Pomóż mi znokautować raka i kupić życie!
Małgorzata Gabryś, Wieliczka,
numer zbiórki: 112462
Dziennik
Moje życie onkologiczne to ostatnio niezły kołowrotek, ale dla porządku, Waszego i mojego, po kolei.
Plan działania wobec opornej zmiany, która według AI ma w łożu guza swoje „sanktuarium” i dlatego odrasta, jest taki:
- Operacja: usunięcie całej widocznej masy guza (okiem i w badaniach obrazowych): 26.08.2026.
- Po wyjściu ze szpitala do aktualnego leczenia dokładamy tukatynib sprowadzony z zagranicy do użytku własnego, pełna transparentność.
- Zgodnie ze wszelkimi przesłankami to powinno „uciszyć” pozostałe przy życiu komórki.
- Kluczowe będą dwa rezonanse: w październiku/listopadzie 2026 oraz w styczniu/lutym 2027, odpowiednio po 3 i 6 miesiącach przyjmowania leków.
- Zobaczymy.
- Czekamy też na obniżkę ceny pertuzumabu i pojawienie się jego zamiennika!
Przypadkiem uzyskuję teraz lepszą opcję terapeutyczną, bezpośrednio ukierunkowaną na głowę: w cenie jednego miesiąca pertuzumabu mam trzy miesiące tukatynibu. To oznacza, że szacunkowo kwota, którą dzięki Wam mam na zbiórce, już dziś wystarczy na około trzy lata leczenia. Plus 1,5%, tak to można chorować.
Trzymajcie kciuki, to się musi udać. W końcu to leczenie z moich marzeń.
Gosia
Prawda jest taka: szału nie ma - to wciąż rak.
Po marcowej operacji i kwietniowym rezonansie przez 8 tygodni byłam w onko‑niebie. Wczorajszy rezonans brutalnie ściągnął mnie na ziemię - zmiana odrasta.
Co dalej
- 2 lipca mam konsylium. Lekarze oceniają moją formę jako dobrą i gojenie jako prawidłowe.
- Jestem wpisana na listę do operacji.
- Na początek sierpnia zaplanowano rezonans w szpitalu i porównanie badań.
- Jeśli potwierdzi się dynamiczny wzrost — operacja; równolegle rozważane inne opcje leczenia.
2 lipca znowu poprawię koronę i wstanę. Wiem, z czym walczę. Nie wiem tylko, jak długo starczy mi sił na wydłużanie życia, ale idę dalej, krok po kroku.
Sprawy techniczne
- Biopodobny odpowiednik stosowanej terapii został dopuszczony w UE w 2026 r.; istnieje szansa, że w 2027 r. pojawi się tańsza, refundowana opcja - zależnie od decyzji płatnika i producenta.
Zbiórka
- Chcę wznowić zbiórkę we wrześniu/październiku. Bardzo liczę, że 1,5% podatku stanie się moim „perpetuum mobile” - to, co pojawi się na koncie w 10.2026, chciałabym rozciągnąć do 10.2027.
- W I kw. 2027 ponowię apel o 1,5%, a jego efekty zobaczymy jesienią 2027 - i tak w cyklu.
Na teraz: muszę wstać. Ułożyć się z tym na nowo. I iść dalej.
Opis zbiórki
Zastanawiasz się czasami, ile kosztuje Twoje życie? Nie chleb na śniadanie i czynsz, tylko życie. Ja dokładnie wiem, ile kosztuje moje: 10 tysięcy złotych za dawkę leku, który podawać trzeba co trzy tygodnie. Jak długo? Tak długo, jak długo starczy mi sił. I pieniędzy na moje życie.
Mam na imię Gosia. W lipcu 2017 roku zdiagnozowano u mnie raka piersi. Miesiąc później okazało się, że są już przerzuty do kości. Leczenie paliatywne – to brzmi strasznie, ale ja ze wszystkich sił starałam się „nażyć”. Nie zamykać w chorobie, nie użalać. Pracować, śmiać z moimi córkami, kochać. Nie współczuj mi. W IV stadium raka też jest miejsce na zachwyt, radość i normalność. Na co dzień nie myślisz o raku. Myślisz o tym, jak bardzo chcesz, żeby nazajutrz było słonecznie. Jestem podobna do Ciebie, prawda?
Miałam kupę szczęścia, otaczają mnie wyjątkowi ludzie, trafiłam na wspaniałych lekarzy. Włączono mi nowoczesne leczenie. Kolejne TK i PET pokazywały, że rak wycofał się z kości - rakiem, nomen omen. Skupiałam się na tym, żeby dobrze przeżyć każdy dzień. I pomagać kobietom w podobnej do mojej sytuacji.
Teraz to ja potrzebuję pomocy. Zdiagnozowano u mnie przerzuty do mózgu, niestety nie udało się ich pozbyć ani radioterapią, ani czterema operacjami. Od Nowego Roku czeka mnie zmiana leczenia, która powinna uspokoić raka w głowie. Niestety, aby w dalszym ciągu nowotwór nie zaczął być aktywny w kościach, płucach czy wątrobie, konieczne jest prywatne dokupienie jednego z leków. Znam ten lek, mój rak doskonale na niego odpowiada, ponadprzeciętnie dobrze.
Ta terapia to dla mnie szansa na kolejne lata. Dla moich córek – jedyna możliwość, by mieć nadal matkę. Bez tego iskierka zgaśnie.
A ja mam plan: #challenge2030
Ambitnie? Tak!
Odważnie? Tak!
Bo taka jestem i zawsze byłam: ambitna i odważna. Ty też bądź. Podaruj mi kawałek życia. Odwdzięczę się. Każdego dnia będę sprawiać, że ten świat, wciąż ze mną, będzie lepszy.
Wiem, że z Tobą dam radę 😊
Jeśli jesteś w stanie wspomóc mnie w pozyskiwaniu środków finansowych na immunoterapię i dalsze skuteczne blokowanie raka, ja i moja rodzina będziemy Ci bardzo wdzięczni.
Dziękuję, że poświęcasz mi czas.
------------
English version below
Help Me Buy Time — A Treatment That Keeps Me Alive
Do you ever wonder how much your life costs?
Not breakfast bread or rent — but life itself.
I know exactly how much mine costs:
10,000 PLN per dose of a drug that must be administered every three weeks.
For how long?
As long as I have the strength.
And the money for my life.
My name is Gosia. In July 2017, I was diagnosed with breast cancer. A month later, it turned out there were already metastases to my bones. Palliative treatment — it sounds terrifying, but with all my strength I tried to live fully. Not to lock myself inside the illness, not to wallow in self-pity. To work, to laugh with my daughters, to love.
Please don’t feel sorry for me. Even at stage IV cancer, there is room for wonder, joy, and normality. On a daily basis, you don’t think about cancer. You think about how much you hope tomorrow will be sunny.
I’m just like you, aren’t I?
I was incredibly lucky — I’m surrounded by extraordinary people and found wonderful doctors. I was put on modern treatment. Subsequent CT and PET scans showed that the cancer withdrew from my bones — ironically, at a cancerous pace. I focused on living each day well. And on helping women in situations similar to mine.
Now it’s me who needs help. I was diagnosed with brain metastases. Unfortunately, neither radiotherapy nor four surgeries managed to eliminate them. From the New Year, I will have to change my treatment — one that should calm the cancer in my brain. Sadly, to ensure that the cancer does not become active again in my bones, lungs, or liver, it is necessary to privately purchase one of the drugs.
I know this drug. My cancer responds to it extremely well — exceptionally well.
This therapy is my chance for more years.
For my daughters — the only chance to still have a mother.
Without it, the spark will fade.
And I have a plan: #challenge2030
Ambitious? Yes.
Bold? Yes.
Because that’s who I am and always have been: ambitious and brave.
You be brave too. Give me a piece of life. I will repay it. Every single day, I will make this world — with me still in it — a better place.
I know that with you, I can do this 😊
If you are able to help me raise funds for immunotherapy and for further effective blocking of the cancer, my family and I will be deeply grateful.
Thank you for giving me your time.

Słowa wsparcia