Zbiórki

Ewa Sylwin, Chyliczki

Badania molekularne to klucz do sukcesu walki z rakiem trzustki

W kwietniu dowiedziała się, że ma raka układu pokarmowego. W maju przeszła operację Whipplea, to bardzo ciężka operacja obarczona też dużym ryzykiem. Udało się, ale w szpitalu spędziła prawie miesiąc. Niestety badanie patomorfologiczne wykazało bardzo złośliwego raka trzustki z przerzutem do wątroby, czyli stopień IV, stopień złośliwości B3. Chirurg onkolog mógł nie operować raka czwartego stopnia, zrobił to, bo guz krwawił, dwunastnica była owrzodzona, hemoglobina niska. Mogła nigdy nie doczekać chemioterapii. Być może już wtedy uratował jej życie i dał szansę na dalsze leczenie. Od lipca żona bierze bardzo agresywną chemioterapię, którą źle znosi i która nie daje żadnej gwarancji na wyleczenie. Dlatego lekarz powiedział o badaniach NGS - nowoczesnejmetodzie, która daje nadzieję na dobranie terapii celowanej. Bez nich lekarze walczą po omacku. Wyniki pozwolą precyzyjnie określić specyficzne mutacje genetyczne i dopasować leki, które uderzą bezpośrednio w komórki rakowe. To dla nas jedyna szansa na skuteczną terapię i powrót do zdrowia. Niestety koszt to nasz największy wróg. Koszt tego kompleksowego, bo analizującego ponad 300 genów, badania w prywatnym laboratorium to kwota 7700 zł. NFZ nie refunduje tak szerokiej diagnostyki, a my musimy działać natychmiast. Rak nie czeka. Nie mamy takich oszczędności,nasze emerytury starczają na skromne życie, a w zderzeniu z chorobą onkologiczną jesteśmy bezsilni. Moja żona to wspaniała osoba, która ma dla kogo żyć. Przed nią jeszcze wiele pięknych chwil. Ona walczy, ona chce i musi wyzdrowieć. Z całego serca prosimy o każdą nawet najmniejszą wpłatę i udostępnienie tej zbiórki. Każda złotówka przybliża nas do wykonania badań i rozpoczęcia skutecznego, a jednocześnie bardziej oszczędzającego organizm leczenia. Dziękujemy za Wasze wsparcie, empatię i każde otwarte serce.

7 730 zł z 7 700 zł
100%
Urszula Łaga, Gdańsk

Nierefundowane badania kontrolne

W zeszłym roku spadła na nas wiadomość, której nikt się nie spodziewa i na którą nie można się przygotować - zdiagnozowano u mnie raka piersi z przerzutami do węzłów chłonnych. Życie naszej pięcioosobowej rodziny odwróciło się wtedy o sto osiemdziesiąt stopni. Nasza najmłodsza córeczka Gabrysia miała wtedy zaledwie rok, najstarszy Jaś skończył sześć lat, a Sara za kilka miesięcy miała obchodzić czwarte urodziny. To był bardzo trudny i wyczerpujący rok dla całej naszej rodziny - półroczna intensywna chemioterapia, częste wyjazdy do Warszawy, Szczecina, operacja. Był to również czas, kiedy mogliśmy wzmacniać na nowo nasze więzi, umacniać naszą rodzinę, a także doświadczać bezinteresownej pomocy wielu osób. Jesteśmy wdzięczni za ten rok! Obecnie jestem na końcówce leczenia, już dużo mniej inwazyjnego niż na początku. Jednocześnie rak pozostanie już na zawsze z nami - gdzieś z tyłu głowy zawsze będzie pytanie, czy choroba nie wróci. Podczas diagnostyki wykryto u mnie mutację genu BRCA2, której nosicielstwo zwiększa ryzyko zachorowania m.in. na raka piersi i raka jajnika. Jestem stale pod opieką lekarską, jednak badania takie jak Maintrack, które wykorzystywane są na Zachodzie w profilkatyce nowotworowej, w Polsce nie są niestety refundowane. Dlatego zwracam się z prośbą o pomoc, aby w pełni móc korzystać z odkryć współczesnej medycyny w walce z moją chorobą. Za każdą złotówkę dorzuconą do zbiórki będziemy Wam bardzo wdzięczni.

7 309 zł z 5 000 zł
146%
Edward Zabłocki, Szczecin

Przeszedł przeszczep szpiku, ale wciąż potrzebuje drogich leków.

Mam na imię Edek i pochodzę z małej miejscowości koło Koszalina.Mieszkam i pracuje w Szczecinie. Mam wspaniałą rodzinę u swego boku - ukochaną żonę oraz nastoletniego syna, którzy wspierają mnie w trudnych chwilach. 3 grudnia 2013 mój świat runął w gruzach, lekarze postawili diagnozę - OSTRA BIAŁACZKA SZPIKOWA i wszystko przestawiło się o 180 stopni. Jeszcze przed diagnozą każdy mój dzień wypełniony był aktywnością i planami na spełnianie marzeń. Moje marzenia się przewartościowały i zrozumiałem, jak ulotne jest życie. Mam dwóch braci, niestety żaden z nich nie może być dla mnie dawcą. Moim największym marzeniem było znalezienie swojego brata bliźniaka, który da mi szansę na drugie życie, bym mógł znów podróżować, fotografować, abym mógł z dumą patrzeć jak rozwija się i rośnie mój syn, bym mógł zagrać z nim w piłkę, nauczyć jazdy na rowerze, a kiedyś rozpieszczać wnuki. W dzisiejszych czasach rarytasem jest wygrana w LOTTO, a ja tylko marzyłem, aby znalazł się ktoś, kto mógłby podarować mi cząstkę siebie. Gdy w czerwcu kilka dni przed własnym ślubem zadzwonił telefon, usłyszałem nieznany głos w słuchawce - znaleźliśmy dla pana dawcę - to był najwspanialszy prezent, jaki mogłem kiedykolwiek dostać od życia. To była radość, euforia, której nie da się opisać. Tuż po ślubie pojechaliśmy na dodatkowe badania, na których okazało się, iż zgodność jest 100%. W lipcu trafiłem do szpitala w Poznaniu, gdzie przygotowywali mnie do przeszczepu. Chemia przed samym przeszczepem była najgorszą chemią, jaką miałem, musiała zniszczyć wszystkie komórki - te chore, i zdrowe. Chwila grozy nastąpiła, kiedy 4 sierpnia, w dzień kiedy miał się odbyć przeszczep, przyszedł lekarz i powiedział, że z przyczyn niezależnych od nas musimy przełożyć termin. Pojawiło się rozczarowanie, smutek, lęk - co dalej? Ale wiedziałem, że nie mogę się poddać i muszę być silny dla mojej rodziny. 8 sierpnia dostałem nowe Życie - to moje drugie narodziny. Było ciężko, były chwile zwątpienia, że nie dam rady. Jestem już po przeszczepie 5 miesięcy, dochodzę powoli do siebie. Jestem pod stałą opieką lekarzy, po kilka razy w miesiącu jeżdżę na kontrole do Poznania, muszę przyjmować bardzo drogie leki, w międzyczasie przeszedłem 2 razy zapalenie płuc, które było dla mnie bardzo groźne. Niestety lekarze na dzień dzisiejszy nie wiedzą, kiedy i czy w ogóle będę mógł wrócić do pracy. Leczenie oraz wyjazdy na kontrole do Poznania są bardzo kosztowne, dlatego bardzo proszę o pomoc. Za wszelkie nawet najdrobniejsze wsparcie materialne z Waszej strony z całego serca DZIĘKUJĘ!

7 030 zł z 7 000 zł
100%
Alicja Włodarczyk, Poznań

Na leczenie

Od października 2024 roku choruje na nowotwór złośliwy jajnika Figo IV. Przeszłam bardzo ciężką i trudną operację majaca na celu uratowanie mojego życia, podczas której wycięto mi wiele zmian wraz z częścią lub całymi organami. Resekcji poddana była macica z przydatkami i mankietem pochwy, otrzewna miednicy mniejszej, odbytnicy i esicy z zespoleniem koniec do końca. Usunięto też sieć większą wraz ze śledzioną, otrzewnę przepony po stronie prawej, część ściany żołądka oraz część ogona trzustki. W szpitalu spędziłam 32 dni. Dziś czuję się dużo lepiej, wracają siły, staram się żyć jak inni. Z powodu braku śledziony muszę wykonywać szczepienia, które niestety są kosztowne, tak jak wizyty u specjalistów typu urofizjoterapeuta czy też suplementacja, abym wspierała swój organizm w leczeniu. Każde wsparcie będzie dla mnie bardzo cenne. Dziękuję ❤️

6 154 zł z 2 000 zł
307%
Magdalena Stawicka, Wąpielsk

Na dalsze leczenie i dojazdy

Mam na imię Magda i mam 46 lat. Diagnozę poznałam w lutym 2022, w marcu czekała mnie operacja usunięcia lewej piersi z powodu nowotworu, który już dał przerzuty do węzłów chłonnych. Potem półroczna chemia i miesiąc radioterapii. Od listopada 2022 jestem na hormonoterapii, otrzymuję zastrzyki raz w miesiącu i inne leki.Po roku otrzymywania hormonoterapii rozpoczęłam terapię uzupełniającą nierefundowanym lekiem w celu zminimalizowania ryzyka wznowy, które w moim przypadku jest bardzo duże. Pierwsze opakowania zakupiłam ze zbiórki zorganizowanej przez moją siostrzenice Adrianę. Z pomocą wielu dobrych ludzi udało mi się rozpocząć leczenie.Terapia miała być dostępna od tego roku w ramach NFZ, ale niestety pani doktor nie ma dla mnie dobrych wiadomości. Refundacja opóźnia się. Pani doktor walczy dla mnie o lek, ale na razie trzeba czekać, podobno do połowy roku. Lek ten bez refundacji kosztuje 5350 zł. Muszę znowu prosić o pomoc, nie chcę przerywać terapii, dzięki której mogę przedłużyć swoje życie.Opiekuję się moją mamą, która ma 86 lat i zaawansowaną demencję, jedynie przy mnie czuje się spokojna i pozwala mi wykonywać różne obowiązki związane np. z higieną. Zawsze mieszkała ze mną i bardzo mnie potrzebuje.Proszę o pomoc.

5 795 zł z 5 400 zł
107%
Adrian Bock, Poznań

Wsparcie na leczenie

Mam na imię Adrian, aktualnie walczę ze skutkami przeszczepu szpiku, czyli GVHD. Jest to choroba, w której szpik jednocześnie się przyjmuje i atakuje biorcę. Jestem na sterydach i immunosupresancie. Długie leczenie nie pomaga też zdrowiu psychicznemu. Brakuje mi tylko i aż tyle do rozpoczęcia dalszego leczenia.

3 210 zł z 3 000 zł
107%
Piotr Błoch, Aleksandrów Łódzki

Zbiórka dla Piotra

Mam 57 lat i razem z żoną wychowujemy trójkę dzieci. Najstarszy syn studiuje, a my mu pomagamy finansowo, ma Zespół Aspergera i dominujące ADHD. Córka jest w trakcie diagnozy i pracuje na 1/3 etatu, a najmłodszy syn jest w spektrum autyzmu. Żona od 1 lutego pozostaje bez pracy, gdyż nie dostała nowej umowy o pracę, a miała czasową. Ja natomiast pobieram zasiłek opiekuńczy na najmłodszego syna. Pieniądze przeznaczę na dojazdy do lekarza i leki, których cały czas przybywa.

1 855 zł z 1 800 zł
103%