Zbiórki

Ewa Grygiel, Lipno

Ewa walczy z nowotworem i o powrót do pełnej sprawności

Ewa ma 40 lat, jest mężatką oraz mamą Zuzi (4 lata) i Stasia (2 lata). Jeszcze niedawno była wesołą, uśmiechniętą i pogodną osobą, kochającą zabawę z dziećmi oraz podróże po świecie, jazdę na rowerze, nartach. Niestety, ale od tegorocznych Świąt Wielkanocnych Ewa nie może chodzić i obecnie leży w łóżku. Zdiagnozowano u niej czerniaka, który zaatakował jej kręgosłup, powodując niedowład od pasa w dół. Dał też przerzuty na płuca i wątrobę. Obecnie zaczęliśmy długą i ciężką walkę z chorobą i powrotem do sprawności. Chcemy zapewnić Ewie środki do kontynuowania leczenia, rehabilitację oraz co najważniejsze - zakup windy do domu oraz przystosowania go pod potrzeby Ewy. Marzeniem Ewy jest patrzeć, jak rozwijają się jej dzieci i uczestniczyć w ich wychowaniu, ale teraz sama potrzebuje wsparcia i pomocy. Walczymy dla niej i jej dzieci. Zróbmy wszystko, co w naszej mocy, żeby spełnić jej marzenie...

60 017 zł z 55 000 zł
109%
Katarzyna Mura, Rybnik

Zbiórka na nierefundowany lek i koszty dalszego leczenia

Dzień dobry, jestem przede wszystkim mamą samodzielnie wychowującą dwójkę cudownych dzieci. W ubiegłym roku w przeddzień moich 42 urodzin otrzymałam druzgocącą diagnozę- rak piersi HER2 ujemny z mutacją w genie BRCA1 z przerzutami. Nie sposób mi opisać bardzo trudnych emocji i myśli. Nie poddałam się jednak - jestem już po 16 cyklach chemioterapii, operacji obustronnej mastektomii, w trakcie hormonoterapii, przed radioterapią i dalszymi zabiegami chirurgicznymi oraz konsultacjami onkologicznymi. 17 lutego tego roku otrzymałam dalsze zalecenia dotyczące leczenia - nierefundowanym lekiem. Jestem wpisana do kolejki... Miesięczny koszt leczenia to ok. 6500 zł. Wbrew diagnozie staram się być aktywną zawodowo i rodzinnie, działać jakby nigdy nic. Moim marzeniem jest dać dzieciom jak najwięcej zdrowej mamy, pokazywać piękno przyrody i cieszyć się widząc jak dorastają na mądrych i wartościowych ludzi. Uwielbiam z nimi spędzać czas, podróżować... Pomimo dużego wsparcia ze strony najbliższych i przyjaciół nie jestem w stanie pozwolić sobie na tak wysokie koszty zakupu leku. Dziękuję serdecznie za każdą pomoc!

58 918 zł z 39 420 zł
149%
Edyta Strychała, Międzyrzecz

Dalsze leczenie

Zawsze dawałam z siebie, ile mogłam, dzieląc się sercem, radą i czasem z ludźmi potrzebującymi pomocy, których los stawiał na mojej drodze. Wiem, że relacje z ludźmi to najcenniejsze, co mamy, dlatego pielęgnuję przyjaźnie i dbam o ich jakość. Dziś ja Was potrzebuję i proszę o wsparcie na mojej drodze ku wyzdrowieniu, ponieważ pragnę jeszcze troszkę kwiatów dozbierać do mojego bukietu życzliwości.

56 770 zł z 20 000 zł
283%
Alicja Żebrowska-Szreder, Gdańsk

Młoda mama kontra agresywny rak - pozwól mi wygrać życie!

Witajcie, Kochani! Mam na imię Alicja. Na co dzień jestem mamą 4ki wspaniałych dzieci, które każdego dnia z niezwykłą dzielnością towarzyszą mi w najtrudniejszej walce, jaką przyszło mi stoczyć — walce o życie. Zawsze starałam się twardo stąpać po ziemi, by zapewnić moim dzieciom bezpieczny i spokojny dom. Niestety, 23 czerwca 2022 roku nasz świat runął w jednej chwili — usłyszałam diagnozę: rak piersi HER2 dodatni z przerzutami do węzłów chłonnych — agresywny, ekspresowo rozsiewający się nowotwór obu piersi. Strach, płacz, przerażenie… a jednak w tym wszystkim także ogromna wola walki. Nie mogłam się poddać — mam dla kogo żyć. Rozpoczęła się natychmiastowa batalia o życie: szczegółowe badania, biopsje, chemioterapia w trybie pilnym, a następnie radykalna mastektomia z usunięciem zajętych węzłów chłonnych i radioterapia. Kiedy ciało zaczynało się goić, przyszła pora na kolejne etapy – rekonstrukcję piersi, leczenie skutków popromiennych, kosztowne rehabilitacje, specjalistyczną bieliznę i suplementację. Otrzymałam orzeczenie o znacznym stopniu niepełnosprawności, ale mimo to starałam się wracać do pracy, by utrzymać dzieci i zapewnić im godne życie. Niestety, w kwietniu 2025 roku pojawiły się kolejne niepokojące objawy. Badania pod kątem przerzutów do głowy, płuc i kości na nowo obudziły we mnie ten paraliżujący lęk — że choroba wróciła, że znowu muszę stanąć do walki z przeciwnikiem, którego już raz pokonałam. Diagnoza potwierdziła to, czego tak bardzo się obawiałam — nowotwór powrócił i ponownie ma bardzo złośliwy charakter. Obecnie czeka mnie kolejna chemioterapia, operacja i leczenie uzupełniające. Jestem samotną mamą — ojciec dzieci został prawomocnie pozbawiony kontaktów z nimi i nie wywiązuje się z obowiązku alimentacyjnego. Cała odpowiedzialność za dom, leczenie i wychowanie spoczywa wyłącznie na mnie. Koszty leczenia, suplementacji, leków, specjalistycznych opatrunków i środków higienicznych są dla mnie ogromnym obciążeniem. Prośba o pomoc jest dla mnie niezwykle trudna i krępująca, ale wiem, że bez wsparcia dobrych serc nie dam rady sama udźwignąć tej drogi. Z całego serca dziękuję mojej rodzinie, wszystkim Cichym Aniołom Stróżom oraz cudownym Przyjaciołom za nieustające wsparcie, dobroć i obecność. Dziękuję każdemu, kto zechce pomóc mi dalej walczyć o życie — o to, by być przy moich dzieciach jak najdłużej. Wasza Alicja

55 962 zł z 50 000 zł
111%
Agata Karpińska, Stalowa Wola

Z ogromnym smutkiem zawiadamiamy, że Agata odeszła...

Z ogromnym smutkiem zawiadamiamy, że Agata odeszła... Składamy szczere wyrazy współczucia jej rodzinie i bliskim, Zarząd Fundacji Alivia. Zbiórka Agaty została zamknięta. Prosimy nie przekazywać darowizn na ten cel. ………………………………………………………..***…………………………………………………………. W lutym byliśmy z rodziną na wakacjach na Malcie, chodziliśmy na wycieczki, lekko bolały mnie plecy. Po powrocie źle się czułam, myślałam, że to nerwobóle, ale zbierała mi się woda w brzuchu i, jak się okazało również w osierdziu i opłucnej. Miałam odbarczoną wodę z osierdzia, co przyniosło mi ogromną ulgę, ale okazało się, że to dopiero początek. Po tym ból pleców był dużo silniejszy, a tomografia wykazała, że mam złamany kręgosłup w odcinku piersiowym i liczne zmiany przerzutowe na kręgosłupie. Zaczęło się poszukiwanie źródła, ale diagnoza okazała się bardzo trudna. Ostatecznie zrobiono mi operacje na kręgosłup, stabilizującą złamane kręgi i pobrano próbki do biopsji. W międzyczasie guzy urosły i spowodowały porażenie nóg. Zostałam przykuta do łóżka. A diagnoza okazała się bardzo trudna. Angiosarcoma, nieuleczalny złośliwy nowotwór naczyń krwionośnych. Mimo mojego bardzo ciężkiego stanu, postępującego paraliżu, koszmarnego bólu starałam się myśleć optymistycznie. Mam dwójkę cudownych dzieci, 10-letnią Helenkę i 7-letniego Rysia, mam dla kogo żyć i chcę żyć. Wiara, rodzina, ogromne wsparcie bliskich, to dawało mi siłę. Zastosowana radioterapia i chemioterapia działają, mój stan się poprawia, jestem obecnie w domu, rehabilituję się, żeby odzyskać sprawność. Nie poddaję się, mimo że słyszałam od lekarzy, że mogę już nie chodzić. Dla Boga nie ma nic niemożliwego i tego się trzymam. Codziennie myślę pozytywnie. Każdy dzień jest dla mnie CUDEM. Jestem pod opieką lekarza i pielęgniarki w ramach hospicjum domowego. Z hospicjum również mam zapewnioną rehabilitację, ale tylko maksymalnie 2 razy w tygodniu. Nie mogę korzystać z innej refundowanej opcji, bo takie są zasady finansowania NFZ. Dwa dni w tygodniu to zdecydowanie za mało w moim przypadku. Z Waszych wpłat będę mogła opłacić prywatnego fizjoterapeutę i, mam nadzieję, wkrótce stanąć na nogi.

55 209 zł z 30 000 zł
184%
Paweł Jóźwik, Nałęczów

Cel zbiórki został osiągnięty - dziękujemy za wszystkie wpłaty!

Cześć, nazywam się Paweł i w lutym 2022 dowiedziałem się, że mam złośliwy nowotwór zlokalizowany w dość niefortunnym miejscu, bo w lewej części mojego płata czołowego. Dla młodego, aktywnego męża i ojca czworga dzieciaków była to wiadomość niespodziewana i - nie powiem - przygnębiająca. Postanowiłem jednak, że choroba nie pozbawi mnie dobrego samopoczucia i pozytywnego nastawienia do ludzi i życia i zrobię wszystko, żeby z obcym rozprawić się szybko i bezwzględnie. Wierzę w Boga, moc modlitwy i zdolnych ludzi odpowiedzialnych za postępy w medycynie, dlatego pragnę sięgnąć po najnowsze zdobycze medycyny, narzędzia onkologii molekularnej, które z pewnością w niedługim czasie spowodują, że nowotwory - również glejaki - będą całkowicie wyleczalne. Aby to zrobić potrzebuję, a jakże, sporo forsy, dlatego zdecydowałem się na współpracę z Onkofundacją Alivia.

55 024 zł z 35 000 zł
157%
Anna Downar-Zapolska, Czarnówko

Pomoc dla Ani

Mam na imię Ania, jestem mamą 6-letniego Leosia. Mam dla kogo żyć: synka, męża, rodziny... Chcę walczyć! Pokrótce opowiem Wam moją historię. Zaczęło się od covida w listopadzie, ciągłe złe samopoczucie, kaszel, gorączka i tak w kółko. Odsyłana byłam z kwitkiem od drzwi szpitala do domu. Pod koniec grudnia, gdy stan był już naprawdę kiepski, zostałam przyjęta na OIOM. Z każdym badaniem okazywało się, że to nie jest zwykłe zapalenie płuc, a obwodowa zatorowość płucna i niestety nowotwór. Moje życie legło w gruzach, gdy dostałam diagnozę - nowotwór jelita grubego z przerzutami na wątrobę i płuca. Mimo kiepskich rokowań nie poddaję się i chcę walczyć. Dopiero co rozpoczęłam chemioterapię, która wiąże się z ciągłymi dojazdami do ośrodków medycznych. Jestem też pod stałą opieką psychologa, diabetologa oraz hospicjum domowego. Lekarze jeszcze nie zdecydowali o zastosowaniu kolejnych sposobów leczenia jak np. immunoterapia, ale nie wykluczają takiej opcji. Wszędzie szukam pomocy i nadziei na poprawę mojego stanu zdrowia. Bardzo proszę o każdą nawet najmniejszą wpłatę, która pozwoli mi sfinansować moją walkę o lepsze jutro!

54 590 zł z 30 000 zł
181%
Lidia Dyndor, Warszawa

Udało się osiągnąć cel zbiórki!

Szanowni Darczyńcy, ogromnie dziękujemy za wsparcie! Osiągnęliśmy cel zbiórki i na ten moment prosimy o nieprzekazywanie darowizn. --- Mam na imię Lidia i jestem szczęśliwą żoną oraz mamą trójki dzieci: blisko 5-letniej Natalii, 3-letniego Antosia i rocznego Frania. Na zdjęciu jestem z moim najmłodszym synkiem, bo to właśnie kiedy byłam z nim w ciąży, do naszej rodziny dołączył rak piersi - potrójnie ujemny. Od momentu diagnozy w procesie leczenia udało mi się pokonać daleką drogę: 2 operacje, 16 wlewów chemii, a w najbliższym czasie czeka mnie jeszcze 20 naświetlań i kolejne operacje profilaktycznej mastektomii oraz rekonstrukcji chorej piersi. Wszystkie środki zebrane na moje konto posłużą mi do opłacenia kosztów związanych z leczeniem, które nie są refundowane przez NFZ, takie jak: specjalistyczne materiały użyte do operacji rekonstrukcyjnych (np. siatka z osierdzia wołowego lub siatka adm), dodatkowy sprzęt oraz rehabilitacja specjalistyczna, a także dodatkowa diagnostyka i konsultacje specjalistyczne. Pieniądze zebrane posłużą mi również do finansowania kosztów dojazdów na konsultacje specjalistyczne poza moim miejscem zamieszkania oraz do opłacenia specjalistycznego wsparcia psychoonkologicznego.

52 870 zł z 25 000 zł
211%
Justyna Kamińska, Gorlice

Nowotwór złośliwy mózgu - płat czołowy

Nie poddaję się 😉 Walczę 💪 Nazywam się Justyna, mam 39 lat i jestem mamą dwóch wspaniałych córeczek, które są moją największą motywacją do walki z chorobą.W lutym 2025 roku moje życie zmieniło się z dnia na dzień. Pewnej nocy dostałam ataku padaczki, a przeprowadzone badania wykazały guz mózgu – gwiaździaka II stopnia złośliwości. Pod koniec kwietnia tego samego roku przeszłam operację, podczas której guz został całkowicie usunięty. Po operacji przeszłam przez trudny okres rekonwalescencji, zmagając się z afazją i innymi powikłaniami. Z determinacją i wsparciem bliskich udało mi się wrócić do siebie. Wierzyłam, że najgorsze mam już za sobą. Niestety, podczas drugiej kontroli w październiku usłyszałam diagnozę, która znów przewróciła mój świat do góry nogami – wznowa. Kolejne badania zakwalifikowały mnie do następnej operacji, która jest zaplanowana na luty tego roku. Mimo kolejnych wyzwań nie poddaję się. Każdego dnia budzę się dla moich córeczek i walczę o każdy wspólny dzień z nimi. Wierzę, że uda mi się pokonać chorobę. Istnieje możliwość, że będę mogła uzyskać dostęp do nowoczesnego leku, który może spowolnić rozwój komórek rakowych, jednak wiąże się to z dodatkowymi kosztami, których niestety nie jestem w stanie pokryć samodzielnie.Zwracam się z pokorną prośbą o wsparcie finansowe na dalsze leczenie i terapie. Każda pomoc, nawet najmniejsza, przybliża mnie do szansy na zdrowie i życie z moimi dziećmi. Z całego serca dziękuję za każdą formę wsparcia.Justyna

52 425 zł z 50 000 zł
104%
Katarzyna Monika Sawicka, Łuków

Cel zbiórki został osiągnięty.

Cel zbiórki został osiągnięty. Dziękujemy za wpłaty. ******************************************************************** Witam wszystkich, mam na imię Kasia i mam 41 lat. Jestem kochającą żoną i matką dwóch cudownych córek, 16-letniej Natalki i 7-letniej Patrycji. Mimo wielu przeciwności losu, jakie towarzyszyły mi przez całe życie, nigdy się nie poddawałam i z uporem walczyłam o to, aby stworzyć mojej rodzinie dom pełen miłości, do którego drzwi zawsze stoją otworem. W ostatnim czasie pokonaliśmy z mężem wiele przeciwności i wreszcie nasze życie nabrało więcej kolorów. Niestety w październiku 2017 roku zdiagnozowano u mnie złośliwego guza mózgu - glejaka. Przeszłam operację w Klinice Neurochirurgii w Warszawie, podczas której guz został w całości usunięty. Po operacji jednak miałam problemy z wysławianiem się, pisaniem, a wykonywanie prostych czynności sprawiało mi trudności. Miesiąc po operacji, rezonans kontrolny przygotowujący do leczenia (radioterapii) wykazał ogromnego krwiaka, który wymagał natychmiastowej, kolejnej operacji. Druga operacja również przebiegła pomyślnie, a konsekwencje pierwszej operacji zostały zniwelowane. Zaczęłam lepiej mówić, pisać i poruszać się. Teraz czeka mnie długie leczenie, dzięki któremu mam szansę żyć. Radioterapia i chemioterapia są bardzo inwazyjnymi metodami leczenia, dlatego będę potrzebowała wsparcia - Waszego wsparcia!!! Jestem zdeterminowana i gotowa walczyć z chorobą. Ja i moja rodzina mamy ogromną nadzieję, że takie leczenie powstrzyma lub chociażby spowolni rozwój mojej choroby oraz zlikwiduje zagrożenie życia. Koszty dotychczasowego leczenia, wydatki na diagnostykę, dojazdy do placówek medycznych są bardzo wysokie, dlatego bardzo proszę ludzi dobrej woli o pomoc finansową. Za każdą wpłatę będę wdzięczna z całego serca. Jedynym moim marzeniem jest w tej chwili żyć jak najdłużej u boku męża i patrzeć jak dorastają nasze kochane córki. Będziemy bardzo wdzięczni za każdą okazaną pomoc. Każda złotówka ma bardzo wielkie znaczenie. Wygrajmy moją walkę z nowotworem wspólnie!

50 599 zł z 25 000 zł
202%
Ewelina Żychlińska, Warszawa

Wszystkim darczyńcom serdecznie dziękuję! Udało się osiągnąć cel!

Wszystkim darczyńcom serdecznie dziękuję! Udało się osiągnąć cel! Na chwilę obecną proszę o nieprzekazywanie darowizn. -------------------- Jeszcze w lutym zeszłego roku moim głównym zmartwieniem był rosnący kurs Euro w racie kredytu mieszkaniowego. Takie problemy ma większość z nas. Kombinujemy wtedy, jak sprawić, żeby zeszły na dalszy plan. Tymczasem ja pracuję nad tym, żeby rosnący kurs Euro znów zagrał główną rolę w moim życiu. Bo niestety, to cozajęło jego miejsce jest… czymś trochę poważniejszym. Zaczęło się od pieprzyka na plecach, który przez długi czas rósł i zmieniał kolor. Zdobyłam się na odwagę i poszłam do lekarza bo czułam, że jest to chyba coś poważniejszego niż tylko głupi pieprzyk. W marcu 2016 roku dostałam diagnozę – czerniak guzkowy skóry, złośliwy. Wtedy mój pieczołowicie ułożony stosik priorytetów, zadań i marzeń runął z hukiem, który był jednocześnie pierwszym wystrzałem w wojnie, która właśnie rozpoczęła się w moim ciele. Odsunęłam wszystkie inne sprawy na boczny tor i skupiłam się na walce. I wiecie co? Pierwszą bitwę wygrałam! Po kwietniowej operacji docięcia skóry na plecach oraz wycięcia węzła wartowniczego przyszedł wynik: jestem zdrowa! Czułam, że dostałam drugą szansę od życia. Byłam szczęśliwa. Po pół roku, w październiku przyszedł wynik tomografii komputerowej, który musiałam zrobić jako badanie do regularnej kontroli mojego stanu zdrowia. To co było napisane dosłownie zwaliło mnie z nóg – czerniak uderza ze zwielokrotnioną siłą, z przerzutami do płuc, liczne guzki podskórne, a ostatnio zaatakował oko. Żyć mi się odechciało, kiedy to usłyszałam, chociaż bardzo chcę żyć. Wracając do zmartwień... Mam to swoje wielkie zmartwienie. Nikt nie wie, jak długo będę walczyć i kto wygra. Najprawdopodobniej czeka mnie trudna i długa droga, wiele konsultacji, może leczenie za granicą. I tutaj pojawia się nowy problem: pieniądze. To, co najtrudniejsze w chorobie dla mnie to chyba właśnie proszenie o pomoc, o wsparcie finansowe, bo tym razem nie dam sobie rady sama. Jedyne, co mam w tej chwili to duże poczucie humoru i ludzi wokół, za których pomoc jestem niezmiernie wdzięczna. Pomoc Alivii jest dla mnie niewyobrażalnie ważna. Bez niej nie wiedziałabym nic. To z tego źródła wiem, że będę potrzebować pieniędzy na kosztowne konsultacje, leki, być może z zagranicy. Nadal jeszcze niewiele wiem. To co mogę teraz zrobić to dobrze przygotować się do walki o moje życie. Proszę Was o pomoc. Będę za nią wdzięczna z całego serca, bo bez Waszego wsparcia mogę nie dać rady przejść tej drogi. Za każdy rodzaj wsparcia z całego serca dziękuję.

50 241 zł z 50 000 zł
100%
Elwira Bujnowska-Puza, SUWAŁKI

Pomóż mi walczyć z rakiem, bo mam dla kogo żyć!

Mam na imię Elwira, mam 42 lat i dwójkę cudownych dzieci w wieku 12 i 2 lat. Niestety w grudniu 2019 roku mój świat został zburzony przez nieproszonego gościa, który jest bardzo agresywny i próbuje zrujnować mi życie. Nie pozwolę mu na to, bo mam dla kogo żyć! Mój rak jest nieoperacyjny i jest na tyle silnym wrogiem, że trzeba mi było podać bardzo mocną chemię. Włosy wypadły mi już po pierwszym cyklu. Przy podawaniu ostatnich mdlałam... W Dzień Kobiet jadę do szpitala, aby rozpocząć kolejny etap wojny - radioterapię. Zmagania z tak ciężkim przeciwnikiem kosztują mnie ogrom sił, ale także środków finansowych. Drogie leki, badania, konsultacje, dojazdy do szpitala - to wszystko kosztuje, a ja mam na wychowaniu dwójkę dzieci. Jeśli możecie, bardzo proszę o wsparcie. Każde, nawet najmniejsze, jest dla mnie na wagę złota! DZIĘKUJĘ.

50 110 zł z 20 000 zł
250%