Zbiórki

Piotr Wiśniewski, Wałbrzych

Walka o życie mojego brata. Pomóż Piotrowi pokonać zaawansowanego raka przełyku!

​Nazywam się Paweł i proszę o wsparcie dla mojego 56-letniego brata, Piotra, który toczy najcięższą walkę w swoim życiu – z zaawansowanym rakiem przełyku. ​Na początku 2026 roku guz zaatakował z ogromną siłą, tworząc groźną przetokę do dróg oddechowych. Aby ratować płuca i umożliwić bratu przyjmowanie jakichkolwiek płynnych pokarmów, lekarze musieli założyć mu w przełyku specjalny stent. Teraz Piotr przechodzi wyczerpującą chemioterapię, codziennie zmagając się z bólem i spadkiem odporności. Jest w tym niesamowicie dzielny, ale sam nowotwór to niestety niejedyny nasz problem. ​Sytuacja finansowa Piotra staje się dramatyczna. Brat jest po rozwodzie i mieszka sam w wynajmowanym mieszkaniu. Utrzymuje się jedynie z zasiłku rehabilitacyjnego, który wkrótce się skończy, pozostawiając go całkowicie bez środków do życia. ​Koszty niezbędnego, specjalistycznego żywienia (Nutridrinki), drogich leków osłonowych i dojazdów do szpitala, w połączeniu z opłatami za czynsz, drastycznie przekraczają nasze rodzinne możliwości. ​Założyliśmy tę zbiórkę, by Piotr mógł skupić się na walce o zdrowie, bez paraliżującego strachu o to, czy wystarczy mu na leki i dach nad głową. Z całego serca dziękujemy za każdą, nawet najmniejszą wpłatę i udostępnienie. To daje nam ogromną siłę, by się nie poddawać!

0 zł z 50 000 zł
0%
Yuliia Meleshko, KRAKÓW

Zbiórka na nierefundowane leczenie raka piersi

Jestem mamą dwójki dzieci i sama je wychowuję. Obecnie mieszkam z dziećmi w Krakowie. Około dwa lata temu wyczułam w piersi zgrubienie, jednak podczas wykonywanych badań USG nie zostało ono opisane jako zmiana wymagająca dalszej diagnostyki. Niestety, obecnie zdiagnozowano u mnie raka piersi. Przede mną intensywne i pilne leczenie onkologiczne. Muszę jak najszybciej rozpocząć terapię, a część potrzebnych badań, leków i leczenia może wiązać się z dużymi kosztami, których sama nie jestem w stanie pokryć. Dlatego bardzo pilnie potrzebuję wsparcia finansowego na leczenie. Każda wpłata, nawet najmniejsza, pomoże mi szybciej rozpocząć leczenie i walczyć o zdrowie dla mnie i moich dzieci. Jestem teraz w bardzo trudnej sytuacji - sama, z dwójką dzieci i z ogromną liczbą spraw, które muszę jednocześnie zorganizować. Proszę o pomoc i udostępnienie mojej zbiórki. Każda pomoc ma dla nas ogromne znaczenie.

0 zł z 50 000 zł
0%
Joanna Buszyńska, Poznań

Wsparcie w pokonaniu raka piersi

Mam na imię Asia, mam 34 lata, dwóch cudownych synków i do stycznia 2023 moje życie układało się szczęśliwie i harmonijnie. Podczas rutynowego nadania USG dowiedziałam się, że mam nowotwór złośliwy lewej piersi. Biopsja potwierdziła przypuszczenia, a dalsza diagnostyka przyniosła złe wiadomości: agresywny nowotwór HER2+++, przerzuty do węzłów chłonnych i wątroby, wiele zmian w piersi. Mimo tego, że choroba zdążyła mocno się rozwinąć, ciągle mam szansę na wyzdrowienie. Niestety terapie i konsultacje u specjalistów wiążą się z dużymi kosztami. Potrzebuję Waszego wsparcia w zbiórce środków na leczenie wspomagające, rekonstrukcję piersi i rehabilitację. Z całego serca dziękuję! <3 <3 <3

29 133 zł z 80 000 zł
36%
Edyta Bartoszek, Poznań

Na leczenie uzupełniające i rehabilitację

Od lat pomagam chorym i niepełnosprawnym jako oligofrenopedagog i rehabilitant wzroku. Chciałabym robić to dalej, lecz dziś to ja potrzebuję Waszej pomocy. W styczniu 2024 roku zdiagnozowano u mnie raka piersi. Za mną już chemioterapia i mastektomia radykalna. Przede mną radioterapia i hormonoterapia. Konieczna jest systematyczna rehabilitacja. Zalecono także leczenie uzupełniające nierefundowanym preparatem. Koszt miesięcznej kuracji to około 7 tysięcy złotych. Bez Was się nie uda... dlatego proszę Was o pomoc.

115 364 zł z 168 000 zł
68%
Alexandre Rossi, Warszawa

RAZEM DLA ALEXA - WSPARCIE PO OPERACJI NanoKnife w Poznaniu

Drodzy Darczyńcy, Dzięki Waszemu wsparciu dotarłem do kluczowego etapu leczenia. Od roku walczę z rakiem trzustki. Chemioterapia i siła bliskich pozwoliły mi zakwalifikować się do operacji NanoKnife - operacja odbyła się 13 lipca w Poznaniu. Bardzo powoli dochodzę do siebie i czeka mnie jeszcze długa droga do zdrowia. Lub namiastki zdrowia, mówiąc bardziej realistycznie. Tak więc Wasze wsparcie w tej trudnej drodze będzie dla mnie bardzo ważne. Przede mną kolejne konsultacje (poza NFZ), wizyty lekarskie i być może powtórzenie operacji. Dla tych, którzy nie znają mojej historii, prywatnie od pięciu lat dzielę życie z moją ukochaną Katariną w Polsce - kraju, który stał się moją drugą ojczyzną. Trzy pokolenia temu moja włoska rodzina osiedliła się w Brazylii, a ja z powodu trudności ekonomicznych wyemigrowałem do Irlandii, by pracować jako kucharz i wspierać swoją mamę. Pandemia i Katarina sprowadziły mnie do Polski i tu jest teraz moje serce i mój dom. Każda wpłata to realna szansa na życie. Dziękujemy z całego serca. Środki ze zbiórki mogą pokryć: leki, diagnostykę, konsultacje i procedury medyczne, transport do i z ośrodka, rehabilitację, terapię oraz sprzęt i zabiegi rehabilitacyjne. Alexandre i Katarina

7 076 zł z 60 000 zł
11%
Monika Kryłowicz, Krasnystaw

Pomoc w potrzebie i leczeniu w chorobie nowotworowej

Znalazłam się w trudnej sytuacji życiowej. W 2017 roku zachorowałam na nowotwór złośliwy piersi, w 2018 roku przeszłam operację usunięcia piersi i hormonoterapię, po czym kilka lat było wszystko w porządku. Niestety w grudniu ubiegłego roku zdiagnozowano nawrót nowotworu. Obecnie jestem poddawana chemioterapii. W listopadzie ubiegłego roku mąż stracił pracę i na chwilę obecną musi być przy mnie w domu, gdyż potrzebuję opieki, aby ktoś był przy mnie cały czas (skutki uboczne chemioterapii). Przez to nie może podjąć zatrudnienia. Mamy 3 dzieci w wieku 17,16 i 11 lat. Jestem obecnie na zasiłku rehabilitacyjnym. Problemy zdrowotne napędzają problemy finansowe. Na chemioterapię muszę dojeżdżać około 60 km, co wiąże się z dużymi kosztami, którym ciężko sprostać, stąd mój apel o pomoc. Kryłowicz Monika

6 359 zł z 60 000 zł
10%
Justyna Jeruzal, Gostynin

Walka o życie po nowotworze

Chciałabym się z Wami podzielić moją historią, która ostatnio stała się niezwykle trudna. Mam na imię Justyna, mam 36 lat, jestem mamą 3 synów, z których najmłodszy ma 2,5 roku. W wieku 34 lat stanęłam twarzą w twarz z agresywnym nowotworem piersi. Ostatnie dwa lata były dla mnie niezwykle ciężkie - przeszłam przez chemioterapię, operację mastektomii, wycięcie węzłów chłonnych, radioterapię, a teraz przede mną kolejna operacja usunięcia jajników. Walka z chorobą to trudna podróż, którą staram się podjąć z największą siłą i determinacją. Jednakże, oprócz emocjonalnych wyzwań, muszę stawić czoło także problemom finansowym związanym z kosztami leczenia i rehabilitacji. Chcę usunąć drugą pierś, bo jest duże zagrożenie wystąpienia w niej nawrotu. Nie mam mutacji genów BRCA1/BRCA2, dlatego nie nie mogę mieć operacji na NFZ. Potrzebuję środków na nierefundowaną operację usunięcia drugiej piersi, środki, które wzmocnią mój organizm, na rehabilitację ręki, wizyty prywatne u specjalistów i lekarzy oraz dojazdy do szpitala. Każda kwota, każde dobre słowo i gest solidarności są dla mnie niezmiernie cenne. Dziękuję Wam z góry za każdą okazaną pomoc i wsparcie. Z serca, Justyna

5 865 zł z 60 000 zł
9%
Aleksandra Lazar, Rydułtowy

Leczenie białaczki oraz związanych z nią skutków ubocznych

Choruję na przewlekłą białaczkę limfatyczną 4 stopnia, która transformowała do złośliwego rozlanego chłoniaka. Jestem po 10 cyklach chemii dożylnej, która nie dała efektu remisji. Nastąpił progres choroby. Choruję również poważnie na jelita, stąd inne leczenie jest wysoce ryzykowne. Od kilku lat walczę o refundację leku dla mnie i innych pacjentów (koszt leczenia 24 tys. miesięcznie), niestety bez skutku, mimo zaangażowania się w tą sprawę mediów i posłów. W tym czasie ja czekałam, a mój stan się pogarszał. Jest to lek najnowszej generacji: chemioterapia doustna, dająca ogromne szanse takim pacjentom jak ja. Jakiś temu udało mi się uzyskać lek w ramach tzw. RDTLu czyli ratunkowego dostępu do technologii lekowej. Nie wiem na jak długo, ponieważ co 3 miesiące trzeba składać wniosek o kolejną zgodę. Mam nadzieję, że wreszcie sprawa z refundacją zostanie rozwiązana pozytywnie dla takich pacjentów jak ja. Rok temu w wyniku białaczki doszło do niedokrwienia prawego oka, a co za tym idzie utraty wzroku w tym oku. Przeszłam 3 poważne operacje i długotrwałe leczenie, żeby odzyskać choć część wzroku, niestety na ten moment nieskutecznie, mimo podjętego również prywatnego leczenia w uznanych klinikach i u znakomitych lekarzy. Po leczeniu chemioterapią dożylną doszło u mnie do częściowych niedowładów i nadmiernej spastyczności obu rąk, zwłaszcza prawej, często również mam problemy z nogami i swobodnym chodzeniem. Dodatkowo mam problem z upośledzonym przepływem krwi w naczyniach krwionośnych. W związku z tym przez cały czas korzystam z rehabilitacji, żeby choć częściowo ułatwić sobie życie codzienne. Jestem pod stałą opieką neurologa, chirurga naczyniowego i rehabilitanta. Dodatkowo, w wyniku tych wszystkich trudności, ze względu na stany depresyjne i lękowe, jestem zmuszona korzystać też z pomocy psychiatry i psychoonkologa. To wszystko, co opisałam, generuje dodatkowe koszty, którym nie jestem w stanie samodzielnie podołać. Jeśli możecie mi Państwo w jakikolwiek sposób pomóc to proszę o to. Aleksandra Lazar

244 253 zł z 300 000 zł
81%
Anna Bulzak, Nowy Sącz

Zbieram na rehabilitację

Witam, Kochani! Mam na imię Anna. Mam kochającą rodzinę, męża i dwójkę dzieci. Wiadomość o chorobie była zaskoczeniem dla mnie i mojej rodziny. W kwietniu 2016 r. zdiagnozowano u mnie nowotwór piersi. Jest to szczególny typ nowotworu - her 2 dodatni, a możliwości jego leczenia są ograniczone. Jestem po operacji i po leczeniu onkologicznym. By nie dopuścić do nawrotu choroby, potrzebuję pieniędzy na specjalistyczne badanie - tj. płynną biopsję, która jest bardzo droga i przekracza moje możliwości finansowe. Potrzebuję też rehabilitacji, gdyż cały czas walczę ze skutkami ubocznymi choroby. Dziękuję każdemu za okazane wsparcie i pomoc!

24 251 zł z 80 000 zł
30%
Anna Smoderek, Warszawa

Immunoterapia w leczeniu raka piersi

Hej! Mam na imię Ania. O diagnozie dowiedziałam się niedawno, tuż przed pierwszymi urodzinami mojego synka. Karmiłam piersią, więc gulka, którą wyczułam, wzbudziła moją czujność, ale nie pomyślałabym, że może okazać się nowotworem złośliwym piersi. Podczas USG wykryto, że oprócz wyczuwalnego guzka w tej samej piersi mam jeszcze jedną zmianę. Wynik biopsji był dla mnie druzgocący, byłam w szoku, tym bardziej, że badam się regularnie. Nikt nie jest w stanie wytłumaczyć, dlaczego nowotwór tak szybko rozwinął się w zaledwie rok, może mniej... Ciężko stwierdzić. Wiem natomiast, że można go wyleczyć poddając się najmocniejszej chemii tzw. czerwonej oraz immunoterapii. Czeka mnie również operacja. Niestety immunoterapia w moim przypadku nie jest refundowana przez NFZ. Aby zwiększyć szanse na całkowitą remisję, będę przyjmować wlewy, których pojedyncza dawka to koszt 12.000 zł. Takich dawek potrzebuję kilkanaście na przestrzeni najbliższego roku. Jeśli możesz - pomóż mi wyzdrowieć. Dziękuję za każdą wpłatę! ♡

144 078 zł z 200 000 zł
72%
Andrzej Pabian, ZŁOTORIA

Zbiórka na nierefundowany lek i pomoc w walce z rakiem

Jeszcze niedawno wierzyłem, że jestem w stanie pokonać każdą przeszkodę. Pracowałem, planowałem przyszłość, z nadzieją patrzyłem przed siebie, przekonany, że przede mną wiele pięknych chwil. Niestety, wszystko zmieniło się jesienią 2023 roku. Po długiej szpitalnej hospitalizacji z podejrzeniem zatoru płuc usłyszałem diagnozę, której nikt by się nie spodziewał: międzybłoniak opłucnej — rzadki, agresywny i nieuleczalny nowotwór. Później było już tylko gorzej — gromadzący się w ogromnych ilościach płyn w płucach zaczął utrudniać mi oddychanie i sprawiał, że nawet przejście po schodach było dla mnie dużym wyzwaniem. Od 2023 roku pacjenci z międzybłoniakiem opłucnej mogą korzystać z refundowanego leczenia podwójną immunoterapią w ramach programu lekowego. Dzięki temu przyjąłem ponad 20 wlewów. Niestety, terapia przestała działać, a w wielu miejscach nastąpiła progresja guzów. Włączono jeszcze radioterapię, jednak musiała zostać szybko przerwana z powodu powikłań. Obecnie jestem w trakcie leczenia standardową chemioterapią, jednak nie daje ona nadziei na długoterminowe zatrzymanie progresji choroby. Możliwości współczesnej medycyny sięgają jednak dalej. W moim przypadku istnieje szansa na nowoczesne, zindywidualizowane leczenie w wyspecjalizowanej klinice. Dlatego nieustannie konsultujemy mój stan zdrowia z najlepszymi specjalistami w Polsce. Niestety, możliwości leczenia w ramach drugiej linii terapii w kraju są bardzo ograniczone i nie obejmują aktualnie żadnych badań klinicznych. Dlatego szukamy pomocy także za granicą — w klinikach w Izraelu i Niemczech — gdzie pojawiają się nowe opcje leczenia międzybłoniaka opłucnej. Sam dostęp do specjalistycznej wiedzy za granicą wiąże się z ogromnym obciążeniem – jedna konsultacja on-line to koszt rzędu kilku tysięcy złotych. Po spotkaniach z profesorem z Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku pojawiła się nowa nadzieja – możliwość zastosowania dodatkowego leku wspomagającego chemioterapię. Profesor, opierając się na swoim doświadczeniu i najnowszych danych medycznych, zdecydował, że w moim przypadku ten preparat może znacząco zwiększyć skuteczność leczenia. Niestety, lek nie jest refundowany przez NFZ, a jego koszt znacznie przekracza moje możliwości finansowe. Dla mnie i mojej rodziny każdy dzień, miesiąc, rok to bezcenny dar. Każdy dzień to nadzieja na cud. Wierzę, że uda mi się jeszcze skorzystać z nowoczesnych i obiecujących terapii onkologicznych i dlatego muszę żyć jak najdłużej. Nie chcę się poddać. Mam dla kogo walczyć. Jeśli możesz — proszę, pomóż mi zatrzymać czas… Z całego serca dziękuję za każde okazane wsparcie.

33 956 zł z 90 000 zł
37%
Monika Forysiuk, Chełm

Pomóżmy Monice

Przed chorobą pracowałam jako nauczyciel wychowania przedszkolnego. Szpiczak czyli rak wygryzł mi dziurę w lewej nodze w kości udowej, tym samym musiałam mieć operację i wstawianą endoprotezę. Niestety kuleję na tę nogę, a poruszanie się sprawia mi ból. Do tego co tydzień jadę z miejscowości Chełm do Lublina na chemię dzienną - jest to duży koszt. Samotnie wychowuję syna, który obecnie studiuje. Jest mi ciężko finansowo, dlatego zwracam się z prośbą o pomoc i wsparcie finansowe na dalsze leczenie.

13 174 zł z 70 000 zł
18%