Zbiórki

Olena Tkachenko, WROCŁAW

Walczę z rakiem piersi – proszę o wsparcie

Moja historia Mam na imię Olena. Jestem mamą dwójki wspaniałych dzieci w wieku 15 i 13 lat. Od 2022 roku samotnie wychowuję je we Wrocławiu. Mój mąż pozostał w Ukrainie, nie mieszkamy razem i obecnie trwa postępowanie rozwodowe. Jeszcze niedawno prowadziłam zwyczajne życie – pracowałam, opiekowałam się dziećmi i starałam się zapewnić im spokojny dom. Wszystko zmieniło się, gdy usłyszałam diagnozę: rak piersi. Obecnie przechodzę leczenie onkologiczne. Mam już za sobą trzy cykle chemioterapii. Leczenie jest bardzo wyczerpujące, ale każdego dnia walczę o zdrowie i o to, by być z moimi dziećmi jak najdłużej. Pomimo choroby staram się zachować siłę i nie poddawać się. Pracuję, jednak z powodu leczenia przebywam na zwolnieniu lekarskim. Otrzymywane świadczenie nie wystarcza na pokrycie wszystkich wydatków. Wynajmuję mieszkanie, utrzymuję rodzinę i niedawno dowiedziałam się również o zadłużeniu za wodę. Każdy miesiąc jest dla nas ogromnym wyzwaniem. Najtrudniejsze są chwile, kiedy oprócz walki z chorobą muszę martwić się o codzienne życie i przyszłość moich dzieci. Chciałabym móc skupić się na leczeniu i odzyskaniu zdrowia, zamiast każdego dnia zastanawiać się, czy wystarczy nam środków na podstawowe potrzeby. Dlatego zwracam się z ogromną prośbą o wsparcie na pokrycie bieżących kosztów związanych z leczeniem i jego skutkami. Każda wpłata, każda udostępniona informacja i każde dobre słowo są dla mnie ogromną pomocą i dają mi nadzieję. Dziękuję z całego serca wszystkim, którzy zdecydują się wesprzeć mnie w tej trudnej walce. Dzięki Państwa pomocy będę mogła skupić się na leczeniu i zrobić wszystko, aby wrócić do zdrowia dla moich dzieci.

10 zł z 20 000 zł
0%
Katarzyna Kowalska, Kraków

Kasia umiera, pozwól jej żyć!

Choroba przyszła zupełnie znienacka. Kasia nagle, w jednej chwili dostała silnego ataku epilepsji. Wezwane pogotowie natychmiast zabrało ją do szpitala. A przecież nic wcześniej nie wskazywało, że coś się dzieje z jej mózgiem… Do tej pory sądziliśmy, że największą tragedią był ten dzień, gdy Kasia miała wypadek, w wyniku którego doszło do uszkodzenia kręgosłupa. Przeszła trzy operacje, miała w ciele metalowe części do stabilizacji kości. To jednak okazało się niczym w obliczu takiej diagnozy. Na całą naszą rodzinę spadła okrutna wiadomość. U Kasi wykryto nowotwór mózgu – glejaka. Teraz Kasia jest już po operacji! Guz został usunięty, a za nami pierwszy, bardzo trudny etap walki. To ogromna ulga, ale niestety to jeszcze nie koniec. Glejak wielkości pomarańczy został usunięty, lecz niebezpieczeństwo utraty całkowitej sprawności tkwi w glejaku, który pozostał w mózgu w postaci rozlanej plamy przy ośrodku mowy i ruchu. Do tego poprzednie operacje kręgosłupa zakończyły się wszczepieniem protezy, która niestety nie usunęła bólu towarzyszącego jej na co dzień ani nie pozwala na dłuższe przebywanie w jednej pozycji. Pilnie potrzebna jest ogromna suma na wdrożenie leku, który przy tej mutacji, jaka została wykryta w badaniu histopatologicznym, blokuje enzymy napędzające ponowny wzrost guza i może o połowę zmniejszyć progresję choroby. Liczy się każda złotówka, proszę, nie przechodź obojętnie!

2 965 zł z 6 000 000 zł
0%
Paweł Słupiński, Zgierz

Z ogromnym smutkiem zawiadamiamy, że Paweł odszedł…

Z ogromnym smutkiem zawiadamiamy, że Paweł odszedł… Składamy szczere wyrazy współczucia jego rodzinie i bliskim. Zarząd Fundacji Alivia. Zbiórka Pawła została zamknięta. Prosimy nie przekazywać darowizn na ten cel. ………………………………………………………..***……………………………………………….. Nie proszę o cud. Proszę o szansę na leczenie. Mam na imię Paweł. Walczę z agresywnym rakiem przełyku. Jeszcze niedawno miałem plany i marzenia jak każdy. Dziś moim największym marzeniem jest wygrać z chorobą i odzyskać zdrowie. W ciągu zaledwie trzech miesięcy schudłem 18 kilogramów. Nowotwór sprawił, że nawet jedzenie stało się ogromnym wyzwaniem. Mogę przyjmować głównie posiłki płynne i papkowate. Aby zatrzymać wyniszczanie organizmu, muszę stosować specjalistyczne, wysokobiałkowe i wysokoenergetyczne żywienie medyczne. To nie jest wybór – to konieczność, która daje mi siłę do dalszej walki. Każdy kolejny etap leczenia wymaga specjalistycznej diagnostyki. Już same rozszerzone badania laboratoryjne i diagnostyczne to bardzo duży wydatek, a nie wszystkie są refundowane. Bez nich lekarze nie mogą w pełni ocenić przebiegu choroby ani dobrać najlepszego leczenia. Choroba odbiera mi również siłę i masę mięśniową. Dlatego potrzebuję rehabilitacji, fizjoterapii i terapii wspomagających, które pomagają utrzymać sprawność oraz przygotować organizm do kolejnych etapów leczenia. Środki z tej zbiórki zostaną przeznaczone na specjalistyczne badania, leczenie, leki, żywienie medyczne, rehabilitację, fizjoterapię, dojazdy do ośrodków onkologicznych oraz wszystkie niezbędne wydatki związane z walką o zdrowie. Nigdy nie przypuszczałem, że będę musiał prosić o pomoc. Dziś wiem, że sam nie dam rady. Każda wpłata i każde udostępnienie przybliżają mnie do kolejnego badania, kolejnego etapu leczenia i kolejnej szansy. Nie proszę o litość. Proszę o możliwość walki. O szansę, by wykorzystać każdą dostępną metodę leczenia i nie poddać się, dopóki jest nadzieja. Z całego serca dziękuję za każdą złotówkę, każde udostępnienie i każde dobre słowo. Dzięki Wam wiem, że w tej walce nie jestem sam.

555 zł z 30 000 zł
1%
Magda Rogalska, Warszawa

Pomóż mi wygrać walkę z rakiem piersi

To nie jest historia o poddaniu się. To historia o walce. Jeszcze niedawno myślałam o przyszłości. O tym, co chcę osiągnąć, jak ułożyć sobie życie i krok po kroku realizować swoje plany. Nie przypuszczałam, że zamiast planować kolejne miesiące, będę przygotowywać się do operacji i uczyć się żyć z diagnozą raka piersi. Nigdy nie uważałam się za osobę, która łatwo się poddaje. Dlatego, zamiast pytać „dlaczego ja?”, staram się każdego dnia szukać rozwiązań i iść naprzód. Choroba wiele zmieniła, ale nie odebrała mi nadziei ani wiary, że jeszcze wrócę do normalnego życia. Przede mną operacja, leczenie i rehabilitacja. Wiem, że ta droga będzie wymagała ode mnie dużo siły, cierpliwości i czasu. Chcę przejść ją najlepiej, jak potrafię. Jednocześnie leczenie wiąże się z kosztami, których nie da się uniknąć - lekami, rehabilitacją, dojazdami do szpitala, wyrobami medycznymi i wieloma wydatkami, o których wcześniej nawet nie myślałam. Dlatego zdecydowałam się poprosić o pomoc. Nie dlatego, że zabrakło mi siły. Wręcz przeciwnie, chcę całą swoją energię przeznaczyć na walkę o zdrowie. Wierzę, że za jakiś czas będę mogła zamknąć ten rozdział i wrócić do życia, które zostało nagle zatrzymane. Jeżeli zechcesz być częścią tej drogi, będę Ci ogromnie wdzięczna. Dziękuję za każdą wpłatę, każde udostępnienie i każde dobre słowo.

15 891 zł z 30 000 zł
52%
Danuta Woronowicz, Piątnica Poduchowna

Mam wskazanie do terapii nowym lekiem, ale NFZ o mnie zapomniał

Mam na imię Danusia. Wysłano mnie na wcześniejszą emeryturę. Dwa tygodnie później dowiedziałam się, że mam raka jajnika. Przez 37 lat byłam pielęgniarką i na emeryturze chciałam kontynuować swoją pracę. Mimo regularnych badań nie wykryto u mnie żadnych zmian. Przeszłam przez wszystkie schematy leczenia, które są dostępne. Pojawił się nowy lek, a ja mam kliniczne uzasadnienie na jego stosowanie. Niestety NFZ zdecydował, że po 3 wznowach lek mi nie przysługuje. Walczę z rakiem od 15 lat. Lekarze dawali nie więcej niż rok. Miałam kilka operacji, kilka chemioterapii, kilka radioterapii. Są leki, które wydłużają życie. Warto walczyć i żyć! Nie chodzi mi o kolejne miesiące, ale o lata. Niestety kolejne lata życia mają swoją cenę. Być może mój przypadek udowodni naszemu Ministerstwu Zdrowia, że życie jest bezcenne.

60 zł z 180 000 zł
0%
Mariusz Szymczak, Perzów

Leczenie i rehabilitacja Mariusza

Jeszcze niedawno nasza rodzina prowadziła zwyczajne życie, a dziś cała nasza codzienność podporządkowana jest walce o zdrowie i sprawność mojego taty. Mariusz był aktywnym, pełnym planów człowiekiem. Z zaangażowanego w życie lokalnej społeczności i parafii człowieka, ojca i głowy rodziny w ciągu kilku dni Mariusz został pacjentem onkologicznym. Dziś każdego dnia toczy najtrudniejszą walkę – walkę z nowotworem glejowym mózgu. Choroba rozpoczęła długą drogę pełną badań, konsultacji oraz trudnych decyzji. Każdy kolejny etap to nowe wyzwania i ogromny stres, ale nie tracimy nadziei. Przed Mariuszem ciężkie leczenie. Nie wiemy, co przyniosą kolejne tygodnie i miesiące, ale wiemy jedno – chcemy wykorzystać każdą możliwą szansę, by pomóc Mariuszowi. Nie zamierzamy się poddawać. Niestety walka z chorobą wiąże się z bardzo dużymi kosztami, których sami w całości nie jesteśmy w stanie pokryć, dlatego zwracamy się z ogromną prośbą o pomoc. Zebrane środki zostaną przeznaczone przede wszystkim na: - wizyty u specjalistów i konsultacje medyczne oraz dojazdy, - rehabilitacje, - leki oraz środki medyczne, - dojazdy do ośrodków leczenia, - sprzęt rehabilitacyjny i pomocniczy, - wszelkie wydatki związane z leczeniem i opieką nad tatą. Każda wpłata, nawet najmniejsza, daje nam możliwość dalszej walki i ogromną nadzieję. Będziemy również ogromnie wdzięczni za udostępnienie naszej zbiórki. Weronika, córka Mariusza

100 zł z 100 000 zł
0%
Andrzej Stępień, Polanów

Zbiórka na leczenie onkologiczne Andrzeja

Witam, jestem po trzech etapach leczenia raka jasnokomórkowego nerki, które były refundowane. Kolejny, obecny etap niestety nie jest refundowany. Tylko dzięki onkozbiórce mogę pokryć koszty branego obecnie leku i pokrywać inne koszty powiązane z leczeniem. W wyniku leczenia onkologicznego od półtora roku zmagam się z trudno gojącą się ranę na nodze. Zebrane środki chcę przeznaczyć na zakup leku onkologicznego, preparatów wspierających oraz leczenie rany na nodze. Wsparcie potrzebne jest także w opłaceniu wydatków przeznaczanych na dojazdy do Centrum Onkologii w Bydgoszczy i Centrum Leczenia Ran w Koszalinie.

18 521 zł z 30 500 zł
60%
Tomasz Wołoszyn, Serock

Glioblastoma! Pomóż mi uratować marzenia!

Kochani, Glioblastoma, czyli glejak wielopostaciowy IV stopnia złośliwości to diagnoza, która w każdym przypadku wywraca życie ludzi chorujących oraz ich rodzin do góry nogami. Ja jednak postanowiłem być najtwardszy, jak tylko potrafię i mocno walczyć o przetrwanie ciężkiej choroby, bo taką mam naturę, bo tego również nauczyło mnie życie, nie zawsze usłane różami. Zawsze o wszystko musiałem walczyć samodzielnie, często biorąc na swoje barki przeciwności losu. Niestety przychodzi czasem taki moment w życiu, że trzeba po prostu prosić o pomoc... Przez blisko 30 lat byłem strażakiem Państwowej Straży Pożarnej, więc cały okres mojej służby był ściśle związany z pomaganiem innym ludziom. Taką ścieżkę życiową po prostu wybrałem z pasji i zamiłowania do charakteru służby. Po odejściu na emeryturę postanowiłem jednak "nie zawieszać rękawic na kołku" tylko przekazywać swoją wiedzę i doświadczenie młodym pokoleniom. W taki sposób zostałem nauczycielem w liceum, gdzie realizowana jest między innymi edukacja dla klas mundurowych, w tym o profilu pożarniczym. W realizacji mojej dotychczasowej pracy zawodowej zarówno strażaka, jak i nauczyciela zawsze miałem ogromne wsparcie mojej kochanej rodziny - żony i syna, którzy dziś w obliczu mojej choroby jeszcze bardziej otaczają mnie troską i uczuciem. Chcę i muszę dla nich żyć, chcę dalej wprowadzać w dorosłe życie mojego niespełna 17-letniego syna, chcę dalej być silnym ramieniem i oparciem dla mojej żony, która zawsze była i jest przy mnie, a na wczesnym etapie mojej choroby uratowała mi życie, sama oczekując na poważną operację. Jako rodzina nie mamy wielkich wymagań - chcemy tylko wspólnie spokojnie i zdrowo funkcjonować i realizować wspólną pasję, którą są podróże. Osobiście bardzo chciałbym wrócić także do drugiej swojej pasji, którą jest granie muzyki. Na przeszkodzie stanęła nam moja choroba. Obecnie jestem po ciężkiej operacji usunięcia guza z mózgu, a za chwilę zaczynam dalsze, wyczerpujące leczenie onkologiczne. To początek drogi i wiem, że aby przeżyć muszę szukać dalszej specjalistycznej pomocy, także niestety nierefundowanej. Specjalistyczna dieta, szukanie pomocy w innowacyjnych metodach leczenia glejaka, takich jak terapia Optune (TTFields) czy terapia Nanotherm to ogromne koszty, których nie jesteśmy w stanie samodzielnie sfinansować. Każda złotówka od Was w tej sytuacji jest dla nas nie na wagę złota, ale na wagę życia. Bo prawdziwym złotem jest zdolność do pomagania innym.

67 960 zł z 360 000 zł
18%
Longina Lewicka, Radoszyce

Zbiórka dla ukochanej mamy i żony

Pomóżcie nam uratować Mamę. Walczy z glejakiem IV stopnia. Jeszcze rok temu nasze życie było zwyczajne. Dziś każdy dzień jest walką o zdrowie i życie naszej Mamy i Żony. Po Świętach Wielkanocnych 2025 roku wydarzyło się coś, czego nie spodziewał się nikt z nas. Mama nagle zemdlała i dostała ataku padaczki. Trafiła do szpitala, gdzie wykonano tomografię komputerową oraz rezonans magnetyczny. Diagnoza spadła na nas jak wyrok – guz mózgu, glejak IV stopnia, jeden z najbardziej agresywnych nowotworów. Usłyszeliśmy, że konieczna jest natychmiastowa operacja. 12 maja 2025 roku Mama przeszła skomplikowaną operację w Warszawie, w Szpitalu Klinicznym przy ul. Banacha. Guz został usunięty, a my odzyskaliśmy nadzieję. Wierzyliśmy, że najgorsze jest już za nami. Niestety, choroba nie odpuszcza. Wkrótce pojawił się kolejny guz w innym miejscu mózgu. W lipcu rozpoczęło się wyczerpujące leczenie – radioterapia i chemioterapia. Mama dzielnie znosiła skutki uboczne, choć każdy dzień był dla niej ogromnym wysiłkiem. W listopadzie rezonans przyniósł dobre wiadomości – nacieki zniknęły, a guz nie powiększał się. Kontynuowaliśmy leczenie z nadzieją, że uda się zatrzymać chorobę. 25 marca 2026 roku kolejny rezonans pokazał nawet zmniejszenie guza. Wydawało się, że leczenie działa. Nasza radość nie trwała długo. 21 maja 2026 roku Mama trafiła na SOR w szpitalu rejonowym z silnym bólem głowy, wysokim ciśnieniem i wymiotami. Tomografia komputerowa wzbudziła niepokój lekarzy – padło słowo, którego baliśmy się najbardziej: wznowa. Mama została przyjęta na oddział neurologiczny. Kolejny rezonans potwierdził, że zmiana się powiększyła. Razem z Tatą pojechaliśmy do Warszawy, aby skonsultować wyniki z neurochirurgiem, który operował Mamę za pierwszym razem. Jego decyzja była jednoznaczna – natychmiastowa operacja, ponieważ guz urósł, a dodatkowo wystąpił bardzo duży obrzęk mózgu. 27 maja 2026 roku Mama po raz drugi trafiła na stół operacyjny. Kilka godzin później zadzwonił neurochirurg. Nigdy nie zapomnimy tej rozmowy: „Operacja się udała. Mama została wybudzona. Żyje, widzi, oddycha, kontaktuje.” Był to dla nas ogromny cud od Boga, ale jednocześnie wiemy, że walka nadal trwa. Glejak IV stopnia to zło – przeciwnik, który nie daje o sobie zapomnieć. Mama wymaga dalszego specjalistycznego leczenia, częstych badań, specjalistycznych konsultacji, leków i rehabilitacji. Przez ostatni rok zrobiliśmy wszystko, co było w naszej mocy. Pokonaliśmy setki kilometrów między domem a Warszawą oraz innymi specjalistami na terenie całej Polski. Spędziliśmy niezliczone godziny w szpitalach i gabinetach lekarskich, prosząc o ratowanie naszej Mamy. Niestety, koszty leczenia, leków, rehabilitacji oraz dojazdów zaczynają przekraczać nasze możliwości finansowe. Wiemy, że w walce z glejakiem nie ma prostych rozwiązań. Istnieją jednak różne metody leczenia i terapie stosowane zarówno w Polsce, jak i za granicą. Chcemy konsultować stan Mamy z najlepszymi specjalistami i wykorzystać każdą szansę, która może pomóc jej w dalszej walce z chorobą. Nie wiemy jeszcze, jakie możliwości pojawią się w przyszłości, ale chcemy być gotowi na każdą z nich. Dodatkowe konsultacje, nowoczesne metody leczenia, nierefundowane terapie, specjalistyczne badania czy wyjazdy do ośrodków medycznych w Polsce i za granicą wiążą się z ogromnymi kosztami. Dlatego nie chcemy zamykać sobie żadnej drogi. Chcemy mieć możliwość spróbowania wszystkiego, co może dać naszej Mamie więcej czasu, nadziei i szansę na dalsze życie. Dopóki są możliwości, dopóty będziemy walczyć. Nasza Mama i Żona to nie tylko osoba walcząca z nowotworem. To przede wszystkim kochająca Żona i Mama. To ona była zawsze obok nas, kiedy potrzebowaliśmy pomocy, wsparcia i dobrego słowa. Dziś to my chcemy być przy niej i zrobić wszystko, aby mogła dalej cieszyć się życiem i spędzać czas z rodziną, którą tak bardzo kocha. Dlatego z całego serca prosimy o pomoc. Zbiórka ma charakter długoterminowy, ponieważ leczenie glejaka IV stopnia wymaga stałej opieki medycznej, regularnych badań, rehabilitacji oraz gotowości do korzystania z nowych metod leczenia w Polsce i za granicą. Zebrane środki przeznaczymy na dalsze leczenie, leki, rehabilitację, badania kontrolne, konsultacje specjalistyczne oraz liczne dojazdy do szpitali i ośrodków medycznych. Jeśli pojawi się możliwość skorzystania z nowoczesnych terapii lub leczenia za granicą, chcemy mieć szansę z niej skorzystać. Każda wpłata, nawet najmniejsza, daje naszej Mamie szansę na dalsze leczenie i spokojniejszą walkę z chorobą. Jeśli nie możesz pomóc finansowo, prosimy o udostępnienie tej zbiórki. Dla Was to chwila, dla nas może to być bezcenna pomoc. Chcemy mieć jeszcze wiele wspólnych chwil. Chcemy dalej widzieć jej uśmiech, słyszeć jej głos i mieć ją przy sobie jak najdłużej. Dziękujemy za każde wsparcie, modlitwę, dobre słowo i udostępnienie. Rodzina walcząca o zdrowie i życie ukochanej Mamy i Żony, Longiny Lewickiej. ❤️ Prosimy, pomóżcie! ❤️

150 zł z 500 000 zł
0%
Patryk Magiński, Szczecin

Z ogromnym smutkiem zawiadamiamy, że Patryk odszedł…

Z ogromnym smutkiem zawiadamiamy, że Patryk odszedł… Składamy szczere wyrazy współczucia jego rodzinie i bliskim. Zarząd Fundacji Alivia. Zbiórka Patryka została zamknięta. Prosimy nie przekazywać darowizn na ten cel. ………………………………………………………..***……………………………………………….. Hej, mam na imię Patryk i mam 31 lat. Do czasu diagnozy spełniałem się zawodowo w energetyce, produkując prąd i ciepłą wodę dla ludzi. Za rok planowałem wziąć ślub z piękną kobietą moich snów, jednak diagnoza - rak NUT Carcinoma, pokrzyżowała wszystkie plany. Ślub odbędzie się w szpitalu. NUT Carcinoma to typ raka, który jest bardzo rzadki, agresywny i szybko się rozrasta. U mnie zaatakował lewe płuco, owinął się wokół przełyku i nacieka na serce. Przez to, że jest to rzadki typ nowotworu, nie ma na niego określonej terapii. Potrzebuję intensywnego leczenia w innowacyjnych ośrodkach badawczych w kraju i za granicą. Znajomi zawsze mówili na mnie "Nokia", bo poznaję ze sobą ludzi. Pójście na żywioł to najlepsza forma interakcji. Wesoły śmieszek pełen niepoprawnego humoru. Zabawny metal z zamiłowaniem do wejścia w każde pogo. Obiecuję, że po przejściu choroby się nie zmienię i zawsze będę promieniował (szczególnie po radioterapii) optymizmem i charyzmą stonki ziemniaczanej. Jednak samo wsparcie bliskich nie wystarczy w tej walce. Koszty leczenia, przejazdów, lekarstw i innych opłat przewyższają nasze możliwości. Proszę, nie pozwól, żeby brak finansowania przyczynił się do mojej śmierci lub opóźnił powrót do zdrowia. Mam jeszcze tyle do zrobienia na tym świecie! Chcę wrócić do pracy, spełniać marzenia, plany, pojechać z ukochaną w podróż po Skandynawii! Ta walka będzie trudna i zawzięta. Już teraz, na początku, z dnia na dzień opadam z sił i coraz ciężej oddychać, ból bywa nie do zniesienia nawet na lekach opioidowych. ALE JA SIĘ NIE PODDAM! Będę walczyć i mam dla kogo żyć! Rokowania z NUT Carcinoma są tragiczne. Lekarze nie wiedzą, ile mam czasu. Najpierw ostra chemia z radioterapią, bo teraz nowotwór jest nieoperacyjny, trzeba zatrzymać jego rozrost. Pomóż mi w tej walce, JA CHCĘ ŻYĆ!

0 zł z 100 000 zł
0%
Justyna Hadrych, Bydgoszcz

Po raz drugi stanęłam do walki z nowotworem. Nie chcę jej przegrać

Mam na imię Justyna, mam 49 lat. Zachorowałam na nowotwór w roku 2024. Obecnie walczę z rakiem jelita grubego w 3 stadium. To już drugi, niezależny, bardzo agresywny nowotwór, z którym przyszło mi się zmierzyć. Pierwsza choroba nowotworowa bardzo osłabiła mój organizm, doprowadziła również do osłabienia kości kręgosłupa, przez co doszło do ich złamań kompresyjnych. Dziś zmagam się nie tylko z nowotworem, ale także z bólem i ograniczeniami, które pozostawiło poprzednie leczenie. Każdy dzień to walka o zdrowie i czas - czas, by móc jeszcze przytulić moje dwie ukochane wnuczki i patrzeć jak dorastają. Pomóż mi zawalczyć o szansę na leczenie. Po wyczerpaniu dostępnych możliwości leczenia w kraju pojawiła się nadzieja na dalszą terapię w specjalistycznych ośrodkach w Niemczech lub Izraelu. Konsultacje z zagranicznymi lekarzami mogą otworzyć drogę do nowoczesnych metod leczenia, które dają realną szansę na poprawę mojego stanu zdrowia. Zbiórka pomoże mi pokryć koszty leczenia, dojazdów do specjalistów oraz codziennych wydatków związanych z chorobą. Każda wpłata i każde udostępnienie są dla mnie ogromnym wsparciem i dają nadzieję, że nie jestem w tej walce sama. Z CAŁEGO SERCA DZIĘKUJĘ ZA KAŻDĄ OKAZANĄ POMOC!

49 605 zł z 80 000 zł
62%
Wioleta Ignatowska, Toruń

Błagam, pomóżcie nam spędzić wspólnie czas

Jestem 34-letnią mamą 4-letniej Zuzi. W chwili diagnozy świat wywrócił się do góry nogami zarówno mnie, jak i córeczce. Obecnie samotnie wychowuję córkę, mieszkamy na ogródkach działkowych. Nie pracuję zarobkowo, gdyż choroba mnie bardzo osłabia. Pragnę spędzić z córką czas, jak najlepiej potrafię, lecz ból czasami mi nie pozwala. Nie wystarcza mi na zapewnienie sobie leków, jak i pokrycie innych niezbędnych opłat. Bardzo proszę o pomoc na częściowe pokrycie kosztów leczenia i rehabilitacji.

200 zł z 5 000 zł
4%