Zbiórka na pokrycie kosztów leczenia i terapii wspierających
Justyna Kulesza, Panków,
numer zbiórki: 112494
Opis zbiórki
Mam na imię Justyna.
Jestem mamą dwóch wspaniałych już nastoletnich córek Leny i Oliwii. Niestety życie nie szczędziło nas od początk: najpierw rozwód z ojcem dziewczynek, samotna matczyna walka z trudami wychowania i utrzymania dwóch małych córek bez mieszkania, a później choroba Oliwii (cukrzyca typu I i depresja), a na końcu moja depresja. W tym trudnym czasie wsparciem był dla mnie mój narzeczony. Niedawno udało nam się przenieść na wieś do małego poniemieckiego domku, gdzie liczyliśmy, że będziemy już mogli powoli zacząć cieszyć się naszym w miarę ustabilizowanym życiem. Wieś nas pochłonęła. Mnie w szczególności. Zajęłam się uprawą roślin, warzyw i owoców w naszym ogrodzie oraz hodowlą kurek. Tu znalazłam ukojenie w mojej codzienności i w depresji leczonej od kilku lat.
Niestety wszystko co dobre szybko się kończy i tak kilka miesięcy temu wyczułam guzek w piersi. Wizyta u ginekologa - jedna, druga... USG, a następnie mammografia. Na wszystkie wizyty oczywiście trzeba było czekać. Wynik BIRADS 5, skierowanie do onkologa, terminy kosmos... Wizyta prywatna w celu wykonania biopsji gruboigłowej - onkolog po wykonaniu USG nie ma wątpliwości: nowotwór złośliwy. Skierowanie na szpital, tam dopiero biopsja i znów oczekiwanie na wynik...
To był najdłuższy miesiąc oczekiwania w moim życiu i niestety nieoficjalnie dzień przed Wigilią dowiedziałam się telefonicznie, że to jest to czego chyba się spodziewałam ;(
Święta spędziłam z milionem pytań w głowie i z lękiem - czy dane mi będą jeszcze kolejne? Czy mam prawo się nimi cieszyć? Czy powinnam zacząć już działać? Co z moimi dziećmi? Co z ich przyszłością? Co z chorobą Oliwii? Co będzie ze mną...?
Oficjalnie 2.01.2026 podczas wizyty u onkologa stwierdzony został u mnie RAK naciekający HER2 dodatni, ER+/ PR+ (hormonozależny), czyli jeden z agresywniejszych.
Jeszcze kilka lat temu ten rodzaj raka był wyrokiem śmierci. Dziś pomimo złośliwości jest ogromna szansa na wyleczenie dzięki nowoczesnym terapiom. Czeka mnie chemioterapia, operacja i naświetlania, leczenie wspomagające oraz hormonoterapia. Dużo tego. Dużo kosztów nie tylko duchowych i mentalnych, ale przede wszystkim finansowych - leki, odżywki, kosmetyki, specjalna żywność medyczna, sprzęty rehabilitacyjne.
Czy dam radę? Muszę, choć wiem, że będzie ciężko.
Wiem, że muszę to przetrwać i wygrać tę walkę nie tylko dla siebie, ale przede wszystkim dla moich dzieci, dla Niego i dla naszego dalszego szczęśliwego wspólnego życia, bo wierzę, że na takie jeszcze zasługuję.
Zawsze to ja byłam tą osobą, która pomagała wszystkim tej pomocy potrzebującym. Żyłam przeświadczeniem, że nigdy nie wiem, kiedy to ja będę potrzebować pomocy od innych, dlatego w miarę moich możliwości dawałam każdemu z siebie i od siebie co tylko mogłam - przede wszystkim serce. Dziś jednak potrzebuję tego serca od Was i o nie Was proszę.
Darczyńcy
Wypłaty
Podopieczny jeszcze nie wypłacił środków ze zbiórki.

Słowa wsparcia