Zbiórki

Marlena Rybczyńska, Głogów

Razem zwalczmy trójujemnego raka

Sierpień 2024 roku na zawsze odmienił życie Marleny, 43-letniej matki, kochającej żony, a przede wszystkim niezłomnej miłośniczki zwierząt. To właśnie wtedy usłyszała druzgocącą diagnozę: rak piersi potrójnie ujemny – jedna z najbardziej agresywnych form tej choroby. Na co dzień Marlena dzieliła swoje serce pomiędzy rodzinę i ukochane zwierzęta. W jej domu zawsze panuje ciepło i miłość, którą dzieli z mężem, 20-letnim synem, trzema psami, dwoma kotami oraz królikiem. Teraz jednak cała rodzina stanęła przed wyzwaniem, z którym nie można poradzić sobie samodzielnie. Leczenie raka piersi potrójnie ujemnego jest trudne i wymaga kompleksowej terapii, w tym kosztownych leków, specjalistycznych konsultacji oraz rehabilitacji. Marlena nie chce się poddać. Chce walczyć nie tylko dla siebie, ale również dla swoich najbliższych i zwierząt, które zawsze mogły liczyć na jej opiekę i troskę. Twoja pomoc może zrobić ogromną różnicę! Każda wpłata, udostępnienie tej zbiórki czy dobre słowo to krok bliżej do tego, aby Marlena mogła wrócić do zdrowia i swojej pasji – opieki nad zwierzętami i tworzenia szczęśliwego domu dla swojej rodziny. Nie pozwólmy, by choroba odebrała Marlenie to, co kocha najbardziej. Liczy się każda chwila i każda pomoc. Wspólnie możemy dać jej szansę na życie, które znów będzie wypełnione miłością i radością. Dziękujemy za Twoją hojność i wsparcie.

11 925 zł z 5 000 zł
238%
Barbara Solecka, Warszawa

Badanie Oncotype DX

Na imię mam Barbara, mam 45 lat, jestem nauczycielem wychowania przedszkolnego. Od ponad 20 lat praca z dziećmi to moja pasja i bardzo ważna część mojego życia. W sierpniu 2026 roku przeprowadziłam się z Podkarpacia do Warszawy, aby dalej rozwijać się zawodowo i poprzez to jeszcze lepiej pomagać dzieciom. Chciałem robić to, co kocham najbardziej- dawać innym swój czas, wiedzę i pomagać dzieciom rozwinąć skrzydła. Przyjechałam do Warszawy z nadzieją na nowy początek. Jednak właśnie wtedy moje życie niespodziewanie się zatrzymało. Usłyszałam diagnozę - rak piersi. Na szczęście choroba została wykryta na wczesnym etapie. Rozpoznano u mnie raka piersi Luminal B, G1, HER2- ujemny. Przeszłam już operację oszczędzającą i wycięcie węzłów chłonnych wartowniczych. Niestety mam przerzuty do węzłów chłonnych. Czeka mnie mastektomia i dalsze leczenie. W celu dalszego leczenia muszę zrobić badanie Oncotype DX, od jego wyniku będzie zależało czy powinnam dostać chemioterapię lub hormonoterapię i jaki rodzaj tego leczenia. Badanie Oncotype DX w Polsce nie jest refundowane. To znaczy, że pacjenci tacy jak ja stoją przed bardzo ciężkim pytaniem. Czy wykupić badanie za 10000 zł, czy zdecydować się na leczenie chemioterapią "na ślepo", czyli bez gwarancji wyleczenia. Proszę o pomoc nie dlatego, że straciłam nadzieję, ale dlatego, że chcę walczyć o zdrowie i przyszłość. Mam nadzieję, że jeszcze wiele razy będę mogła przytulić przedszkolaka, otrzeć dziecięcy łzy, wywołać uśmiech dzieci i pomóc każdemu, kto będzie tego potrzebował. Na koniec chcę zwrócić się do każdej osoby, która czyta te słowa: Proszę Was z całego serca, badajcie się profilaktycznie i przypominajcie o badaniach swoim bliskim. Zachęcajcie mamy, siostry, córki, przyjaciółki i wszystkie ważne dla Was kobiety, by nie odkładały badań na później. Nie zapominajcie również o zdrowiu mężczyzn w Waszych rodzinach. Jedno badanie może uratować życie. Nie zawsze możemy uchronić się przed chorobą, ale możemy dać sobie i tym, których kochamy szanse na wcześniejsze jej wykrycie i najlepsze wyleczenie. Dzisiaj to ja proszę o dobre myśli, wsparcie i szansę na jak najlepsze leczenie. Pomimo choroby i lęku jestem tą samą Basią - nauczycielką, która kocha dzieci, wierzy w dobro i chce pomagać innym. Dziękuję za każdą pomoc, dobre słowo. Dziękuję, że jesteście ze mną. Z wyrazami szacunku, Barbara Solecka

11 920 zł z 10 000 zł
119%
Anna Rucińska-Barnaś, Kraków

Środki na pokrycie kosztów związanych z leczeniem

Tylko ludzie silni nadzieją są zdolni przetrwać wszelkie trudności. - ks. Jerzy Popiełuszko Na początku stycznia 2018 zdiagnozowano u mnie hormonozależnego HER dodatniego raka piersi z przerzutami do węzłów pachowych. Od razu podjęłam walkę z chorobą, poddałam się 8 cyklom chemioterapii, operacji, radioterapii i immunoterapii. Obecnie jestem w trakcie hormonoterapii w Centrum Onkologii w Gliwicach, leczę się też kardiologicznie oraz przechodzę rehabilitację z powodu następstw choroby. Nie poddaję się, ale leczenie i rehabilitacja wiążą się z kosztami, które obciążają nasz domowy budżet. Obecnie największym wydatkiem są leki, badania i dojazdy do placówek medycznych. Dlatego zwracam się do Was z prośbą o wsparcie. W ofiarowaniu siebie najpiękniejsze jest to, że to, co do nas wraca jest zawsze lepsze od tego, co dajemy. Otrzymujemy odpowiedź o wiele bardziej hojną niż nasze działanie. - Orison Swett Marden

11 913 zł z 10 000 zł
119%
Justyna Stasiak, Powidz

Proszę o wsparcie w walce z chorobą

Mam na imię Justyna, mam 43 lata, 14-letnią córkę i męża. W wieku 29 lat, tj. 14 lat temu zachorowałam na chorobę układową, autoimmunologiczną, która atakowała moje nerki. W roku 2023 nastąpiła czwarta wznowa choroby. Poddana byłam wówczas ciężkiemu leczeniu, co wiązało się z częstymi pobytami w szpitalu. Równolegle otrzymałam kolejną diagnozę, która brzmiała: potrójnie ujemny rak piersi. Niestety jest to najgorzej rokujący podtyp raka piersi, stąd przydzielono mi 16 cykli chemioterapii. Aktualnie jestem po 3 chemii. Wiem, że jest to początek trudnej drogi. W tej sytuacji potrzebuję leków wspomagających, odpowiedniejdiety pod okiem onkodietetyka, aby nie dopuścić do przerzutów. Dlatego zwracam się z gorącą prośbą o pomoc w zbiórce, która pomoże chociaż częściowo pokryć wydatki związane z leczeniem: dojazdy do szpitala, leki, prywatne konsultacje z lekarzami itp. Wierzę w dobre serca ludzi i dziękuję za każdy gest pomocy, za wsparcie.

11 737 zł z 10 000 zł
117%
Beata Beata-Ślusarz, Siedliska Sławęcińskie

Pomoc dla Beaty chorującej na nowotwór złośliwy

Choruję na nowotwór złośliwy piersi. Depresja sprawiła, że późno podjęłam leczenie. Strach i lęk paraliżował mnie. Jestem matką. Mam dwójkę dzieci i to dla nich chcę walczyć. Skrzywdziłam je, nie podejmując leczenia. Mieszkam na wsi, a do ośrodka onkologicznego mam ok. 70 km. Moja choroba jest dużym obciążeniem dla rodziny. Obecnie pracuje tylko mąż. Córka studiuje na pierwszym roku studiów, a syn jest dopiero w 6 klasie szkoły podstawowej. Muszę wyzdrowieć! Potrzebujęśrodków na specjalistyczne opatrunki i dojazdy na leczenie. Bardzo proszę o wsparcie.

11 455 zł z 2 000 zł
572%
Marek Potocki, Lipinki Szlacheckie

Koszty leczenia i transportu

Mam na imię Marek. Byłem nauczycielem wychowania fizycznego w szkole podstawowej. Diagnoza była ciężkim przeżyciem. Od sześciu lat walczę ze złośliwym nowotworem krtani. Najtrudniejsza jest niepewność wyników kolejnych badań. Istotną trudność stanowią także wydatki związane z leczeniem. Poza tym dojazd również jest kosztowny - klinika jest oddalona ponad 50 km od domu, a konieczne są częste wizyty. Pozostaję jednak pełen nadziei.

11 032 zł z 10 000 zł
110%
Andrzej Kubiak, Katowice

Zbiórka dla Endriu

Przeszedłem operacyjne wycięcie części prawego płuca ze świadomością, że nie ma przerzutów (według zapewnień lekarza). Najtrudniejszym momentem było oczekiwanie na wynik badania patomorfologicznego. Tak więc ból po operacji zniesiesz. Czas na wynik. W czasie oczekiwania pozostawałem optymistą i modliłem się, wierząc, że "będzie dobrze". Bałem się chemii. Nadal się boję, jednak wiem, że nie ma innej drogi. W mojej głowie wciąż brzmią słowa: "Będzie dobrze..."

10 400 zł z 10 000 zł
104%
Joanna Szczepańska, Przasnysz

Zbiórka na leczenie

Witajcie, mam na imię Joanna. Mam 48 lat i jestem mamą dwóch córek. Od 7.01.2025 r. świat wywrócił się do góry nogami, ponieważ otrzymałam diagnozę raka piersi z przerzutami do węzłów chłonnych pachowych, szyjnych oraz wątroby. Diagnoza zatrzymała mój pęd życia. Pracowałam jako opiekunka osób starszych. Ta praca dawała mi ogromną satysfakcję, ponieważ mogłam podać rękę oraz koić potrzeby dnia codziennego innych ludzi. Choroba odmieniła moją sytuację. Chcę walczyć o życie, nie tylko dla siebie, ale dla moich najbliższych, czyli córek, ale także moich dwóch kochanych piesków. Teraz cała moja rodzina oraz ja stanęliśmy przed niełatwym wyzwaniem, z którym ciężko poradzić sobie samodzielnie. Leczenie jest kosztowne - trzeba dotrzeć do szpitala na chemię, mieć pieniądze na leki, różne badania diagnostyczne, które są potrzebne do dalszej diagnozy. Bardzo proszę o wsparcie, czekam na rentę chorobową. Walczę i pragnę wrócić do normalności, do zdrowia, pracy, która jest dla mnie ważna i za nią tęsknie. Muszę być zdrowa, aby zadbać o swoich bliskich i całą resztę. Dziękuję za każdą pomoc. Nigdy nie myślałam, że znajdę się w tak ciężkiej sytuacji.

10 115 zł z 10 000 zł
101%
Katarzyna Ziarkowska, Warszawa

Pomóż mi uniknąć chemioterapii – zbieram na test Oncotype DX

Mam na imię Kasia, mam 52 lata i w lipcu usłyszałam diagnozę, która wprowadziła w moje życie chaos i sprawiła, że wszystko inne zeszło na dalszy plan – rak piersi. Wszystko zaczęło się niewinnie, od rutynowych badań profilaktycznych w czerwcu. Wynik biopsji potwierdził nowotwór, a 7 sierpnia przeszłam operację oszczędzającą pierś (BCT) oraz biopsję węzła wartowniczego (SLNB). Na szczęście operacja przebiegła zgodnie z planem i teraz przygotowuję się do dalszego leczenia. Rak piersi to choroba, której leczenie wymaga nie tylko operacji czy chemioterapii. Czasami najlepszą decyzją jest rezygnacja z chemioterapii – jeśli wiadomo, że nie przyniesie efektu, a może spowodować poważne skutki uboczne. Dlatego lekarze zalecili mi wykonanie testu genetycznego Oncotype DX. To badanie, wykonywane w USA, pozwala sprawdzić, czy chemioterapia będzie skuteczna w moim przypadku, czy też lepiej wybrać inną metodę. Wynik testu może diametralnie zmienić sposób leczenia i moje życie. Niestety test nie jest refundowany przez NFZ, a jego koszt to około 15.000- 20.000 zł. To kwota, której w tej chwili nie jestem w stanie pokryć samodzielnie. A czas ma ogromne znaczenie, decyzję muszę podjąć już teraz, zanim rozpocznę chemioterapię, która w moim przypadku może być nieskuteczna, a jednocześnie obciążająca organizm. Zawsze starałam się radzić sobie sama. Po dłuższym czasie bez pracy niedawno znalazłam nowe zatrudnienie i zaczęłam stawiać życie na nogi. Myślałam, że wszystko powoli się układa… Ale dziś najważniejsze jest zdrowie. Dlatego proszę o wsparcie. Każda, nawet symboliczna wpłata, przybliża mnie do wykonania badania. Jeśli możesz, pomóż mi zrobić ten krok, który może zmienić całe leczenie. Jeśli nie możesz pomóc finansowo, proszę udostępnij moją zbiórkę dalej. Dziękuję za każdą formę wsparcia i dobre słowo. Z wdzięcznością, Kasia

10 062 zł z 10 000 zł
100%
Dominik Głód, Lachowice

Zbiórka na dalsze leczenie...

Mam na imię Dominik, mam 22 lata. Niecały rok temu stwierdzono u mnie nowotwór złośliwy jądra. Oparciem w trudnych chwilach są dla mnie przyjaciele, dziewczyna i ukochany pies. Od lipca przyjmuję chemię. Leczenie uniemożliwia mi pracę oraz znacznie ogranicza moje środki finansowe. Częste wizyty u onkologa, a także dojazdy na kolejne cykle pochłaniają sporą część budżetu. Z racji obniżonej odporności nie mogę korzystać z komunikacji miejskiej. Będę wdzięczny za każdą ofiarowaną mi pomoc w walce o życie.

10 058 zł z 10 000 zł
100%
Małgorzata Beczek-Patoka, Warszawa

Leczenie celowane

Styczeń 2009 r.: diagnoza rak piersi, potem mastektomia lewostronna, chemia, rehabilitacja, pięcioletnie leczenie uzupełniające (hormonoterapia), rekonstrukcja. Udało się, 16 lat mija w styczniu 2025 r., ale marzec przynosi niespodziankę, Najpierw badania, a w czerwcu diagnoza: rak piersi (prawa strona), jeden guz nawet mały. W lipcu operacja, mastektomia z rekonstrukcją. Nie byłam zła, nie załamałam się, myślałam "trudno, przeszłam to już raz, dam radę". Wyniki histopatologii i kolejna niespodzianka: guz to nic, małe 2 mm guzki okazały się naciekowe, został jeszcze jeden na mięśniu. We wrześniu druga operacja, znów zaczęłam leczenie onkologiczne. Potrzebuję wykonać płatne badania do leczenia celowanego płatne. Mam jednak dylemat: wydać pieniądze teraz na badania 7500 zł czy mieć pieniądze na opiekę nad mamą (82 lata). Mama jest po udarze, w zeszłym roku przewróciła się, złamała biodro, teraz jest osobą leżącą, wymaga rehabilitacji (płatna), pampersów, leków, opiekunki, kiedy ja jestem w szpitalu. Teraz mam naświetlania, potem leczenie uzupełniające (hormonoterapia), co pół roku kroplówka, rokowania dobre, ale leczenie potrwa 7-8 lat. Jestem zła, bo myślę, że aby się leczyć, to trzeba być zdrowym, młodym i bogatym. Ale nie poddałam się, a 10 października 2025 r. wzięłam ślub. Będę wdzięczna za każde wsparcie.

8 698 zł z 7 500 zł
115%
Żaneta Misiak, Kawle

Nadzieja, która łączy

Mam na imię Żaneta, mam 44 lat i jestem szczęśliwą mamą oraz żoną. Moje życie zawsze kręciło się wokół mojej rodziny – uwielbiam wspólne chwile, śmiech i codzienne małe radości. Niestety, niedawno przyszło mi zmierzyć się z diagnozą, która wywróciła wszystko do góry nogami – rak trzonu macicy. Rak to nie tylko choroba, ale także ogromny strach o przyszłość – swoją i moich bliskich. Każdy dzień jest dla mnie walką, ale najtrudniejsze jest patrzenie na smutek i obawy mojej rodziny. Chcę być silna dla nich, chcę widzieć, jak moje dzieci rosną, jak spełniają swoje marzenia i chcę być obok nich w każdej ważnej chwili. Ta choroba to nie tylko walka o zdrowie, ale także ogromny ciężar psychiczny i finansowy. Leczenie, które daje mi szansę na wyzdrowienie, wymaga wielu wizyt w specjalistycznych ośrodkach medycznych. Dojazdy na badania są bardzo kosztowne, a odbywają się daleko od mojego miejsca zamieszkania. Zwracam się do Was z prośbą o wsparcie. Każda, nawet najmniejsza wpłata, jest krokiem w mojej walce o zdrowie i życie. Wasza pomoc to nie tylko wsparcie finansowe – to również ogromna dawka nadziei i siły do dalszej walki. Dziękuję z całego serca za każdą pomoc i wsparcie.

7 886 zł z 6 000 zł
131%