Zbiórki

Teresa Walkiewicz, Poznań

Moje leczenie, dieta, koszty dojazdów do lekarzy

Mam na imię Teresa, jestem chora na raka płuc, POChP, nadciśnienie tętnicze i nerwicę. Niestety pojawiła się wznowa, a ja nie chcę jeszcze umierać. Mam tylko córkę i wnuka, który też jest bardzo chory. Wnuczek ma nadciśnienie, astmę oskrzelową, stłuszczenie wątroby. Córka nie może mi za dużo pomóc, bo sama ma problemy (wychowuje dziecko sama). Nie mam pomocy od rodziny i znajomych. Bardzo się boję. Pomóżcie mi, proszę... Nie chcę zostawić córki i wnuka samych. Od 27 lat jestem sama z córką, wcześniej pracowałam jako opiekunka do dzieci. Teraz sama proszę o pomoc. Mam złe wyniki i coraz gorzej się czuję. Nie chcę umierać. Chciałabym jeszcze zobaczyć, jak mój wnuczek dorasta, jak spełnia swoje marzenia, chciałabym jeszcze spędzić czas z córką i wnukiem. Pieniążki, które uzbieram, przeznaczę na leki, dietę onkologiczną, rehabilitację oddechową, a także sprzęt wspomagający oddychanie. Chciałabym jeszcze spędzić wakacje chociaż raz w życiu, od śmierci męża nie byłam nigdzie. Proszę o pomoc.

550 zł z 10 000 zł
5%
Renata Maślanka, Grabowiec

Powrót Renaty do zdrowia

Mam na imię Renata.Od 2024 roku choruję na szpiczaka plazmocytowego z towarzyszącą amyloidozą typu AL (łańcuchy lekkie lambda), która zajęła serce, szpik kostny, układ nerwowy, a także prawdopodobnie nerki i przewód pokarmowy. Moja choroba rozwijała się podstępnie. Zaczęło się od objawów zespołu cieśni nadgarstka oraz dwustronnego udaru niedokrwiennego mózgu. Przez długi czas nie udawało się postawić właściwej diagnozy, co niestety opóźniło rozpoczęcie leczenia. Dopiero w Poradni Hematologicznej szpitala MSWiA w Warszawie rozpoznano u mnie szpiczaka plazmocytowego z towarzyszącą amyloidozą i zajęciem serca. Stał się cud - w Narodowym Instytucie Kardiologii w Warszawie przeszłam przeszczep serca. Dzięki temu żyję i nadal walczę z chorobą. Po operacji otrzymałam pierwszą dawkę chemioterapii, jednak leczenie musiało zostać przerwane. Od lipca 2025 roku do dziś przebywam w Narodowym Instytucie Kardiologii z powodu przewlekłego i opornego zakażenia wirusem cytomegalii. Wirus spowodował uszkodzenie nerwów obwodowych, czego skutkiem jest niepełnosprawność ruchowa. Nie jestem w stanie samodzielnie się poruszać. Obecnie nie mogę kontynuować leczenia szpiczaka, ponieważ zakażenie CMV wciąż stanowi poważne zagrożenie. Dostępne metody leczenia okazały się nieskuteczne. Narodowy Instytut Kardiologii w Warszawie nawiązał współpracę ze szpitalem we Wrocławiu, który zaproponował mi eksperymentalną metodę leczenia cytomegalii. Skuteczne leczenie zakażenia pozwoli mi na kontynuowanie dalszej terapii i walki ze szpiczakiem. Koszt jednej dawki leczenia cytomegalii to około 100 000 zł - kwota, której nie jestem w stanie samodzielnie udźwignąć. Dlatego z całego serca proszę ludzi dobrej woli o pomoc. O wsparcie w sfinansowaniu leczenia, które może dać mi szansę na powrót do terapii nowotworu i dalszą walkę o życie. Każda pomoc, każde udostępnienie i każde dobre słowo mają ogromne znaczenie.Z całego serca dziękuję za okazane wsparcie. Renata

29 405 zł z 100 000 zł
29%
Łukasz Drygała, Tabor Wielki

Pomóż mi w walce z czerniakiem, proszę!

Jeszcze dwa miesiące temu moje życie było zupełnie zwyczajne. Miałem plany, marzenia i codzienność, która wydawała się stabilna. Dziś wszystko wygląda inaczej. Mam 44 lata i walczę z bardzo agresywnym czerniakiem. Diagnoza spadła na mnie jak grom z jasnego nieba. Niestety choroba rozwijała się w błyskawicznym tempie. W ciągu zaledwie czterech tygodni pojawiły się przerzuty – do wątroby, kręgosłupa, barku oraz zmiana kostna w głowie. Dodatkowo aż osiem węzłów chłonnych jest powiększonych. Lekarze powiedzieli wprost – choroba jest bardzo zaawansowana i nie kwalifikuję się do operacji. Moją jedyną szansą jest teraz leczenie immunoterapią oraz radioterapia. Każdy dzień to walka o zdrowie, o życie i o nadzieję, że leczenie zatrzyma chorobę. Aby móc się leczyć, muszę co dwa dni dojeżdżać do Wrocławia, oddalonego o około 100 kilometrów od mojego domu. Dla osoby chorej to ogromny wysiłek, ale również bardzo duże obciążenie finansowe. Do tego dochodzą koszty specjalistycznego żywienia oraz codziennych wydatków związanych z leczeniem. Przez całe życie starałem się pomagać innym ludziom. Nigdy nie przypuszczałem, że przyjdzie moment, w którym to ja będę musiał poprosić o pomoc. Bardzo długo się wahałem, zanim zdecydowałem się napisać te słowa. Jestem także ojcem. Mam 21-letniego syna, który rozpoczął swoją dorosłą drogę i studia. Zawsze chciałem być dla niego wsparciem i pomóc mu w realizacji jego marzeń. Dziś zamiast tego sam znalazłem się w sytuacji, w której potrzebuję pomocy, aby móc walczyć o zdrowie i przyszłość. W jednej chwili moje życie się zatrzymało. Plany na przyszłość rozsypały się, a ich miejsce zajęły wizyty w szpitalach, badania i niepewność jutra. Mimo wszystko staram się nie poddawać. Chcę walczyć. Chcę żyć. Dlatego zwracam się do Was z ogromną prośbą o pomoc. Każda wpłata, nawet najmniejsza, pomoże mi kontynuować leczenie, dojeżdżać na terapię i dać mojemu organizmowi szansę w tej trudnej walce. Z całego serca dziękuję każdej osobie, która zdecyduje się mnie wesprzeć. Wasza pomoc to nie tylko wsparcie finansowe – to także ogromna dawka nadziei.

10 505 zł z 25 000 zł
42%
Rafał Szymański, Trzebnica

Walka Rafała z glejakiem! Pomoc w leczeniu!

Nasz świat zatrzymał się 12 lat temu, kiedy usłyszeliśmy diagnozę: Astrocytoma (gwiaździak). Od tamtej pory codzienność mojego męża to nieustanna walka o każdy kolejny dzień. Mimo że choroba jest przeciwnikiem bezlitosnym, Rafał przez ponad dekadę udowadnia, jak wielką ma wolę życia. Obecnie mierzymy się z diagnozą Astrocytoma IDH mutant WHO G3. To nowotwór złośliwy, który wymaga od nas jeszcze większej mobilizacji i środków finansowych, których nam brakuje. 12 lat leczenia wyczerpało nasze oszczędności, a potrzeby rosną z każdym miesiącem. Na co zbieramy fundusze? W ramach Onkozbiórki Alivia gromadzimy środki, które pozwolą nam sfinansować: - Specjalistyczne badania i diagnostykę: Regularne kontrole MRI oraz nowoczesne testy genetyczne, które pomagają dopasować terapię. - Kosztowne dojazdy: Leczenie odbywa się w odległych ośrodkach, co przy obecnej intensywności terapii generuje ogromne koszty. - Leki i suplementację: Preparaty wspierające organizm w walce z nowotworem i łagodzące skutki uboczne leczenia. - Codzienne życie z chorobą: Wsparcie w opłaceniu opieki, ponieważ mąż nie jest w stanie pracować. Każda wpłata, nawet najmniejsza, to dla nas realna pomoc i sygnał, że nie jesteśmy w tym sami. Dziękujemy za każdą złotówkę i udostępnienie naszej historii. Wasze wsparcie daje nam siłę, by walczyć dalej!

694 zł z 50 000 zł
1%
Marcin Hejduk, Poniatowice

Glejak IV stopnia odbiera nam Marcina - tatę i męża. Pomóż nam go uratować

Jeszcze niedawno żyliśmy zwyczajnym życiem. Dziś walczymy o życie mojego męża – Marcina. Zbieramy środki na dalsze leczenie, na realne wydłużenie życia Marcina – nowoczesne, nierefundowane terapie, które mogą w tym pomóc. Naszą największą nadzieją jest spersonalizowana immunoterapia w Niemczech, oparta m.in. na wirusoterapii onkolitycznej i indywidualnych szczepionkach, które mają pobudzić organizm do walki z nowotworem. U Marcina zdiagnozowano glejaka wielopostaciowego IV stopnia – jeden z najbardziej agresywnych nowotworów mózgu. Choroba przyszła nagle. 7 grudnia 2025 roku, podczas urodzin jego syna, nagle bardzo źle się poczuł. Następnego dnia trafiliśmy do szpitala. Badania i diagnoza odebrały nam grunt pod nogami. Marcin przeszedł ciężką operację 30 grudnia 2025 roku, a następnie 27 marca 2026 roku zakończył 6-tygodniowe leczenie w Bydgoskim Centrum Onkologii – radioterapię równolegle z chemioterapią. 17 kwietnia rozpoczynamy chemioterapię podtrzymującą - ostatni etap refundowanego leczenia w Polsce. To jednak nie koniec walki. Nie poddajemy się. Do zebrania pozostało nam 650 000 zł. Marcin ma 48 lat, jest miłością mojego życia. Wychowujemy razem dwóch synów. W maju 2025 roku wzięliśmy ślub, a jeszcze niedawno Marcin był pełen siły, zdrowia i planów – spełnił swoje marzenie, przebiegł maraton w Nowym Jorku. Dziś walczy o każdy dzień. Wszystkie bieżące koszty leczenia pokrywamy sami. Zrobimy wszystko, by mu pomóc, ale bez Waszego wsparcia nie damy rady. Dlatego prosimy o pomoc. Jeśli nie możesz wesprzeć nas finansowo – udostępnij tę zbiórkę. To również ogromna pomoc. Z całego serca dziękujemy za każdą wpłatę i każde dobre słowo.🤍 Dla nas to nadzieja na kolejne wspólne lata razem, na możliwość obserwowania jak nasze dzieci dorastają i bycia wspólnie przy nich.

11 770 zł z 650 000 zł
1%
Dorota Melerska, Lelkowo

Pomóżmy mojej Mamie wygrać czas i życie

Moja Mama od lat pomaga innym – jest pielęgniarką, nadal aktywnie pracującą w zawodzie. Każdego dnia wspiera pacjentów w najtrudniejszych chwilach. Dziś sama znalazła się po drugiej stronie szpitalnego łóżka. Mama choruje na zaawansowanego raka płuca z mutacją EGFR. Dotychczasowe leczenie przestało działać. W styczniu usłyszeliśmy, że nowoczesna terapia ma zostać objęta refundacją od kwietnia. Na tej podstawie podjęliśmy decyzję o uruchomieniu zbiórki, aby sfinansować leczenie do czasu wejścia refundacji. Obecnie sytuacja uległa zmianie. Refundacja nie zostanie najprawdopodobniej wdrożona, a dostęp do leku w Polsce jest ograniczony i możliwy głównie w ramach badań klinicznych, które nie prowadzą aktualnie rekrutacji dla pacjentów po wcześniejszym leczeniu. W onkologii rzeczywistość potrafi zmieniać się bardzo szybko – decyzje administracyjne, dostępność badań, ścieżki terapeutyczne. Dziś stoimy przed koniecznością szukania innych rozwiązań: kontaktujemy się z ośrodkami w Polsce i za granicą, rozważamy alternatywne leczenie, staramy się uzyskać indywidualny dostęp do terapii. Środki zgromadzone w zbiórce zostaną przeznaczone wyłącznie na leczenie Mamy – niezależnie od tego, jaka forma terapii okaże się dostępna. Może to być nowoczesna terapia celowana, udział w badaniu klinicznym lub inna procedura ratująca życie. Najważniejsze jest jedno: Mama nie może zostać bez leczenia. Chcemy, aby mogła jak najdłużej: – żyć bez bólu i z godnością – pozostać aktywna zawodowo – robić to, co kocha – pomagać innym Każda wpłata i każde udostępnienie daje nam realną możliwość działania. Dziękujemy za zaufanie i wsparcie w tej trudnej, dynamicznej sytuacji.

102 495 zł z 120 000 zł
85%
Anna Nowak, Katowice

Zbiórka na nierefundowane leczenie

Dzień dobry, mam na imię Anna i mam 46 lat. Od 2022 roku choruję na raka żołądka. Przeszłam całkowitą resekcję żołądka. Udało się zatrzymać chorobę w 2024 roku, jednak niestety doszło do nawrotu. Lek, który powstrzymywał chorobę, nie jest refundowany. Obecnie miesięczne leczenie kosztuje 35 000 zł, co stanowi bardzo wysoki wydatek. Z góry dziękuję za wsparcie!

2 180 zł z 840 000 zł
0%
Beata Bednarek, Warszawa

Mam dla kogo żyć, pomóż mi wygrać z rakiem.

Nazywam się Beata. Jestem mamą wspaniałej jedenastolatki, dla której każdego dnia walczę o zdrowie i życie. W marcu ubiegłego roku zdiagnozowano u mnie raka w zaawansowanym stadium. Mam aż dwa nowotwory: raka macicy i raka szyjki macicy. Choroba odebrała mi możliwość pracy i codziennego funkcjonowania, a teraz każda chwila jest walką o przyszłość moją i mojej córki. Leczenie, które daje mi nadzieję na powrót do zdrowia, jest bardzo kosztowne. Potrzebuję środków na leki, terapię, dojazdy do szpitala, środki higieny osobistej. Proszę o każdą pomoc, aby móc być przy moim dziecku, patrzeć, jak dorasta, i przeżywać z nią kolejne lata. Dziękuję za wsparcie, każde dobre słowo i każdą wpłatę.

1 345 zł z 15 000 zł
8%
Jolanta Wysoczańska, Świebodzice

Wsparcie w kontynuacji leczenia onkologicznego

Cześć, nazywam się Jola i w tym roku kończę 50 lat. Zawsze troszczyłam się o innych bardziej niż o siebie. Mam ogromną słabość do zwierząt. Od lat, wspólnie z moimi bliskimi, pomagam bezdomnym kotom - dokarmiam je, leczę i szukam im domów. Mam również trzy ukochane koty i psa, które każdego dnia przynoszą mi radość i spokój. Dziś to ja potrzebuję pomocy. Od 2024 roku choruję na nowotwór jelita grubego. Mam wyłonioną ileostomię, przeszłam chemioterapię i dwie operacje. Chciałam rozpocząć nowy rok z nadzieją, jednak los chciał inaczej - dowiedziałam się o kolejnych przerzutach. Dalsze leczenie stoi pod znakiem zapytania, a każdy dzień przynosi mi lęk i strach o przyszłość. Bardzo boję się przyszłości, ale jeszcze bardziej chcę żyć. Mam dla kogo. Mam 4-letnią wnuczkę, z którą chcę spędzać czas, patrzeć jak rośnie, pokazywać jej świat i uczyć wrażliwości na zwierzęta. Chciałabym być dla niej babcią jak najdłużej i mieć siłę, by cieszyć się wspólnymi chwilami. Zebrane środki przeznaczę na leczenie, konsultacje specjalistyczne, leki, badania, środki stomijne i wszystko, co pozwoli mi jak najlepiej funkcjonować w tej chorobie. Dziękuję z całego serca za każdą pomoc i dobre słowo.

3 995 zł z 30 000 zł
13%
Renata Woroch, Wielka Wieś

Konieczne leczenie celowane

Renata od 2021 roku mierzy się z hormonozależnym rakiem piersi. Po przebytej mastektomii i chemioterapii wszystko wskazywało na stabilizację. Z czasem pojawiły się bóle kręgosłupa, a dalsza diagnostyka wykazała nowe zmiany w kręgosłupie oraz wątrobie. Obecnie konieczne jest przeprowadzenie specjalistycznych badań genetycznych, które pozwolą na dokładną ocenę sytuacji i wdrożenie leczenia celowanego. To realna szansa na zahamowanie choroby i poprawę jakości życia, jednak czas ma tu kluczowe znaczenie. Zarówno koszty badań, wizyt lekarskich, jak i samego leczenia są bardzo wysokie i przekraczają możliwości finansowe Renaty i jej bliskich. Dlatego zwracamy się z prośbą o wsparcie — każda wpłata przybliża do szybkiego rozpoczęcia leczenia i daje nadzieję na kolejny krok naprzód.

15 795 zł z 100 000 zł
15%
Mariola Kończak, Radom

Zbiórka na operację i rehabilitację raka piersi

Dzień dobry, mam na imię Mariola. Jestem pozytywną, energiczną osobą. Pracuję zawodowo jako masażystka, pomagam ludziom poprzez terapię manualną. Wychowuję sama dwóch synów, bo mój mąż nie żyje. Od kilku miesięcy zmagam się z rakiem piersi, wcześnie wykrytym wskutek urazu. Przede mną długie leczenie: chemioterapia, radioterapia, następnie operacja i długotrwała rehabilitacja. Wszystko to uniemożliwi mi przez dłuższy czas wykonywanie mojej pracy. Przeżyłam prawie pół wieku i pragnę żyć dalej. Pozytywne zakończenie leczenia jest dla mnie i dla moich bliskich najważniejsze. Moim marzeniem jest wyzdrowieć i dalej pomagać innym. Wierzę, że dobro wraca. Proszę o wsparcie i dziękuję z całego serca.

4 245 zł z 80 000 zł
5%
Tomasz Krzyzowski, Katowice

Chcę żyć - rak prostaty

Dzień dobry, nazywam się Tomek i mam 65 lat. Diagnoza raka prostaty w 2023 roku była dla mnie ogromnym wstrząsem psychicznym. Zwracam się z prośbą o pomoc w leczeniu metodami, które nie są refundowane. Mam dwie córki, pięciu wnuków i jedną prawnuczkę. Moja żona, dzieci i wnuki bardzo mnie wspierają. Mam nadzieję, że Państwa pomoc pomoże mi w wyzdrowieniu. Jestem po operacji i siedmiu tygodniach radioterapii onkologicznej. Choruję na przewlekłą niewydolność nerek IV stopnia oraz jestem po zawale z wstrząsem kardiogennym. Przed diagnozą nowotworową chętnie spędzałem czas z rodziną i podróżowałem. Marzę o tym, by życie podarowało mi jeszcze trochę czasu, abym mógł patrzeć, jak kolejne wnuki wchodzą w dorosłość. Pozdrawiam serdecznie,Tomek

175 zł z 70 000 zł
0%