Zbiórki

Bartosz Śrutwa, Szubin

Walka z chłoniakiem

Mam na imię Bartosz i od kilku miesięcy zmagam się z chłoniakiem. Diagnoza spadła na mnie nieoczekiwanie i świat, w którym starałem się żyć, zaczął się rozpadać. Nagle usłyszałem, że mam nowotwór czwartego stopnia... Szybko chemia i leczenie, a teraz czekam na przeszczep szpiku w Katowicach, gdzie wcześniej będę miesiąc w izolatce. To mnie przeraża. Mam dla kogo żyć, dla rodziny, ale przede wszystkim dla synka Antka. Mam wspaniałych ludzi obok siebie, rodzinę i przyjaciół, ale brakuje gotówki. Moim marzeniem jest wyzdrowieć i cieszyć się życiem, bo życie jest piękne i nie zamierzam poddać się chłoniakowi. Dlatego zwracam się z prośbą o wsparcie. Z góry dziękuję za każdą pomoc.

189 zł z 5 000 zł
3%
Jolanta Adamska, Wrocław

Zbiórka dla Joli Adamskiej

Moi Drodzy, Mam na imię Jola, mam 51 lat. 17 lutego 2025 roku moje życie zmieniło się całkowicie. Usłyszałam, że mam guza w prawym płacie czołowym, prawdopodobnie nowotworowego. Moja pierwsza myśl? „Jak ja to powiem dzieciom?” Boże, jak im to powiem?! W marcu zdiagnozowano u mnie glejaka wielopostaciowego, 4. stadium. 10 kwietnia przeszłam operację, która poszła rewelacyjnie - guz został całkowicie usunięty. Jednak podczas operacji wystąpił atak padaczki, co spowodowało niedowład lewej ręki i nogi, lekkie porażenie lewej strony twarzy oraz problemy z mową. Jestem masażystką i fizjoterapeutką, prowadziłam zajęcia z jogi twarzy, więc wykorzystuję swoją wiedzę, aby wszystko wracało do normy. Mam nadzieję, że gdy poczuję się lepiej, będę mogła pomóc innym, którzy przechodzą przez to samo. Chemia i radioterapia to nie koniec mojego leczenia. To jest 4. stadium, ale się nie poddaję i szukam innych rozwiązań. W czerwcu i lipcu przeszłam 6 tygodni radioterapii oraz 4 tygodnie chemioterapii. Chemioterapia była bardzo toksyczna i uszkodziła szpik kostny. Sterydy obciążyły wątrobę i spowodowały cukrzycę. W ciągu 5 miesięcy przytyłam około 4,5 kg, ale obecnie waga wróciła do normy, co nawet mnie cieszy. Niestety, lekarze stwierdzili wznowę. Czekam na konsultację w Centrum Gamma Knife w Warszawie. Jest to jednak metoda chirurgiczna, której chciałabym uniknąć. Istnieje też inna alternatywa - metoda NanoTherm, która jest bezinwazyjna, ale bardzo kosztowna. Koszt terapii wynosi 20-40 tys. euro i jest dostępna we Wrocławiu. Takie koszty są poza moim zasięgiem. Przez ostatni rok cudem było, że miałam za co żyć. Dzięki świadczeniu zdrowotnemu i rehabilitacyjnemu w wysokości 2200-2700 zł oraz alimentom na dwoje dzieci, jakoś dawałam radę. Byłam nauczycielką i prowadziłam działalność gospodarczą, którą musiałam zamknąć. Dzięki mojej rodzinie i Wam, kochani Darczyńcy, nie musiałam martwić się o jutro. Nadal potrzebuję Waszej pomocy. Zbliża się czas rozliczeń z Urzędem Skarbowym, więc jeśli chcielibyście przekazać 1,5% na moje leczenie, będę przeogromnie wdzięczna. Dodam, że jestem dobrej myśli i proszę się nie martwić o mnie, tylko wspierać mnie myślami pełnymi nadziei. Aby przekazać 1,5%, należy podać nr KRS fundacji ALIVIA 0000358654 i cel szczegółowy: NR mojej zbiórki 112265.

10 772 zł z 100 000 zł
10%
Anna Krawczyk, Łódź

Razem ratujemy Anię

Pierwotnym ogniskiem raka, który u mnie zdiagnozowano w 2014 r. jest czerniak gałki ocznej. Po zastosowanym leczeniu (brachyterapii) na okres 6 lat uzyskałam stabilizację choroby. Niestety na kolejnych badaniach kontrolnych w 2020 r. dowiedziałam się o licznych przerzutach na wątrobę. W mieście, w którym zamieszkuję, zaproponowano leczenie agresywną chemioterapią, która skutkowałaby tylko w ok. 5%. Po przeanalizowaniu mojej sytuacji wraz z rodziną nie podjęliśmy decyzji o tym leczeniu. Szukając pomocy, dotarliśmy do miasta oddalonego od mojego miejsca zamieszkania o 200 km. We Wrocławiu zastosowano termoablację wątroby, której do dnia dzisiejszego poddałam się już 16 razy, z coraz mniejszymi efektami. Jednocześnie szukając dalszych opcji terapii, przystąpiłam do badań klinicznych prowadzonych w Warszawie i od 2022 r. co tydzień jeździłam na przyjęcie wlewu nowoczesnego leku. Niestety również to leczenie nie przyniosło stabilizacji. Rak zaczął się rozsiewać do tarczycy, trzustki, płuc, ostatnio do kręgosłupa. W tej sytuacji zakończono leczenie w Warszawie, uznając je za nieskuteczne. Coraz trudniej jest się poddać termoablacji, wię zostałam praktycznie bez leczenia. Pozostając w tak trudnej sytuacji, jestem zmuszona szukać pomocy dalej, co wiąże się z dużymi nakładami finansowymi. Dla przykładu koszty wykupienia leków oscylują w granicach 1000 zł plus wizyty prywatne, dojazdy, konsultacje. W chwili obecnej mierzę się nie tylko z niemocą medycyny, ale i towarzyszącymi mi bólami. Potrzebuję objęcia natychmiastowym leczeniem. Niezbędne do tego jest zebranie środków, które przyczyniłoby się do leczenia w Polsce lub za granicą. Proszę o wsparcie mojej zbiórki

2 306 zł z 50 000 zł
4%
Ilona Szolc, Bytom

Pomoc w finansowaniu dalszego leczenia onkologicznego

Mam na imię Ilona i mam 64 lata. Jestem osobą bardzo pogodną i aktywną, jednak w jednej chwili moje życie wywróciło się do góry nogami. Dokładnie w czerwcu 2024 r. podczas kontrolnych badań lekarz zauważył niepokojące zmiany w piersi prawej i lewej i skierował mnie na kolejne badania diagnostyczne, które niestety wykazały raka zrazikowego z przerzutami do węzłów chłonnych. W sierpniu zostałam poddana leczeniu operacyjnemu dwóch piersi z usunięciem guzów oraz marginesem części węzłów chłonnych. W kolejnych miesiącach rozpoczęłam chemioterapię, obecnie jestem w trakcie radioterapii i hormonoterapii. Obecnie wymagam stałej rehabilitacji mającej na celu zniwelowanie skutków pooperacyjnych, a w perspektywie kilku miesięcy planowane jest leczenie innowacyjnym lekiem, który na razie jest nierefundowany. Dodatkowo codzienne dalekie dojazdy na radioterapię pochłaniają czas i dodatkowe środki finansowe. Bardzo chciałabym wrócić do swojej dawnej sprawności i spędzać czas z moją ukochaną rodziną, nie musząc martwić się o kolejny dzień. Dlatego też serdecznie proszę o możliwość wsparcia, a za każdą udzieloną pomoc ogromnie dziękuję!

4 458 zł z 30 000 zł
14%
Izabela Makowska, Warszawa

na leczenie nowotworu piersi

W dniu 09.02.2025 zdiagnozowano u mnie nowotwór złośliwy piersi. Diagnoza totalnie mnie zdołowała, nigdy nie przypuszczałam, że mnie to dotknie osobiście. Mam córkę w wieku 17 lat, która jest moim oczkiem w głowie. Lubię podróże i uczę się angielskiego, aby opanować ten język do perfekcji - takie było moje życie przed chorobą. Obecnie jestem leczona chemią. Chemioterapia jest jednak bardzo obciążająca dla mojego organizmu i ma liczne skutki uboczne. Założyłam zbiórkę, bo zależy mi na tym, żeby móc funkcjonować w pełni oraz wrócić do pracy. Zebrane środki są mi potrzebne na niezbędną rehabilitację, dodatkowe leki oraz suplementy. Iza

3 415 zł z 72 000 zł
4%
Anna Pasek, Tarnowskie Góry

Z ogromnym smutkiem zawiadamiamy, że Anna odeszła...

Z ogromnym smutkiem zawiadamiamy, że Anna odeszła... Składamy szczere wyrazy współczucia jej rodzinie i bliskim, Zarząd Fundacji Alivia. Zbiórka Anny została zamknięta. Prosimy nie przekazywać darowizn na ten cel. ………………………………………………………..***…………………………………………………………. Dwa lata temu spadł na mnie grom z jasnego majowego nieba - glejak 4 stopnia. Mam dopiero 53 lata - to naprawdę niewiele. Nie płaczę, bo to nic nie daje, grzecznie poddaję się terapiom, ale wkrótce wyczerpią się możliwości i zostanie mi opcja płatna w postaci terapii Nanotherm. Potrzebuję również funduszy na rehabilitację - jedna wizyta to 150 zł, a efekty przynosi przy uczęszczaniu minimum raz w tygodniu. Ze względu na padaczkę i zespół lewostronnego pomijania nie prowadzę samochodu, więc dojazd gdziekolwiek jest bardzo utrudniony. Jestem ekonomistą. Od czasu operacji i wycięcia części guza mam upośledzoną lewą stronę ciała - rękę, nogę i postrzeganie (nie wzrok), ataki padaczki i drżenie kończyn. Nie umiem liczyć - mogę się pomylić w najprostszym rachunku. Mam syna w wieku 28 lat i bardzo chcę doczekać się wnuka... :-)

45 181 zł z 500 000 zł
9%
Kamila Czerwińska, Warszawa

Na operację usunięcia pozostałości guza w Niemczech

Pomóżcie mi odzyskać zdrowie dla mojego synka! Mam na imię Kamila, mam 38 lat i czteroletniego synka. To dla niego walczę każdego dnia, choć moja codzienność to ciągłe zmagania z chorobą. Latem 2022 roku, podczas wakacji za granicą, zaczęłam zauważać niepokojące objawy – nagle skręcałam samochodem w prawo bezwiednie, potem przyszły problemy ze wzrokiem, niedowład prawej strony ciała. Przed operacją mogłam się już poruszać tylko z chodzikiem… Wtedy usłyszałam diagnozę – guz mózgu. Przeszłam operację i długą rekonwalescencję. Skutki uboczne są ciężkie – przytyłam 20 kg od leków, które muszę brać, aby w ogóle funkcjonować, a dodatkowo cierpię na moczówkę, powodującą groźne skoki sodu. Leki biorę garściami. Życie niestety nie wróciło do normy – często czuję się tak źle, że mogę jedynie leżeć. Długo szukaliśmy ratunku i znaleźliśmy nadzieję w klinice w Heidelbergu, w Niemczech. Specjaliści potwierdzili, że operacja jest możliwa, a usunięcie guza może dać mi szansę na normalne życie. Odzyskałam nadzieję, ale czas ucieka, a koszty operacji są ogromne i znacznie przewyższają moje możliwości finansowe. Dlatego z całego serca proszę Was o pomoc. Walczę nie tylko dla siebie, ale przede wszystkim dla mojego synka – on potrzebuje mamy, która będzie mogła go przytulać, bawić się z nim i patrzeć, jak dorasta. Każda złotówka, każde udostępnienie to krok bliżej do mojego zdrowia i życia. Wierzę, że dobro wraca i że razem możemy dokonać cudu. Dziękuję Wam za każdą pomoc! ❤️

97 703 zł z 200 000 zł
48%
Emilia Mizielińska, Warszawa

Wyroluj Raka

Dzień dobry, Jestem mamą, siostrą, ciocią i nigdy nie myślałam, że choroba - złośliwy nowotwór piersi, może mnie spotkać - dopóki nie usłyszałam diagnozy. Teraz po dwóch operacjach nie mam złudzeń - jestem chora. W lipcu 2025 dostałam kolejny cios od losu - rak rozprzestrzenił się do kości. Obecnie jestem po chemioterapii i radioterapii. Staram się wierzyć, że rak to nie wyrok i ciągle jest szansa na wyleczenie. I na to właśnie chciałabym przeznaczyć pieniądze ze zbiórki – dodatkową diagnostykę, rehabilitację, a jeśli będzie taka potrzeba to również nierefundowane terapie. Chcę żyć i być obecna w życiu moich bliskich. Bardzo dziękuję z całego serca i duszy za każde wsparcie. Pozdrawiam ciepło, Emilia.

22 166 zł z 60 000 zł
36%
Leanid Karpovich, Nadarzyn

Zbieram na leczenie

Przyjechaliśmy do Polski całą rodziną 7 lat temu. Mamy osiem córek i dwóch synów. Dzieci się uczyły, żona zajmowała się domem, a ja pracowałem – najpierw założyłem działalność gospodarczą (jednoosobową), a później firmę, która w Polsce nazywa się spółką. Tak przeżyliśmy prawie 6 lat, ale latem 2024 roku, 22 lipca, zdiagnozowano u mnie ostrą białaczkę promielocytową. Leczyłem się we Francji do 8 listopada 2024 roku. W tym czasie przeszedłem dwie chemioterapie i 30-dniową immunoterapię. Przede mną jeszcze trzy cykle chemioterapii z przerwami po 30 dni, w czasie których muszę przyjmować określone leki. Mam francuską receptę, ale nie mogę ich kupić. Po powrocie do Polski nie mogę pracować. W czasie mojej choroby wygasło moje ubezpieczenie w ZUS, a pieniądze z konta zostały pobrane, przez co pojawił się debet. Obecnie leczenie jest już opóźnione o ponad 90 dni. Dzieci, aby pomóc rodzinie, zrezygnowały z nauki i poszły do pracy. W ZUS do ubezpieczenia żony są przypisane wszystkie dzieci. Leczenie przebiegało dobrze, ale z powodu osłabionej odporności w płucach rozwinął się grzyb. Przez długi czas nie można było ustalić przyczyny, ale dzięki francuskiej medycynie udało się go wykryć i zatrzymać. Temperatura wróciła do normy i poczułem się lepiej. Jednak pojawiły się skutki uboczne: najpierw zdrętwiała mi część ciemieniowa głowy, potem to minęło, ale od ponad pół roku palec mały i serdeczny w jednej ręce pozostają prawie niewrażliwe i trudno je zginać – jak po silnym odmrożeniu. Dzieci starają się opłacać rachunki, ale wynajmujemy dom i to pochłania dużą część naszych środków. Teraz przeżywamy bardzo trudny okres, ponieważ nie mogę pracować, a leczenie musi być kontynuowane. Oprócz trzech cykli chemioterapii czeka mnie jeszcze przeszczep szpiku kostnego.

489 zł z 46 000 zł
1%
Mihails Kulakovs, Wrocław

Compile Hope for Mihails Kulakovs

Jestem Mihails Kulakovs. Od 2023 roku walczę z rakiem nerki. Choroba już wymagała dwóch operacji, w tym usunięcia jednej nerki, i obecnie jestem w trakcie leczenia onkologicznego. Do listopada 2024 roku pracowałem w Polsce, gdzie miałem dostęp do leczenia w ramach programu lekowego NFZ. Z powodu konieczności zawodowej musiałem jednak przenieść się do Łotwy, co pozbawiło mnie możliwości korzystania z refundowanego leczenia w Polsce. Na Łotwie proces ubiegania się o refundację niezbędnych leków jest utrudniony przez skomplikowane procedury i konieczność tłumaczenia obszernej dokumentacji medycznej na język łotewski. Dokumentacja ta jest szczególnie rozbudowana z powodu moich poważnych schorzeń kardiologicznych oraz operacji serca, którą przeszedłem w 2022 roku. W obliczu tych trudności jestem zmuszony kontynuować leczenie prywatnie. Mimo wszystko czuję się spełniony, mam siłę do walki, jestem aktywny i w pełni zdolny do pracy. Przerwanie terapii mogłoby jednak przyspieszyć rozwój choroby i zabrać mi nadzieję na wyzdrowienie. Niestety, koszty leczenia są wysokie i przekraczają moje możliwości finansowe. Zebrane środki zostaną przeznaczone na moje leczenie, w tym na dalsze podawanie płatnych leków, zabiegi, niezbędne badania kontrolne oraz wizyty lekarskie w okresie, kiedy nie mam dostępu do leczenia w ramach ubezpieczenia zdrowotnego. Każda, nawet najmniejsza kwota, a także przekazanie 1,5% podatku, to dla mnie ogromna pomoc i nadzieja na dalsze życie. Z całego serca dziękuję za każdą formę wsparcia i okazane dobro.

2 264 zł z 20 000 zł
11%
Piotr Nicpoń, Jełowa

Z ogromnym smutkiem zawiadamiamy, że Piotr odszedł...

Z ogromnym smutkiem zawiadamiamy, że Piotr odszedł... Składamy szczere wyrazy współczucia jego rodzinie i bliskim, Zarząd Fundacji Alivia. Zbiórka Piotra została zamknięta. Prosimy nie przekazywać darowizn na ten cel. ………………………………………………………..***…………………………………………………………. Mam na imię Piotrek i mam 47 lat. W styczniu 2023 dowiedziałem się, że jestem chory na raka jelita grubego i... tu świat się zatrzymał. Był płacz, złość i niemoc. Gdy emocje opadły, wraz z moją Agnieszką (żoną), postanowiliśmy walczyć. Mam dla kogo. Mam dwóch wspaniałych synów (13 i 18 lat), pasję - motocykle i "miałem" wspaniałą pracę w drogownictwie. Leczenie zaczęliśmy w Gliwicach, ale po kilku miesiącach dostałem tylko leki przeciwbólowe. W tym czasie nowotwór przerzucił się na wątrobę, płuco, nadnercze, węzły chłonne tarczycy. Wszystkie guzy są nieoperacyjne i złośliwe. Postanowiliśmy uciec do Łodzi. Tam trafiliśmy na wspaniałych lekarzy. Leczyli mnie w sumie do czerwca 2024 (naświetlanie, trzy linie chemii), jednak ze względów finansowych i logistycznych (w moim stanie podróż do Łodzi stawała się męcząca) przenieśliśmy się z leczeniem do Opola (bliżej), no i mogłem sam dojeżdżać na chemię, ponieważ Agnieszka podjęła w tym czasie pracę. Po kilku miesiącach leczenia chemią oraz lekiem z systemu rządowego RDTL, w poniedziałek 07.10.2024 lekarze z opolskiej onkologii odmówili mi dalszego leczenia, ponieważ pojawiła się progresja choroby oraz wyczerpałem wszystkie możliwości terapeutyczne (lekowe/systemowe w Polsce) i zalecili hospicjum. Agnieszka nie odpuszczała, więc 09.10.2024 wylądowaliśmy ponownie w Łodzi, tym razem u prof. Bojo i tam otrzymaliśmy nadzieję. Istnieje lek, który dedykowany jest pod moją chorobę. W kwietniu został on dopuszczony do leczenia w Europie, jednak w Polsce jest nierefundowany. Nigdy nie prosiliśmy nikogo o pomoc, ale... Proszę, pomóżcie mi w uzbieraniu kwoty, która pomoże mi żyć. Do tej pory udało nam się uzbierać na 1,2,3 i 4 cykl. Koszt jednego cyklu to 7020 euro + koszty wysyłki. Lek zakupujemy w Niemczech. Zbieramy teraz na cykl 5 i 6. Termin wzięcia 5 cyklu przypada na 02.04.2025. Pomóżcie, proszę.

17 552 zł z 62 000 zł
28%
Katarzyna Miciak, Warszawa

Wdzięczność za każdą złotówkę i każdą dobrą myśl!

Jestem Kasia. Mam 48 lat. Jestem mamą dwójki nastolatków. W grudniu 2024 roku zdiagnozowano u mnie raka piersi. Przez większość życia byłam bardzo szczęśliwą osobą. W 2019 los jakby się ode mnie odwrócił. Po 16 latach rozpadła się moja rodzina, a 5 lat skomplikowanego procesu rozwodowego odcisnęło piętno na moim zdrowiu i finansach. Po latach cierpienia i smutku, jak tylko moje życie zaczęło wracać do równowagi, gdy ponownie udało mi się zakochać i mieć nadzieję na szczęście, przyszedł RAK i znów wszystko jakby runęło. Rak hormonalny, średnio złośliwy, ale i tak z guza zdążył się przerzucić do węzłów chłonnych. Guz o wielkości 4 cm wymagał mastektomii, którą przeszłam w styczniu 2025 roku z jednoczesną rekonstrukcją piersi implantem. Przede mną kolejna operacja – docinka węzłów w marcu, długotrwałe leczenie hormonalne, radioterapia, być może chemioterapia, rehabilitacja pachy i ręki oraz szereg kolejnych badań. Koszty związane z powyższymi są wysokie. Nieosiągalne w stosunku do moich obecnych zarobków. Do założenia zbiórki namówiły mnie przyjaciółki. Z powodu choroby i rekonwalescencji musiałam zawiesić moją działalność gospodarczą i nie wiem kiedy będę mogła do niej powrócić. Obecnie pracuję lżej – bardziej dorywczo, na część etatu w gabinecie ortodontycznym i bardzo lubię to zajęcie. Na wiele wydatków jednak nie mogę sobie pozwolić. Marzę o powrocie na psychoterapię – do mojej ukochanej pani psycholog. Ratowała mnie z załamania w trakcie rozsypywania się mojego małżeństwa i rodziny. Niestety musiałam zrezygnować z tej terapii jakiś czas temu z powodów finansowych. Dla przywrócenia sprawności ręki i pachy przydałaby się rehabilitacja. Na już potrzebuję wyleczyć zęby u dentysty, a to wymaga ode mnie środków – ok. 3000 zł. Marzę też o symetryzacji drugiej piersi na jesień/zimę tego roku. To koszt ok. 8 000-10 000 zł. Wiele niewiadomych kosztów jeszcze przede mną, właściwie dopiero zaczynammoją „przygodę” z leczeniem. Po zabiegu usunięcia węzłów, który przede mną, istnieje spore ryzyko pojawienia się obrzęku limfatycznego. To bardzo niefajna sprawa. Na pewno będę potrzebowała stałej rehabilitacji, być może kolejnej kosztownej operacji zespolenia żylno-limfatycznego, a także kosztownego badania Onkotype, które nie jest dla mnie refundowane tylko dlatego, że nie mam jeszcze 50 lat. Podstawowe leczenie dostępne w ramach NFZ ratuje życie, ale dodatkowe komercyjne zabiegi czy badania znacznie poprawiają jakość życia chorych, oszczędzają przykrości i pozwalają zminimalizować skutki uboczne. Wszyscy chorzy marzą o dodatkowych możliwościach, niestety dla większości z nas te możliwości są nieosiągalne finansowo. Tylko dzięki ludziom wielkiego serca możemy sobie na to pozwolić. Środki, których nie wykorzystamy, przechodzą na kolejnych potrzebujących. Każda złotówka zostanie wykorzystana dla ratowania zdrowia i życia, każda dobra myśl uczyni dobro! Będziemy wdzięczni na zawsze!

976 zł z 60 000 zł
1%