Na leczenie mojej wspaniałej mamy
Monika Cybe, Warszawa,
numer zbiórki: 112573
Opis zbiórki
Moja mama nigdy nie miała łatwego życia. Wychowywała się bez ojca, tylko z własną mamą - dokładnie tak, jak później wychowywała mnie. Pamięta czasy, kiedy w Polsce wszystko było „na kartki”, a zdobycie pracy było czymś, czego trzeba było się kurczowo trzymać przez całe życie. Nie było miejsca na marzenia, na pasje, na rozwój. Było tylko przetrwanie. A mimo to zawsze była osobą niezwykle kreatywną - artystką, która nigdy nie miała szansy w pełni rozwinąć skrzydeł.
Kiedy dorosła i zaczęła pracować, nie było łatwiej. Oddawała swoje pieniądze, żeby utrzymać dom. A kiedy jej mama - moja babcia - zachorowała na raka żołądka, to właśnie ona zajęła się nią do końca. Sama. Ja nigdy nie miałem szansy jej poznać.
Później przyszło kolejne życie - moje. Przez chwilę było trochę lżej, kiedy pomagał mój tata. Ale gdy miałem około 11 lat, mama straciła pracę przez restrukturyzację. Zostaliśmy praktycznie bez środków do życia. Tata wyjechał za granicę i jego obecność szybko stała się tylko obietnicą bez pokrycia.
Mama została sama. Znowu.
Znalazła nową pracę, ale kosztem wszystkiego - pracowała jak za kilka osób, nie mając czasu na siebie, na odpoczynek, na to, co kochała. Ja, kiedy tylko mogłem, zacząłem pracować - już od 16 roku życia - żeby choć trochę ją odciążyć.
I wtedy, po latach walki, w końcu przyszło coś dobrego.
Rok temu jej wysiłek został zauważony. Awansowała. Po raz pierwszy od bardzo dawna mogła złapać oddech. Zacząć myśleć o sobie. O pasjach. O życiu, które nie polega tylko na przetrwaniu.
I dokładnie wtedy wszystko się zawaliło...
Trzy miesiące temu przeszła operację. Od tego momentu zaczęły się potworne bóle brzucha, kolejne wizyty na SOR-ze, coraz większe osłabienie… aż w końcu diagnoza. Mięsak. Nowotwór, który rozwija się bardzo szybko. Prawdopodobnie w postaci śluzakowatej lub tak zaawansowany, że rozpada się od środka.
Kiedy w końcu mogło być dobrze - zdrowie zabrało jej wszystko.
Dziś to ja jestem w miejscu, w którym ona kiedyś była - opiekuję się swoją mamą i patrzę, jak ktoś, kto całe życie walczył dla innych, sam potrzebuje pomocy.
Moja mama to naprawdę dobra, ciepła, silna osoba. Zasługuje na coś więcej niż ciągłe przeciwności losu. Dlatego proszę - pomóżcie mi zawalczyć o jej życie.
Każda wpłata, każde udostępnienie ma ogromne znaczenie. 🙏
Darczyńcy
1
Wypłaty
Podopieczny jeszcze nie wypłacił środków ze zbiórki.

Słowa wsparcia