienia. Na szczęście udało się uzyskać prawie całkowitą remisję. Z radością miałam nadzieję że to już koniec, jednak niestety walka z tą chorobą nie jest tak łatwa. Zlecono kolejną dawkę chemioterapii podtrzymującej, następnie czeka mnie trzecia chemioterapia przed przeszczepem i przeszczep komórek macierzystych w Ośrodku Przeszczepowym w Katowicach. Leczenie tej choroby wiąże się też niestety z dużymi kosztami, z których do tej pory nie zdawaliśmy sobie sprawy: badania diagnostyczne, jedzenie hermetyczne, leki poprzeszczepowe, dojazdy na konsultacje i przystosowanie całego mieszkania do warunków osoby, która ma tak naprawdę zerową odporność. Bardzo proszę o pomoc i wsparcie w tej walce, bo choć diagnoza mnie poraziła i nadal nie mogę uwierzyć w to co się dzieje, to bardzo chcę wrócić do normalnego życia i zdrowia. Staram się być pełna pozytywnych myśli, jednak wiem że przede mną jeszcze długa walka, więc będę bardzo wdzięczna za udzielone wsparcie.

102 737 zł z 100 000 zł
102%
Agnieszka Rutkowska-Rock, Przasnysz

Zbiórka na leczenie

W październiku 2024 podczas rutynowej kontroli wykryto u mnie torbiel na jajniku, którą usunięto miesiąc później. Niestety zmiana okazała się nowotworem złośliwym. W lutym przeszłam rozległą operację (przerzuty do węzłów chłonnych, drugiego jajnika, sieci większej). W chwili obecnej oczekuję na rozpoczęcie chemioterapii. Ze względu na stopień zaawansowania choroby dużą nadzieję pokładam w leczeniu immunoterapią w ośrodkach w Niemczech lub na Łotwie. Bardzo dziękuję za wsparcie.

101 605 zł z 80 000 zł
127%
Wioletta Gil, Kasinka Mała

Zbiórka na leczenie onkologiczne

Witam wszystkich ludzi dobrej woli i wielkiego serca. Mam na imię Wiolka i wraz z całą moją rodziną zwracam się do Was z ogromną prośbą o wsparcie finansowe. Przyszło mi zmagać się z prawdziwym potworem - glejakiem mózgu. Walczę z nim i bardzo potrzebuję Waszej pomocy! Mam dopiero 19 lat, uczę się w IV klasie I Liceum Ogólnokształcącego im. Tadeusza Kościuszki w Myślenicach. Myślałam, że jedynym moim przeciwnikiem, z którym będę musiała się zmierzyć w tym roku, będzie egzamin maturalny, lecz los chciał inaczej... Do września żyłam jak wszyscy rówieśnicy w moim wieku. Tak było aż do pewnej niedzieli. Podczas powrotu ze spotkania ze znajomymi doznałam napadu padaczkowego. Szybko trafiłam do szpitala, gdzie po badaniach usłyszałam paraliżującą mnie diagnozę: GUZ MÓZGU! I tak rozpoczęła się moja jakże trudna walka z niewidzialnym wrogiem. Na co dzień wychowuję się z czworgiem mojego rodzeństwa, z którym jestem bardzo zżyta. Do momentu, kiedy choroba odebrała mi energię i część sprawności (cierpię na niedowład lewostronny, będący skutkiem guza), działałam aktywnie w Scholi „Jedność”, śpiewając i grając na instrumentach: gitarze i wiolonczeli. W wolnym czasie chętnie pomagałam młodszym koleżankom, ucząc je gry na gitarze. Nie wyobrażałam sobie też mojej podróży przez życie bez czynnego brania udziału w wolontariacie. Działałam jako wolontariuszka, odwiedzając szpitale i dzieci na onkologii, pomagając im znieść trud pobytu w szpitalu. Trud, którego doświadczam teraz osobiście jako osoba, która sama zmaga się z chorobą nowotworową... Moje życie było w ostatnim czasie piękne, bardzo aktywne i beztroskie, pełne nowych „zajawek”, pasji, w otoczeniu kochającej rodziny, przyjaciół i znajomych. I to wszystko próbuje mi odebrać glejak, który podstępnie i nieoczekiwanie wdarł się do mojej głowy! Glejak to jeden z najbardziej agresywnych i niebezpiecznych nowotworów mózgu. Ponieważ nie widzę innego wyjścia, jak podjęcie WALKI z tym trudnym przeciwnikiem i WYGRANIE JEJ, muszę prosić Was, Kochani, o pomoc! Środki ze zbiórki, którą organizuję wraz z moimi najbliższymi, zostaną w całości przeznaczone na moje leczenie i wszystkie potrzeby z tym związane - terapię, leki, wizyty lekarskie, rehabilitację itp. Niestety, to wszystko generuje ogromne koszty. PROSZĘ, POMÓŻCIE MI od nowa rozpalić w sobie chęć i nadzieję na lepsze jutro, w gronie rodziny, przyjaciół i całego otaczającego mnie świata. Pomóżcie mi wyzdrowieć i żyć! Wierzę, że dobro ma ogromną moc i wraca ze zdwojoną siłą! Dziękuję za każde wsparcie i za każdą Waszą pomoc, Wojowniczka Wiola

100 212 zł z 100 000 zł
100%
Zdzisław Biedrzycki, Poznań

Dziadek

Mam 72 lata. Jestem po radioterapii i operacji prostaty, której skutkiem ubocznym jest całkowite nietrzymanie moczu. Przeszedłem udar, zawał serca. Moim marzeniem jest uzbierać na operację wszczepienia zwieraczy pęcherza. Zabieg nie jest refundowany przez NFZ. Skończyłaby się moja trauma z ciągłym sprawdzaniem, czy wszystko w porządku. Marzę o pójściu z wnukami popływać. Proszę o wsparcie.

98 829 zł z 80 000 zł
123%
Halina Ziemińska, Katowice

Razem przeciwko chorobie – pomóż mi pokonać raka piersi!

Cześć! Nazywam się Halina i chcę podzielić się z Tobą moją historią. Moje dotychczasowe życie było wypełnione po brzegi. Po pracy znajdowałam czas na rozwijanie swoich pasji - uczyłam się języka hiszpańskiego, szyłam na maszynie i tańczyłam bachatę. Moja energia niejednokrotnie skłaniała mnie do działania na rzecz innych. Poświęcałam się projektom społecznym i fundacjom - uczyłam szycia na maszynie dzieci z Fundacji Godne Życie, pomagałam w organizacji Wigilii dla samotnych czy też brałam udział w projekcie Szerpowie Nadziei. Niestety w zeszłym roku bieg mojego życia nagle zwolnił, a w zasadzie zatrzymał się na moment, kiedy usłyszałam diagnozę: rak piersi HER2-ujemny. Moja codzienność nagle stała się pełna wizyt u lekarzy. Obecnie przechodzę przez trudny etap chemioterapii, który wiąże się z wieloma fizycznymi i emocjonalnymi wyzwaniami. Wkrótce czeka mnie operacja - mastektomia obu piersi oraz usunięcie węzłów chłonnych. To będzie trudny czas, ale wiem, że muszę się temu poddać, aby mieć szansę na zdrowe i dalsze życie. Jednak to, co najbardziej mnie niepokoi, to ryzyko, że będę miała ograniczoną funkcjonalność rąk, co bardzo utrudniłoby mi codzienne czynności, chociażbytakie jak dźwiganie zakupów czy inne czynności wymagające wysiłku. Aby temu zapobiec, konieczny jest kosztowny zabieg zespolenia limfatyczo-żylnego LVA oraz liczne rehabilitacje. Dlatego zwracam się do Ciebie z prośbą o wsparcie finansowe. Każda złotówka przyczyni się do pokrycia kosztów rehabilitacji oraz zabiegu LVA, który może uratować funkcję moich rąk i umożliwić mi powrót do normalnego życia. Teraz, gdy stoję w obliczu walki z rakiem piersi, z całego serca proszę o Twoje wsparcie. Twoja pomoc będzie dla mnie bezcennym źródłem nadziei w tych trudnych chwilach i pozwoli pozytywnie myśleć o przyszłości. Dziękuję Ci za okazane wsparcie i za to, że jesteś częścią mojej historii.

97 227 zł z 60 000 zł
162%
Romana Rojek, Warszawa

Cel zbiórki został osiągnięty

Cześć, mam na imię Roma i rozpoczynam moją walkę z rakiem piersi. Diagnozę poznałam 20 dni temu i spadła ona na mnie jak grom z jasnego nieba, bo przecież regularnie się badam. Przede mną ciężka chemia, operacja, naświetlania i wieloletnia kuracja hormonalna. Rak jest zjadliwy, ale na szczęście nie rozprzestrzenia się. Dlatego szybko podjęta kuracja daje duże szanse na całkowite pozbycie się go i znowu bycie szczęśliwą mamą dla Maksa i Antka. Niestety mój domowy budżet nie udźwignie jej kosztu. Nie mogę też liczyć na finansowanie NFZ. Nigdy nie umiałam i nie prosiłam nikogo o pomoc. Teraz wiem, że sama nie dam rady. Jesteście moją jedyną szansą na to, żeby nie rozciągać leczenia w czasie i nie pozwolić kosztom rosnąć jeszcze bardziej. Bardzo potrzebuję Waszych wpłat i wsparcia – ważna jest każda złotówka. Pomóżcie mi pozbyć się raka i wrócić jak najszybciej do pracy. Bo mam dla kogo żyć. Moi synowie są w takim wieku, że potrzebują mamy i wsparcia w nauce, poznawaniu świata, stawaniu się wartościowymi i dobrymi ludźmi. Chcę brać pełny udział w ich życiu, przeżywać ich emocje, cieszyć się z ich sukcesów, poznać ich dziewczyny, narzeczone, organizować śluby i wychowywać wnuki. To możliwe, bo na drodze do szczęścia stoi tylko brak pieniędzy. Wiem, że dobrych ludzi jest wielu. Razem potrafimy zrobić niesamowite rzeczy: wyposażamy szpitale, wysyłamy dzieci za granicę na operacje ratujące życie, odbudowujemy domy. Wierzę, że z Waszą pomocą wyzdrowieję, że nie opuścicie mnie w potrzebie.

96 207 zł z 80 968 zł
118%