Zbiórki

Magdalena Kulig, Olkusz

Potrzebna pomoc w pokryciu kosztów związanych z leczeniem raka

PS. Witajcie kochani, to już prawie 4 lata, jak walczę, ale nadal walczę i będę walczyć do końca. Wciąż jednak potrzebuję pomocy, ponieważ chemia, którą teraz przyjmuję, daje popalić. Rak znika, po czym wraca jak bumerang. To już 3. raz, ale jak to mówią: "do 3 razy sztuka". Tym razem chcę wygrać już całkiem. Nie udałoby mi się to bez Państwa pomocy. Nadal jej potrzebuję niestety... Dziękuję, że jesteście! :* Witajcie Kochani, nazywam się Magda Kulig, mam 38 lat, jestem mężatką i mam 2 córeczki. Spotkała nas tragedia - zachorowałam na raka złośliwego jajnika. Jest to rak surowiczy brodawkowaty high grade, niestety już z przerzutami do otrzewnej oraz innych organów. Jestem już po operacji, wycięto mi wszystko, co można było, niestety tylko w 95%. Bardzo chciałabym żyć i wychować moje córeczki - młodsza ma tylko 7 lat... Jednocześnie chciałam ostrzegać przed tym okrutnym, podstępnym wrogiem! W listopadzie 2019 byłam u lekarza robiąc cytologię i wszystkie badania i nic nie wskazywało, że czeka mnie taki los. Dopiero w marcu i kwietniu 2020 miałam bardziej bolesne miesiączki, a w maju dostałam wodobrzusza i niestety wtedy dopiero po zrobieniu usg okazało się, że to rak, który jest w bardzo zaawansowanym stadium. Uważajcie na siebie i badajcie się jak najczęściej! Czeka mnie długotrwałe i kosztowne leczenie, dlatego założyłam tę zbiórkę. Wiem, że dzięki Wam poradzę sobie z kosztami związanymi z moim leczeniem, a są to miedzy innymi: dojazdy do szpitali, prywatne wizyty u lekarzy, dieta, leki i wiele innych. Za każdą pomoc serdecznie dziękuję. ❤️ Pamiętajcie o mnie w modlitwie, trzymajcie mocno kciuki i przesyłajcie mi dużo pozytywnej energii. Jest mi bardzo potrzebna!

22 441 zł z 30 000 zł
74%
Ewa Kułakowska, Pisanica

Ratujmy życie

Od ponad roku zmagam się z nowotworem złośliwym z przerzutami. Proszę ludzi dobrej woli o wpłaty, ponieważ brakuje mi środków na dojazdy i leki.

11 990 zł z 20 000 zł
59%
Joanna Chudobska, Tarnowskie Góry

Wesprzyj mnie w walce z rakiem

Mam na imię Asia, mam 50 lat jestem mamą dwójki dzieci. Córka Oliwia ma 27 lat i mieszka w Bielsku-Białej. Syn Wiktor mieszka ze mną, ma 20 lat i studiuje grafikę komputerową. Z zawodu jestem terapeutą zajęciowym. Przed zdiagnozowaniem raka pracowałam w CZP. Praca z ludźmi chorymi i doświadczanie ich powrotu do sił i zdrowia to coś, co sprawia mi dużą satysfakcję i radość. Moją pasją jest sztuka, kontakt z naturą, sport i śpiew. Największą radość czerpię ze wspólnych spacerów z moim synem i pieskiem Aris. Od czasu podjęcia leczenia moje siły zostały ograniczone do prostych czynności domowych. Choruję na nowotwór złośliwy piersi z przerzutami do węzłów chłonnych. Od października przyjmuję chemię, planowane leczenie to 12 chemii białych, 4 czerwone. Po zakończeniu chemioterapii czeka mnie amputacja z limfadenektomią oraz radioterapia. Całą moją uwagę kieruję w stronę odzyskania zdrowia i sił. Ze względu na chorobę i procesy leczenia mam ograniczone możliwości zarobkowe. Zwracam się z ogromną prośbą o wsparcie zbiórki na rzecz mojego leczenia onkologicznego, z którym wiążą się różnorodne i liczne wydatki, między innymi: dojazdy do szpitala, leki, konsultacje i rehabilitacja. Z całego serca dziękuję za każdą pomoc i udostępnienie zbiórki. Wierzę, że Wasze dobro wróci do Was pomnożone.

11 975 zł z 20 000 zł
59%
Józef Uroda, Dąbrowa Górnicza

Walka ze skutkami ubocznymi po radioterapii

W 2022 zdiagnozowano u mnie nowotwór złośliwy gruczołu krokowego, przeprowadzono operację prostatektomii radykalnej. Niestety na skutek wznowy biochemicznej konieczna była radioterapia, która zostawiła bardzo dużo skutków ubocznych: nietrzymanie moczu, zespół jelita drażliwego i przepuklinę pachwinową. Nadmieniam, że w 2010 roku chorowałem na raka jelita grubego (operacja hemikolektomii prawostronnej), który również pozostawił po sobie powikłania, z którymi borykam się do dziś. Proszę o wsparcie w poniesieniu kosztów związanych z leczeniem i niwelowaniem skutków ubocznych.

1 950 zł z 10 000 zł
19%
Iwona Przeździęg, Wrocław

Wygrałam bitwę, pomóżcie mi wygrać wojnę z rakiem.

Mam na imię Iwona i mam 25 lat. W 2001 r. po rutynowym wycięciu migdałków zdiagnozowano u mnie RMS embryonale tkanek miękkich podniebienia. Moje leczenie odbywało się w CZD przez okres dwóch lat. Nie obyło się bez 13-nastu cykli chemioterapii oraz dwóch miesięcy naświetlań. Myślałam, że ten koszmar już nigdy nie wróci, jestem zdrowa, dorosłam... zaczęłam studia, wyszłam za mąż. Wspólnie planowaliśmy rodzinę, ale moje plany legły w gruzach. Kilka miesięcy temu w nowej pracy "coś" strzeliło mi w nodze i urósł obrzęk ok. 10 cm. Zostałam skierowana do ortopedy, następnie na usg, kolejne RTG. Wszyscy rozkładali ręce twierdząc, że to tylko zerwany mięsień. Skontaktowałam się z lekarzem z Warszawy, który przyjął mnie na oddział (z racji już przebytej choroby nowotworowej) i zrobił biopsję. Potwierdziły się nasze obawy, zdiagnozowano u mnie nowy złośliwy nowotwór mięsak Ewinga kości strzałkowej. Teraz zaczynam leczenie od chemii, następnie naświetlania oraz operacja, przez którą będę wymagała długoterminowej rehabilitacji (wytną mi kawałek kości oraz mięsień). Jeżeli to nie przyniesie efektu, zamierzam podjąć się każdego rodzaju leczenia, również poza granicami kraju, dlatego zwracam się do ludzi dobrej woli o pomoc w tej walce, biorąc pod uwagę również koszty dojazdów do szpitala, opatrunki czy rehabilitacje. Moje największe pragnienie to chęć życia. Chcę znów chodzić po górach, cieszyć się z chwil spędzonych z rodziną i nie bać się, że ten podstępny skorupiak znów mnie dorwie. Dziękuję wszystkim za pomoc, najmniejszy gest. Wierzę, że uda mi się pokonać chorobę. Wygrałam walkę, czas wygrać wojnę.

11 929 zł z 20 000 zł
59%
Bogumila Wyrzykowska, Legnica

Proszę o pomoc w poniesieniu kosztów leczenia

Na chłoniaka z komórek płaszcza zachorowałam w 2020 roku, a wszystko zaczęło się od ciężkiego przebiegu Covid-19. Najpierw byłam leczona tradycyjną chemioterapią, wiele razy przetaczano mi krew i płytki. Po pierwszej linii leczenia w krótkim czasie chłoniak powrócił i zdecydowałam się na udział w badaniach klinicznych. To była dobra decyzja, bo chociaż miałam wizyty w ośrodku średnio co 3 tygodnie, około 330 km od domu, to brałam leki doustne i żyłam w miarę normalnie. Tak było do ubiegłego roku, gdy niespodziewana progresja spowodowała, że runął mój względny spokój. Znów znalazł się dla mnie lek w badaniach i chociaż nie obyło się bez powikłań, to jakoś dawałam radę. Dojazdy do ośrodka były częstsze, miałam mniej sił, ale to przecież 3 linia leczenia. I nagle w badaniu PET z czerwca tego roku pojawiła się znów progresja. I strach, lęk co dalej, czy jeszcze dla mnie będzie jakieś leczenie??? Teraz jestem na etapie kwalifikacji do leczenia metodą CAR-T. Dla mnie to leczenie ostatniej szansy. Muszę pilnie zrobić badania np. MR głowy, kolonoskopię, trepanobiopsje. Niestety część z nich trzeba zrobić prywatnie, gdyż liczy się czas. Bardzo częste dojazdy na badania też są dla mnie coraz mniej osiągalne, gdyż utrzymuję się tylko z emerytury. Dlatego ośmielam się prosić o wsparcie w tak trudnym etapie mojej choroby. 5 miesięcy temu zostałam babcią cudownego wnusia Olusia i chciałabym jeszcze widzieć jak rośnie...

11 899 zł z 20 000 zł
59%
Anna Kułak, Dąbrowa Białostocka

Na chwilę obecną udało się osiągnąć cel! Serdecznie dziękuję!

Cześć, nazywam się Ania. Mam 26 lat i pochodzę z małej miejscowości na Podlasiu. Uczę się na technika elektroradiologii - spełniam swoje marzenia :) Uwielbiam spacery i spotkania z przyjaciółmi. Oto moja historia w dużym skrócie: Do 2014 r. byłam pełną energii dziewczyną. Niestety w grudniu 2014 r. moje życie wywróciło się do góry nogami, trafiłam do szpitala z prawostronnym paraliżem ciała oraz afazją. Tak, nie mogłam mówić i ruszać prawą ręką i nogą. Diagnoza, jaka została postawiona, nie napawała mnie optymizmem - udar mózgu spowodowany "dzikim lokatorem". Bardzo szybko trafiłam na stół, dwukrotnie byłam operowana. Wynik mnie przeraził - nowotwór złośliwy mózgu. Po operacji byłam poddana ciężkiej i żmudnej rehabilitacji, gdyż operacje były powikłane - przeszłam dwa kolejne udary od razu po zabiegu, miałam i mam ubytki neurologiczne. Walka trwała dwa lata... Gdy już myślałam, że wychodzę na prostą, dowiedziałam się, że "lokator" w mojej głowie daje o sobie znać. Byłam zmuszona podjąć na nową batalię o zdrowie i życie. Obecnie jestem w trakcie chemioterapii, rehabilitacji neurologicznej oraz farmakoterapii przeciwbólowej. Specjalistyczna rehabilitacja oraz leki generują ogromne koszty, na które mnie po prostu nie stać. Każdego dnia muszę wybierać, na co wydać pieniądze: rehabilitacja, leki czy wyjście z przyjaciółmi. Z renty ZUS za dużo możliwości nie mam, więc zrezygnowałam z wyjść, a wszystkie środki, jakie mam, wydaję na rehabilitację i leki. Dlatego proszę o pomoc w zbieraniu funduszy, które umożliwią mi wykupienie leków, rehabilitację i powrót do pełnego zdrowia. Wierzę w to, że z Waszą pomocą uda mi się pokonać chorobę i zacząć pracę w moim wymarzonym zawodzie.

41 877 zł z 50 000 zł
83%
Krzysztof Kula, Dębica

Pomóż mi zebrać środki na niezbędne leczenie i wygrać z chorobą

Nazywam się Krzysztof i mam 38 lat. Zdiagnozowano u mnie nowotwór mózgu - oligodendrioglioma WHO II. Przeszedłem operację, potem nastąpiła wznowa, w związku z czym czekała mnie kolejna operacja i radioterapia. Obecnie potrzebuję wsparcia w poniesieniu kosztów leczenia, zwłaszcza tych związanych z dalekimi dojazdami do szpitala oraz niezbędnymi lekami. Dziękuję za każde wsparcie!

1 847 zł z 10 000 zł
18%
Julianna Gaczkowska, Żnin

Rak piersi złośliwy

Witam, jestem Julia, mam 45 lat i dwójkę dzieci. Oto moja historia: Aktualizacja: operacja 16 października Teraz rehabilitacja i oczekiwanie na wynik. Na pewno będzie radioterapia. 1 czerwca, w tak radosny dzień (Dzień Dziecka, a zarazem imieniny starszego syna), podczas szykowania się na wspólne świętowanie wyczułam guzek w piersi. Bardzo mnie to zaniepokoiło. Umówiłam się na usg piersi, a tam diagnoza BI-RADS 4a. Lekarz pocieszał mnie, że to tylko podejrzenie i że jest duża szansa, że to nic złośliwego. Następnie odbyłam wizytę u innego lekarza, tym razem wykonano usg z elastografią. Tam już było BI-RADS 4b. Za dwa dni byłam już u onkologa na biopsji, a po kolejnych kilku dniach padła diagnoza: Rak inwazyjny piersi naciekający. Jestem teraz na etapie ciągłych wizyt na onkologii i badań, czy są przerzuty. Dojazdy też nie są łatwe, ponieważ młodszy syn jest niepełnosprawny i mąż musi z nim zostać w domu, a ja muszę organizować sobie kogoś, kto mnie zawiezie na onkologię oddaloną 70 km od mojego miejsca zamieszkania. Termin operacji wyznaczono na październik. Potem czeka mnie dalsze długotrwałe leczenie i rehabilitacja. Aktualizacja: operacja była w październiku, radioterapia styczeń 2026 r., hormonoterapia od lutego 2026 r. przez 5 lat. Niestety do teraz odczuwam skutki radioterapii oraz efekty przyjmowania tamoxifenu (co dwa tygodnie wizyty u ginekologa oraz badania, które nie są refundowane). Dlatego potrzebna jest mi Państwa pomoc, abym mogła wykorzystać wszystkie możliwości leczenia. Tak bardzo chcę żyć - żyć nie dla siebie, a dla moich synów, którzy tak bardzo mnie potrzebują. Szczególnie młodszy wymagający opieki do końca swojego życia. Z całego serca dziękuję za okazaną pomoc!

1 717 zł z 10 000 zł
17%
Józefa Sieja-Lis, Słopnice

Zacząć żyć i funkcjonować bez bólu!

Witam, mam na imię Ziutka, do Józefy nie bardzo mogę się przyzwyczaić w moim 41-letnim życiu. :) Choruję na raka piersi od sierpnia 2018 roku. Nie było łatwo przez prawie dwa lata przejść przez chemioterapię, radioterapię oraz stres, jaki temu towarzyszy. Na szczęście terapia z psychoonkologiem bardzo pomaga. Musiałam zrezygnować z pracy, a jedynym dochodem jest zasiłek, ale z pomocą męża, rodziny i przyjaciół próbuję dać sobie radę. Koniec leczenia nie oznacza końca choroby. Bardzo chciałabym zebrać pieniądze na rehabilitację oraz sprzęt medyczny do ćwiczenia ręki, która nie jest do końca sprawna, a co za tym idzie, powoduje ból, drętwienie oraz opuchliznę. Z powodu skutków ubocznych chemii wymagane jest również kompleksowe leczenie stomatologiczne. Chcę zacząć moje życie od nowa, bo przecież życie które mamy przed sobą, jest ważniejsze niż to, które minęło!

21 614 zł z 30 000 zł
72%
Aleksandra Kwiek, Żukowo

Zbiórka na leczenie i rehabilitację

Dzień dobry, nazywam się Ola. Mam 50 lat, jestem matką trójki synów. Dwóch jeszcze się uczy. W grudniu 2025, tuż przed świętami, dowiedziałam się, że choruję na raka piersi. Mój świat się załamał. Wylałam morze łez. Było mi bardzo ciężko, ale podjęłam walkę o własne zdrowie i życie. W styczniu 2026 przeszłam operację amputacji piersi. Jestem na etapie rehabilitacji, którą opłacam sama, czekając cierpliwie w kolejce na bezpłatną przyznaną z NFZ. Przede mną hormonoterapia, radioterapia i chemioterapia. Pieniążki ze zbiórki przeznaczę na drogi Onkotype Test, nierefundowany w Polsce, który odpowie na pytanie o przyszłe nawroty choroby oraz na rehabilitację i specjalistyczne żywienie. Życzę wszystkim długich lat w szczęściu i zdrowiu. Pięknie dziękuję za wsparcie, Ola

21 595 zł z 30 000 zł
71%
Dorota Standowicz, Warszawa

Potrzebuję wsparcia w walce z rakiem

Mam na imię Dorota, w marcu 2020 roku zdiagnozowano u mnie nowotwór złośliwy żołądka, który zakończył się całkowitą resekcją żołądka w maju tego samego roku. Przed chorobą pracowałam nieopodal mieszkania w małym sklepie osiedlowym jako kasjerka, aktualnie nie mogę wykonywać pracy zarobkowej - jestem na rencie związanej z chorobą, która nie wystarcza na pokrycie kosztów rehabilitacji - masaże związane z blizną pooperacyjną, fizjoterapia, opieka psychologiczna oraz specjalistyczne żywienie dedykowane dla osób po całkowitej resekcji żołądka. Mam trójkę dorosłych dzieci, które wspierają mnie w miarę możliwości, ale nadal są to niewystarczające środki, stąd moja prośba o pomoc oraz wsparcie w finansowaniu rehabilitacji oraz innych zabiegów, które pozwolą mi jak najszybciej wrócić do normalności.

11 481 zł z 20 000 zł
57%