Zbiórki

Olena Hovorukha, Opole

Potrzebuję środków na leczenie

Proszę o pomoc w zbieraniu funduszy na leczenie. Nie pracuję od trzech lat i jestem w trakcie leczenia onkologicznego. Diagnoza, którą mi postawiono, to chłoniak Hodgkina. W tej chwili tylko mój mąż przynosi dochód rodzinie. Na ten moment leczenie przebiega dobrze, ale życie bez wystarczających środków jest trudne, wszystko jest droższe i i brakuje nam pieniędzy, aby pokryć wszystkie niezbędne koszty związane z moimi lekami, dojazdami, konsultacjami i badaniami. Darowizny na rzecz mojego leczenia można przekazywać za pomocą płatności on-line, karty płatniczej, PayPal lub tradycyjnego przelewu. Aby dokonać wpłaty, kliknij powyżej na czerwony przycisk "Pomóż" w niebieskim prostokącie.

10 000 zł
20%
Dariusz Bieżuński, Warszawa

Na nierefundowaną immunoterapię

Witam serdecznie, moja choroba nowotworowa - chłoniak Hodgkina - zaczęła się prawie 8 lat temu i byłem leczony w programie testowym, ale niestety mój nowotwór zaczął być odporny na chemię (długo podawaną tę samą). Miałem już tyle chemii podanej, że lekarze w jednym szpitalu powiedzieli, że nie mają już dla mnie leku. Na szczęście jak trafiłem na ostry dyżur do innego szpitala, to znaleźli dla mnie inną chemię i mnie odratowali. Byłem w tak ciężkim stanie, że lekarze dawali mi 5% na przeżycie i zrobią wszystko co w ich mocy, żeby mnie odratować. Udało im się zrobić to w 4 miesiące. Była widoczna poprawa, ale lek niwolumab, który mam teraz przyjmować jest nierefundowany dla osób bez autoprzeszczepu szpiku i kosztuje 14 000 zł za jedną dawkę co 2 tygodnie. Razem wychodzi 2, czasami 3 wlewy w miesiącu, czyli do 42 000 zł miesięcznie. W pierwszym szpitalu byłem przygotowywany do autoprzeszczepu szpiku, czekałem tylko na namnożenie komórek szpiku i na miejsce, ale niefortunnie pojawił się przerzut nowotworu i zostałem odrzucony, dlatego proszę o pilną pomoc. Darowizny na rzecz mojego leczenia można przekazywać za pomocą płatności on-line, karty płatniczej, PayPal lub tradycyjnego przelewu. Aby dokonać wpłaty, kliknij powyżej na czerwony przycisk "Pomóż" w niebieskim prostokącie.

204 zł
0%
Robert Janas, Pionki

Pomoc dla Roberta w walce z glejakiem wielopostaciowym IV stopnia

Cześć, mam na imię Klaudia i proszę Was o wsparcie i pomoc. Jestem córką mojego cudownego taty. ROBERT JANAS to moja nadzieja. Tata ma 49 lat i zamierza wygrać walkę. TERAZ MÓJ TATA WALCZY Z GLEJAKIEM WIELOPOSTACIOWYM IV STOPNIA. Standardowa sytuacja, standardowe życie – rodzina, studia, praca, dom, znajomi, codzienne sprawy – te bardziej i te mniej istotne. Jeden dzień za drugim. Wspólne plany, marzenia, troski… W czerwcu bieżącego roku życie postawiło naszą rodzinę przed wielkim wyzwaniem i heroiczną walką. Tata zaczął gorzej widzieć, pole widzenia się zawężało, pojawiły się problemy z mówieniem. 13 czerwca Tata trafił do Szpitala w Anglii – Salford Royal NHS Foundation Trust i tam 16 czerwca został zoperowany, w jego głowie był guz 6x4 cm. Po szczegółowej diagnostyce usłyszeliśmy diagnozę – glejak wielopostaciowy IV stopnia, najbardziej złośliwy nowotwór mózgu. Od tamtego momentu życie taty, moje i całej rodziny wywróciło się do góry nogami. Rozpoczęliśmy walkę o życie Roberta. 8 sierpnia zaczęliśmy radioterapię w Radomskim Centrum Onkologii. Leczenie trwało 6 tygodni. Po tym czasie nastąpił miesiąc przerwy. W październiku rozpoczęliśmy leczenie Temodalem, chemią w tabletkach podawaną przez 5 dni w miesiącu. 30 listopada dowiedzieliśmy się, że guz ODRASTA, a tradycyjna chemia nie pomaga. 6 grudnia Tata odbył operację w prywatnej klinice VITAL MEDIC w Kluczborku. Operacja polegała na usunięciu całości guza. Koszt tego zabiegu wyniósł 60 000 tys. zł, który dzięki interentowej zbiórce został pokryty w całości przez cudowne, wielkie, ciepłe serca ludzi. Bardzo dziękujemy za każdą pomoc. NIE MOŻEMY SIĘ PODDAĆ, Tata NIE MOŻE SIĘ PODDAĆ. Będziemy walczyć tak długo, jak to możliwe, bo życie człowieka jest najcenniejszym darem od losu.Zaangażowanie całej rodziny i przyjaciół w poszukiwaniu dostępnych w kraju i za granicą metod leczenia daje nam nadzieję na wygranie tej walki. Bardzo w to wierzymy, gdyż mamy obecnie kontakt z osobami, które już tę walkę stoczyły i żyją, mają się coraz lepiej – wracają do swoich rodzin i do swoich obowiązków. Prowadzą blogi, przekazują swoją cenną wiedzę na temat tego, jak i gdzie szukać wsparcia i pomocy w leczeniu tego schorzenia. Każda z innowacyjnych metod leczenia daje dużą szansę na osłabienie komórek nowotworowych i zahamowanie rozwoju nowotworu, jednak ze względu na ich innowacyjność i ograniczoną dostępność koszt leczenia jest bardzo wysoki. Pomimo wsparcia finansowego rodziny oraz przyjaciół nie jesteśmy w stanie sami sfinansować leczenia szacowanego wstępnie na kwotę około 150 000 zł, w ramach którego będziemy mogli opłacić dalsze leczenie uzupełniające po operacji, które trwać będzie około 6 miesięcy: 1) AVASTIN - 1750 EUR co 3 tygodnie. 2) CHEMIOTERAPIA sprowadzana zza granicy za zgodą Urzędu Rejestracji Produktów Medycznych - 49 200 zł 3) Inhibiotor ONC201 - lek sprowadzany z Niemiec - 20 tys./miesiąc 4) rehabilitacja po zabiegu - 15 tys/.6 miesięcy Licząc na Waszą bezinteresowną pomoc i wsparcie finansowe wierzymy, że uda nam się sfinansować planowane leczenie, które pozwoli Tacie wrócić do normalnego życia, pozwoli mu realizować plany, pozwoli być dalej mężem i ojcem. Życie mojego Taty jest dla mnie największą wartością i największym priorytetem, dlatego PROSZĘ Z CAŁEGO SERCA O POMOC! Każda najdrobniejsza wpłata zbliża nas do wygranej. Chcemy móc krzyczeć z radości i mówić do ludzi dumnie, że wygraliśmy walkę z najgorszym nowotworem mózgu! Jestem otwarta na dzielenie się naszymi doświadczeniami i walką o zdrowie. Każdy z Państwa może do mnie zadzwonić i odpowiem na pytania oraz opowiem o naszej historii. Darowizny na rzecz leczenia Roberta można przekazywać za pomocą płatności on-line, karty płatniczej, PayPal lub tradycyjnego przelewu. Aby dokonać wpłaty, kliknij powyżej na czerwony przycisk "Pomóż" w niebieskim prostokącie.

852 zł
0%
Beata Węglińska, Nowa Dęba

Proszę o pomoc w poniesieniu kosztów leczenia

Mam na imię Beata, 43 l. Jestem mężatką, mam 20-letnią córkę, Weronikę. We wrześniu 2018 r. usłyszałam diagnozę - ZŁOŚLIWY NOWOTWÓR PIERSI. Był to dla mnie ogromny cios. Rak okazał się bardzo agresywny - G3 podtyp HER 2+. Leczenie odbyłam w oddalonym o 200 km od mojego miejsca zamieszkania Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie. Obecnie jestem częstym gościem różnych poradni kontrolnych ( usg/mammografia, echo serca, usg jamy brzusznej) i stałych wizyt onkologicznych, które to wszystkie odbywają się w Krakowie. Chcę też skupić się na innych rzeczach, wszyscy wiemy jak ważna jest psychika w chorobie. Przed zachorowaniem byłam bardzo aktywna - taniec, tenis ziemny, rower, basen, bieganie. Wracam do aktywności pomimo ograniczeń spowodowanych operacją jak i leczeniem hormonalnym. Chcę, aby moi najbliżsi widzieli mnie uśmiechniętą, szczęśliwą, a nie pełną lęku o jutro... Z góry przekazuję ogromne podziękowania za każdą kwotę, która wpłynie na moje konto. Zebrane środki przeznaczę przede wszystkim na dojazdy do placówek medycznych oraz codzienne wydatki związane z leczeniem. Darowizny na rzecz mojego leczenia można przekazywać za pomocą płatności on-line, karty płatniczej, PayPal lub tradycyjnego przelewu. Aby dokonać wpłaty, kliknij powyżej na czerwony przycisk "Pomóż" w niebieskim prostokącie.

2 450 zł
24%
Aneta Rychlik, Węgrów

Zbieram na rehabilitację i walkę z rakiem

Witam, mam na imię Aneta, mam 43 lata. W styczniu 2021 roku przeszłam operację usunięcia złośliwego guza mózgu - skąpodrzewiak G2/G3. Zabieg usunięcia guza spowodował u mnie niedowład prawostronny. Przeszłam 30 zabiegów radioterapii i jestem w trakcie chemioterapii. Potrzebuje codziennej rehabilitacji aby odzyskać sprawność. Pozyskane fundusze ułatwią mi dalszą rehabilitację, dostęp do lepszej diagnostyki, konsultacje ze specjalistami i przyszłe leczenie. Wierzę, że dzięki Wam i Waszej pomocy uda mi się pokonać chorobę i wrócić do normalnego życia. Dziękuję. Darowizny na rzecz mojego leczenia można przekazywać za pomocą płatności on-line, karty płatniczej, PayPal lub tradycyjnego przelewu. Aby dokonać wpłaty, kliknij powyżej na czerwony przycisk "Pomóż" w niebieskim prostokącie.

39 476 zł
98%
Małgorzata Plaskota, Nowa Dęba

Proszę o pomoc w poniesieniu kosztów leczenia

Mam na imię Małgorzata, 44 l. Mam dwóch synów 19 i 21 l. W marcu 2020 r. usłyszałam diagnozę - ZŁOŚLIWY NOWOTWÓR PIERSI. Był to dla mnie ogromny cios, dopiero co poukładałam swoje życie na nowo - rozwód, mieszkanie, zmiana pracy. Operację musiałam mieć przeprowadzoną w bardzo krótkim czasie, bo guz szybko rósł, do tego jest to typ raka, który nie reaguje na chemię. W kwietniu 2020 r. przeszłam mastektomię z rekonstrukcją i kolejny szok w hist-pat 22 guzy. Dodatkowe badania, rezonans, usg, 4 biopsje, było podejrzenie wznowy. Dwie wizyty tygodniowo w Krakowie 200 km od miejsca zamieszkania stanowią dla mnie bardzo duży koszt. Do tego leki, nie wszystkie refundowane. Mam również zmiany w drugiej piersi, na ten moment niezłośliwe, chcę zrobić badania genetyczne - koszt ok 960 zł i starać się o profilaktyczną mastektomię z rekonstrukcją tej piersi. Badania mam co trzy miesiące, to dla mnie ogromny stres i nieprzespane noce, paraliżujący strach, nie chcę czekać, aż będzie za późno. Niestety taka operacja nie jest refundowana, a koszt to ok 20 000 zł. Proszę o wsparcie finansowe na ten cel: koszty dojazdów, konsultacje, badania, zakup leków to ok. 800 zł miesięcznie + operacja 20 000 zł. Wydatki te są nie do udźwignięcia przez mój skromny budżet. Mogę liczyć tylko na siebie. Chcę też skupić się na innych rzeczach, wszyscy wiemy jak ważna jest psychika w chorobie. Przed zachorowaniem byłam bardzo aktywna - taniec, tenis ziemny, rower, basen, bieganie. Wracam do aktywności pomimo ograniczeń spowodowanych operacją jak i leczeniem hormonalnym. Chcę, aby moi synowie widzieli mamę uśmiechniętą, szczęśliwą a nie pełną lęku o jutro... Z góry przekazuję ogromne podziękowania za każdą kwotę, która wpłynie na moje konto. Darowizny na rzecz mojego leczenia można przekazywać za pomocą płatności on-line, karty płatniczej, PayPal lub tradycyjnego przelewu. Aby dokonać wpłaty, kliknij powyżej na czerwony przycisk "Pomóż" w niebieskim prostokącie.

21 713 zł
72%
Zbigniew Tomczuk, Lubań

Nowoczesna terapia immunologiczna szansą na wyleczenie

Szanowni Państwo, Mam 60 lat. Do 2018 roku byłem aktywnym zawodowo kierowcą. Mam dwoje dzieci: córkę Agnieszkę i syna Marcina, nastoletniego wnuka Mariusza oraz cudowną wspierającą mnie żonę Gosię. Z zawodu jestem kierowcą-mechanikiem, z zamiłowania majsterkowiczem i zapalonym działkowcem. Do czasu diagnozy byłem energicznym mężczyzną pełnym pasji i wigoru. W wolnym czasie oddawałem się swoim zamiłowaniom majsterkując, naprawiając starocie czy też tworząc własnoręcznie przeróżne konstrukcje ogrodowe. Od blisko czterech lat zmagam się z chorobą nowotworową. W marcu 2018 roku przeszedłem operację usunięcia nerki, po krótkim czasie pojawił się rozsiew choroby do płuc. Od tego momentu rozpoczęła się moja walka z rakiem w oparciu o dostępny w ramach środków NFZ program lekowy. W ramach tego programu dla pacjentów z nowotworem nerki dostępne są jedynie dwie linie lekowe. Poddany zostałem leczeniu w ramach obu linii. Niestety zastosowane leczenie nie spowodowało regresji choroby. W okresie luty-marzec 2021 roku rozpoczęto u mnie nowoczesną terapię immunologiczną lekiem Nivolumab. Niestety leczenie zostało przerwane z uwagi na brak możliwości dalszego finansowania Nivolumabu ze środków NFZ w ramach programu lekowego. Znalazłem się w dramatycznym położeniu, dalsze leczenie ze środków publicznych jest niemożliwe. Od czasu zakończenia przyjmowania Nivolumabu przeprowadzono u mnie badania obrazowe stwierdzające odpowiedź mojego organizmu na zastosowane leczenie. Ostatnie badania wykonane we wrześniu wykazały widoczną regresję wszystkich zmian w płucach. Zastosowanie Nivolumabu okazało się skuteczne i dało nadzieję na zwycięską walkę z chorobą. Koszt wznowienia przerwanej terapii immunologicznej – pierwszy cykl tj. 4-miesięczne leczenie to około 70-75 tyś. zł przekracza moje możliwości finansowe. Znajdując się w tak trudnej sytuacji, zdecydowałem się wystąpić do Państwa z prośbą o wsparcie. Proszę o pomoc i dziękuję za każdą złotówkę! Zbyszek z rodziną. Darowizny na rzecz mojego leczenia można przekazywać za pomocą płatności on-line, karty płatniczej, PayPal lub tradycyjnego przelewu. Aby dokonać wpłaty, kliknij powyżej na czerwony przycisk "Pomóż" w niebieskim prostokącie.

46 460 zł
61%
Natalia Wągiel, Stryszawa

Z ogromnym smutkiem zawiadamiamy, że Natalia odeszła…

Z ogromnym smutkiem zawiadamiamy, że Natalia odeszła… Składamy szczere wyrazy współczucia jej rodzinie i bliskim. Zarząd Fundacji Alivia. Skarbonka Natalii została zamknięta. Prosimy nie przekazywać darowizn na ten cel. ………………………………………………………..***…………………………………………………………. Mam na imię Natalia, jestem szczęśliwą mamą 11-latki. Moje życie powoli zaczynało układać się naprawdę po mojej myśli: budowa wymarzonego domu i kolejne etapy życia, na które czekałam po wejściu w mury nowego miejsca. Pech chciał, że życie zweryfikowało moje plany za mnie – w tym samym roku co rozpoczęcie budowy rozpoczęła się też moja droga z nowym lokatorem (w moim organizmie). W listopadzie 2018 roku zrobiłam USG piersi, po którym dowiedziałam się o guzie piersi wielkości 7 cm. Jak się okazało to złośliwy nowotwór piersi. Po półrocznej chemioterapii w 2019 roku przyszedł czas na mastektomię i radioterapię uzupełniającą. Po ponad pół roku ból w odcinku lędźwiowym nie sygnalizował niczego podejrzanego – okazało się jednak, że to przerzuty do kości, a cały kręgosłup ma około 10 nowych zmian. Po radioterapii udało się te zmiany zatrzymać i wdrożyć leczenie celowane. Niestety po kolejnych kilku miesiącach zmiany pojawiły się na wątrobie. W 2021 roku leczenie jak się okazało nie przynosiło zamierzonego efektu i kolejne przerzuty pojawiły się w węzłach. Aktualnie jestem w trakcie chemioterapii, która mam nadzieję zadziała i pozwoli choć na chwilę odetchnąć. Chociaż moje życie po diagnozie wywróciło się do góry nogami i muszę pogodzić się z niektórymi rzeczami, na które bardzo liczyłam, to choroba wzmocniła mnie w jakiś sposób i zmobilizowała do działania. Działania które podejmuję to szukanie nowych rozwiązań, nowych dróg, które mogą pomóc wrócić mi do życia sprzed diagnozy. W ciągu trzech lat usłyszałam wiele razy, że moje rokowania nie wyglądają optymistycznie, że leczenie będzie trudne… Zgadzam sięz tym, bo to jedno z trudniejszych zadań z jakim przyszło mi kiedykolwiek się zmierzyć. Obecnie moje leczenie odbywa się w Warszawie. Wizyty (średnio co 3 tygodnie na chemioterapii), konsultacje czy dodatkowe badania, które pozwoliły mi określić jaki jest mój stan faktycznie (PET) są przyczyną założenia zbiórki, która w jakiś sposób pomoże mi sfinansować leczenie. Koszt jednorazowy PET, który co pół roku wykonuję, to około 6 tys. złotych. Wyjazdy z mojego miejsca zamieszkania do Warszawy to 10 h jazdy samochodem. Koszty te przekraczają moje możliwości finansowe, które już i tak wpłynęły na rodzinny budżet. Darowizny na rzecz mojego leczenia można przekazywać za pomocą płatności on-line, karty płatniczej, PayPal lub tradycyjnego przelewu. Aby dokonać wpłaty, kliknij powyżej na czerwony przycisk "Pomóż" w niebieskim prostokącie.

16 628 zł
97%
Aleksandra Matla, Poznań

Walka z rakiem piersi, podwójna blokada, operacja, rehabilitacja

Cześć, mam na imię Ola. Mam 36 lat, wspaniałą rodzinę, 4-letnią córkę Adę i męża. We wrześniu zdiagnozowano u mnie nowotwór piersi HER2-dodatni, jestem w trakcie chemioimmunoterapii indukcyjnej, przed mastektomią obustronną (ze względu na mutację genetyczną) i rekonstrukcją. Zebrane fundusze przeznaczę na nierefundowaną w moim przypadku w Polsce terapię lekiem Perjeta oraz zabieg mastektomii z jednoczesną rekonstrukcją, który jest kosztowny i będzie także wiązał się z wielokilometrowymi podróżami oraz późniejszą rehabilitacją, a także na dodatkowe wydatki apteczne. Moim obecnym marzeniem jest uzyskanie 100% odpowiedzi na leczenie, bez choroby resztkowej ipowrót do normalnej codzienności bez szpitali, chemii, żeby córka jak najmniej kojarzyła dzieciństwo z chorobą mamy. Darowizny na rzecz mojego leczenia można przekazywać za pomocą płatności on-line, karty płatniczej, PayPal lub tradycyjnego przelewu. Aby dokonać wpłaty, kliknij powyżej na czerwony przycisk "Pomóż" w niebieskim prostokącie.

30 206 zł
41%
Jan Solon, Warszawa

Proszę, pomóżcie mi dożyć przełomu w medycynie.

Mój ukochany mąż. Najlepszy człowiek na świecie. Zawsze pełen energii, radości, chęci do życia, mający mnóstwo planów na przyszłość. 07.07.2021 – wstępna diagnoza - Glejak mózgu 21.07.2021 – operacja 30.07.2021 – pełna diagnoza - Glejak mózgu III stopnia 15.09.2021 – początek radio i chemioterapii Nikt się tego nie spodziewał. Przypadkowa wizyta u lekarza, aby sprawdzić stan zdrowia po przebytej infekcji COVID, wyjątkowa nadgorliwość przy doborze badań, szybka diagnoza, szok… Operacja, radio i chemioterapia to dopiero początek walki. Jesteśmy w trakcie konsultacji z prof. Wellerem z University Hospital Zürich Department of Neurology. Lada dzień kolejne badania, kolejne wnioski, kolejne próby odsunięcia wyroku… Jedyne co jest teraz dla nas ważne to życie. Jak najdłuższe wspólne życie. Zrozpaczeni, choć nadal pełni nadziei i wiary w rozwój medycyny, błagamy o pomoc. Wstępny koszt wszystkich badań, konsultacji, leczenia opiewa na kwotę 150 tys. zł. Jest to dla nas ogromna kwota, dlatego prosimy Was o pomoc. Nie tylko przekazanie darowizny, ale również wsparcie psychiczne w tak trudnej sytuacji. - żona Marta Proszę, pomóżcie mi dożyć przełomu w medycynie. - Jasiek Darowizny na rzecz leczenia Jana można przekazywać za pomocą płatności on-line, karty płatniczej, PayPal lub tradycyjnego przelewu. Aby dokonać wpłaty, kliknij powyżej na czerwony przycisk "Pomóż" w niebieskim prostokącie.

64 238 zł
42%
Krzysztof Kempski, Ostrzeszow

Leczenie, konsultacje, leki

Nazywam się Krzysztof, mam 35 lat. Pod koniec 2015 r. stwierdzono u mnie guza mózgu, którego wycięto w lipcu 2016. To było uderzenie jak piorun z nieba - glejak 2 stopnia. Kolejną operację przeszedłem pół roku później. Moje życie zaczęło się układać: kochana żona, narodziny synka i buch... wszystko się zepsuło, delikatnie mówiąc. W lipcu 2019 wznowa guza, przeszedłem radioterapię, w 2020 zacząłem chemioterapie. Przez rok było wszystko dobrze, guz się zatrzymał. Sierpień 2021 kolejny cios od życia. Kolejny guz w głowie w innym miejscu. Zmagam się z atakami padaczkowymi, niedowładami prawej strony, szczególnie rąk, do tego mam silne bóle głowy, które utrudniają normalne funkcjonowanie. Proszę Was o pomoc bo chcę żyć. Chcę szukać wsparcia tu i tam, ale bez waszej pomocy nie dam rady. Zażywam codziennie leki, witaminy i minerały, dojeżdżam do lekarzy poza miejscem zamieszkania, co daje mi w kość. Nie chcę się poddać, będę walczyć! Moja żona mnie potrzebuje. Chcę patrzeć, jak nasz syn rośnie, uśmiecha się i co najważniejsze cieszyć się każdą chwilą z nimi. Szukam nowych metod leczenia, na przykład immunoterapia w Niemczech lub NanoTherm w Lublinie, które wiążą się z wysokimi kosztami. Za każdy grosz z góry dziękuję, za okazanie Waszego wsparcia i szanse na normalne życie. Krzysztof Darowizny na rzecz mojego leczenia można przekazywać za pomocą płatności on-line, karty płatniczej, PayPal lub tradycyjnego przelewu. Aby dokonać wpłaty, kliknij powyżej na czerwony przycisk "Pomóż" w niebieskim prostokącie.

19 584 zł
39%
Kornel Łyjak, Rosnowo

Proszę o wsparcie w walce z chorobą

Witam. Nazywam się Kornel i dopiero co skończyłem 25 lat. Moje życie jak dotąd było bardzo ekscytujące, ciągle coś się działo, pracowałem jako kurier: do pracy, do znajomych posiedzieć, pogadać, miałem ciągle kontakt z ludźmi, aż tu przyszedł weekend, kiedy pojechałem odwiedzić rodziców. Niestety nie mieliśmy blisko lekarza rodzinnego, więc trzeba było dzwonić po karetkę. Myślałem, że zrobią mi badania, jakieś leki podadzą i wypuszczą (bo pojechałem z bólem żołądka i przełyku). No i tak to przeleżałem 2 dni na SORze, bo już pierwszego dnia mieli podejrzenia, że może być białaczka, ale dopiero po tych dwóch dniach mnie zamknęli na oddział i wtedy lekarz powiedział mi, że to ostra białaczka szpikowa. Od tamtej pory cały świat mi się zawalił. Od pół roku praktycznie nikogo nie spotkałem, ciągle w zamknięciu siedzę (na dodatek przez pandemię nawet z sali nie można wychodzić). Przez tę chorobę także straciłem pracę, a jeżdżenie między Koszalinem a Szczecinem czy Koszalinem a Gdańskiem też trochę kosztuje, tym bardziej że nie mogę poruszać się żadnymi środkami komunikacji, gdzie jest dużo ludzi, bo nie mam żadnej odporności po tych chemiach. Niedługo też dojdą leki poprzeszczepowe, które boję się, że będą drogie... Jeśli to czyta osoba, która jest w podobnej sytuacji, ma podobną chorobę, to śmiało proszę pisać. Będziemy się podtrzymywać na duchu, bo jednak łatwiej jest, kiedy dwie osoby znają ten ból, który przechodzą. Pozdrawiam i życzę zdrówka! Darowizny na rzecz mojego leczenia można przekazywać za pomocą płatności on-line, karty płatniczej, PayPal lub tradycyjnego przelewu. Aby dokonać wpłaty, kliknij powyżej na czerwony przycisk "Pomóż" w niebieskim prostokącie.

22 224 zł
74%