Zbiórki

Dorota Dobosz, Kraków

Twoja niewielka pomoc może znaczyć dla mnie tak wiele

Dzień dobry, z tej strony Dorota. Wiosna ubiegłego roku była czasem, gdy moje życie stanęło pod znakiem zapytania - zachorowałam na raka piersi potrójnie ujemnego. Przetrwałam pełną chemioterapię oraz mastektomię z jednoczesną rekonstrukcją piersi z implantem. Odpowiedź na leczenie była patologicznie całkowita - to znaczy wyleczona! Niestety, jak się okazało, wszystko co dobre, szybko się kończy - pół roku później, mimo czujności, nastąpiła wznowa miejscowa. Ta wiadomość zupełnie mnie przybiła. Byłam załamana, a nad moją rodziną ponownie pojawiły się czarne chmury. By móc dalej dla nich żyć, potrzebuję prosić Państwa o pomoc. Chciałabym jeszcze kiedyś móc, bez choroby i bólu związanego z wyniszczającą chemią, spędzić z nimi czas bez zmartwień i strasznych myśli z tyłu głowy. Lek dałby na to dużą szansę, dlatego liczę, że rozważą Państwo wsparcie mojej zbiórki. Obecnie przyjmuję co tydzień chemioterapię, w planie jest 16 wlewów. W całej tej sytuacji, która jest dla mnie bardzo trudna, mam ogromną pomoc i wsparcie w osobach dwóch znakomitych onkolożek, które szukają możliwości najlepszej terapii, potem czeka mnie następna operacja i kontynuacja leczenia. Po konsultacji w Narodowym Instytucie Onkologii w Warszawie zadecydowano o immunoterapii lekiem, który znamiennie zwiększa szanse na radykalne wyleczenie choroby nowotworowej. Planowane jest też leczenie uzupełniające, które wpływa na odległe wyniki leczenia. Lek ten jest stosowany w Unii Europejskiej w kuracji raka piersi, ale w Polsce - nie jest refundowany. Niestety nie stać mnie na zakup tego leku samodzielnie, potrzebuję co najmniej 10 dawek. Jedna dawka kosztuje ponad 15 000 złotych, dlatego zwracam się do Ciebie z prośbą o wsparcie w zakupie. Lek ten należy włączyć do terapii, którą już rozpoczęłam, jak najszybciej. Kluczową rolę gra tu czas. Zawsze starałam się pomagać innym w miarę swoich możliwości, teraz sama jestem w potrzebie. Na obrazku widać naszą ukochaną kotkę, którą udało się wyleczyć z choroby serca. Ciekawe, czy i ja dostanę szansę na skuteczne leczenie? Dziękuję wszystkim ludziom dobrej woli za wsparcie! Dorota

13 188 zł z 160 000 zł
8%
Mariola Pawlaczyk, Poznań

Chcę żyć dla córki

Choruję na nieoperacyjnego raka piersi z przerzutami do śródpiersia, jestem po chemioterapii paliatywnej. Nie jestem zakwalifikowana do dalszego leczenia. Moja sytuacja życiowa jest bardzo trudna. By móc utrzymać siebie i nastoletnią córkę, pracuję na dwóch etatach: jako pielęgniarka - na oddziale chirurgicznym oraz jako pielęgniarka szkolna - pomimo ciężkiej choroby i zakazu lekarza onkologa. Aby móc godnie żyć i zapewnić córce podstawowe warunki do życia, wynajmuję mieszkanie, za które niestety muszę sporo płacić. Moja córka jest czternastoletnią dziewczynką z dysfunkcją, uczęszczającą do szkoły integracyjnej. Dzięki ogromnej pracy Marysia bardzo dobrze się uczy. Dodatkowo jestem po ciężkim rozwodzie. Zostałam z długami - komornik zabiera mi około 2.000 złotych pensji. Całe życie pomagam innym, ale tym razem prosiłabym o pomoc dla siebie na pokrycie kosztów wydatków związanych z moim leczeniem.

17 772 zł z 30 000 zł
59%
Alicja Żebrowska-Szreder, Gdańsk

Młoda mama kontra agresywny rak - pozwól mi wygrać życie!

Witajcie, Kochani! Mam na imię Alicja. Jestem 43-letnią mamą, samotnie wychowującą czwórkę wspaniałych dzieci, z których troje młodszych pozostaje pod moją codzienną opieką. To one dają mi siłę do walki o zdrowie, życie i możliwość pozostania przy nich jak najdłużej. 23 czerwca 2022 roku nasz świat runął. Zdiagnozowano u mnie obustronnego raka piersi. Nowotwór lewej piersi był już miejscowo zaawansowany i obejmował węzły chłonne. Badania wykazały raka HER2-dodatniego, wymagającego natychmiastowego i intensywnego leczenia. Pojawiły się strach, łzy i przerażenie, ale również ogromna determinacja. Nie mogłam się poddać - mam dla kogo żyć. Rozpoczęłam chemioterapię połączoną z leczeniem anty-HER2 trastuzumabem i pertuzumabem. Następnie, w styczniu 2023 roku, przeszłam obustronną mastektomię z jednoczesną rekonstrukcją, usunięciem węzłów chłonnych lewej pachy oraz węzłów wartowniczych po stronie prawej. W maju i czerwcu 2023 roku poddano mnie radioterapii, a następnie kontynuowałam leczenie trastuzumabem. We wrześniu 2024 roku przeszłam wymianę ekspanderów na implanty, a w marcu 2025 roku kolejną operację korygującą implant lewej piersi. Wydawało się, że najtrudniejszy etap mam już za sobą. Niestety w październiku 2025 roku badania potwierdziły miejscową wznowę nowotworu w lewej piersi. Tym razem rozpoznano naciekającego raka piersi o wysokim stopniu złośliwości - G3, HER2 3+, z bardzo wysokim wskaźnikiem proliferacji Ki-67 wynoszącym 70%. Oznaczało to, że komórki nowotworowe dzieliły się niezwykle szybko i ponownie musiałam rozpocząć natychmiastowe, bardzo obciążające leczenie. Od listopada 2025 do marca 2026 roku otrzymywałam chemioterapię składającą się z paklitakselu i karboplatyny oraz leczenie trastuzumabem. Terapia spowodowała poważne skutki uboczne: znaczne pogorszenie wyników krwi, krwawienia, konieczność podawania leków pobudzających pracę szpiku i przetaczania płytek, silne osłabienie, bóle nóg i stawów, zawroty głowy oraz uszkodzenie nerwów. 20 marca 2026 roku przeszłam amputację lewej piersi wraz z usunięciem implantu. Ze względu na stopień agresywności nowotworu wciąż otrzymuję chemioterapię uzupełniającą. Nie oznacza to jednak końca mojej walki. Nadal pozostaję pod ścisłą opieką onkologiczną i kontynuuję leczenie. Regularne badania, w tym kontrola pracy serca, są konieczne ze względu na działania niepożądane terapii anty-HER2. Zmagam się również z nasiloną polineuropatią po chemioterapii, potwierdzoną przez lekarza i wymagającą konsultacji neurologicznej. Drętwienie rąk, obrzęki, silne bóle kończyn, stawów i żeber oraz ograniczona sprawność utrudniają mi wykonywanie nawet zwykłych czynności. Potrzebuję dalszego leczenia, rehabilitacji, fizjoterapii, diagnostyki i pomocy w codziennym funkcjonowaniu. Mam orzeczony znaczny stopień niepełnosprawności. Mimo wcześniejszych prób powrotu do pracy obecny stan zdrowia nie pozwala mi na samodzielne utrzymanie rodziny. Dzieci wychowuję bez codziennego wsparcia ich ojca. Cały ciężar prowadzenia domu, organizowania leczenia, wizyt lekarskich, szkoły oraz zaspokajania bieżących potrzeb dzieci spoczywa przede wszystkim na mnie. Uzyskiwane świadczenia i wsparcie finansowe nie wystarczają na pokrycie wszystkich kosztów życia, mojego leczenia oraz terapii potrzebnych dzieciom. Zebrane środki chciałabym przeznaczyć przede wszystkim na: rehabilitację i fizjoterapię po operacjach oraz chemioterapii, leczenie nasilonej polineuropatii i przewlekłego bólu, konsultacje, badania i dojazdy do placówek medycznych, leki, specjalistyczne opatrunki i środki higieniczne, specjalistyczną bieliznę i zaopatrzenie po mastektomii. Proszenie o pomoc jest dla mnie niezwykle trudne i krępujące. Zawsze starałam się radzić sobie sama, jednak kolejna choroba, operacja i następstwa intensywnego leczenia odebrały mi możliwość samodzielnego udźwignięcia wszystkich wydatków. Każda, nawet najmniejsza wpłata, każde udostępnienie zbiórki i każde dobre słowo mają dla mnie ogromne znaczenie. Z całego serca dziękuję mojej rodzinie, Przyjaciołom oraz wszystkim Cichym Aniołom Stróżom za dobroć, obecność i nieustające wsparcie. Dziękuję każdej osobie, która pomoże mi odzyskać sprawność, kontynuować leczenie i jak najdłużej pozostać przy moich dzieciach. Wasza pomoc daje mi nie tylko realne wsparcie, ale również nadzieję i siłę do dalszej walki. Wasza Alicja 🍀

67 068 zł z 85 000 zł
78%
Kasia Marcinkiewicz, Sulęcin

Kasia zbiera na leczenie trójujemnego złośliwego raka piersi

Mam na imię Kasia, mam 51 lat, 2 wspaniałe córki, Sandrę i Patrycję oraz wspaniałego męża. Mieliśmy marzenia jak każdy... Przez wiele lat nasze życie było trudne, wreszcie wszystko się poukładało, myśleliśmy o emeryturze, może wnuki, może wreszcie jakaś podróż... Niestety rak miał inne plany na moje dalsze życie i życie moich najbliższych. We wrześniu na badaniu usg lekarz powiedział, że prawdopodobnie mam nowotwór złośliwy piersi. Moje życie się zatrzymało. Wyszłam z gabinetu, wsiadłam do auta. Moja pierwsza myśl w tym momencie: "Co z moimi córkami? Co z mężem? Rodziną? Przyjaciółmi? Co mam najpierw zrobić? Od czego zacząć? Do kogo zadzwonić? Jak powiedzieć moim bliskim?". Po wielu diagnostycznych badaniach, stresach, jak wyjdą wyniki, czy będą przerzuty - diagnoza: rak piersi potrójnie ujemny z Ki 90% stopniem dzielenia się komórek rakowych. Długo próbowałam sama coś znaleźć, dodatkowo oprócz chemioterapii i operacji. Czytałam, pisałam do wielu lekarzy, jeździłam na prywatne wizyty min. do prof. Murawy, prof. Byrskiego, dr. Niziołka. Niestety na tym etapie choroby trzeba było wdrożyć leczenie tradycyjne. Jestem w trakcie chemioterapii, przede mną jeszcze 11 chemii, potem operacja, znowu leczenie i być może radioterapia - lekarze jeszcze nie zdecydowali. Jest szansa na wdrożenie po operacji immunoterapii, która nie jest refundowana, a jej koszty są ogromne. Bez Państwa Pomocy nie mam szans na uzbieranie tak ogromnej kwoty. Jest to dla mnie ogromna szansa, przy tak złośliwym raku trójujemnym, który w moim przypadku daje bardzo szybko przerzuty, na odwleczenie ich w czasie. Leczenie jest długie, rak piersi potrójnie ujemny jest bardzo trudny do wyleczenia. Ma go ok. 15% pacjentek z wykrytym rakiem piersi. Daje bardzo duże prawdopodobieństwo nawrotów, dlatego każda Państwa pomoc, każda złotówka, czy to przekazana przez fundację czy też przez 1,5% podatku będzie dla mnie nieocenionym wsparciem w tej nierównej potyczce i pozwoli skupić mi się na walce z tym skorupiakiem. Mam nadzieję, że kiedyś będę miała szansę, aby wypowiedzieć te słowa, również za sprawą takich ludzi o wielkich sercach jak Państwo: WYGRAŁAM I BĘDĘ ŻYŁA. DZIĘKUJĘ!!! Kasia

37 594 zł z 280 000 zł
13%
Beata Kamińska, Warszawa

Pomoc w walce z rakiem inwazyjnym

Zdiagnozowano u mnie raka piersi prawej z przerzutami do węzłów. W dniu 27.09 miałam wykonaną biopsję piersi prawej, która potwierdziła raka inwazyjnego HER2, 3+ (niehormonozależny), stopień złośliwości G2 (w skali 1-3), o Ki67 >30% i wysokim wskaźniku podziałów komórkowych. Dlatego tak ważne jest kontynuowanie działań, jakie aktualnie podejmuję, żeby rak nie rozsiał się na inne organy. Czekam na dalsze informacje od lekarza w sprawie leczenia. Ze wstępnych informacji wiem, że czeka mnie najpierw chemioterapia, następnie operacja i późniejsze leczenie (które jeszcze nie zostało określone). Miałam nadzieję, że jeżeli to rak, to okaże się łagodniejszy i wystarczy operacja plus hormony, no ale jest inaczej. Dlatego potrzebuję wsparcia na dalsze wzmocnienie organizmu przy braniu chemii, badania oraz dodatkowe leki.

5 749 zł z 8 000 zł
71%
Krzysztof Wodka, Żabno

Na leczenie nowotworu złośliwego

Mam 57 lat i w lutym moje życie zmieniło się diametralnie. Jak grom z jasnego nieba spadła na mnie diagnoza - nowotwór złośliwy pęcherza moczowego C67.9. Na początku przeszedłem dwa zabiegi elektroresekcji guza pęcherza moczowego z marnym skutkiem, a wynik biopsji źle rokował. Obecnie kontynuuję leczenie w Instytucie Onkologii na Garncarskiej w Krakowie, na które składa się: chemioterapia indukcyjna w kilku cyklach, dolewki, badania i leki. Podczas TK kontrolnego okazało się, że jest jeszcze guz na jelicie grubym. W kwietniu wykonano prawostronną hemikolektomię okolicy zagięcia wątrobowego i zastosowano leczenie chemioterapią Xelox 8 cykli. W trakcie leczenia wykonywano badania kontrolne. Po 12 miesiącach nastąpiła wznowa choroby, gdyż w badaniach TK wystąpiły podejrzane zmiany w otrzewnej i śledzionie. W listopadzie 2025 rozpocząłem leczenie w Szpitalu Uniwersyteckim na ul. Jakubowskiego w Krakowie. W grudniu przeprowadzono cytoredukcję, a w lutym Hipec z usunięciem zmian z otrzewnej. Okres pooperacyjny był powikłany i wiązał się z gojeniem rany. Aktualnie zostaję pod opieką poradni onkologicznej na Kopernika w Krakowie, gdyż planowane jest dalsze leczenie systemowe schematem FOLFOX i bevacizumab. W czasie choroby nie mam możliwości podjęcia pracy i raczej nieprędko wrócę do życia zawodowego. Renta chorobowa nie pokrywa wszystkich moich potrzeb, tak ważnych w czasie choroby - leków, suplementów, środków do pielęgnacji i kosztów transportu do szpitala. Proszę o pomoc, bym mógł kontynuować leczenie i spać spokojnie. Każda złotówka jest dla mnie bardzo ważna. Dziękuję za każdą pomoc w tym trudnym czasie.

4 351 zł z 49 997 zł
8%
Edyta Polucha, Brzóza

Zbiórka dla Edyty

Witam, pierwszy raz korzystam ze zbiórki i nie wiem, od czego zacząć... Choroba nowotworowa ciągnie się za mną od 24. roku życia, a mam zaledwie 41 lat. Pierwszy raz zachorowałam jako 17-latka na nowotwór złośliwy układu chłonnego - nowotwór Hodgkina. Po leczeniu w szpitalu dziecięcym uzyskałam prawie 5 lat normalnego życia, które prowadzi każda nastolatka. Niestety los tak chciał, że w wieku prawie 22 lat choroba znów dała o sobie znać. Leczenie było długie i bardzo wyczerpujące, chemioterapia oraz radioterapia siały spustoszenie w moim organizmie, a także w psychice. Na zakończenie leczenia przeszłam przeszczep immunologiczny z własnych komórek macierzystych. Ten przeszczep okazał się strzałem w dziesiątkę. Kilkanaście lat w remisji, aż do roku 2021. Okazało się wtedy, że trzeci raz dotknęła mnie ta straszna choroba, tym razem rak piersi, który jest bardzo agresywny. Dziękuję z całego serca za pomoc i dobre słowo od każdego darczyńcy ❤️

10 107 zł z 50 000 zł
20%
Beata Równicka, Warszawa (Wilanów)

Zakup nierefundowanego leku na raka piersi

Mam na imię Beata i 26 września po otrzymaniu diagnozy złośliwego nowotworu piersi zmienił się mój świat. W moim przypadku jest to typ agresywny, potrójnie ujemny, co oznacza, że nowoczesne opcje leczenia stosowane w innych typach nie zadziałają. Zalecenia obejmują 20 tygodni chemioterapii, następnie operację i dalsze leczenie, w zależności od wyników chemio- lub radioterapią. Od bardzo niedawna na świecie, w tym w wielu zachodnich krajach UE (np. Niemcy, Belgia, Francja) zaczęto włączać do leczenia tego typu nowotworu także immunoterapię, która podawana razem z chemioterapią znacząco zwiększa szanse na wyleczenie i zmniejsza ryzyko nawrotu po zakończeniu kuracji. Ten nowy lek niestety w Polsce nie jest jeszcze refundowany dla chorych z nowotworem piersi (jest już objęty refundacją NFZ w czerniaku i raku płuc). Jestem osobą aktywną, uwielbiam sport, zwłaszcza siatkówkę i podróże. Ostatnie 3 lata poświęciłam na wychowywanie mojego synka Jurka, który jest całym moim życiem. Mam dopiero 43 lata i mnóstwo marzeń do spełnienia, a przede wszystkim chcę, aby mój synek miał mamę. Zebrane środki przeznaczę na zakup zaleconych mi przez lekarzy 16 dawek leku (podawanych przed i po operacji). Cena jednej dawki to 15,5 tysięcy złotych, czeka mnie zatem ogromny koszt. Lek muszę zacząć brać niezwłocznie, podaje się go bowiem równolegle z chemioterapią, którą już otrzymuję. Dzięki lekarzom, którym jestem ogromnie wdzięczna, bardzo szybko rozpoczęłam walkę z chorobą, już 1,5 tygodnia od wyników biopsji. Jestem już po pierwszej dawce chemioterapii. Bardzo dziękuję rodzinie i najbliższym osobom za to, że są i mnie wspierają. Jeśli zechcesz zasilić moją zbiórkę, będę Ci bardzo wdzięczna.

186 956 zł z 248 000 zł
75%
Joanna Piworowicz, Wisznia Mała

Na leczenie i rehabilitację dla Asi - walka z rakiem

Mam na imię Asia i mam 43 lata. Jestem żoną i mamą dwójki nastolatków. Dwa lata temu mój świat runął - usłyszałam diagnozę: nowotwór złośliwy, rak potrójnie ujemny piersi z przerzutami do węzłów chłonnych. Po chwili zwątpienia, złości i bezradności postanowiłam podjąć walkę i nie dać się RAKOWI. Przeszłam chemię czerwoną, białą (18 wlewów), operację mastektomii piersi prawej z usunięciem węzłów chłonnych i chemię uzupełniającą w tabletkach. Leczenie było bardzo agresywne, ale m.in. dzięki suplementacji, diecie i dobremu nastawieniu przyniosło skutki, byłam w remisji. W międzyczasie okazało się, że jestem nosicielką mutacji genetycznej BRCA2. Poddałam się profilaktycznej operacji usunięcia jajników z jajowodami oraz mastektomii piersi lewej. We wrześniu 2022 roku podczas badań kontrolnych okazało się, że choroba wróciła! Mam przerzut do kości, a konkretnie do kręgosłupa na wysokości Th6. Jest to mała zmiana i są duże szanse, aby chorobę uśpić! Muszę przejść radioterapię, operację kręgosłupa, a następnie chemię. Niestety w Polsce nie ma skutecznych leków refundowanych przez NFZ zatrzymujących chorobę (nawrót choroby). Jedynym ratunkiem dla mnie jest nierefundowane leczenie, które przynosi znakomite efekty w całej Europie, przybliżony koszt w Polsce to 300 tysięcy złotych. Ja i moja rodzina nie jesteśmy w stanie samodzielnie pokryć kosztów mojego leczenia. Wierzę jednak, że znajdą się ludzie z dobrym sercem i pomogą mi zebrać fundusze, aby uśpić chorobę i cieszyć się życiem! Dziękuję za Twoją pomoc.

98 950 zł z 300 000 zł
32%
Agnieszka Niska-Wójcik, Warszawa

Spot dla Agi

Cześć, nazywam się Agnieszka Niska-Wójcik i od blisko 30 lat działam w branży reklamowej. Teraz muszę zareklamować siebie, bo potrzebuję Waszej pomocy. Brief jest prosty – krótki deadline, zero budżetu i najgorszy klient świata. Znam go od stycznia 2022 – typ jest złośliwy i uparcie do mnie wraca. Nowotwór piersi potrójnie ujemny. Nie pozwala mi pracować, zajmować się domem i cieszyć z sukcesów moich dwóch dorastających synów. Żeby rozstać się z klientem raz na zawsze, muszę brać lek - to nierefundowana nowoczesna immunoterapia dla pacjentów, którzy nie odpowiedzieli na wcześniejsze leczenie, czyli dla mnie. Cena za dawkę to 15 625 zł, a ja potrzebuję ich 18. Muszę dość szybko zebrać 281 250 złotych. 281 250 zł to budżet jednego spotu reklamowego. I to nie pięknego i długiego, jak niektóre słynne reklamy, raczej krótkiego i z oszczędnościami na scenografii. Jednak w pojedynkę nie da się zrobić nawet takiego. Dlatego zwracam się do Was, przyjaciele, znajomi, znajomi znajomych, oraz wszyscy z którymi zetknęłam się na internalach, planach, przy postprodukcji i w codziennym życiu – nakręćcie ten spot ze mną. Bez Was mogę nie dać rady. Dziękuję,Aga

171 978 zł z 281 250 zł
61%
Justyna Łucka, Dąbrowa Górnicza

Pomóż mi wrócić do życia po raku piersi

Nazywam się Justyna. Jestem mamą i jeszcze niedawno moje życie toczyło się zwyczajnie - dom, codzienność, troska o najbliższych. Wszystko zmieniło się w chwili, gdy usłyszałam diagnozę: rak piersi. Za mną trudne leczenie, strach, niepewność o przyszłość i wiele chwil, które na zawsze zmieniły moje spojrzenie na życie. Dziś mogę powiedzieć, że najtrudniejsze już za mną, ale to wcale nie oznacza końca walki. Teraz każdego dnia staram się odzyskać sprawność i wrócić do normalnego życia. Chcę być silna, sprawna i obecna w życiu moich dzieci - tak jak kiedyś. Niestety skutki leczenia wciąż dają o sobie znać - pojawiają się obrzęki, ból i ograniczenia, które utrudniają mi codzienne funkcjonowanie. Jedną z metod, która daje mi realną nadzieję na poprawę, jest terapia oscylacji głębokiej. Pomaga zmniejszyć obrzęki limfatyczne, łagodzi ból i wspiera regenerację organizmu. Aby przynosiła efekty, powinna być stosowana regularnie. Sprzęt do tej terapii jest jednak bardzo drogi i przekracza moje możliwości finansowe. Dlatego z ogromną pokorą proszę o pomoc. Każda wpłata to dla mnie coś więcej niż pieniądze - to nadzieja, że znów będę mogła żyć bez bólu i ograniczeń. Jeśli możesz - pomóż. Jeśli nie - proszę, udostępnij tę zbiórkę dalej. Dziękuję z całego serca za każdą formę wsparcia.

12 021 zł z 33 000 zł
36%
Ivan Yurick, Miżhirja

Na leczenie

Błagam Państwa o pomoc dla dobrego oraz szczerego człowieka - mojego męża Iwana. Z Bożą pomocą przez całe życie działał na rzecz ludzi: budował domy i był troskliwym gospodarzem. W 2021 w jednej chwili z życia pełnego radości wpadliśmy w czarną otchłań. Nowoczesne leki i wysoki profesjonalizm lekarzy powstrzymały bezwzględną chorobę - nowotwór żołądka. Ale żeby żyć, mój mąż co 21 dni musi przyjmować kosztowne leki. Teraz przechodzi 8 kurs. Podczas leczenia możliwości rodziny, krewnych, przyjaciół oraz znajomych się wyczerpały, a z powodu wojny w Ukrainie nie ma możliwości zarabiania na leczenie. Bez kolejnego cyklu leczenia choroba postępuje i zagraża życiu. Każdy Państwa wkład jest dodatkowym dniem życia dla osoby, która wykazuje się walecznością i odwagą w walce z rakiem. Zasługuje na szacunek i wsparcie, bo żyje, zdając sobie sprawę, że umiera... To bolesne i przerażające, dlatego błagam Cię, podaruj kolejne dni życia mojemu najdroższemu mężowi... Z szacunkiem, wiarą w Boga i nadzieją na dobre serca i pomoc, Rodzina Благаю Вас про допомогу світлій і щирі люди - моєму чоловікові Івану. З Божою поміччю він все життя робив добри справи для людей: будував будинки, є дбайливам госміпродмо Але в мить радість нашого провалилася в чорну безодню: коли-2021 рік нам повідомляє одне життя. Сучасні припарати і висока професійність лікарів зупинили безжальну хворобу .Але щоб жити - моєму чоловікові кожні 21 день потрібно проводити дороговартісний курс хіміотерапії. Зараз вже 8 курс. За час лікування можливостей сімей, рідних, друзів, знайомих - вичерпалися із за нараду росії на Україні та розпочатої війни агресора росії на лікування заробити немає можливостей. Неотримавши вчасно нового курсу хіміотерапії захворювання прогресує і швидко настає смерть. Ось чому кожен Ваш внесок - це додатковий день життя для людини , яка за свою стійкість та мужність в боротьбі з раком заслуговує поваги та підтримки.Бо Він живе розуміючи , що помирає. Це боляче і страшно. Тому я благаю Вас розглянути на Наше горе, подаруйте дні життя моїй найдорожчій та найдорожчій. З повагою, вірою в Бога та надією на Ваше добре серце Вас дає допомогу сімі Юрик.

135 zł z 60 000 zł
0%