Proszę o wsparcie w walce z chorobą.

Anna Lankau-Pogorzelska, Warszawa,
numer zbiórki: 111332

slide1

Dziennik

2026.03.11

Rok zaczął się dla mnie bardzo ciężko. Krwotoki z nosa, złe wyniki morfologii i biochemii. Pod koniec stycznia, zamiast polecieć z rodziną na ferie, trafiłam do szpitala na przetaczanie krwi i płytek. Spędziłam ponad tydzień na oddziale internistycznym.

Okazało się, że Enhertu działało wybiórczo. Mimo ogromnej nadziei, że to w końcu TEN lek, musiał zostać odstawiony. Zamiast niego włączono Trodelvy. Pierwszą dawkę dostałam tydzień po wyjściu ze szpitala, w czwartek. W poniedziałek wyniki morfologii były już na tyle złe, a do tego doszła grypa typu A, że lekarze zdecydowali o moim ponownym przyjęciu do szpitala.

Tym razem zostałam tam kolejne półtora tygodnia. Do całej gamy dramatycznych wyników i grypy dołączyła jeszcze sepsa. Trudno się temu dziwić - praktycznie nie mam białych krwinek, które mogłyby bronić mnie przed wirusami i bakteriami.

To bardzo dziwny i trudny czas. Psychicznie też jest ciężko. Coraz częściej towarzyszy mi lęk, że za każdym razem, gdy będę brać chemię, skończy się to pobytem w szpitalu

2026.01.11

Dawno nie pisałam. Ostatnie dwa wlewy enhertu były cieżkie. Niby wiem, że działa, że żre raka jak się patrzy, ale... No właśnie. Często jednak pozornie dobre wiadomości okazują się nie do końca dobre. W ostatni czwartek nie dostałam ósmego wlewu, bo, nie ukrywajmy, leczenie jest ciężkie i wyczerpujące. Morfologia i biochemia padły na przysłowiowy pysk. Ostatnio miałam takie słabe parametry po złamaniu nogi. Do moich dwunastu tabletek dziennie doszło kolejnych 9 (w tym dwa rodzaje na wątrobę) i kapsułki z żelazem. Święta były trudne, pełne mdłości, braku energii i apetytu. Niestety takie sytuacje marnie mi służą, bo zaczynam rozumieć, co miała na myśli jedna z moich onkolożek, mówiąc, że jej pacjentka na tym leczeniu błagała ją ostatnio o zaprzestanie leczenia. Od prawie dwóch miesięcy walczę z krwotokami z nosa, nagle okazuje się, że zaczynam mieć problem z widzeniem - a to już wyzwanie. Zawroty głowy też mnie odwiedzają.

Dni, w których daję rade popracować, zrobić obiad, czy poćwiczyć a czasem nawet spotkać się ze znajomymi nazywam pieszczotliwie "oknem pogodowym". Oby zdarzały się dłuższe i intensywniejsze. Tak, jest ciężko. Czy walczę? Nie walczę. Mówię wszystkim, że jestem pod okupacją. Czy się wyswobodzę, wybiję na niepodległość? Nie mam zielonego pojęcia, ale robię co do mnie należy. Trzymajcie kciuki. 

Zobacz więcej

Opis zbiórki

PL

Nazywam się Anka, mam 48 lat i od końca maja 2020 r. jestem pacjentką Narodowego Centrum Onkologii. Po 15 latach życia z niezłośliwą zmianą w piersi, badaną i obserwowaną co roku, usłyszałam diagnozę: rak piersi o wysokim stopniu złośliwości

Po 4 latach od rozpoczęcia leczenia rak przypomniał o sobie, zagnieżdżając się tym razem w kościach. Właśnie dostałam potwierdzenie, że muszę wrócić ponownie na drogę leczenia i wiem, że nie będzie to łatwe, na pewno trudniejsze niż za pierwszym razem. Mam jeszcze pokłady siły na kolejną bitwę, ale i dużo lęku w sobie, że przegram, że nie dam rady. 

Jestem mamą dwójki cudownych dzieciaków: 10-letniej Ewy i 14-letniego Janka, który właśnie kończy szkołę podstawową. Zawodowo od ponad 14 lat jestem związana z marketingiem handlowym. Kiedyś zawsze w ruchu, w podróżach, podczas których pokazuję dzieciom, jak piękny i ciekawy jest otaczający nas świat. Tymczasem czas od maja 2020 okazuje się dla mnie mało łaskawy i daje mi porządnie popalić, zmuszając mnie do rewizji życiowych planów. 

Moja choroba to IV stadium, tzw. uogólniona. Czasem o niej zapominam, staram się funkcjonować tak jak dawniej, mając świadomość, że ponowne nadejście tych trudnych chwil jest nieuchronne. Dzięki przyjaciołom, rodzinie, licznej grupie najlepszych sąsiadów na świecie i współpracownikom wiem, że nie zabraknie mi wsparcia, ludzkiej życzliwości i pomocy. Jestem typem wojowniczki, która zawsze stawia czoła trudnościom. Zawsze staram się radzić z problemami sama, przyjmując, że na tym świecie jest mnóstwo ludzi potrzebujących bardziej niż ja. 

Moim nowym celem ponownie staje się pokonanie raka, dla siebie, dla rodziny, dla przyszłości. Chciałabym przejechać z córką 50 km na rowerach - tak jak obiecała, nauczyła się jeździć na rowerze. Chciałabym kiedyś wydać komiks mojego syna i może własne opowiadania. Chciałabym móc podróżować jak dawniej i poznawać ludzi. To plany na potem.

Obecnie najważniejszym zadaniem dla mnie jest dążenie do remisji nowotworu i utrzymanie go w tym stanie tak długo, jak to możliwe. Na razie wraz z onkologami szukamy odpowiedniej terapii. Nie wiem jeszcze, z czym znowu będę musiała się zmierzyć, ale mam nadzieję, że choć pewnie nie wygram, to będę w stanie utrzymywać przewagę nad chorobą. Proszę o wsparcie w pokryciu kosztów leków, konsultacji, badań lekarskich oraz rehabilitacji.

Słowa wsparcia

donor2
Piotr Chromiec
miesiąc temu
Niech Ci i Wam Bóg błogosławi 44

donor2
Aleksandra Dmowska
11 miesięcy temu
Kciuki wciąż zaciśnięte! Zdrowiej Ania! 146

donor2
Beata
11 miesięcy temu
Wiary i wytrwałości. 159

donor2
Darczyńca Anonimowy
rok temu
Urodzinowo! 150

Zobacz więcej

Darczyńcy

donor2
Katarzyna Sobczak
5 dni temu
50,00 zł

donor2
Darczyńca Anonimowy
10 dni temu
200,00 zł

donor2
Piotr Chromiec
miesiąc temu
500,00 zł
Niech Ci i Wam Bóg błogosławi 44

donor2
Anna ŻK
miesiąc temu
200,00 zł

Zobacz więcej

Wypłaty

Do dyspozycji podopiecznego pozostało:   19 720.16 zł
2026.02.09
Wypłata: 605,01 zł, kategoria wydatków: środki farmakologiczne,badania diagnostyczne
2026.01.23
Wypłata: 1 013,53 zł, kategoria wydatków: badania diagnostyczne,środki farmakologiczne,rehabilitacja
2026.01.11
Wypłata: 4 090,17 zł, kategoria wydatków: inne,środki farmakologiczne
Zobacz więcej

Podzbiórka

Podzbiórkę możesz założyć przy każdym celu, który jeszcze nie osiągnął 100%, a środki zgromadzone podczas jej trwania zostaną dodane do zbiórki głównej.