Zbiórki

Krystyna Knop, Szczecin

WALKA O ŻYCIE. Koszty związane z dietą, specjalnymi odżywkami, dojazdami i dalszym leczeniem

7 lat temu wykryto u mnie nowotwór złośliwy piersi. Co 2 lata robiłam mamografię lub usg. W badaniu wyszło, że mam guzka w prawej piersi. Onkolog stwierdził, że taki guzek ma dużo kobiet. Niestety po następnych dwóch latach zaczęło mnie pobolewać w prawej piersi. W trakcie badania wyszło, że z jednego guzka zrobiły się trzy połączone ze sobą. Najpierw ogarnął mnie szok, później złość do onkologa, który powinien zlecić usunięcie guzka. Diagnoza: rak złośliwy piersi. Przeszłam dwie operacje. Na szczęście nie było przerzutów. Zastosowano radioterapię. Jestem pod kontrolą 5 lekarzy specjalistów: onkologa, gastrologa, endokrynologa, ginekologa, pulmonologa. Na dzień obecny piersi bez zmian onkologicznych. Niestety obecnie choruję na nowotwór złośliwy jelita grubego z przerzutami do wątroby. 5 lat mija w lutym 2026 r., jak robiłam kolonoskopię. Podobno według zaleceń powinno się robić to badanie co 5 lat, ale w moim przypadku okazało się to nieskuteczne. Pragnę zaznaczyć, że zawsze byłam szczupła, ale obecnie jestem chuda oraz mam duże niedożywienie, z czego niektórzy lekarze robili sobie żarty. Nie zlecili też badań jelita, mimo że podwyższał się marker raka układu pokarmowego. Jeszcze wspomnę, że u mnie mama chorowała na raka jelita i jej siostra, o czym mówiłam lekarzom. Jak zachorowałam, to zaczęłam dużo czytać na stronach medycznych i dowiedziałam się, że przy występowaniu w rodzinie raka powinno się robić kolonoskopię częściej. Nie jestem lekarzem. To lekarz powinien zlecić dokładniejszą diagnostykę. Jeśli u kogoś pojawiają się polipy, należy również częściej się badać. Przepraszam, że się tak rozpisałam. Pragnę wszystkich ostrzec przed tym, co mnie spotkało. W tej chwili jestem po operacji. Mam dietę restrykcyjną, specjalne odżywianie przy dużej niedowadze. Muszę nabrać sił i przybrać na wadze, aby dalsze leczenie było możliwe. Aby temu sprostać potrzeba pieniędzy. Przy mojej emeryturze 2.800 zł na rękę nie daję rady. Dostałam małą pomoc ze strony rodziny, ale na więcej nie mogę liczyć. Z góry dziękuję za jakąkolwiek pomoc.

650 zł z 6 000 zł
10%
Aleksandra Mańkowska-Tkaczyk, Grabowiec

Na koszty związane z leczeniem raka piersi

Tuż przed Świętami Bożego Narodzenia 2025 otrzymałam najgorszy prezent, jaki można sobie wyobrazić - diagnoza: rak piersi HER2+ nieluminalny. Aktualnie jestem w trakcie chemioterapii. Proszę o wsparcie na pokrycie kosztów dojazdów i leków uzupełniających oraz zabiegów mających na celu utrzymanie mnie w dobrej kondycji psychicznej i fizycznej. Po chemioterapii czeka mnie obustronna mastektomia, do której chcę przygotować się najlepiej, jak umiem.

8 140 zł z 10 000 zł
81%
Małgorzata Adamczewska, Nasielsk

Dojazd na chemioterapię i dalsze leczenie

Cześć, na imię mam Małgorzata, lat 50. W grudniu 2025 zdiagnozowano u mnie raka złośliwego piersi TNBC. Jestem w trakcie leczenia nowotworu, po pierwszej chemioterapii. Raz w tygodniu muszę dojeżdżać na leczenie do Centrum Onkologii w Warszawie, a po chemii nie mogę korzystać z pociągu czy metra, bo mój organizm ma obniżoną odporność. W związku z tym pozostaje mi taksówka, co wiąże się z dużymi kosztami, których sama nie jestem w stanie udźwignąć, dlatego proszę o wsparcie. Z całego serca dziękuje za każdą wpłatę, która daje mi szansę na dalsze leczenie. Małgorzata

0 zł z 10 000 zł
0%
Teresa Walkiewicz, Poznań

Moje leczenie, dieta, koszty dojazdów do lekarzy

Mam na imię Teresa, jestem chora na raka płuc, POChP, nadciśnienie tętnicze i nerwicę. Niestety pojawiła się wznowa, a ja nie chcę jeszcze umierać. Mam tylko córkę i wnuka, który też jest bardzo chory. Nie mam pomocy od rodziny i znajomych. Bardzo się boję. Pomóżcie mi, proszę... Nie chcę zostawić córki i wnuka samych. Od 27 lat jestem sama z córką, wcześniej pracowałam jako opiekunka do dzieci. Teraz sama proszę o pomoc. Mam złe wyniki i coraz gorzej się czuję. Nie chcę umierać. Chciałabym jeszcze zobaczyć, jak mój wnuczek dorasta, jak spełnia swoje marzenia, chciałabym jeszcze spędzić czas z córką i wnukiem. Pieniążki, które uzbieram, przeznaczę na leki dietę onkologiczną, rehabilitację oddechową, a także sprzęt wspomagający oddychanie.

90 zł z 10 000 zł
0%
Renata Maślanka, Grabowiec

Powrót Renaty do zdrowia

Mam na imię Renata.Od 2024 roku choruję na szpiczaka plazmocytowego z towarzyszącą amyloidozą typu AL (łańcuchy lekkie lambda), która zajęła serce, szpik kostny, układ nerwowy, a także prawdopodobnie nerki i przewód pokarmowy. Moja choroba rozwijała się podstępnie. Zaczęło się od objawów zespołu cieśni nadgarstka oraz dwustronnego udaru niedokrwiennego mózgu. Przez długi czas nie udawało się postawić właściwej diagnozy, co niestety opóźniło rozpoczęcie leczenia. Dopiero w Poradni Hematologicznej szpitala MSWiA w Warszawie rozpoznano u mnie szpiczaka plazmocytowego z towarzyszącą amyloidozą i zajęciem serca. Stał się cud - w Narodowym Instytucie Kardiologii w Warszawie przeszłam przeszczep serca. Dzięki temu żyję i nadal walczę z chorobą. Po operacji otrzymałam pierwszą dawkę chemioterapii, jednak leczenie musiało zostać przerwane. Od lipca 2025 roku do dziś przebywam w Narodowym Instytucie Kardiologii z powodu przewlekłego i opornego zakażenia wirusem cytomegalii. Wirus spowodował uszkodzenie nerwów obwodowych, czego skutkiem jest niepełnosprawność ruchowa. Nie jestem w stanie samodzielnie się poruszać. Obecnie nie mogę kontynuować leczenia szpiczaka, ponieważ zakażenie CMV wciąż stanowi poważne zagrożenie. Dostępne metody leczenia okazały się nieskuteczne. Narodowy Instytut Kardiologii w Warszawie nawiązał współpracę ze szpitalem we Wrocławiu, który zaproponował mi eksperymentalną metodę leczenia cytomegalii. Skuteczne leczenie zakażenia pozwoli mi na kontynuowanie dalszej terapii i walki ze szpiczakiem. Koszt jednej dawki leczenia cytomegalii to około 100 000 zł - kwota, której nie jestem w stanie samodzielnie udźwignąć. Dlatego z całego serca proszę ludzi dobrej woli o pomoc. O wsparcie w sfinansowaniu leczenia, które może dać mi szansę na powrót do terapii nowotworu i dalszą walkę o życie. Każda pomoc, każde udostępnienie i każde dobre słowo mają ogromne znaczenie.Z całego serca dziękuję za okazane wsparcie. Renata

20 960 zł z 100 000 zł
20%
Rafał Szymański, Trzebnica

Walka Rafała z glejakiem! Pomoc w leczeniu!

Nasz świat zatrzymał się 12 lat temu, kiedy usłyszeliśmy diagnozę: Astrocytoma (gwiaździak). Od tamtej pory codzienność mojego męża to nieustanna walka o każdy kolejny dzień. Mimo że choroba jest przeciwnikiem bezlitosnym, Rafał przez ponad dekadę udowadnia, jak wielką ma wolę życia. Obecnie mierzymy się z diagnozą Astrocytoma IDH mutant WHO G3. To nowotwór złośliwy, który wymaga od nas jeszcze większej mobilizacji i środków finansowych, których nam brakuje. 12 lat leczenia wyczerpało nasze oszczędności, a potrzeby rosną z każdym miesiącem. Na co zbieramy fundusze? W ramach Onkozbiórki Alivia gromadzimy środki, które pozwolą nam sfinansować: - Specjalistyczne badania i diagnostykę: Regularne kontrole MRI oraz nowoczesne testy genetyczne, które pomagają dopasować terapię. - Kosztowne dojazdy: Leczenie odbywa się w odległych ośrodkach, co przy obecnej intensywności terapii generuje ogromne koszty. - Leki i suplementację: Preparaty wspierające organizm w walce z nowotworem i łagodzące skutki uboczne leczenia. - Codzienne życie z chorobą: Wsparcie w opłaceniu opieki, ponieważ mąż nie jest w stanie pracować. Każda wpłata, nawet najmniejsza, to dla nas realna pomoc i sygnał, że nie jesteśmy w tym sami. Dziękujemy za każdą złotówkę i udostępnienie naszej historii. Wasze wsparcie daje nam siłę, by walczyć dalej!

694 zł z 50 000 zł
1%
Marcin Hejduk, Poniatowice

Maratończyk podejmuje najważniejszą walkę w swoim życiu - Glejak wielopostaciowy IV stopnia!

Mam glejaka IV stopnia, zbieram na leczenie, które może dać mi więcej czasu. Kilka lat temu przebiegłem maraton w Nowym Jorku – 42,195 km, cel, który wydawał mi się wtedy szczytem moich możliwości. Dziś wiem, że prawdziwy test wytrzymałości wygląda zupełnie inaczej. 7 grudnia 2025 roku, podczas urodzin syna, przyszedł przejmujący ból głowy. Kilka godzin później leżałem w szpitalu we Wrocławiu z diagnozą: glejak wielopostaciowy IV stopnia – jeden z najbardziej agresywnych nowotworów mózgu. 30 grudnia 2025 przeszedłem operację neurochirurgiczną. Za kilka dni zaczynam sześć tygodni radioterapii i chemioterapii. To leczenie standardowe – niezbędne, ale w przypadku glejaka IV stopnia często niewystarczające. Dlatego zbieram na nowoczesne terapie, które nie są refundowane w Polsce. Po zakończeniu standardowego leczenia chcę skorzystać z metod, które realnie mogą wydłużyć życie pacjentom z moją diagnozą: zaawansowanych form radioterapii, immunoterapii, terapii protonowej, termoterapii NanoTherm. Moim głównym celem jest terapia TTFields (Optune) – jedyna metoda, która w badaniach klinicznych istotnie poprawiła rokowania u pacjentów z glejakiem IV stopnia. W wielu krajach jest już standardem. W Polsce nie jest refundowana. Koszty tych terapii są wysokie – od kilkudziesięciu tysięcy złotych do nawet kilku milionów w przypadku pełnego cyklu Optune. Każda zebrana kwota ma jednak znaczenie: jeśli uda się zebrać więcej – skorzystam z Optune. Jeśli mniej – każda złotówka i tak zostanie przeznaczona na inne dostępne metody leczenia. Wiem, że zbiórek jest dużo i każda historia wydaje się pilna. Nie będę przekonywał, że moja jest wyjątkowa. Mogę powiedzieć tyle: mam 47 lat, ukochaną żonę, z którą wziąłem ślub 10 maja 2025 roku, dwoje dzieci. Jedno z nich wymaga ode mnie więcej obecności niż przeciętny nastolatek. To dodatkowy powód, dla którego walczę o czas. Jak działa ta zbiórka? Wszystkie bieżące koszty – leki, dojazdy do szpitali, konsultacje, noclegi, fizjoterapia, wsparcie psychologiczne – pokrywam z rodziną z własnych środków. Ta zbiórka jest przeznaczona wyłącznie na kosztowne terapie, które są poza naszym zasięgiem finansowym. Współpracuję z Fundacją Alivia. Środki nie trafiają na moje konto – są rozliczane fakturami i przekazywane bezpośrednio do placówek medycznych. Jeśli zakwalifikuję się do badań klinicznych Optune i nie wykorzystam wszystkich pieniędzy, zostaną przeznaczone na pomoc innym chorym. Co możesz zrobić? Wpłacić dowolną kwotę. Przekazać 1,5% podatku. Albo po prostu udostępnić tę zbiórkę dalej – to też realna pomoc. Dziękuję za uwagę i za każdą formę wsparcia.

10 960 zł z 900 000 zł
1%
Dorota Melerska, Lelkowo

Pomóżmy mojej Mamie wygrać czas i życie

Moja Mama od lat pomaga innym – jest pielęgniarką, nadal aktywnie pracującą w zawodzie. Każdego dnia wspiera pacjentów w najtrudniejszych chwilach. Dziś sama znalazła się po drugiej stronie szpitalnego łóżka. Mama choruje na zaawansowanego raka płuca z mutacją EGFR. Dotychczasowe leczenie przestało działać. W styczniu usłyszeliśmy, że nowoczesna terapia ma zostać objęta refundacją od kwietnia. Na tej podstawie podjęliśmy decyzję o uruchomieniu zbiórki, aby sfinansować leczenie do czasu wejścia refundacji. Obecnie sytuacja uległa zmianie. Refundacja nie zostanie najprawdopodobniej wdrożona, a dostęp do leku w Polsce jest ograniczony i możliwy głównie w ramach badań klinicznych, które nie prowadzą aktualnie rekrutacji dla pacjentów po wcześniejszym leczeniu. W onkologii rzeczywistość potrafi zmieniać się bardzo szybko – decyzje administracyjne, dostępność badań, ścieżki terapeutyczne. Dziś stoimy przed koniecznością szukania innych rozwiązań: kontaktujemy się z ośrodkami w Polsce i za granicą, rozważamy alternatywne leczenie, staramy się uzyskać indywidualny dostęp do terapii. Środki zgromadzone w zbiórce zostaną przeznaczone wyłącznie na leczenie Mamy – niezależnie od tego, jaka forma terapii okaże się dostępna. Może to być nowoczesna terapia celowana, udział w badaniu klinicznym lub inna procedura ratująca życie. Najważniejsze jest jedno: Mama nie może zostać bez leczenia. Chcemy, aby mogła jak najdłużej: – żyć bez bólu i z godnością – pozostać aktywna zawodowo – robić to, co kocha – pomagać innym Każda wpłata i każde udostępnienie daje nam realną możliwość działania. Dziękujemy za zaufanie i wsparcie w tej trudnej, dynamicznej sytuacji.

101 345 zł z 120 000 zł
84%
Anna Nowak, Katowice

Zbiórka na nierefundowane leczenie

Dzień dobry, mam na imię Anna i mam 46 lat. Od 2022 roku choruję na raka żołądka. Przeszłam całkowitą resekcję żołądka. Udało się zatrzymać chorobę w 2024 roku, jednak niestety doszło do nawrotu. Lek, który powstrzymywał chorobę, nie jest refundowany. Obecnie miesięczne leczenie kosztuje 35 000 zł, co stanowi bardzo wysoki wydatek. Z góry dziękuję za wsparcie!

2 180 zł z 840 000 zł
0%
Beata Bednarek, Warszawa

Mam dla kogo żyć, pomóż mi wygrać z rakiem.

Nazywam się Beata. Jestem mamą wspaniałej jedenastolatki, dla której każdego dnia walczę o zdrowie i życie. W marcu ubiegłego roku zdiagnozowano u mnie raka w zaawansowanym stadium. Mam aż dwa nowotwory: raka macicy i raka szyjki macicy. Choroba odebrała mi możliwość pracy i codziennego funkcjonowania, a teraz każda chwila jest walką o przyszłość moją i mojej córki. Leczenie, które daje mi nadzieję na powrót do zdrowia, jest bardzo kosztowne. Potrzebuję środków na leki, terapię, dojazdy do szpitala, środki higieny osobistej. Proszę o każdą pomoc, aby móc być przy moim dziecku, patrzeć, jak dorasta, i przeżywać z nią kolejne lata. Dziękuję za wsparcie, każde dobre słowo i każdą wpłatę.

940 zł z 15 000 zł
6%
Jolanta Wysoczańska, Świebodzice

Wsparcie w kontynuacji leczenia onkologicznego

Cześć, nazywam się Jola i w tym roku kończę 50 lat. Zawsze troszczyłam się o innych bardziej niż o siebie. Mam ogromną słabość do zwierząt. Od lat, wspólnie z moimi bliskimi, pomagam bezdomnym kotom - dokarmiam je, leczę i szukam im domów. Mam również trzy ukochane koty i psa, które każdego dnia przynoszą mi radość i spokój. Dziś to ja potrzebuję pomocy. Od 2024 roku choruję na nowotwór jelita grubego. Mam wyłonioną ileostomię, przeszłam chemioterapię i dwie operacje. Chciałam rozpocząć nowy rok z nadzieją, jednak los chciał inaczej - dowiedziałam się o kolejnych przerzutach. Dalsze leczenie stoi pod znakiem zapytania, a każdy dzień przynosi mi lęk i strach o przyszłość. Bardzo boję się przyszłości, ale jeszcze bardziej chcę żyć. Mam dla kogo. Mam 4-letnią wnuczkę, z którą chcę spędzać czas, patrzeć jak rośnie, pokazywać jej świat i uczyć wrażliwości na zwierzęta. Chciałabym być dla niej babcią jak najdłużej i mieć siłę, by cieszyć się wspólnymi chwilami. Zebrane środki przeznaczę na leczenie, konsultacje specjalistyczne, leki, badania, środki stomijne i wszystko, co pozwoli mi jak najlepiej funkcjonować w tej chorobie. Dziękuję z całego serca za każdą pomoc i dobre słowo.

3 795 zł z 30 000 zł
12%
Renata Woroch, Wielka Wieś

Konieczne leczenie celowane

Renata od 2021 roku mierzy się z hormonozależnym rakiem piersi. Po przebytej mastektomii i chemioterapii wszystko wskazywało na stabilizację. Z czasem pojawiły się bóle kręgosłupa, a dalsza diagnostyka wykazała nowe zmiany w kręgosłupie oraz wątrobie. Obecnie konieczne jest przeprowadzenie specjalistycznych badań genetycznych, które pozwolą na dokładną ocenę sytuacji i wdrożenie leczenia celowanego. To realna szansa na zahamowanie choroby i poprawę jakości życia, jednak czas ma tu kluczowe znaczenie. Zarówno koszty badań, wizyt lekarskich, jak i samego leczenia są bardzo wysokie i przekraczają możliwości finansowe Renaty i jej bliskich. Dlatego zwracamy się z prośbą o wsparcie — każda wpłata przybliża do szybkiego rozpoczęcia leczenia i daje nadzieję na kolejny krok naprzód.

15 635 zł z 100 000 zł
15%