Zbiórki

Katarzyna Glazik, Białogard

Proszę pomóż mi żyć dłużej!

Mam na imię Katarzyna i choruję na hormonozależnego raka piersi. Przeszłam pakiet leczenia systemowego, ale choroba była agresywna – aż 80% węzłów chłonnych było zajętych komórkami rakowymi. Jestem w grupie wysokiego ryzyka nawrotu, dlatego moje leczenie musi być jak najbardziej skuteczne. Jestem młodą kobietą, matką i żoną. Chcę żyć jak najdłużej i cieszyć się wspólnymi chwilami, wrócić do aktywności zawodowej, uprawiać ulubiony sport. Każdy dzień jest dla mnie cenny. Mam plany, marzenia i ogromną wolę walki. Przede wszystkim chcę odzyskać swoją niezależność. Leczenie, na które zbieram środki, daje mi na to realną szansę. Dziękuję z całego serca ❣️

39 345 zł z 144 000 zł
27%
Maryna Khudolii, Gdańsk

Leczenie nierefundowanym lekiem

Dzień dobry, mam na imię Maryna. W wieku 34 lat zdiagnozowano u mnie raka piersi. Od momentu diagnozy moje życie podzieliło się na „przed” i „po” chorobie. Kolejne lata leczenia były najtrudniejszym okresem w moim życiu. Jestem po chemioterapii oraz operacji usunięcia guza. Niestety choroba nie została całkowicie zatrzymana - w kościach wciąż obecne są przerzuty nowotworowe. Zgodnie z aktualnymi zaleceniami medycznymi, w moim przypadku skuteczną formą leczenia jest terapia inhibitorem CDK4/6. Niestety lek ten nie jest refundowany przez Narodowy Fundusz Zdrowia dla pacjentów w tak zaawansowanym stadium choroby. Miesięczny koszt terapii wynosi około 10 000 zł, co znacznie przekracza moje możliwości finansowe. Zwracam się z uprzejmą prośbą o wsparcie finansowe, które umożliwi mi kontynuowanie leczenia. Każda, nawet najmniejsza pomoc, daje mi realną szansę na dalsze leczenie i nadzieję na przyszłość.

13 108 zł z 120 000 zł
10%
Iwona Cieślikowska, Żyrardów

Walka z rakiem - lek nierefundowany dla Iwony

Mam na imię Iwona, lat 62. Właśnie przeszłam na upragnioną emeryturę i realizuję swoją wielką pasję, jaką jest fotografia ruchu (FB Photo Dance) - gimnastyka artystyczna, pływanie artystyczne czy taniec. W maju 2023 r. diagnoza - rak piersi z przerzutami do kości i szpiku kostnego... Żadna operacja nie wchodzi już w grę. Jednak nadal walczę. Nowotwór może stać się chorobą przewlekłą, ale w moim przypadku niezbędny jest nowy, nierefundowany dla mnie lek. Miesięczny koszt to ok. 6000 zł. To ogromna kwota. Proszę o przekazanie 1,5 podatku, a jeżeli to możliwe, to wsparcie finansowe w formie wpłat na moją zbiórkę.

12 877 zł z 120 000 zł
10%
Nina Krupa, Katowice

Pomóż Ninie wrócić do zdrowia i sprawności!

Mam na imię Nina, jestem mamą dwóch fajnych chłopców. W lipcu 2013 roku, podczas pływania na windsurfingu, mokra pianka poprzez obtarcie spowodowała stan zapalny lewej piersi. Po konsultacji lekarskiej i podaniu antybiotyku stan ten się cofnął, pozostał po nim mały guzek. Przez ponad dwa miesiące żyłam w przekonaniu, że jest to łagodna zmiana, co potwierdzały wyniki mammografii i USG, a lekarz przygotowywał mnie do niegroźnego zabiegu usunięcia guzka. Biopsja wykonana we wrześniu wywróciła mój świat do góry nogami - rak piersi lewej z nadekspresją receptora HER2 i przerzutem do węzła chłonnego. Okazało się, że choroba rozwijała się już od dłuższego czasu. Musiałam zmierzyć się ze strachem przed cierpieniem, śmiercią, lękiem o dzieci. Rozpoczęłam walkę. Przeszłam chemioterapię, mastektomię i radioterapię. Efekty chemioterapii nie były satysfakcjonujące, w związku z tym przeszłam również komercyjną kurację nowoczesnym lekiem (refundowane jest tylko leczenie pooperacyjne). Koszt trzech ampułek to 9800 zł, przy czym musi być podanych 9 ampułek w czterech cyklach. Dzięki Państwa wsparciu udało mi się zebrać część tej kwoty. Obecnie przygotowuję się do rekonstrukcji amputowanej piersi, przechodzę rehabilitację i dodatkowe badania związane z czekającą mnie operacją. Wierzę, że dzięki Państwu pomocy będę mogła kontynuować rehabilitację i przeprowadzić operację rekonstrukcji. Dziękuję za każde wsparcie. Nina

10 200 zł z 118 000 zł
8%
Liubov Podymaka, Bielsko-Biała

Pomóż mi w walce z rakiem

Mam na imię Luba. W 2024 roku usłyszałam jedną z najtrudniejszych diagnoz – rak piersi potrójnie ujemny, płaskonabłonkowy. Ten typ nowotworu jest jednym z najbardziej agresywnych. Leczenie standardową chemioterapią nie wystarcza – konieczna jest nowoczesna immunoterapia, która daje nadzieję na zatrzymanie choroby i przygotowanie mnie do operacji ratującej życie. Każdy dzień zwłoki to ryzyko progresji choroby. Dlatego proszę o pomoc – każda złotówka, każde udostępnienie zbiórki ma ogromne znaczenie. Na dzień dzisiejszy przechodzę kurs chemio i immunoterapii, a po zakończeniu będę miała operację usunięciu guza i rekonstrukcji piersi, która ma być przeprowadzona w Izraelu w Sourasky Medical Center w Tel Awiwie. Zebrane środki przeznaczę na operację i pooperacyjną rehabilitację. Chcę uwierzyć, że jeszcze będę mogła powiedzieć: „Udało się!”. Dzięki Twojemu wsparciu mam realną szansę, by pokonać raka i wrócić do życia bez strachu. Z całego serca dziękuję za każdą pomoc, dobre słowo i modlitwę. Nie chcę się poddać – ale nie mogę tego zrobić sama. Z nadzieją i wiarą w drugie życie – walczę dalej. Każda pomoc przybliża mnie do zdrowia.

64 zł z 110 000 zł
0%
Agnieszka Niska-Wójcik, Warszawa

Spot dla Agi

Cześć, nazywam się Agnieszka Niska-Wójcik i od blisko 30 lat działam w branży reklamowej. Teraz muszę zareklamować siebie, bo potrzebuję Waszej pomocy. Brief jest prosty – krótki deadline, zero budżetu i najgorszy klient świata. Znam go od stycznia 2022 – typ jest złośliwy i uparcie do mnie wraca. Nowotwór piersi potrójnie ujemny. Nie pozwala mi pracować, zajmować się domem i cieszyć z sukcesów moich dwóch dorastających synów. Żeby rozstać się z klientem raz na zawsze, muszę brać lek - to nierefundowana nowoczesna immunoterapia dla pacjentów, którzy nie odpowiedzieli na wcześniejsze leczenie, czyli dla mnie. Cena za dawkę to 15 625 zł, a ja potrzebuję ich 18. Muszę dość szybko zebrać 281 250 złotych. 281 250 zł to budżet jednego spotu reklamowego. I to nie pięknego i długiego, jak niektóre słynne reklamy, raczej krótkiego i z oszczędnościami na scenografii. Jednak w pojedynkę nie da się zrobić nawet takiego. Dlatego zwracam się do Was, przyjaciele, znajomi, znajomi znajomych, oraz wszyscy z którymi zetknęłam się na internalach, planach, przy postprodukcji i w codziennym życiu – nakręćcie ten spot ze mną. Bez Was mogę nie dać rady. Dziękuję,Aga

170 115 zł z 281 250 zł
60%
Jolanta Wolfram, Kraków

Potrzebuję pieniędzy na leczenie

Drodzy Państwo, bardzo proszę o pomoc. Nazywam się Jolanta Wolfram i mam 64 lata. Mieszkam w Krakowie. W lutym 2019 roku stwierdzono u mnie nowotwór węzłów chłonnych (chłoniak złośliwy). Przeszłam już 6 cykli chemioterapii, PET i przede mną być może radioterapia. Moim marzeniem jest doczekanie się wnuków i patrzenie jak dorastają, bez lęku co przyniesie następny dzień.Środki ze zbiórki zostaną przeznaczone na niezbędne mi konsultacje lekarskie, procedury medyczne, badania diagnostyczne, leki oraz transport do i z ośrodka badań, wyjazd z opiekunem na rehabilitację oraz leczenie stomatologiczne, któremu muszę się poddać w wyniku skutków ubocznych chemioterapii. Dlatego proszę o wsparcie. Wszystkim darczyńcom serdecznie dziękuję. Jolanta Wolfram

36 027 zł z 150 000 zł
24%
Artur Waśko, Klecza Dolna

Chcę zobaczyć, jak dorasta moja córka.

Witam, mam na imię Artur, od niedawna jestem tatą prześlicznej Córeczki, która jest dla mnie wszystkim. Mam również Żonę, która zawsze mnie wspiera i dodaje otuchy. Gdy w 2009 roku we wrześniu wykryto u mnie guza mózgu, natychmiastowa operacja pozwoliła go usunąć, jednak jak się okazało - niecałkowicie. Powrócił w 2017 roku ze zdwojoną siłą, w III stopniu. Pomimo radioterapii i chemioterapii nie ma do końca pewności, że guz jednak nie powróci. Dlatego zbieram na nowoczesne leczenie metodą NanoTherm, które jest obecnie dostępne w Niemczech. Bardzo proszę o wsparcie!

53 688 zł z 170 000 zł
31%
Ewa Kreczmańska, Warszawa

Pomóż Ewie wygrać walkę z niezwykle rzadkim nowotworem trzustki

Jeszcze kilka miesięcy temu życie naszej mamy i babci Ewy toczyło się zwyczajnym rytmem. Przez ponad 30 lat prowadziła stołówkę w Szkole Podstawowej nr 103 w Warszawie, gdzie z ogromnym zaangażowaniem każdego dnia dbała o żywienie setek dzieci – zawsze uśmiechnięta, życzliwa i gotowa pomóc. Miała ogromne serce. Nigdy nie odmawiała wsparcia, a dobro innych stawiała ponad własne. Dziś to ona potrzebuje pomocy. Zaledwie kilka miesięcy po przejściu na emeryturę usłyszała diagnozę, która wywróciła nasze życie do góry nogami - bardzo rzadki nowotwór trzustki – gruczołowo-płaskonabłonkowy (adenosquamous carcinoma). Ten typ nowotworu stanowi zaledwie około 1% wszystkich nowotworów trzustki, dlatego istnieje bardzo niewiele badań klinicznych i nie ma jednoznacznie ustalonego najlepszego sposobu leczenia. Każda decyzja terapeutyczna jest ogromnym wyzwaniem, a czas odgrywa kluczową rolę. Każdy dzień miał znaczenie. Guz był duży i agresywny, dlatego nie mogliśmy czekać na odległy termin w publicznym systemie. Aby dać mamie realną szansę na życie, zdecydowaliśmy się na kosztowną operację prywatną. Była to jedyna możliwość szybkiego usunięcia nowotworu. Teraz przed nami kolejny etap walki. Zbieramy środki na wykonanie zaawansowanych badań molekularnych guza w laboratorium CeGaT w Niemczech, które należą do najbardziej kompleksowych badań tego typu w Europie. Dzięki nim możliwe będzie dokładne poznanie profilu genetycznego nowotworu i znalezienie jego największych słabości. W przypadku tak rzadkiego nowotworu może to otworzyć drogę do terapii celowanych, immunoterapii lub badań klinicznych prowadzonych w najlepszych ośrodkach na świecie. Badania te mają przybliżyć nas do najnowocześniejszych metod leczenia stosowanych na świecie, ponieważ w przypadku tak rzadkiego nowotworu standardowe schematy nie zawsze są wystarczające. Zbieramy również środki na pokrycie kosztów prywatnej operacji, która była konieczna, aby uratować mamie życie. Bez niej nie mielibyśmy dziś szans walczyć o kolejne etapy leczenia. Każda wpłata, każde udostępnienie naszej zbiórki i każde dobre słowo dają nam nadzieję, że uda się zapewnić mamie dostęp do najlepszej możliwej diagnostyki i leczenia. Przez całe życie to ona troszczyła się o innych. Dziś my chcemy zrobić wszystko, aby mogła nadal być z nami. Dziękujemy z całego serca za każdą okazaną pomoc. ❤️

0 zł z 120 000 zł
0%
Elżbieta Zagajska, PŁOUSZOWICE

Na ten moment zawieszam zbiórkę. Dziękuję za wpłaty.

Mam 60 lat, do tej pory byłam szczęśliwą żoną, matką i babcią, spełniałam się zawodowo pracując w PKP PLK S.A. jako główny specjalista. W październiku 2018 roku okazało się, że mam raka jajnika w stadium zaawansowanym (FIGO IIIC C56), brak mutacji w genach BRCA1/BRCA2 . Czy coś zaniedbałam? Nie, co roku dokładne badania. Żadnych wcześniejszych symptomów, badania laboratoryjne w normie. Niestety na tego raka nie ma wczesnych testów. Dopiero laparoskopia wykazała rozmiar klęski. Konieczne było zastosowanie 6 kursów ciężkiej chemioterapii, a po chemii natychmiastowa operacja i po niej następne 3 kursy chemii. Efektem była pełna remisja, brak zmian w tomografii komputerowej, markery w normie. Wydawało się, że bitwa wygrana, ale nie wojna - bo po roku od zakończenia ostatniej chemioterapii (czerwiec 2019) nowotwór powrócił. Obecnie przyjmuję drugą linię leczenia – chemioterapię (znowu 6 kursów ciężkiej chemii). Niestety ten rak w 70% przypadków daje nawroty, a wówczas jest to już choroba śmiertelna. Nadzieją w leczeniu raka jajnika są przełomowe wyniki badania SOLO1 ogłoszone w końcu października 2018 r., dotyczące leku Olaparib. Niestety podlega on refundacji tylko dla pacjentek z mutacją genu BRCA1/2. Ja nie jestem nosicielką mutacji w genach BRCA – co nie pozwala na kwalifikację mnie do terapii Olaparibem finansowanej przez NFZ w ramach Programu Lekowego. Jednakże badania kliniczne II fazy Study 19 dostarczyło dowodów na skuteczność Olaparibu zarówno u pacjentek z mutacją w genach BRCA, jak i u chorych bez tych mutacji. Wykazano istotne wydłużenie czasu przeżycia bez progresji (PFS) w przypadku stosowania leczenia Olaparibem w porównaniu do placebo. Korzyści z leczenia podtrzymującego Olaparibem utrzymują się również długoterminowo: wydłużeniu ulega nie tylko czas do progresji choroby, ale i czas do kolejnej terapii (TFST). Bez refundacji koszt leczenia to ok. 22 000 zł miesięcznie!!! Leczenie Olaparibem wymaga włączenia leku najpóźniej do 8 tygodnia od zakończenia chemii i powinnam otrzymać co najmniej 6-9 cykli terapii. Z uwagi na długotrwałe i kosztowne leczenie mogę samodzielnie sfinansować niecałe 15% kosztów terapii. Jednak wierzę w dobroć ludzi i stąd moja obecność w Onkozbiórce. Cel zbiórki to pozostała część kosztów. Każda wpłata jest szansą na kontynuację mojego leczenia i wyzdrowienie. Wszystkim darczyńcom z całego serca dziękuję.

77 536 zł z 198 000 zł
39%
Małgorzata Jakimowicz-Paluszyńska, Poznań

Walczy o swoje zdrowie i życie dla męża i 2 dzieci

Osiem lat temu byłam w bardzo ważnym momencie mojego życia - spodziewałam się dziecka, wyczekiwanego i upragnionego. Robiłam wiele badań, dbałam o siebie, wszystko z myślą o dziecku. Byłam przeświadczona, że ciąża w sposób naturalny chroni moje zdrowie, więc nie robiłam badań, które nie wiązały się z ciążą, a którym poddawałam się regularnie wcześniej. Jak chyba każda kobieta w tym okresie, myślałam tylko o tym, że rozwija się we mnie nowe, wspaniałe życie, a nie groźna, śmiertelna choroba… Kiedy moja córeczka miała niespełna półtora roku i jeszcze karmiłam ją piersią, wykryłam u siebie guz. USG, biopsja i wynik – rak. Szok, przerażenie, rozpacz. Następnie operacja – mastektomia z węzłami chłonnymi, pół roku ciężkiej chemioterapii i nadzieja, że najgorsze mam już za sobą. Po roku - ból w klatce piersiowej. Wizyty u kolejnych lekarzy, którzy bagatelizują moje obawy. W końcu badanie tomografii komputerowej, rezonansu magnetycznego i wynik – przerzuty do kości – zmiany w mostku i kręgosłupie. Kolejne badania, radioterapia i zmiana leczenia farmakologicznego na drogie, nierefundowane leki. Mijają kolejne tygodnie, a ból w klatce piersiowej i w kręgosłupie utrzymuje się, więc robię badanie PET. Okazuje się, że naświetlania nie zatrzymały zmian rozrostowych, poza tym pojawiła się kolejna zmiana w nodze. Dalsze konsultacje w różnych ośrodkach onkologicznych, również za granicą. Ponownie naświetlania i zmiana leków. Tak mija kolejny rok walki z chorobą, po czym sytuacja stabilizuje się. Aktualnie jestem w trakcie leczenia farmakologicznego, niestety doszło do kolejnej progresji choroby. Trzecia z kolei radioterapia i scenariusz powtarza się, brak efektu zatrzymania choroby. W tej sytuacji, chcąc skutecznie walczyć z chorobą, muszę zdecydować się na nadzwyczaj kosztowną, sięgająca kilkunastu tysięcy miesięcznie terapię lekiem najnowszej generacji. To koszt olbrzymi, bez środków finansowych zbieranych za pośrednictwem fundacji leczenie będzie dla mnie niedostępne. Walczę o swoje zdrowie i życie dla swoich najbliższych, męża, dzieci: 8-letniej córeczki i 18-letniego syna. To jest dla mnie najważniejsze, ale bardzo potrzebuję w tej walce sojuszników. Bez Waszego wsparcia nie będzie to możliwe. Wszystkim tym, którzy chcieliby mi pomóc, jestem bardzo wdzięczna i serdecznie dziękuję.

128 956 zł z 250 000 zł
51%
Katarzyna Marzec, Toruń

Największe marzenie - kolejny dzień życia

Nazywam się Kasia Marzec, mam 46 lat, mieszkam i pracuję w Toruniu. Do końca lipca 2025 wiodłam, wydawało się, "nudne" życie - praca, dom, inne obowiązki. Ile bym dała za tamten czas... to chyba wie tylko osoba mierząca się z chorobą onkologiczną, w moim przypadku glejakiem, limitującą dany nam czas. Żeby za bardzo się nie roztkliwiać - konkrety: lipiec 2025 - zaczęły się niepokojące objawy, m.in problemy z utrzymaniem równowagi sierpień 2025 - badania i diagnoza: najprawdopodobniej nowotwór mózgu wrzesień 2025 - diagnoza ostateczna: nowotwór złośliwy Glioblstoma IDH wildtyp ( G4) październik/początek grudnia 2025 - radioterapia; z uwagi na współistniejące choroby, które ujawniły się w trakcie leczenia, niemożliwe było i jest podanie chemii; kolejna próba 16.01 b.r. Do tego czasu koszty związane z leczeniem pokrywałam sama oraz z pomocą rodziny, koleżanek i kolegów z pracy, za co będę im dozgonnie wdzięczna 🤎 Jednak walka z glejakiem i podjęcie dalszej terapii przekracza nasze możliwości finansowe. Zapewne będzie się to wiązało z kontynuacją leczenia poza granicami kraju, a prawa ekonomii są bezwzględne. Dlatego zwracam się do Was, Znajomi i Nieznajomi, z prośbą o wsparcie mnie w tej walce. Ja ze swej strony mogę obiecać, że ani złotówka nie zostanie zmarnowana i będę walczyła, ile sił starczy! Każdy darowany dzień jest dla mnie na wagę złota. DZIĘKUJĘ za każdą wpłatę, udostępnienie, słowo otuchy. Kasia

27 832 zł z 150 000 zł
18%