Międzybłoniak otrzewnej - spersonalizowana terapia ostatnią szansą dla Łukasza
Łukasz Dołębski, Nakla,
numer zbiórki: 112677
Opis zbiórki
Łukasz ma 44 lata. To człowiek, który nigdy nie szukał rozgłosu - cichy, skromny samotnik, nigdy nikogo nie prosił o pomoc, którego największą pasją jest wędkowanie, podróże i spokój na łonie natury. Ukończył politologię na UMCS w Lublinie, pracował w lokalnej firmie produkującej palety drewniane.
Niestety 5 lat temu jego plany życiowe i sens życia runęły. Diagnoza brzmiała jak wyrok śmierci - międzybłoniak otrzewnej - ekstremalnie rzadki i agresywny nowotwór. Jakby tego było mało, w tym samym czasie kiedy jego świat się walił, odeszła od niego żona. Łukasz został zmuszony do walki z nowotworem w pojedynkę. Ale nie pozwoliliśmy mu na to - My - jego rodzice i młodsza siostra - stanęliśmy za nim murem.
Łukasz nie zgodził się na chemioterapię, po długim gojeniu rany wrócił do pracy i w miarę normalnego życia. Jednak w styczniu tego roku nowotwór uderzył nagle ze zdwojoną siłą. Doszło do ostrej wznowy, mimo regularnych wizyt u onkologa. Lekarze przeprowadzili dramatyczną operację ratującą życie - Łukasz stracił większą część jelita cienkiego, wyłoniono dwie stomie, a jego codziennością stało się żywienie pozajelitowe, ciągłe zmiany opatrunków, wenflonów i zastrzyki. Po 2 tygodniach na OIOM-ie system medyczny rozłożył ręce. Łukasza przeniesiono do hospicjum. Usłyszeliśmy okrutne słowa - "Na ten nowotwór nie ma leczenia, pacjenci nie przeżywają...". Jednak my nie pogodziliśmy się z tym wyrokiem. W czasie gdy Łukasz przebywał w hospicjum, my poruszyliśmy niebo i ziemię, dotarliśmy do jednego z najwybitniejszych onkologów w Polsce. Zaproponował specjalistyczne badania genetyczne Exacta w Wielkiej Brytanii, niezwykle kosztowne, ale dające nadzieję.
Łukasz od ponad miesiąca przebywa w domu w tzw. hospicjum domowym - opiekujemy się nim 24 godziny na dobę. Wszystkim nam jest ciężko, ale musimy być dzielni i walczyć.
Miesiąc temu przyszły wyniki z Wielkiej Brytanii. Stało się coś, w co inni lekarze nie wierzyli - wyniki badań dały nam konkretną odpowiedź - zielone światło do walki!
Ta walka kosztuje fortunę, a czas ucieka!
Dla Łukasza stworzono spersonalizowaną terapię. Jest już po pierwszych wlewach dożylnych celowanych substancji, które mają niszczyć komórki nowotworowe oraz stymulować układ odpornościowy do walki. Pojawiła się realna szansa na życie dla Łukasza.
Niestety, barierą potwornie trudną do przejścia stają się koszty tej terapii. Leczenie odbywa się w Szczecinie - a wizyty muszą odbywać się regularnie co 3 tygodnie. Koszty specjalistycznych leków, transportu, opieki lekarskiej rujnują nasz budżet. Nie wiemy, jak długo może potrwać terapia, ale wiemy, że nie wolno nam jej przerwać. Przerwanie leczenia oznaczałoby poddanie się bez walki i zwycięstwo międzybłoniaka.
Łukasz chce żyć. Pragniemy, by jeszcze kiedyś mógł w spokoju usiąść z wędką nad wodą i nie być od nikogo zależny.
Bardzo prosimy Was o pomoc w sfinansowaniu tego medycznego cudu. Każda wpłata, każda złotówka i każde udostępnienie tej zbiórki to dla naszego syna i brata szansa na jutro.
Z całego serca dziękują - Rodzice i Siostra Łukasza
Darczyńcy
Wypłaty
Podopieczny jeszcze nie wypłacił środków ze zbiórki.

Słowa wsparcia
Chcesz dodać otuchy w walce Podopiecznego? Przekaż darowiznę i dopisz kilka słów wsparcia!