Zbiórki

Olga Iaroshchuk, Pruszków

Na pokrycie kosztów leczenia i rehabilitacji

Witam, mam na imię Olga. Mam 34 lata. Jestem mamą pięcioletniego synka. Jeszcze niedawno moje życie toczyło się normalnym rytmem mamy: dom, przedszkole, podróże, treningi sportowe i plany na przyszłość. Wszystko zmieniło się w jednej chwili. Usłyszałam diagnozę, której nikt nie chce usłyszeć: rak piersi – luminalny typu B (HER2+) z przerzutami do węzłów pachowych. Choroba przyszła nagle, bez ostrzeżenia. Badania, niekończące się oczekiwanie na wyniki, strach… i jedno, najważniejsze pytanie: czy będę mogła patrzeć, jak mój syn dorasta? Rak jest agresywny i wymaga intensywnego leczenia: chemioterapii, operacji (radykalnej mastektomii), radioterapii oraz hormonoterapii przez kolejne pięć lat, a także rehabilitacji. To walka nie tylko fizyczna, ale również psychiczna i finansowa. Choć samo leczenie jest refundowane, znaczna część dodatkowych kosztów spada na moją rodzinę: leki, specjalistyczna żywność medyczna, dojazdy na leczenie, rehabilitacja oraz zakup protezy i peruki. Część tej drogi mam już za sobą, jednak wciąż walczę i robię wszystko, by móc iść dalej - krok po kroku. Bardzo dziękuję za każdą wpłatę, każde udostępnienie oraz słowa wsparcia. Dają mi one nadzieję i siłę, by nie poddawać się i iść dalej.

700 zł z 10 000 zł
7%
Ewa Chlebuś, Sulechów

Zrzućmy się dla Ewy walczącej z białaczką

Zrzućmy się dla Ewy, która walczy z ostrą białaczką szpikową na koszty związane z leczeniem po przeszczepie. 9 listopada 2021 r. Ewa trafiła w stanie ciężkim do szpitala. Wtedy usłyszeliśmy straszliwą diagnozę - ostrą białaczkę szpikową. Cały nasz świat się zawalił, a wydarzenia zaczęły dziać się błyskawicznie. Z dnia na dzień Ewa znalazła się na oddziale Hematologii w Zielonej Górze. Dawne życie zniknęło, a zaczęło się nowe, trudne życie, w którym codziennością były wizyty w szpitalu. Natychmiast wdrożono intensywne leczenie - długie, męczące i wykańczające. Silne dawki chemii z każdym dniem zabierały jej siły, niszcząc organizm. Dodatkowo w wrześniu 2021 r. Ewa przeszła udar, co lekarze później zdiagnozowali jako początek białaczki. Przez 10 miesięcy spędzonych w szpitalu przeszła cztery chemioterapie i biopsję głowy. Doznała paraliżu, co wymagało dwu miesięcznej rehabilitacji. Przez cały czas większość dnia spędzała w izolatce, a jej życie niejednokrotnie było zagrożone. Ostatecznie Komisja Lekarska zakwalifikowała ją do autologicznego przeszczepu komórek macierzystych. To był bardzo trudny czas. Ewa przeszła ciężką chemioterapię, a następnie jej układ odpornościowy został „zresetowany” i musiał się odbudowywać. Jej stan, izolacja, obostrzenia covidowe oraz dodatkowe zakażenie wewnątrzszpitalne były ogromnym obciążeniem. Dobrą wiadomością było to, że znalazł się dawca szpiku (jej brat) i 22 sierpnia 2022 r. Ewa przeszła przeszczep szpiku, pełna nadziei, że teraz będzie tylko lepiej. Po przeszczepie Ewa wyszła ze szpitala do domu 19 września 2022 r. Co tydzień lub co dwa tygodnie przyjeżdżamy na kontrolę do Kliniki Hematologii i Przeszczepu Szpiku we Wrocławiu. Z czasem wizyty będą odbywać się raz w miesiącu. Niestety, wydatki rosną z każdym dniem. Z naszej miejscowości do Kliniki we Wrocławiu jest 204 km w jedną stronę. Nie możemy korzystać z komunikacji publicznej ze względu na brak odporności Ewy, a koszty paliwa mocno obciążają nasz budżet domowy. Do tego dochodzą koszty leków. Mieszkamy z córką, a nasz dochód to jedynie zasiłek rehabilitacyjny oraz moja pensja. Dlatego zwracamy się do Was z prośbą o pomoc i wsparcie finansowe. Ewa marzy o powrocie do normalności, zdrowia i sprawności. Każda złotówka ułatwi jej walkę z tym trudnym przeciwnikiem, doda sił i pomoże w walce z ogromnym zmartwieniem. Marzymy o tym, aby Ewa mogła skupić się na leczeniu i nie musiała się martwić, ponieważ stres tylko szkodzi. Proszę, pomóżcie. Znaleźliśmy się w trudnej sytuacji, nowej dla całej naszej rodziny. Celem naszej zbiórki jest pokrycie kosztów bieżącego leczenia oraz dojazdów do szpitala. Potrzebujemy Waszej pomocy, i przyznam szczerze, że jest mi niezręcznie prosić o wsparcie. W związku z pogarszającym się stanem zdrowia Ewy - przeszczep przeciw gospodarzowi (odrzucenie przeszczepu) - nasze koszty leczenia rosną, a czas powrotu do zdrowia się wydłuża. Konieczne są dodatkowe wizyty, pobyty we Wrocławiu, diagnostyka oraz konsultacje medyczne. Prosimy o dalsze wsparcie. Pomimo stosowania terapii fotoferezy przez dwa dni co dwa tygodnie w Klinice we Wrocławiu, minął już rok, a efekty leczenia nie są zadowalające. Wciąż zmagamy się z bardzo złymi wynikami wątrobowymi związanymi z przeszczepem przeciw gospodarzowi. Po długich poszukiwaniach znaleziono lek, który może pomóc w leczeniu, jednak nie jest on dostępny w Europie. Został zamówiony w Stanach Zjednoczonych i jest refundowany. Nasza droga leczenia po przeszczepie trwa już 3 lata, a nie ma jednoznacznej opinii na temat tego, kiedy mogę powrócić do pełni zdrowia. Z tego miejsca gorąco proszę o dalsze wsparcie.

90 631 zł z 100 000 zł
90%
Marlena Gryta, Garwolin

Każda pomoc to krok ku zdrowiu, teraz możesz przekazać 1,5% swojego podatku

Pomóż mi wrócić do sprawności – walka z nowotworem trwa Nazywam się Marlena i jeszcze do niedawna moje życie wyglądało zupełnie inaczej. W maju ubiegłego roku świat zatrzymał się w miejscu – otrzymałam diagnozę: nowotwór złośliwy piersi z przerzutem do węzłów chłonnych. Od tego momentu rozpoczęła się moja nierówna walka z chorobą. Przeszłam agresywne leczenie chemioterapią w schemacie TCHP oraz operację oszczędzającą z usunięciem węzłów chłonnych. Niestety, badanie histopatologiczne po operacji wykazało, że nie było całkowitej odpowiedzi na leczenie – w moim organizmie pozostało 17% komórek nowotworowych. To oznaczało konieczność kontynuacji leczenia chemioterapią oraz radioterapii, którą zakończyłam w styczniu tego roku. Cena za życie Dziś, choć walczę o każdy dzień, zmagam się z poważnymi skutkami ubocznymi dotychczasowego leczenia. Polineuropatia oraz silna sztywność stawów znacząco utrudniają mi codzienne funkcjonowanie i sprawiają, że wykonanie najprostszych czynności staje się wyzwaniem. Moja walka jednak nie kończy się na chemioterapii i radioterapii. Obecnie jestem w trakcie wieloletniej hormonoterapii, która jest niezbędna, by powstrzymać nawrót choroby. Niestety, ta forma leczenia również niesie ze sobą szereg dotkliwych skutków ubocznych, które dodatkowo obciążają mój organizm. Aby odzyskać sprawność i zminimalizować ból, niezbędna jest specjalistyczna, kosztowna rehabilitacja oraz regularna suplementacja, która wspiera mój organizm w tej długiej drodze. Dodatkowym obciążeniem są dla mnie systematyczne i wyczerpujące dojazdy do Narodowego Instytutu Onkologii w Warszawie, które generują ogromne koszty. Jak możesz mi pomóc? Moje oszczędności zostały wyczerpane przez długotrwałe leczenie. Dziś zwracam się do Państwa z prośbą o wsparcie. Każda wpłata, nawet ta najmniejsza, przybliża mnie do celu, jakim jest powrót do choć częściowej sprawności i spokojnego życia. Wpłacając darowiznę na moje subkonto w fundacji Alivia, wspierasz mnie w: opłacaniu specjalistycznej rehabilitacji, która pozwoli mi pokonać skutki polineuropatii i sztywności stawów; zakupie niezbędnych leków, preparatów wspomagających hormonoterapię oraz suplementów; pokryciu kosztów dojazdów do ośrodka onkologicznego w Warszawie.

595 zł z 10 000 zł
5%
Teresa Walkiewicz, Poznań

Moje leczenie, dieta, koszty dojazdów do lekarzy

Mam na imię Teresa, jestem chora na raka płuc, POChP, nadciśnienie tętnicze i nerwicę. Niestety pojawiła się wznowa, a ja nie chcę jeszcze umierać. Mam tylko córkę i wnuka, który też jest bardzo chory. Wnuczek ma nadciśnienie, astmę oskrzelową, stłuszczenie wątroby. Córka nie może mi za dużo pomóc, bo sama ma problemy (wychowuje dziecko sama). Nie mam pomocy od rodziny i znajomych. Bardzo się boję. Pomóżcie mi, proszę... Nie chcę zostawić córki i wnuka samych. Od 27 lat jestem sama z córką, wcześniej pracowałam jako opiekunka do dzieci. Teraz sama proszę o pomoc. Mam złe wyniki i coraz gorzej się czuję. Nie chcę umierać. Chciałabym jeszcze zobaczyć, jak mój wnuczek dorasta, jak spełnia swoje marzenia, chciałabym jeszcze spędzić czas z córką i wnukiem. Pieniążki, które uzbieram, przeznaczę na leki, dietę onkologiczną, rehabilitację oddechową, a także sprzęt wspomagający oddychanie. Chciałabym jeszcze spędzić wakacje chociaż raz w życiu, od śmierci męża nie byłam nigdzie. Proszę o pomoc.

550 zł z 10 000 zł
5%
Mirosława Kamińska, Bielsko-Biala

Na leczenie i rehabilitację

Jestem pełną energii 63-letnią mężatką, mamą wspaniałego syna i za chwilę babcią. Kocham życie w każdym jego wymiarze. Nurkowanie, żeglarstwo, fotografia, konie, podróże, narty to tylko mała część moich pasji. Niestety los podrzucił mi trasę przez szpitale. Nowotwór płuca i rak piersi zaraz po ciężkiej operacji kręgosłupa. Czasami w drodze do wybranego portu czekają nas burzliwe i zdradzieckie wody, ale wierzę, że dopłynę do moich lepszych dni, nawet jeśli będzie ciągle wiało 8 B. TRZYMAJCIE ZA MNIE KCIUKI!

5 440 zł z 15 000 zł
36%
Ewa Zemła-Furca, Katowice

By zdrową być

W styczniu otrzymałam druzgoczącą diagnozę. Mam "to" i muszę poddać się leczeniu. Pierwszy szok, odrętwienie, przerażenie... Podjęłam walkę. Dla siebie, dla dzieci, dla bliskich. Jestem już po drugiej chemii. Każdą opłaciłam fatalnym samopoczuciem, rozbiciem i zwątpieniem. Kolejne przede mną. Nie tracę nadziei, choć to trudne. Zbiórka ma pomóc w powrocie do zdrowia, bo wierzę, że z "tym" można wygrać. Nie wiem, czy zebrana kwota będzie wystarczająca. Nie wiem też, czy Waszewsparcie wykorzystam w całości, bo być może nie będzie takiej potrzeby, ale na pewno zebrane środki pomogą wtedy komuś innemu. 1,5% podatku to pomoc bardzo istotna dla wszystkich potrzebujących, a nieobciążająca dla darczyńców, więc przekaż mi, proszę, swoje 1,5%, bo w ten sposób pomagasz mi wygrać tę nierówną walkę.

438 zł z 10 000 zł
4%
Monika Filipek, Zielona Góra

Leczenie

Bardzo dziękuję za dotychczasowe wsparcie!!! Jak wiecie walczę ze złośliwym nowotworem piersi z przerzutami. Aktualnie jestem po dwóch operacjach i niestety to nie koniec walki z rakiem. Potrzebuję nierefundowanego leku i potrzebuję wsparcia finansowego.

199 429 zł z 209 000 zł
95%
Jaroslaw Bednarski, Radom

Zbiórka na leczenie chłoniaka

Dzień dobry, mam na imię Jarosław i mam 36 lat. W listopadzie 2019 roku, w dniu urodzin mojej żony Katarzyny, usłyszałem diagnozę: chłoniak Hodgkina IV stadium. Jest to nowotwór złośliwy węzłów chłonnych. W grudniu 2019 roku rozpocząłem leczenie w NIO w Warszawie. Pierwsza linia leczenia – chemia ABVD miała pokonać chorobę i pozwolić mi na powrót do pracy. Niestety nowotwór okazał się oporny w leczeniu, przeszedłem kolejne linie leczenia (drugą i trzecią), autoprzeszczep oraz leczenie podtrzymujące po przeszczepie. W związku z długotrwale trwającą chorobą i brakiem pomyślnych rokowań musiałem przejść na rentę. W trakcie trwania 4 linii leczenia nastąpiło podejrzenie zapalenia mięśnia sercowego, leczenie zostało przerwane. Kolejne linie leczenia nie przynosiły wymarzonej remisji choroby. W listopadzie 2025 r. zostałem poddany kolejnej radioterapii w związku ze wznową na śledzionie. W chwili obecnej czekam na badanie PET . Nie obyło się bez skutków ubocznych ciężkiego, długotrwałego leczenia (chemioterapie i radioterapie). Mam problemy z tarczycą, sercem, jelitami, bóle stawów i polineuropatię. Nie udało mi się również wrócić do pracy i normalnego funkcjonowania. Cały czas jestem na rencie. Nie jestem w stanie pokryć z niej kosztów leczenia - przede wszystkim konsultacji specjalistycznych, leków i suplementów, odpowiedniego odżywania, leczenia stomatologicznego, dojazdów w związku z leczeniem w innym mieście. Bardzo chcę być znów zdrowy i wrócić do swojego życia, pracy, aktywności. Będę ogromnie wdzięczny za wsparcie.

10 410 zł z 20 000 zł
52%
Sonia Wieder, Ruda Śląska

Transporty sanitarne

Zbieramy na transport sanitarny Z całego serca proszę o pomoc dla mojej Mamy, Soni, która walczy z glejakiem IV stopnia. Jest po drugiej, bardzo trudnej operacji mózgu, ma bardzo osłabione nogi i nie może chodzić. Niedawno dodatkowo przeszła ostre zapalenie trzustki, które bardzo osłabiło jej organizm. Mama nie ma ubezpieczenia zdrowotnego, przez co nie może liczyć na bezpłatne przewozy do szpitali czy poradni. Potrzebuje bezpiecznego transportu sanitarnego w pozycji leżącej, by móc kontynuować leczenie i kontrole lekarskie. Koszt jednego przewozu to kilkaset złotych, a takich podróży jest kilka w miesiącu. Każda wpłata, nawet najmniejsza, pomoże zapewnić Mamie opiekę, na jaką zasługuje – bez lęku, czy będzie nas stać na dotarcie do lekarza. Dziękuję z całego serca za wsparcie.

285 zł z 10 000 zł
2%
Józef Kachnowicz, Orneta

Zbieram środki na dalsze leczenie

Nazywam się Józef Kachnowicz, mieszkam w Ornecie - w niewielkim miasteczku w woj. warmińsko-mazurskim, mam 71 lat. W marcu 2020 r. zdiagnozowano u mnie raka złośliwego pęcherza moczowego. Guz był wielkości kilku centymetrów. W przeciągu paru miesięcy - od wiosny do jesieni 2020 roku byłem leczony chemią w Klinice Onkologii i Immunoterapii w Szpitalu w Olsztynie. Leczenie na tę chwilę zostało pozytywnie ocenione przez mojego lekarza prowadzącego i guz na razie zginął. Niestety leczenie chemiczne spowodowało skutki uboczne. Moja tarczyca przestała działać i w związku z tym mam problem ze sztywniejącymi mięśniami, co ogranicza możliwość poruszania się. Dodatkowo nerki źle funkcjonują, organizm jest zanieczyszczony i uniemożliwia normalne funkcjonowanie. Wyniki krwi niestety są coraz gorsze. Razem z małżonką jesteśmy emerytami ze skromnymi dochodami. Liczę na pomoc na dalsze leczenie specjalistyczne. Standardowy czas oczekiwania na lekarza specjalistę jest obecnie mocno wydłużony. Niestety czekanie na leczenie skutków ubocznych chemioterapii w moim przypadku oznacza złe rokowania. Liczę na pomoc finansową, która umożliwiłaby mi opłacenie dojazdów do lekarzy specjalistów oraz dalsze leczenie, jak również sfinansowanie konkretnych leków. Pozdrawiam wszystkich ludzi o dobrym sercu i wszystkim życzę zdrowia!

20 249 zł z 30 000 zł
67%
Dominik Kosiło, Szczecin

Leczenie onkologiczne, lekarstwa, nierefundowane badania

Na imię mam Dominik, moja walka z rakiem rozpoczęła się w 2010 roku i trwa nadal. Obecnie mam 34 lata. Zdiagnozowano u mnie zespół chorobowy MEN II B złośliwy rak tarczycy w stadium rozsiewu do kośćca z podejrzeniem rozsiewu do płuc. Do tej pory przeszedłem kilka operacji, wiele badań i radioterapię. Usunięto mi całkowicie tarczycę, węzły chłonne szyi, nadnercza z powodu guzów chromochłonnych oraz guzy w okolicy kręgosłupa i aorty. Na początku leczenia poziom Kalcytoniny wynosił 2 tysiące, obecnie jest na poziomie powyżej 100 tysięcy i wciąż rośnie. Przed diagnozą miałem plany i marzenia jak każdy młody człowiek. Teraz nie mam siły ani możliwości żyć normalnie. Choroba wyczerpuje mnie psychicznie i fizycznie. Potrzebuję wsparcia na leki, badania i leczenie nierefundowane przez NFZ. Wierzę w wielkie serce ludzi i ich dobroć.

30 213 zł z 40 000 zł
75%
Jadwiga Majchrzak, Kraków

Pomóż mojej Mamie w walce z nawrotem raka

Pomóż mojej Mamie w walce z nawrotem raka – liczy się każda złotówka i każdy dzień Mam na imię Dagmara i z całego serca proszę o pomoc dla mojej Mamy – niezwykłej kobiety, która od lat dzielnie walczy z nowotworem.Pięć lat temu Mama zachorowała na raka trzonu języka z naciekami na żuchwę i węzły chłonne. Przeszła bardzo trudne leczenie – chemioterapię, radioterapię. Mimo cierpienia i bólu nie poddała się. Dzięki ogromnej sile i determinacji udało się wtedy wygrać – choroba ustąpiła, a Mama wróciła do życia. Niestety, dziś znowu stoimy w obliczu tego samego koszmaru. Rak powrócił. Tym razem są już przerzuty. Mama ma 72 lata, ale wciąż jest pełna życia i pragnie walczyć. Niestety, system publicznej opieki zdrowotnej nie oferuje wszystkich możliwości leczenia. Żeby dać Mamie realną szansę, musimy szukać wsparcia poza standardowymi procedurami – to są m.in. konsultacje, terapie nierefundowane, dodatkowe badania, leki celowane, suplementacja wspierająca organizm w trakcie walki z chorobą.Koszty rosną z dnia na dzień, a my nie jesteśmy w stanie sami ich pokryć. Dlatego proszę – jeśli możesz, pomóż. Każda złotówka przybliża nas do lepszego leczenia, do nadziei, do czasu. Mama nie chce się poddać, a ja nie chcę stać bezsilnie i patrzeć, jak choroba odbiera mi najbliższą osobę.Twoja pomoc może sprawić, że Mama dostanie szansę na kolejną remisję. Może znów wyjść z tej walki zwycięsko – jak pięć lat temu.Dziękuję z całego serca za każdą wpłatę, za każde udostępnienie, za każdą myśl. PozdrawiamDagmara - córka Jadwigi

10 176 zł z 20 000 zł
50%