Zbiórki

Mirosława Kamińska, Bielsko-Biala

Na leczenie i rehabilitację

Jestem pełną energii 63-letnią mężatką, mamą wspaniałego syna i za chwilę babcią. Kocham życie w każdym jego wymiarze. Nurkowanie, żeglarstwo, fotografia, konie, podróże, narty to tylko mała część moich pasji. Niestety los podrzucił mi trasę przez szpitale. Nowotwór płuca i rak piersi zaraz po ciężkiej operacji kręgosłupa. Czasami w drodze do wybranego portu czekają nas burzliwe i zdradzieckie wody, ale wierzę, że dopłynę do moich lepszych dni, nawet jeśli będzie ciągle wiało 8 B. TRZYMAJCIE ZA MNIE KCIUKI!

5 440 zł z 15 000 zł
36%
Małgorzata Pęczak, Warszawa

Małgosia gwiżdże na raka

Małgosia, ma 48 lat i walczy z rakiem III stadium. Samotnie wychowuje ośmioletniego Kubusia. Najtrudniejsza jest dla niej myśl, że jej syn mógłby zostać bez mamy. Dlatego każdego dnia z całych sił walczy o życie i o przyszłość u boku swojego dziecka. Przeszła już bardzo ciężkie leczenie – chemioterapię i radioterapię. Mimo bólu i ogromnego zmęczenia długo starała się normalnie żyć, pracować i pomagać innym chorym, dodając im otuchy. Niestety nowotwór powrócił. Dziś Małgosia zmaga się ze wznową choroby oraz przerzutami do węzłów chłonnych i płuc. Choroba zabiera jej siły, ale nie odebrała nadziei i woli walki. Małgosia chce żyć. Chce wychować swojego syna i nie dopuścić do tego, by musiał dorastać bez mamy. Dziś Małgosia potrzebuje wsparcia finansowego, które pomoże kontynuować terapię, kupić niezbędne leki oraz pokryć koszty dojazdów do szpitala na kolejne cykle chemioterapii. Małgosia wierzy, że jeśli pokona raka, będzie mogła pomagać innym kobietom po leczeniu onkologicznym. Marzy, by nauczyć się makijażu permanentnego brwi i przywracać kobietom po chemioterapii poczucie normalności i pewność siebie. Każda wpłata to realna pomoc i szansa, by Małgosia mogła dalej walczyć o życie – dla siebie i dla swojego syna. Z całego serca dziękujemy za każdą podarowaną kwotę, dobre słowo i udostępnienie zbiórki.

3 545 zł z 30 000 zł
11%
MARZENA Makurat, ROZŁAZINO

Chcę, żeby mój wnuk mnie pamiętał. Pomóż mi walczyć o więcej czasu

Jeszcze niedawno myślałam, że to tylko drobiazg. Wyczułam w piersi niewielki guzek. Pierwsze USG nie wykazało niczego niepokojącego, ale guzek wciąż był wyczuwalny, a ja czułam, że coś jest nie tak. Postanowiłam sprawdzić to ponownie. Wtedy usłyszałam diagnozę, która zatrzymała mój świat. Rak zapalny piersi (IBC) – jedna z najbardziej agresywnych postaci raka piersi. Od listopada 2023 roku zaczęła się moja walka o życie. W 2024 roku przeszłam bardzo intensywne leczenie – najpierw cztery cykle czerwonej chemii, później dwanaście cykli białej chemii. Następnie, 8 sierpnia, przeszłam radykalną mastektomię, a jesienią radioterapię klatki piersiowej i węzłów chłonnych. Miałam za sobą miesiące ciężkiego leczenia i bardzo chciałam wierzyć, że najgorsze już minęło. Jeszcze we wrześniu 2025 roku tomografia nie wykazywała zmian onkologicznych. 8 stycznia 2026 roku przeszłam rekonstrukcję piersi. Powoli zaczynałam odzyskiwać nadzieję, że rak został za mną. Niestety kilka tygodni później wszystko zmieniło się ponownie. W marcu 2026 roku badania wykazały przerzuty. Moja choroba bardzo szybko postępuje. Rak zaatakował wątrobę, kości, kręgosłup, a także pojawił się przerzut w obrębie głowy. Choroba jest obecnie w IV stadium. Szczególnie niebezpieczne są zmiany w kręgosłupie. Jeden z zajętych kręgów jest na tyle osłabiony, że grozi jego złamanie. W sierpniu konieczna była radioterapia kręgosłupa. Przeszłam kolejne leczenie onkologiczne, ale rak nie daje mi wytchnienia. Od 1 września rozpoczynam kolejny etap chemioterapii. Są tygodnie, kiedy co drugi dzień muszę jechać do szpitala – na leczenie, badania, konsultacje i kontrole. Szpital znajduje się około 50 kilometrów od mojego domu, dlatego choroba oznacza również setki kolejnych kilometrów i ogromne koszty. Czasami mam wrażenie, że moje życie zaczęło być odmierzane kolejnymi wizytami, wynikami badań i następnymi etapami leczenia. A ja tak bardzo chcę po prostu żyć normalnie. Mam dopiero 44 lata. Mam rodzinę, plany i tyle rzeczy, które wciąż chcę przeżyć. I mam wnuka. Chcę, żeby mnie znał. Chcę go przytulać, patrzeć, jak dorasta i być jego babcią przez wiele lat. Nie chcę być dla niego tylko zdjęciem i historią opowiadaną przez rodzinę. Dlatego walczę. Nawet wtedy, kiedy brakuje mi sił. Praca jest dla mnie czymś więcej niż obowiązkiem. To miejsce, w którym mogę być wśród ludzi, rozmawiać, śmiać się i choć na chwilę poczuć, że nadal żyję normalnie, a nie tylko walczę z chorobą. Nie chcę, żeby moje życie składało się wyłącznie ze szpitalnych korytarzy, leków, chemii i strachu przed kolejnym wynikiem. Chcę jeszcze pracować. Chcę być z rodziną. Chcę śmiać się z ludźmi. Chcę patrzeć, jak dorasta mój wnuk. Chcę mieć przed sobą życie. Niestety moja walka jest coraz trudniejsza i coraz bardziej kosztowna. Częste dojazdy do szpitala, badania, konsultacje, leki i kolejne terapie stają się ogromnym obciążeniem. Dlatego zwracam się do Was z ogromną prośbą o pomoc. Każda wpłata i każde udostępnienie daje mi coś, czego dziś nie da się wycenić – szansę na więcej czasu. Więcej czasu z rodziną.Więcej dni w pracy i wśród ludzi.Więcej chwil z moim wnukiem.Więcej zwyczajnego życia. Nie wiem, ile jeszcze etapów leczenia przede mną. Wiem jedno. Nie zamierzam się poddać. Bo ja naprawdę bardzo chcę żyć. ❤️ Z całego serca dziękuję każdej osobie, która pomaga mi w tej walce.

16 270 zł z 50 000 zł
32%
Izabela Bielska-Kiesz, Gdańsk

To nie czas na umieranie! Uratuj naszą Mamę!

Cześć! To my – Blanka i Karol. Życie podobno jest bezcenne, a mimo to lekarze wycenili życie naszej mamy na 250 tysięcy złotych – tyle kosztuje immunoterapia, która ma uratować Izę! Codzienność jest okropnie niesprawiedliwa i czasem lubi nas przeczołgać, doświadczyć… 9 lat temu na raka zmarł nasz najlepszy przyjaciel – ukochany Dziadek. 6 lat temu na nowotwór zachorował tata – choroba była już w bardzo zaawansowanym stadium, sami lekarze uważają za cud to, że tata żyje i mimo śladów, które zostawił po sobie rak, funkcjonuje właściwie tak, jak przed przebyciem choroby. W styczniu tego roku usłyszeliśmy pierwszy raz, że choroba prawdopodobnie atakuje mamę. Wszystkie najczarniejsze myśli i strach wróciły ze zdwojoną siłą. „Dlaczego znowu my?”. Mimo że znaleźliśmy się w tej sytuacji już trzeci raz, to znowu od początku towarzyszyła nam nadzieja, że guz jest niewielki, niezłośliwy, że nie zdążył dać przerzutów… trzeci raz się pomyliliśmy. Szpital, badania, biopsja… Dziś znamy już naszego wroga – to rak potrójnie ujemny – najrzadszy typ nowotworu piersi. Dopiero uczymy się, co to wszystko znaczy, więc zatrzymajmy się na tym, że to wyjątkowo paskudny przeciwnik, dlatego prosimy Was o pomoc! Jak ma wyglądać leczenie mamy? Droga będzie bardzo długa –16 cykli chemioterapii (12 co tydzień, 4 co dwa tygodnie), operacja (prawdopodobnie z amputacją piersi; mama ma już przerzuty do węzłów chłonnych i w okolice obojczyków), radioterapia… a dalej? – dalej zobaczymy – to jeszcze bardzo długa walka. Cała kuracja musi być wspierana immunoterapią, która jest niezwykle kosztowna – mama potrzebuje leku co 3 tygodnie (8 razy przed operacją, 8 po operacji), jedna dawka kosztuje 15 tysięcy złotych. Lek, który ma uratować życie mamy, jest refundowany… ale (jak napisał lekarz) „ze względu na zaawansowanie choroby nie spełnia kryteriów leczenia w ramach programu lekowego” – dlatego musimy walczyć sami. Izunia - ukochana, wspaniała żona, mama, najlepsza przyjaciółka oraz nauczyciel i wychowawca z powołania (zawsze zaangażowana i przeżywająca sprawy swoich szkolnych "dzieci" (czasem bywaliśmy z Karolem zazdrośni:)), skupiona na sprawach innych, zbyt rzadko na sobie...). Ci, którzy ją znają, wiedzą, że nie da się nie kochać tak dobrego, pełnego ciepła i radości człowieka. To ona nauczyła mnie wdzięczności, wiary, nadziei i miłości, miłości, która się nie waha, ale skacze w ogień, dlatego postanowiłam stanąć na czele legionu, który wygra walkę o życie mamy. Dołączycie? To nie pora na umieranie! Uratuj naszą mamę! Blanka i Karol

171 755 zł z 250 000 zł
68%
Grzegorz Bartosz Rostkowski, WARSZAWA

Bartosz

W dniu 01.02.2025 r. został u mnie zdiagnozowany nowotwór mózgu (glejak 4. stopnia). Jestem z wykształcenia i zawodu historykiem i historia pozostaje również moją największą, choć niejedyną pasją, którą, mimo choroby, staram się realizować. Uwielbiam również grać na perkusji i do tego instrumentu pragnę powrócić, kiedy tylko pozwolą na to uwarunkowania zdrowotne. Zwracam się do Państwa z serdeczną prośbą o wsparcie finansowe na moje dalsze leczenie i rehabilitację.

505 zł z 50 000 zł
1%
Michael Zasulskyi, Gdańsk

Na mieszkanie podczas leczenia

Przez 10 lat pracowałem jako elektryk na budowach w Polsce. Teraz jestem na zwolnieniu lekarskim. Rak jelita grubego zaatakował mnie niespodziewanie i został wykryty przypadkiem. Niestety dał przerzuty. Straciłem pracę i wkrótce stracę mieszkanie, które opłacił mój pracodawca. Będę musiał sam za nie zapłacić, ale nie mam na to środków. Dlatego ogłaszam tu zbiórkę dla rocznego wynajmu mieszkania podczas leczenia w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym Gdańsk.

125 zł z 20 000 zł
0%
Urszula Czyżak, Gdynia

Ula ❤️

Od niespełna roku Ula walczy z chorobą nowotworową - rakiem piersi. Bardzo dzielnie, nieustępliwie, nie tracąc przy tym z pola widzenia własnych marzeń i planów. Bardzo liczymy na to, że środki ze zbiórki ułatwią jej codzienne funkcjonowanie, rehabilitację, przyspieszą diagnostykę i sfinansują część niezbędnego leczenia wraz z suplementacją.

8 270 zł z 30 000 zł
27%
Agnieszka Romaniak-Krawczyk, Warszawa

Drugi oddech po raku. Twoja pomoc ma wielką moc!

Zanim w 2025 usłyszałam diagnozę: nowotwór piersi HER2-dodatni z przerzutami wiodłam aktywne życie, podróże z dziećmi, wypady w ukochane góry, czy zabawa ze znajomymi. Byłam kobietą pełną planów, a nie pacjentką onkologiczną. Dzisiaj moją największą potrzebą jest po prostu… powrót do normalności. Chcę wierzyć, że choroba była tylko trudnym przystankiem, a nie końcem drogi, i że rak nie zdołał odebrać mi energii do życia. Zakończona chemia i operacja to dopiero początek drogi do zdrowia. Moim celem jest powrót do sprawności, pracy i pasji, które musiały zejść na dalszy plan. Nie chcę już być „pacjentem” – chcę znów być po prostu człowiekiem, który cieszy się każdą chwilą. Twoje wsparcie przy rozliczeniu podatku pomoże mi sfinansować rehabilitację, dodatkowe operacje niefinansowane z NFZ, niezbędne leczenie pochorobowe. Pomoże mi wrócić do formy i pokazać, że po raku życie smakuje jeszcze lepiej!

1 900 zł z 50 000 zł
3%
Aneta Harczuk, Lublin

Aneta - rak jajnika

W kwietniu 2025 roku, w wieku 34 lat, w trakcie podróży po Nowej Zelandii, został u mnie zdiagnozowany rak jajnika w IV stadium. Musiałam natychmiast wracać do Polski, aby rozpocząć leczenie. Ze względu na fakt, iż ubezpieczyciel nie uznał roszczenia, twierdząc, iż objawy musiały wystąpić przed rozpoczęciem ochrony, musiałam sama zapłacić za wszystkie kosztowne badania za granicą oraz za natychmiastowy lot powrotny. W ten sposób straciłam ponad 15 tys. złotych. Z zawodu jestem fizjoterapeutką, a że jest to praca fizyczna, nie jestem w stanie pracować w trakcie leczenia. Ze względu na fakt, iż w latach 2023-2024 pracowałam za granicą, ZUS nadal nie ustosunkował się do mojego wniosku o rentę z tytułu niezdolności do pracy. Dlatego też od maja 2025 roku jestem pozbawiona jakichkolwiek środków do życia. Na ten moment żyję z oszczędności, ale te niestety niedługo wygasną. Dlatego też zwracam się o pomoc w poniesieniu kosztów leczenia w postaci 1,5% procenta podatku. Będę bardzo wdzięczna. Dziękuję!

4 430 zł z 25 000 zł
17%
Malgorzata Stępińska, Bierzglinek

Przekaż 1.5 % podatku - pomóż mi walczyć o zdrowie

Mam na imię Gosia. W maju 2025 roku moje życiezatrzymało się w miejscu. Diagnoza: nowotwór piersi. Od tamtej pory każdy dzień do bitwa. Przeszłam już wyczerpującą chemioterapię, a w styczniu tego roku mastektomìę oraz limfadektomię. Nowotwór okazał się trudnym przeciwnikiem. Po operacji okazało się, że dotychczasowe leczenie nie przyniosło oczekiwanych rezultatów. Nie poddaję się. Przede mną radioterapia oraz kolejna chemia i walka o sprawność. Jednak choroba to nie tylko ból, ale też ogromne koszty rehabilitacji i leczenia. Na co przeznaczę wsparcie? - rehabilitację, abym po usunięciu wszystkich węzłów chłonnych mogła znów sprawnieużywać ręki - konsultacje medyczne, bym mogła szukać szans u najlepszych specjalistów - dojazdy i leki, żebym miała środki na dotarcie do szpitali i walkę ze skutkami leczenia Z całego serca dziękuję za Twoje wsparcie.

200 zł z 40 000 zł
0%
Jerzy Korybalski, Katowice

Jerzy

Mam 61 lat i w grudniu dowiedziałem się, że mam raka żołądka z przerzutami. Od tego czasu walczę z tą straszną chorobą dniami i nocami. Niestety, jak wiadomo, potrzeba dużych środków finansowych. Proszę o wsparcie!

2 990 zł z 10 000 zł
29%
Urszula Dyk, Sława

Pomoc dla Uli walczącej z agresywnym i bardzo rzadkim rakiem

Ula Brach-Dyk to jedna z tych osób, które od razu zapadają w serce. Ciepła, dobra, uśmiechnięta. Zawsze była tam, gdzie była potrzebna. Bez pytania, bez rozgłosu. Gdy powódź nawiedziła jej rodzinne strony – Bystrzycę Kłodzką, Ula była jedną z pierwszych osób, które zaczęły działać. Jako sołtyska Krzepielowa z oddaniem angażowała się w sprawy mieszkańców. Organizowała, wspierała, niosła dobre słowo. Dziś sama toczy walkę. Najtrudniejszą w swoim życiu! W styczniu 2025 roku usłyszała diagnozę, która zmieniła wszystko: bardzo agresywny i rzadki nowotwór – rak endometrialny w bliźnie po cesarskim cięciu. To jedna z najrzadszych i najbardziej opornych na leczenie form raka. Ula ma za sobą już kilka cykli chemioterapii, ale organizm nie reaguje. Teraz potrzebne są: - kosztowne specjalistyczne badania i konsultacje przedoperacyjne - nierefundowane leki - przygotowania do bardzo trudnej operacji, która może dać jej szansę na życie Każdy dzień to nowe wyzwania, szpitale, leczenie i narastające koszty. Ula to także mama i żona. Ma dwójkę dzieci, Melanię i Marcela oraz męża Marka. Do niedawna prowadziła własną firmę, ale dziś całą swoją siłę poświęca na walkę z bólem, strachem i niepewnością. Walkę o życie. Tej walki nie może jednak toczyć sama. Zawsze była dla innych. Teraz my bądźmy dla niej. Pomóżmy Uli odzyskać zdrowie, nadzieję i życie. 💙 Jak możesz pomóc? Każda złotówka. Każde udostępnienie. Każde dobre słowo ma znaczenie. Bo dobro wraca. A Ula zasługuje na wszystko, co najlepsze.

1 045 zł z 100 000 zł
1%