Zbiórki

Piotr Lewandowski, Orneta

Potrzebne pieniądze na walkę z nowotworem, pomóżcie mi żyć.

Mam na imię Piotr, mam 39 lat i dwoje dzieci. 15-letni syn wymaga całodobowej opieki ze względu na niepełnosprawność (rozszczep kręgosłupa i wodogłowie), a córka 13 lat na szczęście jest zdrowa. Chciałbym widzieć jak dorastają. W 2018 r. zasłabłem podczas wykonywania prostych codziennych czynności, po przebadaniu usłyszałem diagnozę - szpiczak plazmocytowy wraz z amyloidozą. Przeszedłem cztery cykle chemioterapii, a następnie przeszczep szpiku. Potrzeby są spore w zależności od wyników badań, które są niestabilne. Koszt leków, terapii oraz częste dojazdy do szpitala lub do lekarza (55 km w jedną stronę - mieszkam w małej miejscowości) przerastają moje możliwości. Proszę o wsparcie, ponieważ go potrzebuję do walki z nowotworem. Darowizny na rzecz mojego leczenia można przekazywać za pomocą płatności on-line, karty płatniczej, PayPal lub tradycyjnego przelewu. Aby dokonać wpłaty, kliknij powyżej na czerwony przycisk "Pomóż" w niebieskim prostokącie.

39 392 zł
106%
Ewa Krawczak, Rzekuń

Walka z nowotworem piersi - muszę wychować małe dzieci

Witam. Mam na imię Ewa i mam 36 lata. W 2020 roku zdiagnozowano u mnie nowotwór piersi. Diagnoza choroby jest bardzo trudnym momentem, ale to dopiero początek długiej i trudnej drogi leczenia. Wiąże się ona ze sporymi wydatkami na diagnostykę, dojazdy do placówek medycznych, wizyty lekarskie. Bardzo ważne w leczeniu onkologicznym jest odpowiednie odżywianie i wzmocnienie organizmu, którego czeka duże wyzwanie w postaci chemioterapii. Obniżenie aktywności zawodowej powoduje, że koszty leczenia są dla mnie nie do udźwignięcia. Boję się, że finanse, a właściwie ich brak zaprzepaszczą nadzieję na zatrzymanie choroby. Muszę walczyć! Mam dla kogo - jestem mamą małych dzieci, które potrzebują opieki sprawowanej przez zdrową mamę. I stąd mój apel do Was o chociażby najmniejszą wpłatę, która zabezpieczy mi dalszy etap leczenia - pomoże wykonać dodatkowe płatne badania, lwykupić leki, dojechać do placówek medycznych itp. Wierzę, że z Waszą pomocą uda mi się osiągnąć ten cel i wrócić do zdrowia. Dziękuję! Darowizny na rzecz mojego leczenia można przekazywać za pomocą płatności on-line, karty płatniczej, PayPal lub tradycyjnego przelewu. Aby dokonać wpłaty, kliknij powyżej na czerwony przycisk "Pomóż" w niebieskim prostokącie.

39 270 zł
196%
Paula Chrustowska, Oława

Cel został osiągnięty, dziękuję! Na ten moment zawieszam zbiórkę.

Dzień dobry, mam na imię Paula, mam 34 lata. Moja historia zapewne jest podobna do wielu innych istnień, których szczęśliwe, poukładane i satysfakcjonujące życie przerwała informacja o nowotworze złośliwym. Na początku września 2020 roku z radością i niecierpliwością szykowałam się do pracy w kolejnym roku szkolnym. Ten czas i rok był wyjątkowo szczególny, ponieważ wszyscy czekaliśmy na powrót do normalności po długim lockdown'ie spowodowanym Covidem. Byłam szczęśliwa, że w końcu zobaczę swoich kochanych uczniów i będziemy mogli znów działać na lekcjach chemii oraz w naszym szkolnym i lokalnym środowisku. Niestety - radość nie trwała długo i została zmącona odkryciem przeze mnie, podczas samobadania, guza piersi. Jestem z wykształcenia biologiem, chemikiem oraz antropologiem człowieka, dlatego nigdy nie zaniedbywałam profilaktyki i samobadania, a także troszczyłam się w tej naturze o osoby mi ważne i bliskie. Mimo tego guz pojawił się zupełnie nieoczekiwanie i w czasie tak krótkim, że wciąż towarzyszy mi niedowierzanie. Badanie usg, mammografia, konsultacje, biopsja i w końcu diagnoza, jaką otrzymałam: rak piersi nieluminalny her2+++. Obecnie jestem pod opieką Dolnośląskiego Centrum Onkologii i w trakcie chemioterapii. Niestety, ze względu na obecną sytuacje pandemiczną i niską odporność, nie mogę pracować z uczniami, ale mocno wyczekuję momentu, kiedy będę mogła wrócić do aktywności zawodowej. Zanim do tego dojdzie, czeka mnie w dalszym ciągu chemioterapia, operacja, leczenie lekiem celowanym w mój typ nowotworu, rehabilitacja oraz poszerzona diagnostyka kontrolna. Chciałabym jak najszybciej uporać się z "zadaniem domowym", które postawiło przede mną życie. Chcę znów służyć swoją wiedzą i doświadczeniem moim uczniom oraz wsparciem ich rodzicom. Chcę być znów oparciem dla najbliższych. Bardzo czekam też na moment, gdy będę znów mogła podróżować w ulubiony sposób - "po studencku". Zdaję sobie sprawę, że moje leczenie jest długie, wymagające i niestety - kosztowne (diagnostyka, leki, rehabilitacja). Bardzo dziękuję za każdy 1%i doceniam każde wsparcie płynące do mnie z Państwa strony. Z wyrazami szacunku, Paula Chrustowska Darowizny na rzecz mojego leczenia można przekazywać za pomocą płatności on-line, karty płatniczej, PayPal lub tradycyjnego przelewu. Aby dokonać wpłaty, kliknij powyżej na czerwony przycisk "Pomóż" w niebieskim prostokącie.

39 186 zł
156%
Izabela Czyż, Dębnica Kaszubska

Cel został osiągnięty, dziękuję! Na ten moment zawieszam zbiórkę.

Moja historia z rakiem rozpoczęła się 21 lat temu. Pół roku po studiach i zamążpójściu usłyszałam diagnozę RAK PIERSI. Cały świat zatrzymał mi się w miejscu. Szybkie działania, operacja, chemioterapia, proces zdrowienia mijały jak w mgnieniu oka. Niedługo po leczeniu zaszłam w ciążę. I tu kolejne rozczarowanie dorosłym życiem - moja wyczekiwana córeczka na świat przyszła z zespołem Downa. Zaangażowanie w proces wychowania dziecka z dysfunkcją zajmowało dużo czasu, jednak nie zaniedbywałam siebie. Dbałam o regularne wizyty lekarskie. Po 7 latach na świat przyszła druga córka. Funkcjonowałam normalnie, byłam żoną, matką, pracownikiem na etacie, realizowałam swoje pasje i marzenia. Celebrowałam każdą chwilę, każdy dzień, każdy rok... W 2013 roku organizowałam swoje 40 urodziny. Zamiast imprezy - pobyt w szpitalu, zamiast prezentu - diagnoza: niezależny pierwotny rak piersi drugiej. Długie leczenie: operacja, chemioterapia, radioterapia, herceptyna, powrót do "NORMALNOŚCI". Przez wiele latpracowałam jako wolontariuszka onkologiczna, niosąc wsparcie chorym. W międzyczasie wykonałam wiele testów na nosicielstwo wadliwych genów. Okazało się, że jestem nosicielem genu Tp53, który nie daje mi odporności na choroby nowotworowe. W 2020 roku diagnoza gruczolakorak trzustki zwaliła mniez nóg. Mój świat po raz kolejny zatrzymał się i nie chce ruszyć. Przeszłam bardzo skomplikowaną operację usunięcia całej trzustki, wynikiem której jest cukrzyca typu 3 i problemy gastryczne. Jestem w trakcie ciężkiej chemoterapii. Mimo wrednych rokowań, które towarzyszą tej chorobie, nie tracę nadziei na powrót do zdrowia. Mam nadzieję być jeszcze z moimi dziećmi i mężem, którzy tak bardzo mnie potrzebują. Mam nadzieję powrócić do pracy, którą tak bardzo kocham. Mam ochotę na spotkania z przyjaciółmi. Mam ochotę na życie, na realizowanie swoich pasji i marzeń. Zebrane środki finansowe przeznaczę na leczenie, rehabilitację oraz diagnostykę. Darowizny na rzecz mojego leczenia można przekazywać za pomocą płatności on-line, karty płatniczej, PayPal lub tradycyjnego przelewu. Aby dokonać wpłaty, kliknij powyżej na czerwony przycisk "Pomóż" w niebieskim prostokącie.

39 061 zł
130%
Aleksandra Turek-Samołyk, Warszawa

Po raz drugi mam do czynienia z mocnym przeciwnikiem.

Mam na imię Ola, mam 33 lata. Na chorobę nowotworową choruję już drugi raz. Pierwszy raz zachorowałam na raka piersi w 2015 roku. Wtedy świat mi się zatrzymał. Walczyłam wytrwale starając się nie patrzyć w przyszłość. Każdy dzień był dla mnie na wagę złota. Przeszłam wtedy cykl 16 chemioterapii, mastektomię radykalną, rehabilitację oraz radioterapię. Jednak nikt nie dawał mi zapewnienia, że choroba nie wróci. Starałam się o tym nie myśleć, żyłam chwilą. I tak do tej pory, do listopada 2019 roku, gdy zdiagnozowano u mnie po raz drugi nowotwór piersi. Lekarze poinformowali mnie, że nie jest to wznowa, to inny typ nowotworu złośliwego. Dzisiaj wiem, że mam do czynienia z mocnym przeciwnikiem, mocniejszym i bardziej agresywnym niż poprzedni. Leczenie, które obrali lekarze składa się z 18 chemioterapii, mastektomii oraz radioterapii. Wiem jedynie, że ma być ono bardziej agresywne i odczuwalne.W tym momencie nie wiem co mam myśleć… Staram się nad tym w ogóle nie rozmyślać, bo gdzie w tym wszystkim jest sens? Jedynie co mnie motywuje do pracy to ludzie, którymi się otaczam. Rodzina, przyjaciele, wszyscy Ci, którzy dodają mi otuchy, to dzięki nim znowu walczę i nie patrzę w przyszłość. Staram się nadal pracować, w pracy nie myślę o chorobie. Jestem nauczycielem i każdy dzień spędzony z moją klasą jest dla mnie wyzwaniem, ale i radością. Dzięki temu jestem silna i mam pewność, że po raz drugi uporam się z chorobą i pokonam raka! Życie z bolesnych doświadczeń utkane czyni serce wrażliwym, lecz twardym jak diament. Mam szczęście, otaczają mnie wspaniali ludzie, którzy mnie wspierają i mam nadzieję, że spotkam jeszcze wielu dobrych ludzi na mojej drodze, ludzi, którym moja historia nie będzie obojętna. Dzięki zgromadzonym środkom poprzez Fundację pokryję koszty rekonstrukcji piersi, której koszt waha się w granicach20 tys. zł. oraz zakupu peruki za 7 tys. zł. Leczenie związane jest również z kosztami regularnych konsultacji , badań diagnostycznych oraz zakupem leków, które tylko częściowo są refundowane przez NFZ. Darowizny na rzecz leczenia Oli można przekazywać za pomocą płatności on-line, karty płatniczej, PayPal lub tradycyjnego przelewu. Aby dokonać wpłaty, kliknij powyżej na czerwony przycisk "Wspomóż" w niebieskim prostokącie.

35 136 zł
117%
Agnieszka Gałecka, Rytel

Wielkie dzięki!!!!! Na ten moment zawieszam zbiórkę!

Oto kawałek historii mojego życia i walki z rakiem. Od ponad 5 lat walczę z rakiem piersi. Diagnozę usłyszałam pół roku po narodzinach mojego drugiego synka, Tymonka. Bruno miał wtedy 2 latka. Nasze normalne, gwarne życie rodzinne zostało chwilowo zaburzone. Wsparcie męża i chłopcy to pokłady mojej mocy i siły. Przeszłam mastektomię, chemioterapię i hormonoterapię. Po wszystkim wróciłam do pracy w szkole. 2 lata było znowu prawie normalnie (prawie, bo świadomość, że "dziad" może wrócić, pozostaje). Niestety nastąpiła wznowa choroby. Ponownie musiałam przejść operację, chemioterapię i nową hormonoterapię. Po leczeniu wróciłam do pracy. Minęły kolejne dwa lata i pojawiły się przerzuty w węzłach chłonnych i kościach. Zmiana hormonoterapii i nowatorski lek nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. Rak się uzbroił. Zmutował do trójujemnego i pojawiły się nowe przerzuty. Obecnie jestem w trakcie chemioterapii, a lek atezolizumab, który chce dołączyć mój lekarz onkolog, nie jest refundowany w moim przypadku. Proszę o Waszą pomoc i wsparcie, aby moja rodzina była jak najdłużej pełna. Aby mama Bruna (7 lat) i Tymona (5 lat) miała czas i siły za nimi nadążyć... :) Dziękuję za Wasze wsparcie!!! Darowizny na rzecz mojego leczenia można przekazywać za pomocą płatności on-line, karty płatniczej, PayPal lub tradycyjnego przelewu. Aby dokonać wpłaty, kliknij powyżej na czerwony przycisk "Pomóż" w niebieskim prostokącie.

34 351 zł
104%
Monika Markiewicz-Rojek, Gdynia

Z ogromnym smutkiem zawiadamiamy, że Monika odeszła…

Z ogromnym smutkiem zawiadamiamy, że Monika odeszła… Składamy szczere wyrazy współczucia jej rodzinie i bliskim. Zarząd Fundacji Alivia. Skarbonka Moniki została zamknięta. Prosimy nie przekazywać darowizn na ten cel. ………………………………………………………..***…………………………………………………………. Dzień dobry, nazywam się Monika Markiewicz-Rojek, pochodzę z Ustki, obecnie mieszkam w Gdyni. W tym roku przekonałam się, jak życie potrafi złośliwie weryfikować plany. Czekałam z planami od kilku lat na obchodzenie swoich pięćdziesiątych urodzin. Miało być hucznie, wesoło i zwariowanie. Niestety pod koniec maja 2021 trafiłam na SOR po utracie przytomności. Tam zrobiono mi tomograf, rezonans i już po minach osób, które mną się zajmowały było widać, że to chyba poważna sprawa. Kilkakrotnie upewniali się, czy faktycznie wcześniej nie robiłam takich badań. W końcu diagnoza - rak mózgu, który trzeba pilnie usunąć. Zawsze pozostaje nadzieja, że to błąd, że to był udar mózgu i operacja nie będzie potrzebna. Zespół lekarski z Gdyni skierował mnie po prawie 2 tygodniach do Gdańska do neurochirurgów Copernikusa w Gdańsku, którzy dzień przed moimi urodzinami przeprowadzili zabieg. Impreza urodzinowa odbyła się w mojej głowie. Wynik badań histopatologicznych bezwzględny: glejak mózgu (glioblastoma IV WHO). Następnie przeszłam na innym oddziale w gdańskim szpitalu cały zalecany cykl radioterapii i chemii w tabletkach (jest to dla pacjenta darmowa i całkowicie refundowana przez państwo terapia). Pozostają dodatkowe leki i suplementy diety (zaaceptowane przez onkologów wyroby medyczne wspomagające leczenie) pomagające spowolnić rozrost glejaka i zapobiegać jego wznowie. Niestety, ceny tych środków są wysokie, a produkty przy zalecanych ilościach wystarczają na ok. miesiąc. Kwartalnie wydaję ok. 5 tys. zł. Będę Państwu bardzo wdzięczna za każde wsparcie z Państwa 1% podatku.. Każda złotówka ma znaczenie! W połowie stycznia 2022 r. czeka mnie następny rezonans, który zobrazuje, co w tej mojej głowie teraz się dzieje. Trzymajcie kciuki, żeby nie było wznowy i żeby glejak sobie zniknął! Darowizny na rzecz mojego leczenia można przekazywać za pomocą płatności on-line, karty płatniczej, PayPal lub tradycyjnego przelewu. Aby dokonać wpłaty, kliknij powyżej na czerwony przycisk "Pomóż" w niebieskim prostokącie.

32 994 zł
471%
Beata Gruszczyk, Chudów

Na ten moment zawieszam zbiórkę. Dziękuję za wpłaty.

Szanowni Darczyńcy, jesteśmy ogromnie wdzięczni za Wasze wsparcie! Udało się osiągnąć cel zbiórki dlatego na chwilę obecną prosimy o nieprzekazywanie darowizn. ………………………………………………………..***…………………………………………………………. Beata jest moim życiowym towarzyszem, mamą naszych córek Hani i Martyny. Ostatnio jest też pacjentką z diagnozą Carcinoma ducato invasivum – innymi słowy złośliwy guz piersi – takie słowa usłyszeliśmy w gabinecie lekarskim po badaniu histopatologicznym. Wszystko toczyło się dosyć szybko: Październik 2014 pierwsze wyczuwalne oznaki guza piersi. Kwiecień 2015 punkcje cienko i gruboigłowe. Maj 2015 – diagnoza złośliwy rak piersi. Pierwsze konsylium i skierowanie na operację – mastektomia piersi prawej. Lipiec 2015r pierwsza chemia czerwona (TAC). Sześć sesji na szczęście wszystkie w terminie bez opóźnień. Listopad 2015 radioterapia radykalna 20 naświetlań. Według NFZ i MZ leczenie zakończone. Jednak w raku występuje gen HER 2 (3+) który można jeszcze dodatkowo leczyć za pomocą leku o nazwie HERCEPTYNA. Niestety w Polsce aby dostać ten lek należy być włączony w program lekowy. Żeby dostać się do programu należy spełnić pewne warunki. Niestety Beata nie spełnia jednego warunku: miała zajętych nowotworem 11 węzłów chłonnych a warunkiem jest, że nie może ich być więcej niż 9. Z tego właśnie powodu nie kwalifikuje się do tego leczenia. Leczenie musimy podjąć indywidualnie i prywatnie. Niestety nie jest to tanie leczenie. Znalezienie ośrodka leczniczego, który mógłby podać lek też nie jest proste. Koszt rocznego leczenia wynosi około 150 000,00 zł. Walczymy z rakiem całą rodziną ze wszystkich sił. Rak to nie wyrok. Pieniądze mogą pokonać raka. Zwracamy się do ludzi dobrej woli – rak atakuje znienacka, nagle wywraca życie do góry nogami – prosimy o Twoją empatię, ale też realne wsparcie. Dobrze jest poczuć, że się nie jest samemu na świecie, że nawet ktoś kogo nie znasz przekazując choćby niewielką drobną kwotę wpływa na Twój los, na chwilę go z Tobą dzieli. Wtedy jest lżej. Poprzez Fundacje można wpłacać wolne datki, za które bardzo dziękujemy.

31 303 zł
107%
Anna Lankau-Pogorzelska, Warszawa

Proszę o wsparcie w walce z chorobą.

Nazywam sie Anka, mam 44 lata i od końca maja 2019r jestem pacjentką Narodowego Centrum Onkologii. Po 15 latach życia z niezłośliwą zmianą w piersi, badaną i obserwowaną co roku, usłyszałam diagnozę: rak piersi o wysokim stopniu złośliwości. Jestem żoną i mamą dwójki cudownych dzieciaków: 6-letniej Ewy i 10-letniego Jaśka. Zawodowo od ponad 9 lat jestem związana z marketingiem handlowym. Zawsze w ruchu, w podróżach, podczas których pokazuję dzieciom, jak piękny i ciekawy jest otaczający nas świat. Tymczasem rok 2020 okazuje się dla mnie mało łaskawy i daje mi porządnie popalić, zmuszając mnie do rewizji życiowych planów, z których najważniejszym był powrót do mojej pasji, jaką jest analogowa fotografia portretowa. Moja choroba to "świeża" sprawa. Czasem o niej zapominam, a przypomina mi o niej cotygodniowa aplikacja wenflonu w szpitalnym gabinecie, przez który podawana jest mi chemia. I jeszcze wypadające włosy, na co trudno się przygotować. Jednocześnie staram się funkcjonować tak jak dawniej, mając świadomość, że nadejście tych trudnych chwil jest nieuchronne. Dzięki przyjaciołom, rodzinie, licznej grupie najlepszych sąsiadów na świecie i współpracownikom wiem, że nie zabraknie mi wsparcia, ludzkiej życzliwości i pomocy. Jestem typem wojowniczki, która zawsze stawia czoła trudnościom. Zawsze staram się radzić z problemami sama, przyjmując, że na tym świecie jest mnóstwo ludzi potrzebujących bardziej niż ja. Moim nowym celem jest pokonanie raka, dla siebie, dla rodziny, dla przyszłości. Chciałabym przejechać z córką 20 km na rowerach - obiecała mi właśnie, że nauczy się jeździć na rowerze, chociaż nie bardzo jej się do tej pory chciało. Chciałabym kiedyś wydać komiks mojego syna - rysuje zawzięcie. Chciałabym móc podróżować jak dawniej i poznawać ludzi. To plany na potem. Obecnie najważniejszym zadaniem dla mnie samej jest wyzdrowieć i przetrwać najtrudniejszy czas terapii. Nie wiem jeszcze z czym będę musiała się zmierzyć, ale mam nadzieję, że wygram. Proszę o wsparcie w pokryciu kosztów leków, konsultacji i badań lekarskich oraz dojazdów. Darowizny na rzecz mojego leczenia można przekazywać za pomocą płatności on-line, karty płatniczej, PayPal lub tradycyjnego przelewu. Aby dokonać wpłaty, kliknij na przycisk "Pomóż" w niebieskim prostokącie.

31 107 zł
103%
Izabella Olszewska, Gorzów Wielkopolski

Udało się osiągnąć cel zbiórki!

Proszę o nie przekazywanie darowizn, udało się osiągnąć cel zbiórki! Nazywam się Izabella Olszewska. Mam 50 lat, od ćwierć wieku tego samego męża Maćka, od prawie 22 lat jesteśmy rodzicami cudownej córki Emilii. Zawodów mam kilka - moje dwa ulubione to oligofrenopedagog i psychoterapeuta. Kolejność chronologiczna. Nie chcę przedstawiać swojej smutnej historii... Skoro pojawiam się tutaj, to znaczy, że w moim ciele pojawił się pasożyt - rak jajnika. Niedawno określiłam proces leczenia jako wspinanie się po drabinie. Pierwszym szczeblem była diagnoza - 17 września 2021r. - stopień zaawansowania IIIC, kolejnym - rozległa operacja, po miesiącu ciężka półroczna chemioterapia - osiągnęłam częściową remisję. Po pokonaniu wielu problemów wspięłam się na kolejny szczebel - zostałam zakwalifikowana do nowoczesnej terapii podtrzymującej remisję inhibitorem PARP (olaparyb) w ramach programu lekowego, ale jednocześnie nie mogę już kontynuować refundowanej terapii lekiem Avastin (bevacizumab), którego otrzymałam łącznie 7 cykli (całość kuracji 18 cykli). I właśnie do tego potrzebuję Waszej pomocy. Konieczne jest dalsze łączne podawanie tych dwóch preparatów o udowodnionej w badaniach klinicznych skuteczności. Tylko w ten sposób mam szansę na długotrwałą remisję i powrót do normalności. Na zakup leku bevacizumab potrzebuję na całą kurację 65 tysięcy.

30 886 zł
123%
Kamila Cierpiał, Częstochowa

Bardzo dziękuję za wsparcie. Na ten moment zawieszam zbiórkę.

Mam na imię Kamila, mam 27 lat i zdiagnozowany nowotwór złośliwy, którego leczenie niestety związane jest z dużymi kosztami. Wszystkie środki zebrane na moje konto posłużą mi do opłacenia kosztów związanych z leczeniem, takich jak diagnostyka, konsultacje medyczne, rehabilitacja, dojazdy do placówek medycznych. Za jakiekolwiek wsparcie już teraz bardzo dziękuje!

28 927 zł
170%
Elwira Bujnowska-Puza, SUWAŁKI

POMÓŻ MI WALCZYĆ Z RAKIEM, BO MAM DLA KOGO ŻYĆ

Mam na imię Elwira, mam 42 lat i dwójkę cudownych dzieci w wieku 12 i 2 lat. Niestety w grudniu 2019 roku mój świat został zburzony przez nieproszonego gościa, który jest bardzo agresywny i próbuje zrujnować mi życie. Nie pozwolę mu na to, bo mam dla kogo żyć! Mój rak jest nieoperacyjny i jest na tyle silnym wrogiem, że trzeba mi było podać bardzo mocną chemię. Włosy wypadły mi już po pierwszym cyklu. Przy podawaniu ostatnich mdlałam... W Dzień Kobiet jadę do szpitala, aby rozpocząć kolejny etap wojny - radioterapię. Zmagania z tak ciężkim przeciwnikiem kosztują mnie ogrom sił, ale także środków finansowych. Drogie leki, badania, konsultacje, dojazdy do szpitala - to wszystko kosztuje, a ja mam na wychowaniu dwójkę dzieci. Jeśli możecie, bardzo proszę o wsparcie. Każde, nawet najmniejsze, jest dla mnie na wagę złota! DZIĘKUJĘ. Darowizny na rzecz leczenia Elwiry można przekazywać za pomocą płatności on-line, karty płatniczej, PayPal lub tradycyjnego przelewu. Aby dokonać wpłaty, kliknij na przycisk "Pomóż" w niebieskim prostokącie.

28 343 zł
141%