Zbiórki

Halina Bieniek, Stalowa Wola

Potrzebuję wsparcia w kolejnej walce z rakiem

Dzień dobry, mam na imię Halina i w chwili obecnej walczę po raz czwarty z rakiem. Dwa poprzednie rzuty dotyczyły raka piersi, ostatnie dwa raka jajnika. Obecnie jestem przed operacją guza nowotworowego z pachwiny i przed czwartym cyklem chemioterapii. Proszę o wsparcie, ponieważ brakuje mi środków na opłacenie kosztownych badań, konsultacji i dojazdów do placówek medycznych. Dziękuję!

1 508 zł z 20 000 zł
7%
Bartłomiej Głowacki, Grebocice

Pomoc dla Bartka

Przekaż 1,5% podatku dla Bartłomieja Głowackiego – pomóż mu zawalczyć o zdrowie i przyszłość Bartłomiej Głowacki ma dopiero 20 lat (urodziny obchodzi w marcu). To wiek marzeń, planów i pierwszych poważnych kroków w dorosłość. Niestety jego życie zostało nagle zatrzymane przez ostrą białaczkę limfoblastyczną – chorobę, która wymaga długiego i wyczerpującego leczenia. Bartek to zwyczajny, ambitny chłopak z wielkimi planami. Nie udało mu się podejść do matury, ale bardzo chce ją napisać i kontynuować naukę. Marzy o tym, by wrócić do normalności – do codzienności, którą wielu z nas uważa za oczywistą. W wolnym czasie uwielbia grać w gry komputerowe, interesuje się esportem, czyta książki fantasy i ćwiczy na swojej domowej siłowni. Aktywność i rozwijanie pasji dawały mu radość oraz motywację. Dziś jego największą walką jest walka o zdrowie. Leczenie białaczki to długi proces, który wiąże się z ogromnym obciążeniem fizycznym, psychicznym i finansowym. Środki z 1,5% podatku przekazane za pośrednictwem fundacji pomogą w pokryciu kosztów leczenia, rehabilitacji, leków oraz dojazdów do specjalistów. Twój 1,5% nic nie kosztuje, a dla Bartka może oznaczać realną szansę na powrót do zdrowia, napisanie matury i realizację marzeń. Pomóż mu wygrać najważniejszą grę – walkę o życie i przyszłość

1 445 zł z 20 000 zł
7%
Dorota Melerska, Lelkowo

Pomóżmy mojej Mamie wygrać czas i życie

Moja Mama od lat pomaga innym – jest pielęgniarką, nadal aktywnie pracującą w zawodzie. Każdego dnia wspiera pacjentów w najtrudniejszych chwilach. Dziś sama znalazła się po drugiej stronie szpitalnego łóżka. Mama choruje na zaawansowanego raka płuca z mutacją EGFR. Dotychczasowe leczenie przestało działać. W styczniu usłyszeliśmy, że nowoczesna terapia ma zostać objęta refundacją od kwietnia. Na tej podstawie podjęliśmy decyzję o uruchomieniu zbiórki, aby sfinansować leczenie do czasu wejścia refundacji. Obecnie sytuacja uległa zmianie. Refundacja nie zostanie najprawdopodobniej wdrożona, a dostęp do leku w Polsce jest ograniczony i możliwy głównie w ramach badań klinicznych, które nie prowadzą aktualnie rekrutacji dla pacjentów po wcześniejszym leczeniu. W onkologii rzeczywistość potrafi zmieniać się bardzo szybko – decyzje administracyjne, dostępność badań, ścieżki terapeutyczne. Dziś stoimy przed koniecznością szukania innych rozwiązań: kontaktujemy się z ośrodkami w Polsce i za granicą, rozważamy alternatywne leczenie, staramy się uzyskać indywidualny dostęp do terapii. Środki zgromadzone w zbiórce zostaną przeznaczone wyłącznie na leczenie Mamy – niezależnie od tego, jaka forma terapii okaże się dostępna. Może to być nowoczesna terapia celowana, udział w badaniu klinicznym lub inna procedura ratująca życie. Najważniejsze jest jedno: Mama nie może zostać bez leczenia. Chcemy, aby mogła jak najdłużej: – żyć bez bólu i z godnością – pozostać aktywna zawodowo – robić to, co kocha – pomagać innym Każda wpłata i każde udostępnienie daje nam realną możliwość działania. Dziękujemy za zaufanie i wsparcie w tej trudnej, dynamicznej sytuacji.

101 345 zł z 120 000 zł
84%
Monika Koszałka, Lublin

Zbiórka na leczenie onkologiczne i rehabilitację

Mam 54 lata. W kwietniu 2018 roku zdiagnozowano u mnie chorobę nowotworową - rak jajnika w trzecim stopniu zaawansowania. Miałam 49 lat, właśnie po czasie zajmowania się wychowywaniem syna, pełna energii wracałam na rynek pracy. Snułam plany na nowy okres życia. Badania kontrolne sprowadziły mnie na ziemię. Nie spodziewałam się takiego scenariusza. Mój syn miał 16 lat. Bałam się powiedzieć mu, co mi jest. Idąc na pierwszą operację powiedziałam, że to zwykły zabieg, ale bardzo szybko zorientował się, jaka jest prawda. Mój mały mężczyzna nawet przez chwilę nie okazał lęku. Kazał mi tylko obiecać, że wyzdrowieję. Nie było innego wyjścia. Podjęłam rękawicę i rozpoczęłam leczenie. Niestety, to typ o nawrotowym charakterze. Przeszłam dwie ciężkie operacje, 12 cykli chemioterapii, hormonoterapię. Obecnie znów jestem w czasie wznowy, czekam na decyzję o kwalifikacji do programu badawczego lub na radioterapię. Leki, suplementy, dieta, rehabilitacja, wyroby medyczne, badania, dojazdy na leczenie, wizyty u specjalistów - to generuje koszty z którymi nie zawsze jestem w stanie sobie poradzić. Choroba nauczyła mnie, by cieszyć się i być wdzięczną za wszystko, czego mogę doświadczać. Kocham swoje życie właśnie takie jakie jest i zrobię wszystko by trwało jak najdłużej.

6 049 zł z 25 000 zł
24%
Joanna Piotrowska-Hartmann, Bogdaniec

Na leczenie

Mam na imię Asia, mam 51 lat. Wychowuję sama syna. Przez wiele lat byłam nauczycielką języka niemieckiego – z pasją, oddaniem i sercem dla moich uczniów. Niestety, dziś sama potrzebuję pomocy. Choruję na przewlekłą białaczkę szpikową, z którą zmagam się od kilku lat. Czekałam cztery lata na remisję – ostatnie wyniki niestety pokazały ponowny wzrost komórek nowotworowych.Dodatkowo cierpię na zaburzenia lewej komory serca oraz niedokrwienne napady mózgu. Zmagam się również z nawracającymi infekcjami, które jeszcze bardziej osłabiają mój organizm. Na stałe przyjmuję chemioterapię. Walczę o zdrowie i o to, by móc lepiej funkcjonować. Leczenie, leki, wizyty u specjalistów, dojazdy i badania generują spore koszty, których nie jestemw stanie na dany moment samodzielnie pokrywać. Terminy do lekarzy specjalistów są odległe – pilną wizytę u neurologa wyznaczono dopiero na wrzesień, a dziś mamy początek kwietnia. Do kardiologa – równie późno. Tymczasem mój stan zdrowia wymaga leczenia. Potrzebuję szybszej diagnostyki, leczenia i opieki, ale na to po prostu mnie nie stać. Każda, nawet najmniejsza pomoc, to dla mnie ogromne wsparcie.Dziękuję z całego serca za empatię, zaangażowanie i każdą złotówkę. Z wdzięcznością,Asia

911 zł z 20 000 zł
4%
Wiktor Wyrzykowski, Kaleń

By wygrać z chorobą potrzebuję wsparcia.

Mam na imię Wiktor, mam 63 lat. Z wykształcenia jestem elektrykiem. Mam dwoje dzieci, syn jest studentem na studiach dziennych i jest jeszcze na naszym utrzymaniu. Córka założyła swoją rodzinę i mam kochaną wnuczkę Wiktorię, która ma dwa latka. Chciałbym patrzeć, jak bawi się z innymi dziećmi i dorasta. Los postawił przede mną jednak duże wyzwanie. W styczniu 2018 r. zdiagnozowano u mnie raka prostaty. Szanse na wyleczenie wymagają zastosowania kuracji nowoczesnymi metodami, które nie są refundowane przez NFZ. Niewykluczone, że potrzebne będą dodatkowe fundusze na dalsze leczenie, nowoczesne leki kosztują nawet dziesiątki tysięcy złotych. Do tego dochodzi koszt prywatnych wizyt lekarskich i badań. Potrzebuję Twojej pomocy, żeby wygrać z nowotworem.

10 679 zł z 30 000 zł
35%
Izabela Knop, Gryfice

Moje życie jest ważne nie tylko dla mnie

Mam 45 lat i 18-letnią córkę, która w tym roku zdaje maturę. Kiedy dowiedziałam się o chorobie, był to straszny cios. Całe moje dotychczasowe życie poświęcałam mojemu dziecku, które wychowuję sama. Cały wolny czas spędzamy razem, jesteśmy jak dwie siostry, a choroba nam to odebrała. Teraz więcej czasu spędzam na przyjmowaniu chemii albo walcząc z jej sutkami. Moja córka dzielnie mnie wspiera, ale zdaję sobie sprawę z tego, że rozpocznie własne życie, kontynuując naukę w inny mieście. Takie jest życie i muszę się z tym pogodzić. Mam złośliwy nowotwór piersi, jestem w trakcie chemii i przed mastektomią obu piersi. Wiem, że walka o życie będzie bardzo długa i obciążona złym samopoczuciem, ale nie poddam się i będę walczyła do końca - mam nadzieję z dobrym skutkiem. Pragnę zobaczyć, jak moja córka układa sobie życie, doczekać wnuków i móc je przytulić do serca. Całym sensem mojego życia jest córka, to dla niej będę walczyła i choć nierzadko przez łzy będę się do niej uśmiechała, żeby choć w ten sposób zminimalizować jej ból, gdy będzie patrzyła na mnie po kolejnej chemii. Wierzę, że wszystko się uda dzięki Państwa pomocy i wsparciu. Pieniądze, jakie uzyskam ze zbiórki, pozwolą mi pokryć koszty przejazdów do Poradni Onkologicznej oddalonej 100 km od mojego miejsca zamieszkania. Zabezpieczenie podstawowych środków, które będą potrzebne do pokrycia kosztów związanych z leczeniem, jest dla mnie bardzo ważne, bo córkę wychowuję sama, nie mając innego wsparcia finansowego.

780 zł z 20 109 zł
3%
Gabriela Łuczak, Andrychów

Rekonstrukcja oraz dalsze leczenie

O swojej chorobie dowiedziałam się 2017 roku, kiedy podczas mammografii zdiagnozowano u mnie trzy zmiany, z czego dwie zostały usunięte, następnie zbadane. Okazały się niegroźne. Trzecią zmianę pozostawiono do obserwacji. W marcu 2019 roku, przy kolejnym profilaktycznym badaniu piersi, zdiagnozowano u mnie nowotwór złośliwy piersi z przerzutami na węzły chłonne pod pachą. Obecnie jestem w trakcie chemioterapii, przede mną operacja, naświetlania i rehabilitacja. Moje życie wywróciło się do góry nogami. Częste chemioterapie powodują wahania nastroju i fatalne samopoczucie, przez co nie mogę pracować i przebywam na L4. Moja sytuacja finansowa znacznie się pogorszyła, doszły dodatkowe wydatki związane z dojazdami na chemioterapię oraz samym leczeniem. Choroba ta wymaga częstych wizyt u lekarzy. Niestety terminy na NFZ są bardzo odległe, a aktualnie nie stać mnie na prywatne wizyty i badania u specjalistów. Druga pierś jest również zagrożona. Po skonsultowaniu z lekarzem wiem, że będzie potrzeba częstych i dokładnych badań, a najlepiej byłoby profilaktycznie wykonać mastektomię, której nie refunduje NFZ. Radioterapię rozpoczęłam w marcu 2020 r. Leczenie zakończyło się bardzo silnymi poparzeniami. Nie mogłam doczekać się rekonstrukcji piersi, niestety stan skóry, która była zwęglona, czarna na to nie pozwalał. Towarzyszyły temu nie do zniesienia silne nerwobóle spowodowane licznymi uszkodzeniami nerwów. To wszystko przez długi czas uniemożliwiało podjęcie krokóww kierunku rekonstrukcji. Na tę chwilę jest rok 2022, staram się o rekonstrukcję piersi, niestety ten zabieg nie będzie należał do prostych, gdyż skóra po radioterapii jest w bardzo złym stanie. Będzie potrzebny przeszczep skóry z pleców i co się z tym wiąże przyjęcie się przeszczepu, gojenie, rehabilitacja. Po czym daleka jeszcze droga do celu: ekspander z częstymi uzupełnieniami, implant i na końcu rehabilitacja. Dlatego bardzo proszę o wpłaty, ponieważ w dobie pandemii dostępność do służby zdrowia, badań, terminów jest jeszcze bardziej ograniczona niż była. Chciałam bardzo podziękować wszystkim Darczyńcom, którzy wpłacili na konto mojej zbiórki oraz wszystkim tym, którzy to zrobią. Dziękuję.

55 542 zł z 75 000 zł
74%
Agnieszka Bączek, Warszawa

Agnieszka Bączek - leczenie onkologiczne

Mam 50 lat, jestem szczęśliwą mężatką i matką pięciu synów. Moją pasją jest praca w ogrodzie, zbieranie grzybów i spacery po lesie, łowienie ryb, czytanie książek, obserwacja przyrody. Bardzo lubię spędzać czas na polskiej wsi, w górach oraz na Mazurach. Zbiórka ma mi pomóc w pokryciu kosztów leczenia onkologicznego, kosztówimplantów piersi po planowanej mastektomii, kosztów rehabilitacji oraz powrotu do pełnej sprawności fizycznej.

10 535 zł z 30 000 zł
35%
Anna Dziedzic, Kożuchów

Leczenie i rekonwalescencja po przeszczepie szpiku kostnego

Moje życie diametralnie się zmieniło, kiedy w lutym 2019 roku usłyszałam diagnozę: ostra białaczka szpikowa. Zawsze byłam osobą energiczną, optymistyczną i aktywną zawodowo, a teraz przyszło mi stanąć do walki z tą okrutną chorobą. Od tamtej chwili nieustannie towarzyszy mi strach, cierpienie i lęk o każdy dzień życia. Długie i niekończące się pobyty w szpitalu powodowały u mnie nieopisaną tęsknotę za najbliższymi. 02.04.2020 roku przeszłam drugi przeszczep szpiku kostnego od syna. Pierwszy przeszczep od brata, który miał miejsce w lipcu 2019 roku, nie powiódł się. Aktualnie znajduję się w okresie poprzeszczepowym, który związany jest z dalszym leczeniem oraz rekonwalescencją. Z powodu licznych powikłań bardzo często jeżdżę do szpitala w Poznaniu, celem kontroli oraz przetaczania preparatów krwiopochodnych. Zarówno sprawność mojego układu odpornościowego, jak i czynność szpiku kostnego są jeszcze niedostateczne i wymagają stosowania szeroko pojętej profilaktyki przeciwinfekcyjnej, przyjmowania leków. Okresowo jestem hospitalizowana na Oddziale Hematologii i Transplantacji Szpiku w Poznaniu. Proszę o wsparcie w poniesieniu kosztów związanych z bieżącym leczeniem: badania, dojazdy, leki.

50 518 zł z 70 000 zł
72%
Katarzyna Watoła, Toporowice

Potrzebuję diagnostyki do dedykowanej terapii celowanej

Kochani, witajcie na mojej zbiórce! Jestem Kasia i mam 43 lata. W marcu tego roku otrzymałam informację o raku szyjki macicy w stadium IB, a na chwilę obecną jestem w stadium IIIC1. Jak widzicie, każdy kolejny miesiąc to kolejny próg, którego wcale nie chcę przekraczać. Chcę wrócić do dzieci, rodziny i przyjaciół, niestety oczekiwanie na terapię odbiera mi to z każdym dniem. Potrzebuję Waszego wsparcia na pilne badanie onkologiczne, które pozwoli mi uzyskać precyzyjną diagnozę i znaleźć odpowiedni plan leczenia. Jak w każdym przypadku liczy się CZAS, który jest nieubłagany. Koszty tego badania są dla mnie zbyt duże, dlatego liczę na Wasze wsparcie. Każdy symboliczny gest pomoże mi w walce z chorobą. Dziękuję za Waszą pomoc i wyrazy wsparcia!

469 zł z 20 000 zł
2%
Przemysław Bylicki, Warszawa

Pokonać chłoniaka Hodgkina

Cześć, jestem Przemek, z chorobą walczę już prawie 4 lata, ale może zacznę od początku i opowiem Wam, jak się to wszystko zaczęło... W 2019 r. byłem jeszcze zupełnie zdrowy, a przynajmniej tak mi się wydawało. Męczyła mnie jakaś dziwna wysypka na nodze i jak to facet pomyślałem sobie, że na pewno zaraz sama zniknie. Nie zniknęła, zacząłem odwiedzać różnych dermatologów i internistów, jednak przepisywane maści sterydowe pomagały tylko na chwilę. Po jakimś czasie zacząłem czuć się coraz gorzej, nie miałem siły do ukochanych treningów na siłowni ani chęci do czegokolwiek, a dzień zaczynałem od leków przeciwbólowych, żeby w ogóle wstać z łóżka. Niestety mój stan się pogarszał, a lekarze nadal sądzili, że albo się przeziębiłem albo może to stres i przepracowanie. Niestety nikt nie wpadł na to, aby skierować mnie na badania krwi, co w dzisiejszych czasach wydaje się absolutną podstawą, no ale nic... zawiódł system. Tymczasem robiło się coraz gorzej. Zaczęły się nocne poty i powiększanie węzłów chłonnych. Teraz już wiem, że wszystkie objawy, jak uciążliwa wysypka, wymioty, nocne pocenie i powiększanie węzłów chłonnych to typowe objawy dla chłoniaka Hodgkina. Znów trafiłem do internisty z ogromnym guzem pod pachą przypominającym arbuza i wszystkimi wcześniejszymi dolegliwościami. Tym razem zostałem już skierowany natychmiast na badania krwi i dostałem skierowanie do szpitala. Z przychodni zadzwoniła pielęgniarka, że mam natychmiast jechać do szpitala, bo już dawno nie widzieli tak złych wyników krwi. Potem już poszło klasycznie: szpital, kozetka na korytarzu, biopsja i wyrok. Nie mogłem uwierzyć, że w wieku 38 lat zostałem nagle człowiekiem chorym na nowotwór w ostatnim IV stadium. Przeszedłem pierwszą chemio i radioterapię, nie było łatwo, ale powoli nabierałem sił. Wydawało się, że jednak będę jeszcze mógł kiedyś wrócić do normalnego życia. Brałem leki, wypijałem litry soków buraczanych (bleee), ale powoli czułem się na tyle dobrze, że mogłem już sam zacząć wychodzić z domu. Powoli wróciłem do normalności, a badanie kontrolne pokazało, że terapie były skuteczne, a ja mogłem powrócić do codzienności. Czy wspominałem już Wam, że jestem ogromnym fanem akwarystyki? Otóż tak - uwielbiam rybki i moje akwarium, które możecie podejrzeć w galerii zdjęć. Marzy mi się, żeby odbudować krewetkarium, którego niestety musiałem się pozbyć, bo nie miałem sił na doglądanie go. Wszystko było na drodze do wyzdrowienia, jednak im bliżej kolejnych badań kontrolnych, ja znów czułem się gorzej, a moje obawy niestety się potwierdziły - przerzut do płuc. Potem kolejna procedura i chemia, tym razem najsilniejsza, ale jakoś to wytrzymałem. Pojawiła się nadzieja. Niestety chemia nie zniszczyła raka, jednak dostałem leczenie, które trzyma go w ryzach, a ja dzięki temu jestem w miarę aktywny. Czekam w kolejce na autoprzeszczep komórek macierzystych i przyjmuję leki, żeby nie złapać żadnych innych wirusów, które mogłyby sporo namieszać w moich układzie odpornościowym. Uff, ależ się rozpisałem... Pomimo całej zawiłej historii wierzę w to, że już niedługo cała ta przygoda skończy się pozytywnie i będę mógł znów latem odwiedzić ukochane Mazury, znów być aktywnym i zdrowym człowiekiem. W tajemnicy powiem Wam, że marzy mi się założenie rodziny i normalne, nudne życie. Jeśli zechcecie mnie wesprzeć, to będę bardzo wdzięczny. W zamian chętnie posłużę radą w dziedzinie mojej ukochanej akwarystyki, a wiem całkiem sporo, możecie pisać mi wiadomości prywatne na maila pmbylicki@gmail.com. Kwota zbiórki jest bardzo orientacyjna. Zbieram na zakup leków, które muszę przyjmować cały czas, żywność medyczną oraz na leczenie prywatne, jeśli wszystko inne zawiedzie. Nie jest łatwo przetrwać na oferowanej rencie z ZUS... Pozdrawiam Was cieplutko, Przemo

30 459 zł z 50 000 zł
60%