Zbiórki

Izabela Makowska, Warszawa

na leczenie nowotworu piersi

W dniu 09.02.2025 zdiagnozowano u mnie nowotwór złośliwy piersi. Diagnoza totalnie mnie zdołowała, nigdy nie przypuszczałam, że mnie to dotknie osobiście. Mam córkę w wieku 17 lat, która jest moim oczkiem w głowie. Lubię podróże i uczę się angielskiego, aby opanować ten język do perfekcji - takie było moje życie przed chorobą. Obecnie jestem leczona chemią. Chemioterapia jest jednak bardzo obciążająca dla mojego organizmu i ma liczne skutki uboczne. Założyłam zbiórkę, bo zależy mi na tym, żeby móc funkcjonować w pełni oraz wrócić do pracy. Zebrane środki są mi potrzebne na niezbędną rehabilitację, dodatkowe leki oraz suplementy. Iza

3 415 zł z 72 000 zł
4%
Renata Maślanka, Grabowiec

Powrót Renaty do zdrowia

Mam na imię Renata.Od 2024 roku choruję na szpiczaka plazmocytowego z towarzyszącą amyloidozą typu AL (łańcuchy lekkie lambda), która zajęła serce, szpik kostny, układ nerwowy, a także prawdopodobnie nerki i przewód pokarmowy. Moja choroba rozwijała się podstępnie. Zaczęło się od objawów zespołu cieśni nadgarstka oraz dwustronnego udaru niedokrwiennego mózgu. Przez długi czas nie udawało się postawić właściwej diagnozy, co niestety opóźniło rozpoczęcie leczenia. Dopiero w Poradni Hematologicznej szpitala MSWiA w Warszawie rozpoznano u mnie szpiczaka plazmocytowego z towarzyszącą amyloidozą i zajęciem serca. Stał się cud - w Narodowym Instytucie Kardiologii w Warszawie przeszłam przeszczep serca. Dzięki temu żyję i nadal walczę z chorobą. Po operacji otrzymałam pierwszą dawkę chemioterapii, jednak leczenie musiało zostać przerwane. Od lipca 2025 roku do dziś przebywam w Narodowym Instytucie Kardiologii z powodu przewlekłego i opornego zakażenia wirusem cytomegalii. Wirus spowodował uszkodzenie nerwów obwodowych, czego skutkiem jest niepełnosprawność ruchowa. Nie jestem w stanie samodzielnie się poruszać. Obecnie nie mogę kontynuować leczenia szpiczaka, ponieważ zakażenie CMV wciąż stanowi poważne zagrożenie. Dostępne metody leczenia okazały się nieskuteczne. Narodowy Instytut Kardiologii w Warszawie nawiązał współpracę ze szpitalem we Wrocławiu, który zaproponował mi eksperymentalną metodę leczenia cytomegalii. Skuteczne leczenie zakażenia pozwoli mi na kontynuowanie dalszej terapii i walki ze szpiczakiem. Koszt jednej dawki leczenia cytomegalii to około 100 000 zł - kwota, której nie jestem w stanie samodzielnie udźwignąć. Dlatego z całego serca proszę ludzi dobrej woli o pomoc. O wsparcie w sfinansowaniu leczenia, które może dać mi szansę na powrót do terapii nowotworu i dalszą walkę o życie. Każda pomoc, każde udostępnienie i każde dobre słowo mają ogromne znaczenie.Z całego serca dziękuję za okazane wsparcie. Renata

31 080 zł z 100 000 zł
31%
Bartosz Kucharczyk, Warszawa

Bartek - facet z planem. Tyle, że rak tego planu nie znał.

Cześć, nazywam się Bartek, mam 45 lat, jestem mężem, tatą dwóch fantastycznych chłopaków i właścicielem bardzo energicznego psa, który nie zna słowa „stop”. Zawodowo od ponad 20 lat związany jestem z bankowością i finansami — miałem swój plan na życie, który skrupulatnie realizowałem. Aż do momentu, w którym ten plan niespodziewanie się załamał. Kilka lat temu postanowiłem wziąć się za siebie: dieta, regularne treningi, konkretna suplementacja, zero alkoholu, zero wymówek. Schudłem ponad 20 kilo i czułem się jak nowo narodzony. Nie spodziewałem się wtedy, że to wszystko... przygotuje mnie do walki o życie. Zaczęło się niewinnie — mała gulka na szyi. Z pozoru torbiel. Diagnoza? Nowotwór migdałka i węzłów chłonnych. Złośliwy. Długi proces diagnozy, chemia, radioterapia, walka z każdym dniem. Pojawia się tysiąc pytań: Czy zdążę wszystko załatwić? Jak poradzi sobie rodzina? Ile mi zostało? Ale potem przychodzi ten moment — oparcie w bliskich, siła z codziennych treningów, spokój dzięki dyscyplinie. I myśl: Mam jeszcze dużo do zrobienia. I chcę żyć. Dlaczego potrzebuję Twojego wsparcia Leczenie na NFZ to podstawa, ale możliwości współczesnej medycyny sięgają dalej. W moim przypadku istnieje szansa na nowoczesne, zindywidualizowane leczenie w wyspecjalizowanej klinice, oparte na analizie DNA i aktualnych wynikach. Problem? Koszty — sięgające kilkunastu tysięcy euro. Po roku na zwolnieniu lekarskim, bez premii i dodatków, nie jestem w stanie samodzielnie udźwignąć takich wydatków. Dlatego, jeśli możesz — przekaż mi swój 1,5% podatku. To nic nie kosztuje, a dla mnie może znaczyć wszystko. Jak możesz pomóc Twój 1,5% może stać się częścią czegoś wielkiego — powrotu do życia, pracy, codzienności. Do bycia tatą na trybunach, mężem w podróży, kumplem w rozmowie. Z góry dziękuję Ci za każdą formę wsparcia. To dla mnie ogromne wzmocnienie — nie tylko finansowe, ale i mentalne. Bo gdy wiesz, że ktoś Ci kibicuje — to się walczy inaczej. Dziękuję. Bartek

80 578 zł z 150 000 zł
53%
Anna Strzelec, Warszawa

Proszę, pomóż mi w walce ze złośliwym nowotworem mózgu! Razem możemy więcej!

Witaj, mam na imię Ania. Dziś zwracam się do Was z prośbą o wsparcie w niezwykle ważnym dla mnie celu. Dlatego bardzo Ciebie proszę, zatrzymaj się na chwilę i podaruj mi szansę na życie i sprawność. Przewrotny los postawił na mojej drodze bezwzględnego przeciwnika w postaci złośliwego nowotworu mózgu – glejaka III stopnia. Od tego momentu życie moje i mojej rodziny zamieniło się w prawdziwą walkę – o moje życie i zdrowie. Walka z tą chorobą oraz o to, co mi zabrała, czyli moją sprawność, jest dla mnie bardzo trudna. Staram się jednak nie poddawać i walczyć każdego dnia, by móc odzyskać zdrowie i normalne funkcjonowanie. Przeszłam dwie operacje usunięcia guza mózgu, radioterapię i chemioterapię. Druga operacja była obarczona bardzo dużym ryzykiem. W jej wyniku doszło do wielu powikłań. Doznałam rozległego porażenia lewej strony ciała. Objawami uszkodzonego układu nerwowego jest padaczka oraz bolesna spastyczność mięśni. Potrzebuję kosztownego, specjalistycznego leczenia, które nie jest dostępne w ramach NFZ. Wydatki związane z leczeniem obejmują między innymi koszty: leków, badań, konsultacji z lekarzami specjalistami oraz rehabilitacji neurologicznej. Nie poddaję się. Mam przed sobą cele: by nowotwór nie powrócił, chcę odzyskać sprawność i wrócić do pracy. Jakie to piękne: być zdrowym, móc wykonywać aktywność zawodową, realizować swoje pasje i marzenia. Człowiek docenia to wszystko, jak to traci... Z wdzięcznością Ania ❤️ Z tego miejsca chciałabym Was wszystkich bardzo zachęcić do zakupu w serwisie Allegro Charytatywni plakatów, ze sprzedaży których całkowity dochód przeznaczony jest na pokrycie kosztów mojego leczenia i rehabilitacji neurologicznej. Allegro Charytatywni wszystkie środki uzyskane ze sprzedaży przelewa bezpośrednio na moją onkozbiórkę. Link do moich plakatów na Allegro Charytatywni: Allegro Charytatywni - plakaty

126 788 zł z 200 000 zł
63%
Agnieszka Siarkiewicz, Łódź

Operacja ratującą życie

Witam serdecznie, Agnieszka od 2021 roku zmaga się z bardzo rzadkim i agresywnym rakiem pochwy płaskonabłonkowym, jest jedną z trzech Polek, które toczą tak nierówną walkę z tym ciężkim przeciwnikiem. Przeszła dwa poważne zabiegi operacyjne, chemioterapię i radioterapię. Choroba nie odpuszcza i postępuje w zastraszającym tempie. Agnieszka jest po wielu konsultacjach lekarskich, z których nic nie wynika i brakuje propozycji dalszego leczenia. Udało nam się skonsultować sytuację Agnieszki z profesorem Adamem Maciejewskim, który jako jedyny dał wielką nadzieję kobiecie i podejmie się bardzo ryzykownej operacji. Niestety zabieg nie może być refundowany i wyceniono go na 75 tysięcy złotych. Agnieszka jest w bardzo trudnej sytuacji materialnej i nie jest w stanie sama sfinalizować swojego leczenia, dlatego zwracamy się do dobrych serduszek o pomoc i wsparcie. Pomóżmy Agnieszce cieszyć się życiem, cieszyć się rodziną, a jednocześnie pozbyć się lęku i ogromnego bólu, którego doświadcza w związku z postępującą chorobą. Agnieszka kocha życie i zawsze służy pomocą i wsparciem innym potrzebującym. Pomóżmy i my! Z poważaniem, Julita Smaglińska

268 zł z 75 000 zł
0%
Violetta Markusik, Piekary Śląskie

Zbiórka na leczenie

Mam na imię Violetta i z całego serca proszę o Wasze wsparcie w mojej walce z rakiem piersi. Przeszłam już operację, intensywną chemioterapię i jestem w trakcie radioterapii oraz hormonoterapii. Choć to wszystko było ogromnym wyzwaniem, nadal nie mogę odetchnąć z ulgą – moja walka wciąż trwa. Pojawiła się dla mnie nadzieja na dodatkowe leczenie zbliżone do immunoterapii, które znacząco zwiększa moje szanse na pełne wyzdrowienie. Niestety, koszt tej terapii to aż 118 000 zł – około 3 000 zł miesięcznie przez trzy lata. Lek ten wciąż nie jest refundowany w Polsce, dlatego muszę zebrać całą kwotę samodzielnie. Każda wpłata, nawet najmniejsza, to dla mnie krok w stronę zdrowia i życia bez strachu. Proszę, pomóżcie mi stanąć na nogi i wygrać tę walkę. Jeśli możecie, udostępnijcie również tę zbiórkę – każda pomoc ma ogromne znaczenie. Z całego serca dziękuję za wsparcie, dobre słowo i nadzieję, którą mi dajecie. Violetta

42 593 zł z 118 000 zł
36%
Joanna Stasiak, Węgorzyno

Wspólnie wygońmy raka - zbiórka na leczenie i rehabilitację

Jestem osobą, której wszędzie pełno. Realizatorką wielu wielu projektów dla dzieci i nie tylko. Pomysłodawczynią i realizatorką akcji charytatywnych dla najbardziej potrzebujących, nauczycielką od 24 lat i NAJWAŻNIEJSZE - KOCHAJĄCA MAMĄ trójki wspaniałych dzieci oraz ŻONĄ od 26 lat. ❤️ Nagła diagnoza całkowicie wywróciła moje życie do góry nogami. Zaczęło się stosunkowo niedawno, bo w styczniu tego roku. Po narzekaniu na ból piersi, ból przy podnoszeniu ręki oraz po palpacyjnym wyczuciu guzka już wiedziałam, że konieczna jest pilna wizyta u lekarza. Po pierwszym usg, kolejne. Następnie biopsja. Diagnoza - naciekający trójujemny rak prawej piersi oraz rak wewnątrzprzewodowy piersi lewej. Całe szczęście bez przerzutów. Od usg do pierwszej chemii minął miesiąc, a od diagnozy tydzień! To właśnie CZAS odgrywa najważniejszą rolę w wygraniu nierównej walki z rakiem! Bywają lepsze i gorsze dni - jak w każdej chorobie. Ale silna głowa i wiara, że wszystko będzie dobrze są najważniejsze. ❤️ Od zawsze wolę ofiarowywać pomoc innym, niż ją otrzymywać, lecz teraz potrzebuję jej bardziej niż kiedykolwiek!!! Mam 48 lat i większość życia przed sobą. Ogromna wola walki, wsparcie rodziny i przyjaciół daje mi nadzieję na pokonanie tego ciężkiego przeciwnika. Środki na leczenie potrzebne są na każdym etapie. Dlatego potrzebuję Twojej pomocy! Leczenie trwa. Następny etap to poważna operacja, mastektomia, rekonstrukcja oraz rehabilitacja i wreszcie powrót do UPRAGNIONEGO zdrowia! Koszty na każdym etapie wzrastają, a leczenie musi trwać bez przerwy. Bardzo proszę o wsparcie. Za każdą okazaną pomoc serdecznie dziękuję! To dla mnie niezwykle ważne. Joanna

4 572 zł z 80 000 zł
5%
Mariola Kończak, Radom

Zbiórka na operację i rehabilitację raka piersi

Dzień dobry, mam na imię Mariola. Jestem pozytywną, energiczną osobą. Pracuję zawodowo jako masażystka, pomagam ludziom poprzez terapię manualną. Wychowuję sama dwóch synów, bo mój mąż nie żyje. Od kilku miesięcy zmagam się z rakiem piersi, wcześnie wykrytym wskutek urazu. Przede mną długie leczenie: chemioterapia, radioterapia, następnie operacja i długotrwała rehabilitacja. Wszystko to uniemożliwi mi przez dłuższy czas wykonywanie mojej pracy. Przeżyłam prawie pół wieku i pragnę żyć dalej. Pozytywne zakończenie leczenia jest dla mnie i dla moich bliskich najważniejsze. Moim marzeniem jest wyzdrowieć i dalej pomagać innym. Wierzę, że dobro wraca. Proszę o wsparcie i dziękuję z całego serca.

4 245 zł z 80 000 zł
5%
Maciej Urban, Rydzyna

Terapia w walce z rakiem nerki

Szanowni Państwo! Zwracam się do Was z prośbą o finansowe wsparcie mojego leczenia. Po pięciu latach walki o zdrowie i życie kolejna diagnoza wystawiona w lutym 2021 r. jest dla mnie i dla mojej Rodziny wstrząsająca - wielokrotne ogniska przerzutowe na jedynej nerce, dwa w trzustce i kilkanaście w płucach. Leczenie chirurgiczne nie przyniosło spodziewanych rezultatów, pomimo trzech bolesnych operacji, utraty lewej nerki, obu nadnerczy i usunięciu guza z nerki prawej. Zdaniem lekarzy kolejne operacje są bardzo ryzykowne i prawdopodobnie bezcelowe. Szansą na powstrzymanie rozwoju choroby, a nawet na remisję nowotworu, może się okazać nowoczesna terapia immunologiczna skojarzona z nierefundowanymi lekami. Efektywność tej przełomowej i dającej nadzieję chorym terapii została potwierdzona w Stanach Zjednoczonych - ostatnie pomyślne wyniki badań opublikowano w lutym 2021 r. Ze względu na wysokie ceny leki te nie są refundowane w Polsce. Miesięczny koszt mojego leczenia w granicach 35 - 40 tys. zł, przez okres co najmniej roku lub dłużej, zupełnie przekracza możliwości samodzielnego finansowania. Znajdując się w tak trudnej sytuacji, zdecydowałem się wystąpić do Państwa o wsparcie. Mam 50 lat, jestem ojcem Ewy (30 l.), Krzysztofa (28 l.) i Anny (20 l.) oraz mężem Elżbiety. Ukończyłem dwa fakultety, z wykształcenia jestem historykiem i konserwatorem zabytków. Od pięciu lat pracuję w Urzędzie Miasta Leszna na stanowisku miejskiego konserwatora zabytków. Misja społeczna, jaką mi powierzono, jest dla mnie wyróżnieniem, obowiązkiem i niesamowitą przygodą życia. Ponad wszystko jednak jestem ojcem, mężem, synem, bratem... i w tej właśnie, indywidualnej roli jestem niezastąpiony, mam zatem marzenia i wspólne plany rodzinne. Mam oczywiście i własne zainteresowania, są to zwłaszcza książki historyczne i pamiętniki oraz muzyka. Jestem też zapalonym podróżnikiem. Jestem optymistą, pragnę jeszcze wiele zdziałać i zobaczyć. Wierzę, że tak się stanie. W finansowej pomocy dla mnie liczy się teraz każda złotówka. Bardzo Państwu dziękuję za wsparcie.

443 913 zł z 520 000 zł
85%
Jan Solon, Warszawa

Proszę, pomóżcie mi dożyć przełomu w medycynie.

Mój ukochany mąż. Najlepszy człowiek na świecie. Zawsze pełen energii, radości, chęci do życia, mający mnóstwo planów na przyszłość... 07.07.2021 – wstępna diagnoza - glejak mózgu 21.07.2021 – operacja 30.07.2021 – pełna diagnoza - glejak mózgu III stopnia 15.09.2021 – początek radio i chemioterapii Nikt się tego nie spodziewał. Przypadkowa wizyta u lekarza, aby sprawdzić stan zdrowia po przebytej infekcji COVID, wyjątkowa nadgorliwość przy doborze badań, szybka diagnoza, szok… Operacja, radio i chemioterapia to dopiero początek walki. Jesteśmy w trakcie konsultacji z prof. Wellerem z University Hospital Zürich Department of Neurology. Lada dzień kolejne badania, kolejne wnioski, kolejne próby odsunięcia wyroku… Jedyne, co jest teraz dla nas ważne, to życie. Jak najdłuższe wspólne życie. Zrozpaczeni, choć nadal pełni nadziei i wiary w rozwój medycyny, błagamy o pomoc. Wstępny koszt wszystkich badań, konsultacji, leczenia opiewa na kwotę 150 tys. zł. Jest to dla nas ogromna suma, dlatego prosimy Was o pomoc. Nie tylko o przekazanie darowizny, ale również o wsparcie psychiczne w tak trudnej sytuacji. - żona Marta Proszę, pomóżcie mi dożyć przełomu w medycynie. - Jasiek

73 244 zł z 150 000 zł
48%
Ihor Kitsul, Wrocław

Środki na przeprowadzenia operacji w Niemczech

Cześć wszystkim, Nigdy nie spodziewałem się, że znajdę się w takiej sytuacji. Niestety, rak nie wybiera, kiedy i kogo odwiedzić. Mam bardzo agresywnego raka i potrzebuję pilnej operacji. Muszę walczyć o życie, ponieważ mam dla kogo żyć, mam rodzinę: syna 15 lat i żonę, matkę, która potrzebuje pomocy (po chorobie onkologicznej, miała raka piersi). Nigdy nie spodziewałem się, że w 43. roku życia będę miał raka prostaty, dlatego że ta choroba występuje w większości przypadków po 60. roku życia. Operacja usunięcia prostaty w Niemczech jest bardziej precyzyjna, prowadzona pod mikroskopem, co powoduje mniejsze prawdopodobieństwo poważnych powikłań, które umożliwią normalne życie po zabiegu i szybszą rehabilitację. Nie chcę brać żadnych kredytów, bo nie wiem, jak będę funkcjonował po operacji. Bardzo proszę o pomoc. Z poważaniem Igor Kitsul

22 100 zł z 100 000 zł
22%
Izabela Bielska-Kiesz, Gdańsk

To nie czas na umieranie! Uratuj naszą Mamę!

Cześć! To my – Blanka i Karol. Życie podobno jest bezcenne, a mimo to lekarze wycenili życie naszej mamy na 250 tysięcy złotych – tyle kosztuje immunoterapia, która ma uratować Izę! Codzienność jest okropnie niesprawiedliwa i czasem lubi nas przeczołgać, doświadczyć… 9 lat temu na raka zmarł nasz najlepszy przyjaciel – ukochany Dziadek. 6 lat temu na nowotwór zachorował tata – choroba była już w bardzo zaawansowanym stadium, sami lekarze uważają za cud to, że tata żyje i mimo śladów, które zostawił po sobie rak, funkcjonuje właściwie tak, jak przed przebyciem choroby. W styczniu tego roku usłyszeliśmy pierwszy raz, że choroba prawdopodobnie atakuje mamę. Wszystkie najczarniejsze myśli i strach wróciły ze zdwojoną siłą. „Dlaczego znowu my?”. Mimo że znaleźliśmy się w tej sytuacji już trzeci raz, to znowu od początku towarzyszyła nam nadzieja, że guz jest niewielki, niezłośliwy, że nie zdążył dać przerzutów… trzeci raz się pomyliliśmy. Szpital, badania, biopsja… Dziś znamy już naszego wroga – to rak potrójnie ujemny – najrzadszy typ nowotworu piersi. Dopiero uczymy się, co to wszystko znaczy, więc zatrzymajmy się na tym, że to wyjątkowo paskudny przeciwnik, dlatego prosimy Was o pomoc! Jak ma wyglądać leczenie mamy? Droga będzie bardzo długa –16 cykli chemioterapii (12 co tydzień, 4 co dwa tygodnie), operacja (prawdopodobnie z amputacją piersi; mama ma już przerzuty do węzłów chłonnych i w okolice obojczyków), radioterapia… a dalej? – dalej zobaczymy – to jeszcze bardzo długa walka. Cała kuracja musi być wspierana immunoterapią, która jest niezwykle kosztowna – mama potrzebuje leku co 3 tygodnie (8 razy przed operacją, 8 po operacji), jedna dawka kosztuje 15 tysięcy złotych. Lek, który ma uratować życie mamy, jest refundowany… ale (jak napisał lekarz) „ze względu na zaawansowanie choroby nie spełnia kryteriów leczenia w ramach programu lekowego” – dlatego musimy walczyć sami. Izunia - ukochana, wspaniała żona, mama, najlepsza przyjaciółka oraz nauczyciel i wychowawca z powołania (zawsze zaangażowana i przeżywająca sprawy swoich szkolnych "dzieci" (czasem bywaliśmy z Karolem zazdrośni:)), skupiona na sprawach innych, zbyt rzadko na sobie...). Ci, którzy ją znają, wiedzą, że nie da się nie kochać tak dobrego, pełnego ciepła i radości człowieka. To ona nauczyła mnie wdzięczności, wiary, nadziei i miłości, miłości, która się nie waha, ale skacze w ogień, dlatego postanowiłam stanąć na czele legionu, który wygra walkę o życie mamy. Dołączycie? To nie pora na umieranie! Uratuj naszą mamę! Blanka i Karol

171 470 zł z 250 000 zł
68%