Zbiórki

Galyna Solntseva, Warszawa

Zbiórka dla Galyny

Pani Galina ma raka i przerzuty w całym ciele. Przeszła już 2 operacje, usunięto jej wszystkie narządy kobiece i jedną pierś, a 19 lutego czeka ją operacja usunięcia drugiej piersi. Pani Galina potrzebuje pieniędzy na wydatki związane z leczeniem, ponieważ nie będzie mogła pracować po operacji w okresie rehabilitacji i chemioterapii. Ma tylko niewielką emeryturę z Ukrainy, ale to jej nie wystarcza i oszczędza na jedzeniu, lekarstwach i wszystkim innym, dlatego ważne jest, aby pomóc jej do października 2024 r. Potem, po leczeniu i rehabilitacji, mamy nadzieję, że będzie w stanie stanąć na nogi i zadbać o siebie.

18 zł z 15 000 zł
0%
Grzegorz Tkaczyk, Raszyn

Ból nieurojony - szczęściem jest mieć rodzinę, która docieka, kiedy inni zamykają drzwi

Witam, mam na imię Grzegorz. Mam 57 lat. Jestem szczęśliwym mężem, ojcem dwójki dzieci i dziadkiem dwóch wspaniałych chłopców - Arona (czterolatka) i Bastka (dwulatka). Do tej pory miałem spokojne i szczęśliwe życie. Rozpocząłem tę zbiórkę na prośbę mojej rodziny, która wierzy i walczy razem ze mną. Ból zaczął się w 2022 roku. Bolał brzuch i plecy. Myślałem, że to przejściowe. Brałem proszki przeciwbólowe i szedłem do pracy. Kiedy jednak ból na koniec roku stał się nie do zniesienia, kiedy proszki już nie działały, a ja nie mogłem pracować, poszedłem na badanie krwi. "Wszystko w normie, badania lepsze niż u jednego dwudziestolatka" -słyszę przy odbiorze. Skierowanie do gastrologa, proktologa, usg, ogólnie milion badań. Gastroskopia wyszła dobrze, kolonoskopia również, a ból był dalej. Myślę sobie: "Wszystko chyba jest dobrze, a ten ból przejdzie''. 2023 rok, styczeń: nie ma już dnia bez leków przeciwbólowych. Jeszcze nie wiem, że to ostatni miesiąc, kiedy pracuję, bo później już nie będę w stanie. Ból jest okropny. W ciągu trzech miesięcy schudłem 20 kg. Ważę 49 kg. Już nie wiem, czy boli mnie brzuch, czy plecy. Boli całe ciało. Rodzina szuka informacji w internecie, kupuje zioła, leki. Cały czas pytania: "Boli Cię? Bardzo, czy już mniej?''. A mnie boli ciągle i nie wiem, co się dzieje, a czas mija. W maju wylądowałem na SORze. Tam diagnostyka, najnowszej generacji usg, które nie wykazuje nic... Brak wskazań do hospitalizacji. Słyszę, że czasami ból bierze się z głowy... Myślę sobie: "O co chodzi? Przecież mnie boli brzuch, nie głowa''. Jest czerwiec, mnie dalej boli. Córka zapisuje mnie prywatnie na badanie tomografii komputerowej - jest drogie, pożyczamy pieniądze już od dłuższego czasu. Rodzina dopytuje o wynik codziennie i w końcu dowiadujemy się tego co nieuniknione. W okolicy ogona trzustki proces rozrostowy i naciekający na okoliczne tkanki. Nie wiedziałem, że trzustka ma ogon. Na nieszczęście ma. Później wszystko dzieje się bardzo szybko: onkologia ursynowska, chemia, wlewy, morfina, opioidy. Próbujemy sił w immunoterapii. Styczeń 2024: czuję się okropnie, jadę do szpitala. Jestem dokarmiany przez rurkę. Zamiast przytyć, schudłem 3 kg. Wracam wycieńczony do domu, rodzina ledwo mnie poznaje. Po kilku dniach w domu wracam do sobie. Obecnie jestem przed ostatnią dawką chemii i ma zostać podjęta decyzja o dalszym leczeniu. Przytyłem - ważę 55 kg. Czekam, co przyniesie rezonans magnetyczny. Aby zwiększyć szanse na wyleczenie i przyspieszyć działania terapeutyczne, chcielibyśmy mieć możliwość skorzystania z nierefundowanych, najnowszych możliwości diagnostycznych oraz wspomagających leczenie, które niestety są bardzo kosztowne. Zebrane środki zostaną wykorzystane na: leki, konsultacje lekarskie i koszty związane z dojazdami. Bardzo proszę o pomoc.

1 143 zł z 40 000 zł
2%
Monika Igielska, Kraków

Na leczenie, leki dojazdy do szpitala I przychodni

Dzień dobry, nazywam się Monika Igielska, mam 56 lat, mieszkam w Krakowie. W czerwcu 2021 roku zdiagnozowano u mnie złośliwy nowotwór trzonu macicy. 16.07.2021 przeszłam operację w Krakowie w Szpitalu na Klinach. Leczenie trwa do teraz, ponieważ wykryto nowe zmiany koło cewki moczowej. Po operacji onkologicznej powstały u mnie nowe choroby tj. łuszczyca, łuszczycowe zapalenie stawów, cukrzyca, marskość wątroby, problem z nerkami. Pojawiły się również dwa guzy na tarczycy, które były operowane w styczniu 2023 r. po lewej stronie, a w październiku 2023 r. po prawej. Dodatkowo powstał naciek, który jest diagnozowany (TK). Leczenie - często prywatne - leki, dojazdy do szpitali i przychodni pochłaniają ogromne pieniądze. Stąd moje prośba do Państwa o wsparcie na zbiórce lub przekazanie 1,5% dla mnie, bym mogła nadal się leczyć i żyć. Dziękuję, Monika Igielska

4 911 zł z 50 000 zł
9%
Mariola Cieślar, Dębowiec

Pomóż mi wygrać walkę z rakiem

Mam na imię Mariola, mam 60 lat. Jestem żoną, matką 3 dorosłych dzieci i babcią 4 wnucząt. Do 13.10.2023 r. byłam czynną zawodowo nauczycielką. Praca z dziećmi była moją pasją. Mając mnóstwo zapału i energii, we wrześniu 2023 r. objęłam wychowawstwo w klasie 1. Niestety, wkrótce mój świat wywrócił się do góry nogami. 12 września 2023 r. otrzymałam diagnozę - złośliwy inwazyjny nowotwór piersi. Wkrótce okazało się, że z przerzutami do węzłów chłonnych. Niedowierzanie, strach... Jestem osobą zadaniową, więc podjęłam walkę. Za mną 4 cykle immuno-chemioterapii. W dalszym planie leczenia czekają mnie jeszcze 2 cykle, mastektomia wraz z usunięciem węzłów po prawej stronie, radioterapia, hormonoterapia, leczenie rekonstrukcyjne, intensywna rehabilitacja prawej ręki oraz terapie niwelujące uboczne skutki zastosowanego leczenia. Dziękuję za codzienne wsparcie i modlitwy moim najbliższym, przyjaciołom, uczniom i ich rodzicom. Wierzę, że Bóg mnie prowadzi i z Jego pomocą oraz przy Waszym wsparciu uda mi się pokonać chorobę. "Kto nie ma odwagi do marzeń, nie będzie miał siły do walki". Mam odwagę, by marzyć. Chciałabym uczestniczyć w życiu moich dzieci i wnuków, pojechać z mężem nad morze, spotkać się z moimi uczniami... Nie poddaję się, a moje obecne życie to codzienna walka. Zebrane środki chciałabym przeznaczyć na leki oraz metody wspomagające ich działanie, na dojazdy i konsultacje do specjalistów. Z całego serca dziękuję za każdą pomoc i udostępnianie zbiórki.

10 071 zł z 20 000 zł
50%
Małgorzata Sekuła, Grybów

Zbiórka na badania, leki oraz dojazdy do kliniki

Mam na imię Małgorzata. W 56. roku życia zachorowałam na złośliwy nowotwór jajnika, 3 stadium. Najpierw był szok, niedowierzanie, potem poukładanie wszystkiego w głowie, żeby nie zwariować, następnie walka o postawienie w miarę szybko dobrej diagnozy. Trzy miesiące badań i w maju w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie operacja radykalna narządów rodnych z węzłami chłonnymi. Tydzień później wylądowałam na SOR z powodu niedrożności jelit. Ponowne otwarcie jamy brzusznej i uwolnienie jelit ze zrostów. Po histopatologii natychmiastowa 3-seansowa brachyterapia i podjęcie leczenia 6-cyklową chemioterapią czerwoną. Po usunięciu guza jajnika trwały badania genetyczne nad mutacjami. Wykryto uszkodzenia DNA, co może spowodować powrót raka. Zostałam zakwalifikowana do leczenia lekiem niraparib. Wymaga to cotygodniowych badań. Robię je prywatnie, gdyż nie mam możliwości dojeżdżać 150 km do Krakowa co tydzień. Do tego dochodzi bogata suplementacja, która wspomaga organizm w walce o dobre wyniki oraz dosyć droga dieta bogata w moc witamin. Poza tym wizyty w Krakowie nawet co dwa tygodnie. Musiałam pożegnać się z pracą, a moja renta nie jest wystarczająca, żeby pokryć wszystkie koszty. Jestem silną kobietą i nie poddaję się tak łatwo. Mam nadzieję, że pokonam raka i będę mogła jeszcze normalnie funkcjonować i cieszyć się życiem. Wszystkich ludzi dobrego serca proszę o wsparcie. Dzielenie się z drugim wraca ze zdwojoną siłą. Z góry serdecznie dziękuję za okazaną pomoc, Pełna optymizmu Małgorzata z Grybowa

5 175 zł z 10 000 zł
51%
Magdalena Stawicka, Wąpielsk

Na zakup nierefundowanego leku dla Magdy

Mam na imię Magda i mam 46 lat. Diagnozę poznałam w lutym 2022, w marcu czekała mnie operacja usunięcia lewej piersi z powodu nowotworu, który już dał przerzuty do węzłów chłonnych. Potem półroczna chemia i miesiąc radioterapii. Od listopada 2022 jestem na hormonoterapii, otrzymuję zastrzyki raz w miesiącu i inne leki.Po roku otrzymywania hormonoterapii rozpoczęłam terapię uzupełniającą lekiem Kisquali w celu zminimalizowania ryzyka wznowy, które w moim przypadku jest bardzo duże. Pierwsze opakowania zakupiłam ze zbiórki zorganizowanej przez moją siostrzenice Adrianę. Z pomocą wielu dobrych ludzi udało mi się rozpocząć leczenie.Terapia miała być dostępna od tego roku w ramach NFZ, ale niestety pani doktor nie ma dla mnie dobrych wiadomości. Refundacja opóźnia się. Pani doktor walczy dla mnie o lek, ale na razie trzeba czekać, podobno do połowy roku. Lek ten bez refundacji kosztuje 5350 zł. Muszę znowu prosić o pomoc, nie chcę przerywać terapii, dzięki której mogę przedłużyć swoje życie.Opiekuję się moją mamą, która ma 86 lat i zaawansowaną demencję, jedynie przy mnie czuje się spokojna i pozwala mi wykonywać różne obowiązki związane np. z higieną. Zawsze mieszkała ze mną i bardzo mnie potrzebuje.Proszę o pomoc.

459 zł z 5 400 zł
8%
Patrycja Wypych, Nakło nad Notecią

Walka o lepsze jutro

Witam, nazywam się Patrycja Wypych. Niestety w 2023 roku zachorowałam na raka piersi. Jestem po mastektomii (całkowitym usunięciu) piersi prawej oraz po usunięciu wszystkich węzłów chłonnych z prawej strony. Całe leczenie i operację zniosłam całkiem dobrze, ale potrzebuję środków w wysokość 6.500 zł miesięcznie na leki, które są nierefundowane. Niestety nie stać mnie na nie. Zwracam się do Was z prośbą o pomoc - żebym mogłażyć dalej i być z Wami, pracować, spędzać czas z synem i mężem. To dzięki nim mam siłę walczyć o lepsze jutro i to oni dają mi motor do dalszych zmagań, żebym się nie poddawała. Syn ma 11 lat, to dla niego chcę być na tym świecie, pomagać mu w złym i dobrym czasie, być dla niego dobrą radą i przyjaciółką. Z mężem chcę spędzić dużo wspólnych chwil, które są przed nami. Jest to bardzo ciężki czas walki, ale wierzę w moc dobrych ludzi, którzy zechcą mi pomóc, abym mogła uczestniczyć w pełni sił w życiu mojej rodziny oraz przyjaciół.

6 982 zł z 390 000 zł
1%
Ala Ć., Bielsko-Biała

Zbiorka dla Ali

450 zł z 50 000 zł
0%
Hanna Węsierska, Ząbki

Wsparcie w leczeniu onkologicznym

W październiku podczas badania u Mamy wykryto złośliwy nowotwór jelita grubego (odbytnicy) z przerzutami do węzłów chłonnych. Obecnie Mama leczy się w Narodowym Instytucie Onkologii w Warszawie. Przeszła radioterapię i jest w trakcie chemioterapii. Aby zwiększyć szanse na wyleczenie i przyspieszyć działania terapeutyczne, chcielibyśmy mieć możliwość skorzystania z nierefundowanych, najnowszych możliwości diagnostycznych oraz wspomagających leczenie, które niestety są bardzo kosztowne. Zebrane środki zostaną wykorzystane na leki dla Mamy, konsultacje lekarskie i koszty związane z dojazdami. Pomóc można, przekazując 1,5% lub wpłacając na zbiórkę. Za wszelką pomoc serdecznie dziękujemy.

135 zł z 20 000 zł
0%
Ewa Gramlewicz, Żnin

Na leki dla Ewy

Witam, mam na imię Ewa. Jestem samotną emerytką. Choruję od czterech lat na nowotwór jelita grubego z przerzutami. Przeszłam w tym czasie trzy operacje. Choroba odebrała mi siły do codziennego życia, jednak staram się funkcjonować. Przed chorobą prowadziłam aktywny tryb życia. Lubię wycieczki piesze i rowerowe. Uczęszczałam na zajęcia ruchowe dla seniorów. Chciałabym jeszcze móc do tego wrócić. Mam dwoje wnuków, dla których chciałabym jeszcze być babcią. Do tej pory radziłam sobie sama z pomocą rodziny. Jednak obecnie jestem zmuszona do przyjmowania dodatkowego leku, za który muszę płacić sporą kwotę. Jest to za duże obciążenie dla mnie jako emerytki. Dlatego zwracam się z prośbą o pomoc w zebraniu środków na moje leczenie. Z góry dziękuję za wszelką pomoc!

4 878 zł z 24 000 zł
20%
Justyna Jeruzal, Gostynin

Walka o życie po nowotworze

Chciałabym się z Wami podzielić moją historią, która ostatnio stała się niezwykle trudna. Mam na imię Justyna, mam 36 lat, jestem mamą 3 synów, z których najmłodszy ma 2,5 roku. W wieku 34 lat stanęłam twarzą w twarz z agresywnym nowotworem piersi. Ostatnie dwa lata były dla mnie niezwykle ciężkie - przeszłam przez chemioterapię, operację mastektomii, wycięcie węzłów chłonnych, radioterapię, a teraz przede mną kolejna operacja usunięcia jajników. Walka z chorobą to trudna podróż, którą staram się podjąć z największą siłą i determinacją. Jednakże, oprócz emocjonalnych wyzwań, muszę stawić czoło także problemom finansowym związanym z kosztami leczenia i rehabilitacji. Chcę usunąć drugą pierś, bo jest duże zagrożenie wystąpienia w niej nawrotu. Nie mam mutacji genów BRCA1/BRCA2, dlatego nie nie mogę mieć operacji na NFZ. Potrzebuję środków na nierefundowaną operację usunięcia drugiej piersi, środki, które wzmocnią mój organizm, na rehabilitację ręki, wizyty prywatne u specjalistów i lekarzy oraz dojazdy do szpitala. Każda kwota, każde dobre słowo i gest solidarności są dla mnie niezmiernie cenne. Dziękuję Wam z góry za każdą okazaną pomoc i wsparcie. Z serca, Justyna

688 zł z 60 000 zł
1%
Elżbieta Kubicka, Rzeszów

Na leczenie w chorobie nowotworowej

Witam, mam na imię Ela. Pięć lat temu pierwszy raz zachorowałam na raka macicy. Najpierw był szok, potem operacja usunięcia macicy, przydatków i węzłów chłonnych, później uzupełniająca brachyterapia. Wróciłam do sił i pracy. We wrześniu 2022 roku minęło pięć lat, więc myślałam, że będzie już dobrze... Niestety w październiku 2022 zauważyłam, że na języku mam dwa guzki. Laryngolog stwierdził, że to nic złego, ale trzeba usunąć. W listopadzie miałam zabieg, a wycinki poszły do badania. Po miesiącu zaczęłam dopytywać, czemu nie ma wyniku. Okazało się, że to znowu rak, tylko nie mogą dokładnie oznaczyć, jaki rodzaj i odesłali wycinki do Krakowa do profesora Rysia.Musiałam dalej czekać... W końcu przyszedł opis z diagnozą: mięsak języka. Moją pierwszą reakcją był płacz i strach, tym bardziej że moja mama w wieku 38 lat zmarła na mięsaka. Dzięki dobrym ludziom szybko trafiłam do Narodowego Instytutu Onkologii w Warszawie. Po konsylium zapadła decyzja o operacji. W lutym 2023 miałam operację usunięcia połowy języka wraz z węzłami oraz rekonstrukcję języka z przeszczepionego płatu z ręki. Po operacji było ciężko: musiałam na nowo uczyć się jeść i mówić. Następnie gdy rana na szyi się wygoiła, przeszłam radykalną radioterapię - 35 naświetlań. Owrzodzenia w buzi, spalona szyja, ale człowiek może dużo wytrzymać... Skutki po operacji i radioterapii są uciążliwe, dlatego będę wymagać ciągłej rehabilitacji oraz częstych wizyt i badań w Warszawie. Rodzina i przyjaciele w miarę możliwości pomagają, za co jestem im bardzo wdzięczna. Mówią, że jestem silna babka, a ja, że mam dla kogo żyć - dla moich kochanych chłopaków: syna Kacpra, który ma piętnaście lat i męża Sławka, który jest przy mnie, wspiera mnie, jeździ ze mną do Warszawy. Walczę i się nie poddaję! Wierzę mocno, że i tym razem wygram. Z góry dziękuję wszystkim za okazaną pomoc, Ela z Rzeszowa

10 031 zł z 20 000 zł
50%