Zbiórki

Justyna Łucka, Dąbrowa Górnicza

Pomóż mi wrócić do życia po raku piersi

Nazywam się Justyna. Jestem mamą i jeszcze niedawno moje życie toczyło się zwyczajnie - dom, codzienność, troska o najbliższych. Wszystko zmieniło się w chwili, gdy usłyszałam diagnozę: rak piersi. Za mną trudne leczenie, strach, niepewność o przyszłość i wiele chwil, które na zawsze zmieniły moje spojrzenie na życie. Dziś mogę powiedzieć, że najtrudniejsze już za mną, ale to wcale nie oznacza końca walki. Teraz każdego dnia staram się odzyskać sprawność i wrócić do normalnego życia. Chcę być silna, sprawna i obecna w życiu moich dzieci - tak jak kiedyś. Niestety skutki leczenia wciąż dają o sobie znać - pojawiają się obrzęki, ból i ograniczenia, które utrudniają mi codzienne funkcjonowanie. Jedną z metod, która daje mi realną nadzieję na poprawę, jest terapia oscylacji głębokiej. Pomaga zmniejszyć obrzęki limfatyczne, łagodzi ból i wspiera regenerację organizmu. Aby przynosiła efekty, powinna być stosowana regularnie. Sprzęt do tej terapii jest jednak bardzo drogi i przekracza moje możliwości finansowe. Dlatego z ogromną pokorą proszę o pomoc. Każda wpłata to dla mnie coś więcej niż pieniądze - to nadzieja, że znów będę mogła żyć bez bólu i ograniczeń. Jeśli możesz - pomóż. Jeśli nie - proszę, udostępnij tę zbiórkę dalej. Dziękuję z całego serca za każdą formę wsparcia.

10 513 zł z 33 000 zł
31%
Renata Bilon, Szamotuły

Na leczenie w prywatnej klinice

Mam na imię Renata. Stwierdzono u mnie przerzut nowotworu złośliwego. Przeprowadzono szereg badań, które niestety nie wskazały miejsca wyjścia nowotworu. Nasza służba zdrowia nie dała mi nadziei na wyzdrowienie. Zaproponowano mi leczenie paliatywne, a przewidywany czas życia miał wynosić 3 miesiące. Szukając pomocy rozpoczęłam leczenie w prywatnej klinice, bo tylko tam dają mi szansę, a leczenie zaczęło przynosić efekty. Wymaga ono wiele wysiłku ale warto zyskać więcej czasu. Mam wspaniałego, ukochanego synka, który ma 10 lat. To właśnie dla niego chcę walczyć o każdy dzień swojego życia. To właśnie dla niego muszę żyć jak najdłużej. Wiem, jak bardzo jestem mu potrzebna. Wszystkie wydatki muszę finansować sama. Żaden z zabiegów, badań ani przepisanych leków nie są refundowane przez Fundusz Zdrowia. Nie jest tajemnicą, że koszty leczenia są bardzo wysokie, miesięcznie to nie setki, ale tysiące złotych.

27 193 zł z 50 000 zł
54%
Michał Wysocki, Warszawa

Szansa na leczenie w Niemczech – pomóż mi pokonać raka!

Nazywam się Michał, mam 52 lata i wciąż wiele planów na przyszłość. Jestem mężem i ojcem dwóch wspaniałych synów. Moim największym szczęściem zawsze była rodzina – wspólne wycieczki rowerowe z żoną, oglądanie meczów z synami i chwile, gdy mogliśmy razem grać na instrumentach. Zawsze byłem aktywny, pełen energii i starałem się wspierać najbliższych. Dziś to ja potrzebuję pomocy. Dwa lata temu trafiłem na SOR z silnym bólem brzucha. Diagnoza była dla mnie i moich bliskich druzgocąca – rak jelita grubego. Kolejne badania wykazały przerzuty do płuc, wątroby i moczowodów. Podjąłem próby chemioterapii, niestety mój organizm zareagował toksycznie – przeszedłem dwa zawały serca i dwie ciężkie neutropenie po leczeniu. Próba radioterapii również zakończyła się niepowodzeniem. Niestety, z powodu mutacji genetycznej nie kwalifikuję się na terapie celowane. W ostatnich tygodniach mój stan mocno się pogorszył. Straciłem siły i apetyt, pojawiła się gorączka, a najnowsze badania wykazały, że nowotwór zajmuje coraz większą część wątroby. To dla mnie bardzo trudny moment, ale nie poddaję się. Pojawiła się szansa na leczenie w Niemczech, w szpitalu w Magdeburgu. Mogę tam skorzystać z nowoczesnych metod – radioembolizacji i brachyterapii – które dają nadzieję na zatrzymanie choroby. Koszt całej terapii wynosi od 40 do 60 tysięcy euro, jest ona podzielona na kilka zabiegów i kilka wizyt w Niemczech. Czas gra tu ogromną rolę – muszę rozpocząć leczenie jak najszybciej. Dlatego zwracam się z ogromną prośbą o pomoc. Każda złotówka, każda udostępniona informacja to dla mnie szansa na dalszą walkę i dłuższe życie z moją rodziną.

7 120 zł z 30 000 zł
23%
Dominik Szafrański, Katowice

Dziękuję za wszystkie wpłaty! Na tę chwilę zawieszam zbiórkę.

Glejak (fachowo Astrocytoma II/III), to coś, z czym zmagam się od 2013 roku... i tak się załamał cały świat, plany, marzenia... Do czasu rozpoznania toczyliśmy wspaniałe życie z moją kochającą towarzyszką Moniką, którą obdarzyłem miłością prawie dziesięć lat temu. To Ona w szóstym miesiącu ciąży udźwignęła tę wiadomość otaczając mnie opieką i ogromnym wsparciem. Szybko od rozpoznania przeszedłem pierwszą operację częściowego usunięcia guza (10%), z której wyszedłem bez większego szwanku. Jednak jego szybki progres zmusił mnie do poddania się drugiej operacji, która była ostateczną i radykalną. Tutaj usunięto 50%, jednak w gratisie otrzymałem całkowity niedowład prawej części ciała, znaczne problemy z mową i tę straszną padaczkę. Nasz synuś Aleksander miał wówczas już 1,5 roku i niestety zerowe zyski z tatusia. To On, jego uśmiech zmotywował mnie do ciężkiej pracy nad swoją fizycznością, pragnąłem nosić go na rękach, chodzić na spacery... Już nie wybiegałem swoją wyobraźnią tak daleko, żeby móc grać z nim w piłkę, czy jeździć na rowerze. Miewam te nieszczęsne ataki padaczki, każdy z nich w obecności mojej żony i malutkiego Olka. Pocieszeniem jest fakt, że wyłączam się całkowicie i nic nie pamiętam, natomiast dołujące jest to, że Monia nie zapomni tego do końca życia. Budzę się w szpitalu i to przytłacza mnie najbardziej, to ataki powodują u mnie problemy wręcz psychiczne, lęki przed najgorszym. Ogromny czas pracy, wysiłek pozwolił mi w części zrealizować swoje nowe marzenia. Aktualnie chodzę, chociaż ciężko mi. Cieszę się, bo mogę przy sobie wykonywać podstawowe czynności, ręka średnio działa, brakuje mi chwytu, nad czym staram się sam pracować... Czuję, że tylko profesjonalna rehabilitacja pomoże mi wygrać z czasem, bo zdaję sobie sprawę z bomby zegarowej jaka w mojej głowie siedzi. Mam 32 lata, z wykształcenia Inżynier, mam kochającą żonę i wspaniałego synka. Może uda mi się wybrać na rodzinną wycieczkę rowerową - kto ma takie marzenia?

76 875 zł z 100 000 zł
76%
Anna Wasilewska, Owczarnia

Pokonam nowotwór piersi - 5-letni plan leczenia

Zanim wykryto u mnie raka piersi, miałam czasem tendencje do ponarzekania, szczególnie na nawał pracy, moją trójkę dzieci, która na zmianę, ale constant, coś ode mnie chce, męża (wiadomo), te psy, co tak bałaganią, itd. W styczniu 2022 roku, kiedy usłyszałam diagnozę: złośliwy nowotwór piersi, przewartościowałam swoje życie. Teraz marzę, żeby wkurzali mnie jak najdłużej. Czy moja historia jest podobna do innych? Nie wiem, cały czas poznaję historie kobiet zmagających się z rakiem (nie tylko piersi) i cały czas nie mogę pojąć algorytmu przydzielania nam tej choroby. Nie pisałabym tego tekstu, gdyby nie moja najdroższa Paulina Krasnopolska, która pod groźbą zerwania kontaktu nakazała mi przesłać wynik USG piersi. To był jej ostatni apel, abym w końcu sprawdziła to niewielkie podskórne zgrubienie lewej piersi. Moje przeczucie mnie nie zawiodło, USG wykazało niegroźną zmianę, odetchnęłam z ulgą. Ponieważ USG piersi zawiera pakiet badania dwóch piersi, po przejechaniu aparaturą po prawej okazało się, że mam guzy, których nigdy bym sama nie wyczuła. Biopsja w styczniu 2022 roku potwierdziła najgorsze: nowotwór złośliwy. W lutym 2022 przeszłam operację mastektomii jednej piersi z rekonstrukcją, w kwietniu 2022 drugą. Obecnie jestem w trakcie leczenia5 letniego planu leczenia i rehabilitacji. Cały czas poszukuję najlepszych rozwiązań farmakologicznych, aby zapobiec nawrotowi raka. W związku z tym, że NFZ nie obejmuje opcji profilaktycznego usunięcia piersi, na które się zdecydowałam, a lekarze na kontraktach NFZ ograniczają do minimum zlecanie badań pozwalających na wczesne wykrycie przerzutów do innych miejsc, postanowiłam właśnie założyć tę zbiórkę. Przede mną długa droga: fizjoterapia, leczenie farmakologiczne, walczenie ze skutkami ubocznymi terapii i regularne badania do końca życia. Dziękuje wszystkim za dotychczasowe wsparcie i dobro, którego doświadczam codziennie. Chcę żyć. Ania.

126 233 zł z 150 000 zł
84%
Anna Bielecka, Kraśnik

Zbiórka pieniędzy na leczenie raka

Nazywam sią Anna Bielecka, mam 38 lat, jestem szczęśliwą żoną i matką dwóch chłopców - 7 i 10 lat. We wrześniu zrobiłam kontrolne badanie piersi i okazało się, że w prawej piersi pojawiła się zmiana. Lekarz kazał tę zmianę obserwować i zgłosić się do kontroli za sześć miesięcy. Jednak mąż postanowił rozszerzyć badania, ponieważ trzy lata temu zmarła moja kochana mama. Po biopsji wykonanej we wrześniu okazało się że, jest to nowotwór złośliwy piersi i od tego momentu rozpoczęliśmy walkę. Dziś jestem już po pierwszej serii chemioterapiach, rozpoczęłam drugą chemioterapię, czeka mnie jeszcze operacja w Niemczech, radioterapia i terapia hormonalna. Proszę o wsparcie w poniesieniu nierefundowanych kosztów leczenia.

56 150 zł z 80 000 zł
70%
Barbara Poros, Zbludowice

Wsparcie w walce z rakiem

Mam na imię Barbara. Mam 69 lat i walczę z rakiem trzonu macicy - rakiem endometrium. To walka pełna nadziei, ale i codziennego lęku o to, czy jutro będę miała siłę wstać z łóżka. Po operacji i chemioterapii wierzyłam, że najgorsze mam już za sobą. Niestety, choroba wróciła - tym razem bardziej agresywna i trudniejsza do zatrzymania. Przez długi czas słyszałam, że ze względu na mutację genu TP53 immunoterapia nie jest dla mnie dostępna. A nawet gdyby była możliwa, jej koszt (około 40 000 zł za jedną dawkę) przekraczał moje możliwości. To był moment, w którym straciłam grunt pod nogami. Nie poddałam się jednak. Poprosiłam Państwa o wsparcie i to, co się wtedy wydarzyło, przerosło moje najśmielsze oczekiwania. W krótkim czasie udało się zebrać około 60 000 zł. Byłam ogromnie wdzięczna… Ale też przerażona. Ta kwota wystarczała zaledwie na niecałe dwie serie leczenia. A rak nie czeka. W lutym 2025 roku, podczas kolejnej hospitalizacji, poznałam pacjentkę z takim samym rozpoznaniem. Okazało się, że korzysta z immunoterapii w ramach rządowego programu lekowego. Postanowiłam zawalczyć jeszcze raz. To był promyk nadziei w sytuacji, która wydawała się bez wyjścia - miesiąc po zakończonej chemioterapii moje markery zaczęły gwałtownie rosnąć. Dzięki determinacji i wsparciu dobrych ludzi udało się - zostałam zakwalifikowana do programu. 10 lipca 2025 roku, po blisko sześciu miesiącach bez leczenia, otrzymałam pierwszą dawkę immunoterapii. Dziś jestem już po ośmiu cyklach. Niestety, leczenie bardzo obciąża mój organizm. Zmagam się z ciężkimi skutkami ubocznymi i pozostaję pod opieką wielu specjalistów: onkologa, endokrynologa, kardiologa, gastroenterologa, chirurga i innych lekarzy. Terminy w ramach NFZ są bardzo odległe, dlatego większość konsultacji musi odbywać się prywatnie. Do tego dochodzą: częste badania kontrolne, leki łagodzące skutki uboczne, Nutridrinki dojazdy do szpitala i do specjalistów, pielęgnacja przy uszkodzeniach skóry i błon śluzowych. To wszystko generuje koszty, których nie obejmuje refundacja. Dzięki Państwa wsparciu mogę je pokrywać. Dlatego powstała ta zbiórka - aby zapewnić ciągłość leczenia i poczucie bezpieczeństwa w walce z chorobą. Nigdy wcześniej nie prosiłam o pomoc. Zawsze starałam się radzić sobie sama. Dziś wiem, że sama nie dam rady. Każde wsparcie, nawet najmniejsze, daje mi spokój, siłę i wiarę, że mogę iść dalej. Z całego serca dziękuję za każdą pomoc i każde dobre słowo. Czasami jedno życie zależy od wielu serc… Jeśli może Pani/Pan pomóc - proszę, każda złotówka to dla mnie więcej niż pieniądz. To oddech, to nadzieja, to szansa. To życie. Dziękuję z całego serca. Bo wierzę, że jeszcze nie czas się poddać. Dziękuję również za dotychczasowe wsparcie finansowe rodzinie i wszystkim pomagającym. Świadomość, że wokół mnie jest tyle życzliwych osób, dodaje mi sił do walki z wyjątkowo złośliwym przeciwnikiem.

55 602 zł z 80 000 zł
69%
Magdalena Wojdyło-Scholtz, Leszno

Rehabilitacja i leczenie

Minęły już 2 lata od diagnozy... Nowotwór wykryto zupełnie przypadkowo na rutynowych, kontrolnych badaniach krwi. Wyniki zaniepokoiły specjalistów, a mama trafiła pod opiekę hematologa. Okazało się, że zachorowała na czerwienicę prawdziwą – rzadki nowotwór krwi! Czerwienica prawdziwa często rozwija się w ukryciu i przez długi czas nie daje wyraźnych objawów. Gdyby nie kontrolne badania, mogłybyśmy żyć w niewiedzy jeszcze wiele miesięcy. W 2024 roku mama rozpoczęła leczenie, które trwa do dzisiaj. W międzyczasie u mamy wykryto mutację w genie JAK2, która zazwyczaj występuje u osób z diagnozą tego nowotworu. Co kilka tygodni musimy jeździć na kontrole hematologiczne do Wrocławia. Choroba sprawiła, że mama nie jest w stanie funkcjonować tak jak dawniej... Są dni, gdy jest tak osłabiona, że nie ma siły wstać z łóżka. Nasza sytuacja finansowa nie jest łatwa, a koszty leczenia i dojazdów do kliniki są wysokie. Niedawno skończyłam 20 lat – nie sądziłam, że tak szybko będę musiała zająć się mamą. Każdego dnia przypominam sobie jednak, jak ona z miłością i bezgraniczną cierpliwością dbała o mnie i wiem, że zrobię wszystko, żeby jej pomóc! Boję się jednak, że bez Waszego wsparcia może się nie udać. Czerwienica prawdziwa jest nieuleczalna, jednak dzięki odpowiedniemu wsparciu lekarzy staramy się nie dopuścić do groźnych powikłań. Potrzebujemy jednak Waszej pomocy, żeby móc dalej walczyć z nowotworem. Proszę z całego serca, pomóżcie mi uratować zdrowie mamy! Weronika, córka Magdaleny

0 zł z 24 469 zł
0%
Joanna Olga Wolszczak-Uścińska, Warszawa

Chcę być dalej mamą i żoną - proszę o pomoc w leczeniu

Nazywam się Joanna. Jestem artystką – tworzę stroje, szyję, kreuję piękno z tkanin. Całe życie dawałam ludziom radość tym, co robię. Kocham życie, kocham moją rodzinę i kocham świat, który zawsze chciałam upiększać. Zawsze byłam w ruchu: pracowałam, tworzyłam, gotowałam, piekłam najlepsze ciasta, dbałam o dom i ogród. Uwielbiam podróże, szczególnie do mojej ukochanej Hiszpanii. Kocham czytać, oglądać filmy z mężem, śmiać się, żyć pełnią życia. Mam piękną rodzinę – pięcioro dzieci: Alicję (11), Karolinę (25), Olafa (29), Martę (29) i Klaudię (32), wnuczęta: Zosia (2), Franek (2). Jesteśmy bardzo blisko, kochamy się i wspieramy. Rodzina to dla mnie wszystko. ❤️ Moja choroba – jak to się zaczęło Od kilku lat leczyłam się na anemię, ale nic nie zapowiadało tragedii. Kilka tygodni temu zaczęły się silne bóle brzucha, wodobrzusze, podejrzenia zatrucia lub zapalenia jelita grubego. Przez półtora miesiąca byłam ciągle na SOR, wyczerpana, bez sił, bez odpowiedzi. W końcu usłyszeliśmy diagnozę, której żadna kobieta nie chce usłyszeć: zaawansowany, złośliwy rak jajnika o wysokim stopniu agresywności. To był moment, w którym świat się zatrzymał. Strach, niedowierzanie, rozpacz. Najtrudniejsze było spojrzenie w oczy mojej rodziny, ich bezsilność bolała bardziej niż choroba. Obecnie jestem po pierwszej chemioterapii. Leczenie jest ciężkie, wyniszczające, ale walczę. Walczę, bo mam dla kogo. 🌞 Co jest dla mnie najtrudniejsze? Najbardziej boję się, że nie zobaczę, jak dorasta moja najmłodsza córka i moje starsze dzieci oraz kochane wnuczęta. Że nie wrócę do szycia, do tworzenia, do podróży, do słońca. Że nie będę mogła być żoną, mamą, babcią. Najtrudniejsze są chwile, kiedy brakuje sił, kiedy ciało odmawia posłuszeństwa, a ja wciąż chcę żyć tak, jak żyłam aktywnie, twórczo, dla innych. 💛 Co dodaje mi sił? Moja rodzina. Miłość mojego życia – mój mąż, który jest przy mnie w każdej sekundzie. Moje dzieci, które trzymają mnie za rękę. Wspomnienia naszych podróży, zapach domu, śmiech bliskich. To wszystko sprawia, że chcę walczyć. Że wierzę, że mogę wygrać. 🎗️ Na co zbieramy środki? Chcę żyć. Chcę dostać drugą szansę. Dlatego prosimy o pomoc w sfinansowaniu leczenia, które przekracza nasze możliwości. Środki zostaną przeznaczone na: 🔹 1. Operację w prywatnej klinice – koszt operacji i hospitalizacji to kilkadziesiąt tysięcy złotych 🔹 2. Chemioterapię i leczenie wspomagające – leki nierefundowane; suplementacja, konsultacje, badania kontrolne, miesięczny koszt to kilka tysięcy złotych 🔹 3. Dojazdy do szpitala – od kiedy to się zaczęło 19.02.2026 do teraz 30.03.2026, w szpitalu byliśmy już około 20 razy, wizyty odbywają się kilka razy w tygodniu, koszty paliwa i transportu są ogromne 🔹 4. Badania diagnostyczne i konsultacje specjalistyczne – część z nich jest poza NFZ, konieczne, aby monitorować postępy leczenia 🔹 5. Leki przeciwbólowe, przeciwobrzękowe, wzmacniające – miesięczny koszt to kilkaset do ponad tysiąc złotych na tę chwilę 🌈 Dlaczego prosimy o pomoc? Zawsze pomagaliśmy innym. Zawsze byliśmy tymi, którzy wspierają, nie proszą. Dziś jednak sami potrzebujemy wsparcia. Chcemy żyć skromnie, ale szczęśliwie. Chcemy wrócić do normalności, do słońca, do podróży, do śmiechu. Chcemy być razem. Prosimy o pomoc w walce o życie Joanny, żony, mamy, babci, artystki, dobrego człowieka. Każda złotówka, każde udostępnienie, każde dobre słowo ma ogromne znaczenie. Dziękujemy z całego serca. Joanna i rodzina

25 375 zł z 50 000 zł
50%
Sylwia Czyżewska, ząbki

Leczenie oraz badania

Nazywam się Sylwia, mam 44 lata. Wychowuję sama dwóch dorastających synów. W grudniu 2016 roku zdiagnozowano u mnie rozsianego raka piersi. Był to dla mnie cios, ponieważ całe życie pomagałam innym - byłam honorowym dawcą krwi oraz szpiku. Choroba wywróciła moje dotychczasowe życie do góry nogami, zostawił mnie partner, zostałam z problemami całkiem sama, bez środków do życia. Postanowiłam zawalczyć i podjąć leczenie. Najpierw długa chemioterapia, następnie mastektomia piersi z usunięciem węzłów chłonnych. Potem miało być już z górki - rekonstrukcja piersi oraz 5 lat leczenia hormonalnego. Niestety znów dostałam kopniaka od losu. Podczas podróży z synem do rodzinnego Włocławka straciłam przytomność i dostałam ataku padaczki. Obudziłam się w szpitalu. Po cyklu badań wykryto u mnie guza przysadki mózgowej. Lekarze zalecili obserwację oraz liczne badania, nie wszystkie refundowane. Serdecznie proszę o pomoc, by móc się leczyć i żyć dla moich synów. Styczeń 2021: Jestem wciąż pod stałą opieką i obserwacją lekarzy w sprawie guza przysadki. Niestety efektem zmian w mózgu jest dodatkowe leczenie z powodu ataków padaczki… Za kilka miesięcy czeka mnie drugi etap rekonstrukcji piersi oraz związana z nim rehabilitacja. Styczeń 2022: Od początku roku leżę w szpitalu, czekają mnie długie rehabilitacje. Bardzo dziękuję za każde, nawet najmniejsze wsparcie. Marzę, żeby znów żyć jak dawniej, ale potrzebuję jeszcze odrobinę Waszej pomocy, by móc stanąć na nogi. Chciałabym żyć i być dla moich dzieci oparciem, ponieważ mają tylko mnie. Dziękuję z całego serca.

5 368 zł z 30 000 zł
17%
Andrzej Gabriel, Zabrze

Diagnostyka chemiooporności - IV stadium raka jelita

Badanie chemiooporności krążących komórek nowotworowych na chemioterapeutyki w zaawansowanym IV stadium raka jelita Mam na imię Andrzej. Jestem emerytowanym lekarzem, profesorem, nauczycielem akademickim, promotorem kilkunastu doktoratów, również przewodów habilitacyjnych, recenzentem oraz autorem ponad 120 artykułów naukowych - polskich i zagranicznych. Zbieram środki na diagnostykę (niestety nierefundowaną) oporności raka na stosowane u mnie leki, aby walka z przerzutami trwała jak najdłużej i była jak najbardziej skuteczna. Pragnę nadal cieszyć się dorastającym synem i kochaną żoną, a także pozostać aktywnym zawodowo, prowadząc diagnostykę w deficytowej w Polsce dziedzinie - patomorfologii. Moim powołaniem jest pomoc chorym na nowotwory, którzy oczekują na raporty badań histopatologicznych, często zbyt długo, aby móc rozpocząć leczenie onkologiczne. Jeszcze w ubiegłym roku prowadziłem wykłady i kursy podnoszące poziom wiedzy z zakresu profilaktyki, diagnostyki i leczenia nowotworów dla lekarzy w trakcie specjalizacji z onkologii i chirurgii onkologicznej (Narodowy Instytut Onkologii, Oddział w Gliwicach) oraz lokalnych organizacji społecznych (Instytut Trzeciego Wieku). Całe moje życie zawodowe to realizacja pasji naukowej i dydaktycznej, a także praca diagnostyczna w zakresie histopatologii, cytologii oraz wykonywania biopsji cienkoigłowych. Od 2023 roku, walcząc z nowotworem złośliwym prostaty, pozostawałem aktywny zawodowo i uzyskałem uprawnienia w zakresie prowadzenia akredytacji Ministerstwa Zdrowia dla zakładów patomorfologii, jednocześnie biorąc czynny udział w pracach zespołu lekarzy ekspertów w dziedzinie patomorfologii nad tworzeniem standardów postępowania i prowadzenia diagnostyki patomorfologicznej w Polsce. Praca ekspertów znacząco wpłynęła na podniesienie poziomu i ujednolicenie raportów patomorfologicznych w kraju. W tym czasie udzieliłem pomocy tysiącom pacjentów w zakresie diagnostyki nowotworów, wykonałem wiele ekspertyz i konsultacji, korzystając z wiedzy praktycznej zdobywanej przez 34 lata w Polsce oraz w ośrodkach zagranicznych (Niemcy, Dania). Po radykalnym zabiegu usunięcia nowotworu powróciłem do pracy. Niestety, po upływie kolejnego roku zachorowałem na drugi nowotwór - raka jelita grubego. Zabieg operacyjny guza nastąpił w zaawansowanym stadium choroby, gdy rak dał przerzuty do węzłów chłonnych i wątroby. Po operacji doszło do powikłań oraz zapalenia otrzewnej. Przez kolejne dwa tygodnie lekarze ratowali moje życie. Nie zostałem zakwalifikowany do chemioterapii z powodu złego stanu zdrowia. Nie poddając się chorobie, znalazłem w Niemczech ośrodek prowadzący terapię immunologiczną, która mogła być u mnie zastosowana. Była to niestandardowa terapia szczepionką zawierającą komórki dendrytyczne. Leczenie było bardzo kosztowne - 16,5 tys. euro. Dzięki pomocy osób prywatnych, w tym kolegów lekarzy, oraz pożyczce udzielonej przez Śląską Izbę Lekarską (którą do dziś spłacam), mogłem je opłacić. Dzięki terapii szczepionką już po miesiącu mogłem wrócić do pracy i nadal pomagać pacjentom. Niestety, od grudnia ubiegłego roku choroba nowotworowa postępuje, pomimo leczenia chemioterapią z immunoterapią anty-EGFR. Potrzebuję wsparcia finansowego, aby uzyskać raport dotyczący aktualnego braku remisji choroby oraz konieczności zmiany dotychczasowego schematu leczenia na podstawie wykonania testu: Chemoscale (materiał: krew) - badanie chemowrażliwości na krążących komórkach nowotworowych.Koszt: 13 tys. zł (oznaczenie krążących komórek nowotworowych) + 2 tys. zł (farmakogenetyka). Dla osób potrzebujących podobnego wsparcia podaję linki (jest niewiele ośrodków wykonujących to badanie w Polsce):maintrac-rak.plonkologia@kuantgenhttps://onkodiag.pl Proszę - daj szansę na dalsze życie i pomóż także innym pacjentom, którzy oczekują na diagnozy lekarza eksperta potwierdzające lub wykluczające nowotwory. Opracowałem poradnik dla pacjentów leczonych onkologicznie, wykorzystując 34-letnie doświadczenie lekarskie, łączące wiedzę z zakresu biologii, patofizjologii, biochemii nowotworów, dietetyki oraz własnych przemyśleń i doświadczeń z trudnych dni, które przeżyłem po 19 cyklach chemioterapii. Nazwałem go: „Mostem Przetrwania” po chemioterapii. Każda osoba wspierająca otrzyma go w prezencie wraz z moimi osobistymi podziękowaniami oraz możliwością konsultacji mającej na celu poprawę komfortu życia i zmniejszenie objawów ubocznych po kolejnych cyklach chemioterapii. prof. dr hab. med. Andrzej Gabrielangabriel@wp.pl

0 zł z 25 000 zł
0%
Ilona Szolc, Bytom

Pomoc w finansowaniu dalszego leczenia onkologicznego

Mam na imię Ilona i mam 64 lata. Jestem osobą bardzo pogodną i aktywną, jednak w jednej chwili moje życie wywróciło się do góry nogami. Dokładnie w czerwcu 2024 r. podczas kontrolnych badań lekarz zauważył niepokojące zmiany w piersi prawej i lewej i skierował mnie na kolejne badania diagnostyczne, które niestety wykazały raka zrazikowego z przerzutami do węzłów chłonnych. W sierpniu zostałam poddana leczeniu operacyjnemu dwóch piersi z usunięciem guzów oraz marginesem części węzłów chłonnych. W kolejnych miesiącach rozpoczęłam chemioterapię, obecnie jestem w trakcie radioterapii i hormonoterapii. Obecnie wymagam stałej rehabilitacji mającej na celu zniwelowanie skutków pooperacyjnych, a w perspektywie kilku miesięcy planowane jest leczenie innowacyjnym lekiem, który na razie jest nierefundowany. Dodatkowo codzienne dalekie dojazdy na radioterapię pochłaniają czas i dodatkowe środki finansowe. Bardzo chciałabym wrócić do swojej dawnej sprawności i spędzać czas z moją ukochaną rodziną, nie musząc martwić się o kolejny dzień. Dlatego też serdecznie proszę o możliwość wsparcia, a za każdą udzieloną pomoc ogromnie dziękuję!

4 458 zł z 30 000 zł
14%