Zbiórki

Paweł Jóźwik, Nałęczów

Rozprawić się z obcym - szybko i bezwzględnie!

Cześć, nazywam się Paweł i w lutym 2022 dowiedziałem się, że mam złośliwy nowotwór zlokalizowany w dość niefortunnym miejscu bo w lewej części mojego płata czołowego. Dla młodego, aktywnego męża i ojca czworga dzieciaków była to wiadomość niespodziewana i - nie powiem - przygnębiająca. Postanowiłem jednak, że choroba nie pozbawi mnie dobrego samopoczucia i pozytywnego nastawienia do ludzi i życia i zrobię wszystko, żeby z obcym rozprawić się szybko i bezwzględnie. Więrzę w Boga, moc modlitwy i zdolnych ludzi powodujących postępy w medycynie, dlatego pragnę sięgnąć po najnowsze zdobycze medycyny, narzędzia onkologii molekularnej, które z pewnością w niedługim czasie spowodują, że nowotwory - również glejaki - będą całkowicie wyleczalne. Aby to zrobić potrzebuję, a jakże, sporo forsy, dlatego zdecydowałem się na współpracę z Onkofundacją Alivia.

31 440 zł
89%
Katarzyna Karpińska, Braniewo

Wsparcie w leczeniu

Mam na imię Kasia, mam 36 lat. Do tej pory moje życie biegło spokojnie. Mam pracę i kochającego 12-letniego syna, którego sama wychowuję od 6 lat. W kwietniu 2022 r. wyczułam u siebie w prawej piersi guza. Po wszystkich badaniach i biopsji mammotomicznej okazało się, że jest to nowotwór złośliwy sutka. W sierpniu zaczęłam chemioterapię i swoją walkę z rakiem. Po kilku miesiącach chemioterapii czeka mnie operacja usunięcia guza i węzłów chłonnych oraz radioterapia. Będzie to bardzo ciężki okres dla mnie i mojego syna pod względem zarówno psychicznym, jak i finansowym. Utrzymujemy się tylko z mojego wynagrodzenia, które się pomniejszyło z racji długotrwałego leczenia. Dlatego pomyślałam, że w ludziach siła, że może mogę liczyć na Waszą pomoc. Przyda się każda złotówka, która pomoże mi w leczeniu, dojazdach do szpitala oraz codziennych wydatkach związanych z walką o zdrowie. Chcę wyzdrowieć dla mojego syna, wrócić do pracy i żyć pełnią życia. Obiecuję, że jak tylko poczuję się silniejsza, od razu zabieram się do działania. Mam w sobie sporo pozytywnej energii i chcę ją dobrze spożytkować. Życie stawia przed nami wiele wyzwań. Jednym z najważniejszych dla mnie dziś jest pokonanie choroby. Wierzę, że tak będzie i jeszcze wiele wspaniałych rzeczy mnie w życiu czeka. Z góry dziękuję za okazane wsparcie i każdą złotówkę. Jesteście wspaniali!

11 190 zł
55%
Grażyna Arłukowicz, Gdańsk

Niezbędne leczenie zagraniczne

Szanowni Państwo, mam na imię Grażyna, mam 57 lat. Z wykształcenia jestem farmaceutą, a ostatnie kilkanaście lat pracowałam w firmie zajmującej się sprzedażą specjalistycznego sprzętu medycznego. Ironią losu, zawodowo zajmowałam się właśnie guzami wątroby. Ze względu na to, że przez całe swoje życie pracowałam w branży medycznej, zawsze ważna była dla mnie profilaktyka i tak podczas rutynowego USG jamy brzusznej znaleziono w mojej wątrobie nieswoistą zmianę. Pierwszym krokiem była dalsza diagnostyka, a następnie bisegmentektomia wątroby. Wyniki badania histopatologicznego nie pozostawiły złudzeń - rak węwnątrzwątrobowych dróg żółciowych. Na początku otrzymałam informację, że guz został usunięty chirurgicznie i potrzebna będzie chemioterapia uzupełniająca. Nowotwory dróg żółciowych należą do niezwykle rzadkich i ze względu na to spotkałam się z bezradnością wielu lekarzy w Polsce. Znalazłam jednak prawdziwego specjalistę w tej dziedzinie - prof. Macieja Pecha, lekarza polskiego pochodzenia pracującego w Szpitalu Uniwersyteckim w Magdeburgu, w Niemczech, który podjął się mojego leczenia i nie uznał mnie za “przypadek beznadziejny”. Właśnie tam przeszłam już zabieg brachyterapii, ale ze względu na progres choroby na chwilę obecną potrzebuję poddać się jeszcze zabiegowi radioembolizacji wątroby, który nie jest refundowany. Równocześnie przyjmuję chemioterapię. Choroba zmienła moje życie, jednak mój organizm nie daje za wygraną. Staram się pokazywać innym, że rak to nie wyrok i że po diagnozie można normalnie żyć. Często spotykam się nawet z komentarzami, że wszystkich oszukuję, bo patrząc na mnie nikt nie chce uwierzyć w to, że dopadła mnie tak ciężka choroba. Poza częstymi wizytami w szpitalu, prowadzę normalne życie wraz z moimi dwiema córkami - Adrianną (l. 27) oraz Anetą (l. 24). To właśnie bycie mamą jest rolą, w której, zdaniem moich córek, jestem bezkonkurencyjna. Diagnoza zbliżyła nas trzy do siebie bardziej, niż prawdopodobnie kiedykolwiek byłoby to możliwe, gdybym nigdy jej nie usłyszała. Na horyzoncie pojawiła się nadzieja - aktualnie czekam na wyniki badań genetycznych, na podstawie których być może istnieje szansa na wdrożenie terapii celowanej lub immunoterapii. Bez względu na wyniki badań genetycznych, na chwilę obecną niezbędna jest radioembolizacja wątroby, w której znajduje się ognisko pierwotne choroby. Wiem, że choroba pozostanie ze mną i z moją rodziną na zawsze, ale wiem również, że możliwym jest utrzymanie jej w ryzach i normalne życie, jak z każdą inną chorobą przewlekłą. Proszę o pomoc w walce z trudnym przeciwnikiem, któremu nie zamierzam pozwolić na wygraną.

35 902 zł
27%
Darek Kapusta, Radom

Tata czwórki dzieci walczy z rakiem!

Mam na imię Darek. Niespodziewanie zachorowałem na nowotwór złośliwy: chłoniaka Hodgkina i życie mi się zawaliło. Mam 38 lat. Przed chorobą byłem zatrudniony jako pracownik budowlany. Dobrze nam się wiodło. Mam wspaniałą sześcioosobową rodzinę, której nie mogę teraz utrzymać. Byłem jedynym żywicielem rodziny. Żona nie pracuje, ponieważ nasza najmłodsza córeczka Magdalena ma rok i 4 miesiące. Sześcioletnia Natalia idzie od września do zerówki, Adaś 10 lat i Maja, która w grudniu skończy 14 lat. Nasz budżet wynosi 3500 zł. Po opłaceniu bieżących rachunków zostaje nam 1800 zł na życie. Moją największą pasją jest wędkowanie, chciałbym mieć siłę, by znów pójść na ryby jak również wrócić do pracy, ponieważ jestem pracoholikiem. Bardzo mi tego brakuje, ale stan zdrowia mi na to nie pozwala. Zbiórka pomogłaby mi w dojazdach na leczenie jak również zakupieniu potrzebnych leków.

5 618 zł
70%
Tetiana Flysnyk, WARSZAWA

Potrzebna pomoc na leczenie w Polsce

Nazywam się Tetiana i mam 34 lata. Od 3 lat walczę z przewlekłą białaczką limfocytową. W lutym, kiedy wybuchła wojna na Ukrainie, dowiedziałam się, że rak powrócił. Moja córka i ja byłyśmy zmuszone przeprowadzić się do Polski, abym mogła poddać się leczeniu. Potrzebuję Twojej pomocy, żebym mogła opłacić dojazdy do placówki, w której się leczę, lekarstwa oraz inne wydatki, które ponoszę w związku z moim leczeniem. Dziękuję wszystkim, których to obchodzi!

810 zł
8%
Edyta Kolbus, Warszawa

Razem z Edytą pokonamy go!

Rok temu w 13 tyg. ciąży usłyszałam, że mam zaawansowanego raka tarczycy z przerzutami na węzły, przede mną była trudna decyzja operacji ryzykownej w czasie ciąży, ale udało się! Zooperowana zostałam, urodziłam zdrowe dziecko i zostałam poddana jodoterapii. Niestety w tym roku podczas badania usg piersi, a później biopsji została postawiona kolejna diagnoza - rak piersi z przerzutem do węzłów chłonnych. Jestem w trakcie chemioterapii, wydatki związane z dalszym leczeniem są wysokie, późniejsza operacja również będzie kosztowna, chcę być przygotowana.

9 708 zł
19%
Danuta Karpinska, Strzegom

Nowotwór złośliwy prawej i lewej piersi

Na nowotwór złośliwy prawej piersi zachorowałam w lutym 2020 roku. Przeszłam leczenie przedoperacyjne i chemioterapię. 8 grudnia 2020 roku miałam operację wycięcia węzła wartowniczego i guza oraz radioterapię śródoperacyjną. Później dalsze leczenie herceptyną i radioterapia. Cały czas byłam i jestem pod opieką lekarzy onkologów. W maju 2022 roku okazało się, że musiałam mieć też zabieg na macicy. W tym samym miesiącu przeżylam szok, bo wymacałam sobie guza w lewej piersi. Po biopsji i badaniu okazało się, że jest to nowotwór złośliwy przewodowy naciekający. Na 11 sierpnia 2022 roku mam już wyznaczony termin usunięcia guza. Później czeka mnie leczenie podobne jak po pierwszej operacji. Organizm mam już tak wycieńczony, że mam problemy zdrowotne z nadciśnieniem, cukrzycą, z sercem, tarczycą i nerkami. Dziennie biorę dosłownie garść leków. Do szpitala muszę dojeżdżać około 30 km i to jest też jeden z problemów. Rodzina stara mi się pomagać jak może, ale też nie zawsze mogą, bo prcaują, a wiadomo jak trzeba teraz pilnować pracy. Badania muszę robić w większości prywatnie, ponieważ na NFZ czekałabym pół roku albo i dłużej (kardiolog, endokrynolog, onkolog). Oszczędności, które miałam, już mi się wyczerpały. Jestem wdową na emeryturze i nie stać mnie już na tak wysokie koszta leczenia. Pomoc, o którą proszę, wystarczyłaby mi na pokrycie tak ważnych dla mojego życia wydatków zdrowotnych. W zeszłym roku skorzystałam z dobroci fundacji Alivia. Przez 8 dni dowożono mnie na radioterapię i odwożono do domu, na koszt fundacji. Za co dziękuję z całego serca. Zebrane środki przeznaczę przede wszystkim na dojazdy do placówek medycznych, wizyty u lekarzy specjalistów oraz codzienne wydatki związane z leczeniem. Z góry dziękuję za okazane wsparcie i każdą złotówkę.

378 zł
1%
Michał Kaczmarski, Rudna

Na protezę po amputacji nogi i rehabilitację

Cześć, jestem Michał i w tym roku skończyłem 19 lat, a już mam protezę biodra. W lutym zeszłego roku upadłem i złamałem kość szyjki udowej. Lekarze długo diagnozowali, co doprowadziło do złamania kości szyjki udowej w tak młodym wieku. Takie złamanie zdarza się raz na milion i nie wróży nic dobrego. Przetransportowali mnie do innego szpitala, tam usłyszałem "robimy biopsję, to najprawdopodobniej rak". Po miesiącu spędzonym w szpitalnym łóżku potwierdziło się najgorsze, lecz dopiero wtedy lekarze wiedzieli, jakie kroki podjąć i w końcu przeprowadzili operację, po której mogłem powoli dochodzić do siebie i wstać z łóżka. Guza usunięto, a na miejsce wyniszczonej kości wstawiono endoprotezę. W dniu wypadku nie byłem ubezpieczony. Do września jakoś sobie radziłem aż do momentu pojawienia się ostrego bólu, któremu towarzyszył rozrastający się w bardzo szybkim tempie guz. Przez kilka miesięcy tułałem się po lekarzach, guz wciąż rósł, ja zwijałem się z bólu, a w międzyczasie czekałem na diagnozę, co się ze mną dzieje. Po podróżach w różne miejscowości w całej Polsce i po wielu konsultacjach z lekarzami potwierdziło się najgorsze. To OSTEOSACROMA, inaczej mięsak kościopochodny, bardzo rzadki nowotwór, który zaatakował moje kości. Aktualnie specjaliści mówią, że powinienem być już dawno leczony onkologicznie, a guz jest już za duży, by go operować! Choć rokowania nie są za ciekawe, zaczynam chemię. Dają mi tylko 60% na przeżycie do 5 lat, a to i tak najlepsza opcja. Chcę żyć! Aktualizacja: Jestem po walce z mięsakiem kościopochodnym (osteosarcoma). Niestety chemia nie pomogła i miałem nawrót z naciskiem na miednicę i brzuch. Guz miał 16 cm. Musiałem podjąć się amputacji nogi z częścią miednicy. Po amputacji wynik histopatologiczny pokazał, że nie mam już w sobie cech nowotworu. Niestety może wrócić w każdej chwili, ale trzeba być dobrej myśli! Mam możliwość wstawienia protezy kanadyjskiej, dzięki której będę mógł się swobodnie poruszać, ale wiąże się to też z długą rehabilitacją, żeby przystosować ciało do protezy, co też niestety jest kosztowne (podkreślam: nie byłem ubezpieczony przed tym wszystkim i nie dostałem ani grosza za poniesione koszty leczenia). Wcześniej byłem osobą bardzo aktywną, dlatego tak mi na tym zależy. Bardzo proszę o wsparcie. Dobro wraca, pamiętajcie!

2 174 zł
4%
Aleksandra Jabłońska, Tczew

Zbiórka na życie

Najdrożsi znajomi, nieznajomi, rodzino, przyjaciele i wszyscy ludzie dobrej woli. Zwracam się do Was z ogromną prośbą o wsparcie mojej walki z ciężkim i nieprzewidywalnym przeciwnikiem, jakim jest rak piersi potrójnie ujemny. Chcę nadal być matką dwojga dzieci: Anieli (13 lat) i Ignasia (5 lat) oraz szczęśliwą małżonką, jednakże potrzebuję waszej pomocy. 24.08.2022 odbyła się już trzecia kraniotomia w moim życiu (pierwsza miała miejsce 29.12.2021). Dzięki waszemu ogromnemu wsparciu udało się uzbierać przeogromną sumę 75000 złotych, które pokryły koszty operacji. Dziękuję Wam wszystkim za olbrzymie wsparcie. Poważna operacja dała mi szansę na dalszą walkę. Obecnie trwa druga faza leczenia, jakim jest radioterapia stereotaktyczna, która ma na celu zapobieganie remisji nowotworu w miejscu wyciętych zmian. Wkrótce rozpocznę kolejną fazę leczenia, jaką będzie chemioterapia. Tutaj koszta mogą być już diametralnie wyższe od wspomnianej wcześniej operacji. Leki, które mogą dać znaczący rezultat, nie są łatwo dostępne i niestety nie są refundowane. Mówimy o farmaceutykach zawierających inhibitory PARP. Obecnie zbierane fundusze pokrywają koszty leków i transportu, ale w dużej mierze również diagnostykę, której terminy są bardzo istotne, a niestety państwowe ośrodki dysponują terminami odległymi. Każda mała cegiełka jest ważna. Dzięki tym cegiełkom wspólnie zbudujemy mur. Mur, który obroni mnie przed koszmarnym wrogiem. Z góry dziękuję za każdą złotówkę zasilającą moją walkę. Ściskam Was wszystkich mocno, Ola.

140 100 zł
70%
Magdalena Sorotiuk, Radom

Magdalena Sorotiuk - walka z guzem mózgu

Mam na imię Magda i mam 33 lata. Bardzo proszę o wsparcie finansowe na leczenie choroby, która wywróciła moje życie do góry nogami. Diagnoza to nowotwór złośliwy mózgu, glejak wiolopostaciowy IV stopnia. Z zawodu jestem farmaceutką i byłam aktywna zawodowo. Praca jest moją pasją, z której w obecnej chwili muszę zrezygnować. Choroba uniemożliwia mi również wędrówki po moich ukochanych górach, odbiera siły i możliwości. Jedyną moją pociechą są spotkania z rodziną i ukochanymi siostrzeńcami. Nowotwór jednak postępuje, a chemioterapia sprawia, że jestem coraz słabsza. Ostatnią nadzieją na odzyskanie dawnego życia jest kosztowna terapia za granicą. Jestem w trakcie konsultacji ze specjalistami. Zdecydowałam się prosić Państwa o pomoc w zebraniu środków na leczenie. Czas nagli, a liczy sie każda złotówka. Z góry dziękuję za choćby najmniejszą wpłatę. Magda

1 836 zł
0%
Piotr Ratajczyk, Skarszyn

Zabieg krioablacji dla Piotrka

Nazywam się Piotrek i zmagam się z chorobą, która całkowicie zmieniła moje życie. Jeszcze niedawno cieszyłem się beztroską, wynikającą zarówno z mojego szczęśliwego małżeństwa jak i satysfakcji, którą dawała mi moja praca. Wszystko zmieniło się diametralnie w 2020 roku, niestety za sprawą choroby. Pierwsze objawy (uporczywy kaszel, gorączka i duszności) łączyłem z możliwością zarażenia się koronawirusem. Badania RTG i USG wykazały jednak, że powodem moich dolegliwości był nowotwór złośliwy nerki. W tym momencie potrzebuję pilnej rehabilitacji oraz zabiegu krioablacji. Zabieg ten daje mi autentyczną szansę na poprawę stanu mojego zdrowia, jednakże przez fakt, iż jest on nierefundowany i bardzo kosztowny (23.000 zł) nie mogę skorzystać z tak istotnej dla mnie możliwości. Mam nadzieję, że uda mi się pokonać chorobę, wrócić do pracy i być szczęśliwym mężem, a w przyszłości również ojcem. Proszę, pomóżcie mi odzyskać zdrowie i zrealizować te marzenia.

1 723 zł
7%
Jadwiga Wolna, Kryniczno

Z ogromnym smutkiem zawiadamiamy, że Jadwiga odeszła...

Z ogromnym smutkiem zawiadamiamy, że Jadwiga odeszła... Składamy szczere wyrazy współczucia jej rodzinie i bliskim, Zarząd Fundacji Alivia. Zbiórka Jadwigi została zamknięta. Prosimy nie przekazywać darowizn na ten cel. ………………………………………………………..***…………………………………………………………. Kochani, w maju 2022 roku moje życie legło w gruzach. Dopiero trzeci rok zaczęłam cieszyć się życiem na emeryturze. Nie był to łatwy czas dla wszystkich z powodu pandemii. Widziałam już promyk nadzei, ale codzienną równowagę zachwiał niedowład prawej ręki. Po serii badań postawiono diagnozę: guz mózgu - glejak IV stopnia. Mam pięcioro wnucząt, a szóste jest w drodze. Chciałam wsprzeć córkę w opiece nad nowo narodzonym synem, ale nowotwór mi to uniemożliwił. Teraz sama wymagam opieki niczym noworodek. Nowotwór permamentnie pogłębia brak apetytu. Schudłam do 45 kg i nie mam siły samodzielnie funkcjonować. Zbieram środki na leczenie farmakologiczne, radioterapię, badania diagnostyczne co 3-4 dni ze względu na częsty spadek poziomu sodu w organizmie, konsultacje medyczne, transport medyczny, witaminy, suplementy, środki higieniczne. Pomóż mi odzyskać siły, by dalej walczyć! Wierzę w Ciebie! Dziękuję Ci!

7 335 zł
14%