Proszę o pomoc w finansowaniu kosztów leczenia onkologicznego.

Arleta Hassine, Inowrocław,
numer zbiórki: 111313

slide1
slide1
slide1
slide1

Dziennik

2025.10.06

Właśnie wpłynęły na konto Fundacji środki z 1,5 % podatku na wsparcie mojego leczenia.

Jak co roku moje najśmielsze oczekiwania przekroczyły granice.

Bardzo dziękuję za to wsparcie - jest to ogromna pomoc w tym trudnym dla mnie okresie życia.

Ja nadal się trzymam dzięki Wam, Kochani. Pozdrawiam serdecznie i ściskam mocno!

2025.02.10

Kochani,

podobnie do ubiegłego roku kieruję do Was prośbę o przekazanie 1,5 % podatku jako wsparcie na moją walkę z nowotworem złośliwym. 

Wszystkim, którzy wspierają mnie finansowo czy duchowo z całego serca dziękuję. Jest to ogromna pomoc, bez której nie byłoby mnie tu i teraz. Pomagacie mi walczyć z chorobą i przedłużać życie o kolejne lata!

❤️❤️❤️

Zobacz więcej

Opis zbiórki

PL FR

Moja historia jest jakże typowa, podobna do wielu osób borykających się z rakiem. Wszystko można opisać w kilku słowach: szok, niedowierzanie, bunt, walka codzienna z bólem i konsekwencjami chemioterapii, naświetlań, lęk przed odebraniem kolejnych wyników badań i myśli praktycznie w każdej chwili dnia i nocy o tym, co będzie, przecież to tykająca bomba, czasami z opóźnionym zapłonem…

Ciężko mi jest prosić kogokolwiek o pomoc, bo nie potrafię i nigdy tego nie robię – taka jestem, ale tutaj to trochę łatwiejsze, bo wystarczy napisać, a sytuacja, w której się znalazłam, nie daje mi dużego wyboru.

 

Kiedy usłyszałam, że mogę być włączona do programu z RYBOCYKLIBEM popłakałam się ze szczęścia. Jakie rozczarowanie przyszło kilka tygodni później, kiedy dowiedziałam się, że jednak nie spełniam kryteriów i nie kwalifikuję się na refundowane leczenie. Mogę brać lek, ale w wersji pełnopłatnej – koszt leku bez refundacji to ponad 10 tysięcy złotych miesięcznie. Obecnie mogę kupować lek przez CO za około połowę tej kwoty miesięcznie, ale i tak nie stać mnie i mojej rodziny na to. A ile rodzin jest takich jak ja…?

 

Tu na Ziemi mamy tylko jedno życie. Zaczynamy je doceniać niestety często za późno, kiedy wydarzy się coś, czego cofnąć nie można, a dalsze życie stoi pod wielkim znakiem zapytania. Tak jest i w moim przypadku. Ponad dziesięć lat temu zdiagnozowano u mnie nowotwór złośliwy piersi. Mam na imię Arleta. Mam 55 lat. Pracuję jako planista produkcji. Od ponad 10 lat choruję na raka. To rak agresywny, wykazujący się dużą skłonnością do przerzutów.

Mój mąż i 19-letni syn cały czas wspierają mnie, ale teraz to już nie wystarcza. Potrzebuję też wsparcia finansowego. Mąż też dość poważnie choruje, a nie chcemy, aby nasz syn został sam.

 

Przez około 25 lat byłam pod stałą opieką onkologa z powodu wcześniej usuniętego włókniaka w jednej z piersi. Co roku kontrola u lekarza, co 2 lata USG, a także co jakiś czas mammografie, biopsje.

Na przełomie stycznia i lutego w 2016 roku pojawił się kolejny guz, tym razem w lewej piersi. Pojawił się nagle i to od razu nie taki mały. Dostałam skierowanie na USG. Zalecono biopsję cienkoigłową. Wyniki biopsji były prawidłowe. Lekarz zalecił „obserwację guza”. W kolejnym m-cu pierś zaczęła wyglądać inaczej, wiedziałam, że coś jest nie tak. Poszłam kolejny raz do lekarza i zalecono mi biopsję gruboigłową. Ta już nie dała dobrych wyników. Stwierdzono nowotwór złośliwy. Niestety po skierowaniu na TK wątroby stwierdzono w badaniu rozsiane guzy we wszystkich płatach, przypadek nieoperacyjny. W ciągu kilku dni dostałam od razu „chemię”. Guzy zaczęły się zmniejszać. Po ponad 5 miesiącach chemioterapii przyszedł czas na hormonoterapię. Kilka lat zażywałam hormony, które blokowały rozwój choroby. Niestety w 2020 roku pojawiły się kolejne przerzuty. Okazało się, że choroba postępuje i stwierdzono m.in. przerzuty do kości. Jestem już po zakończonym cyklu radioterapii.

 

Każda zła diagnoza to przygotowywanie się na nowo do śmierci. Z mojego już 7-letniego doświadczenia powiem Wam, że nie da się do tego przygotować. Znowu podjęłam walkę i nie zamierzam się poddawać.

Dalsze leczenie stało niestety pod znakiem zapytania. Najlepszym rozwiązaniem w obecnej sytuacji było włączenie do leczenia leku cytostatycznego. Niestety jest to lek refundowany wyłącznie w pierwszej linii leczenia, czyli do momentu, w którym pacjent po raz pierwszy otrzymuje chemioterapię w zaawansowanym stadium choroby. Ja nie kwalifikuję się do refundacji leczenia. Obecnie udaje mi się otrzymywać lek poprzez Centrum Onkologii w Bydgoszczy za tzw. „złotówkę”, ale nie wiem jak długo to potrwa, dlatego zbieram środki na dalsze leczenie tym lekiem, bo taki sposób finansowania może się w każdej chwili skończyć.

Dotychczasowe zastosowanie chemioterapii i radioterapii dokonało niestety spustoszeń w moim organizmie, stąd zbieram również środki na leczenie innych schorzeń, w tym też związanych ze wzrokiem czy uzębieniem, a także na koszty dojazdu do Centrum Onkologii, bo wizyt jest naprawdę wiele.

 

Bardzo proszę o wpłaty. Z góry serdecznie dziękuję wszystkim za wsparcie. Jestem osobą, która konsekwentnie dąży do celu. Nie poddaję się chorobie, staram się żyć na tyle normalnie, na ile mogę. Chcę dalej żyć i sama wspierać innych. Nigdy w życiu nie spodziewałam się, że kiedykolwiek będę w ten sposób prosić o pomoc. Pomóżcie.

Mon histoire est tellement typique, semblable à de nombreuses personnes aux prises avec le cancer. Tout peut être décrit en quelques mots: choc, incrédulité, rébellion, lutte quotidienne avec la douleur et les conséquences de la chimiothérapie, la radiothérapie, la peur de recevoir de nouveaux résultats de test et des pensées pratiquement à tout moment du jour et de la nuit sur ce qui sera, après tout, une bombe à retardement, parfois avec allumage retardé ...

C'est difficile pour moi de demander de l'aide à qui que ce soit, parce que je ne peux pas et je ne le fais jamais - je le suis, mais ici c'est un peu plus facile, parce que j'écris juste, et la situation dans laquelle je me suis retrouvé ne me laisse pas beaucoup de choix.

Quand j'ai entendu que je pouvais être inclus dans le programme avec RYBOCYKLIB, j'ai pleuré de bonheur. Quelle déception est venue quelques semaines plus tard quand j'ai découvert que je ne répondais pas aux critères et que je n'avais pas droit à un traitement remboursé. Je peux prendre le médicament, mais dans la version entièrement payée - le coût est de près de 10 000 PLN par mois. Moi et ma famille ne pouvons pas nous le permettre. Et combien de familles sont comme moi ...?

Nous n'avons qu'une seule vie ici sur Terre. Nous commençons à les apprécier, malheureusement, souvent trop tard, quand quelque chose arrive qui ne peut pas être défait et que la vie future est en grand doute. C'est aussi dans mon cas. Il y a quatre ans, on m'a diagnostiqué un cancer du sein malin. Je m'appelle Arleta. J'ai 52 ans. Je travaille comme planificatrice de production. Je souffre de "cancer" depuis 7 ans. C'est un cancer agressif à forte tendance métastatique.

Mon mari et mon fils de 16 ans me soutiennent tout le temps, mais maintenant ce n'est plus suffisant. J'ai également besoin d'un soutien financier. Mon mari est également très gravement malade et nous ne voulons pas que notre fils soit seul.

Pendant environ 25 ans, j'étais sous les soins constants d'un oncologue à cause de la fibrose enlevée dans l'un des seins. Chaque année, un examen médical, une échographie tous les 2 ans, ainsi que des mammographies et des biopsies périodiques.

Au tournant de janvier et février 2016, une autre tumeur est apparue, cette fois dans le sein gauche. Il est apparu soudainement et ce n'était pas si petit à la fois. J'ai reçu une référence d'échographie. Une biopsie à l'aiguille fine a été recommandée. Les résultats de la biopsie étaient normaux. Le médecin a recommandé "d'observer la tumeur". Le mois suivant, ma poitrine a commencé à avoir l'air différente, je savais que quelque chose n'allait pas. Je suis allé chez le médecin et cette fois, une biopsie à l'aiguille grossière a été recommandée. Celui-ci n'a pas donné de bons résultats. Une tumeur maligne a été trouvée. Malheureusement, après référence au scanner hépatique, des tumeurs éparses ont été trouvées dans tous les lobes, c'est-à-dire un cas inopérable. En quelques jours, j'ai tout de suite eu la «chimie». Les tumeurs ont commencé à rétrécir. Après plus de 6 mois de chimiothérapie, le temps est venu pour l'hormonothérapie. Je prends des hormones qui bloquent le développement de la maladie depuis plus de 7 ans. Malheureusement, des métastases sont apparues depuis plusieurs mois. Il s’est avéré que la maladie progressait et il a été constaté qu’elle métastases osseuses. Je suis juste après le cycle de radiothérapie.

Chaque mauvais diagnostic se prépare à nouveau à la mort. De mes 7 années d'expérience je vous dirai que vous ne pouvez pas vous y préparer. J'ai repris le combat et je ne vais pas abandonner.

Un traitement ultérieur est malheureusement un point d'interrogation. La meilleure solution dans la situation actuelle serait d'inclure un médicament appelé Rybocyklib dans votre traitement.

Malheureusement, il s'agit d'un médicament remboursé uniquement dans la première ligne de traitement, c'est-à-dire jusqu'à ce que le patient reçoive une chimiothérapie pour la première fois au stade avancé de la maladie. Je n'ai pas droit au remboursement, je cherche donc de l'aide parmi vous.

Je sais que même le plus petit montant peut contribuer à l'inhibition de ma maladie, alors je demande un paiement. Merci d'avance pour tout votre soutien. Je suis une personne qui poursuit constamment son objectif. Je ne cède pas à la maladie, j'essaie de vivre aussi normalement que possible.

Je veux vivre et subvenir à mes besoins. Je ne m'attendais jamais à demander de l'aide de cette façon. Je le fais pour mon fils. Je ne veux pas le quitter. Aidez-moi.

Les dons à mon traitement peuvent être effectués via des paiements en ligne, des cartes de paiement, PayPal ou des virements bancaires traditionnels. Pour effectuer un dépôt, cliquez sur le bouton "Aide" dans le rectangle bleu.

Słowa wsparcia

donor2
Darczyńca Anonimowy
2 lata temu
❤️✌️🤞 202
donor2
Właściciel zbiórki
❤️

donor2
Jarosław Najdowski
3 lata temu
Arleta, życzę Ci wytrwałości w tej trudnej drodze! 241
donor2
Właściciel zbiórki
Bardzo Ci dziękuję za te słowa i finansowe wsparcie !!! Cieszę, się, że pamiętacie o mnie :))

donor2
Eugeniusz Cabański
3 lata temu
Arleta - uściski :) 254
donor2
Właściciel zbiórki
Po stokroć DZIĘKI :)) Jakie to mile, że pamiętacie. Trzymam się też dzięki Wam !!!

donor2
Darczyńca Anonimowy
4 lata temu
Będzie dobrze! 244

Zobacz więcej

Darczyńcy

donor2
Paulina Hodyl
5 miesięcy temu
100,00 zł

donor2
Darczyńca Anonimowy
9 miesięcy temu
256,90 zł

donor2
Darczyńca Anonimowy
9 miesięcy temu
122,10 zł

donor2
Darczyńca Anonimowy
9 miesięcy temu
1 795,50 zł

Zobacz więcej

Wypłaty

Do dyspozycji podopiecznego pozostało:   6 174.12 zł
2026.07.13
Wypłata: 713,54 zł, kategoria wydatków: środki farmakologiczne,transport - paliwo,badania diagnostyczne
2026.06.12
Wypłata: 351,23 zł, kategoria wydatków: transport - paliwo,środki farmakologiczne
2026.06.08
Wypłata: 2 500,00 zł, kategoria wydatków: inne
Zobacz więcej

Podzbiórka

Podzbiórkę możesz założyć przy każdym celu, który jeszcze nie osiągnął 100%, a środki zgromadzone podczas jej trwania zostaną dodane do zbiórki głównej.