Trzy lata walki z rakiem. Chcę walczyć dalej.
Anita Radwańska, Głowno,
numer zbiórki: 112800
Opis zbiórki
Mam 44 lata.
Nigdy nie przypuszczałam, że w tym wieku będę musiała prosić innych o pomoc w walce o własne życie.
Przez kilka miesięcy przed diagnozą mój organizm wysyłał sygnały, że coś jest nie tak. Miałam bóle brzucha, niedokrwistość i nadpłytkowość. Badałam się, szukałam przyczyny swoich dolegliwości i zgłaszałam je lekarzom. Byłam jednak odsyłana, bo ze względu na mój młody wiek nikt nie podejrzewał, że za tymi objawami może kryć się tak poważna choroba.
Wszystko zmieniło się 25 kwietnia 2023 roku. Trafiłam wtedy na SOR z silnym bólem podbrzusza i bardzo wysoką gorączką. Badania przyniosły diagnozę, która w jednej chwili zmieniła całe moje życie: rak jelita grubego z przerzutami do prawego jajnika, wątroby i płuc.
Lekarze musieli działać natychmiast, ponieważ istniało podejrzenie sepsy. Po dwóch dniach intensywnej antybiotykoterapii możliwa była operacja.
28 kwietnia 2023 roku spędziłam sześć godzin na stole operacyjnym. Obudziłam się bez prawego jajnika i z wyłonioną stomią.
Ale wtedy nic z tego nie miało znaczenia.
Żyłam. I tylko to się liczyło.
Po operacji rozpoczęła się kolejna walka: rekonwalescencja, kolejne badania i wycieńczająca mój organizm chemioterapia.
Psychicznie byłam w rozsypce. Nie potrafiłam normalnie funkcjonować ani pogodzić się z tym, że w jednej chwili moja rzeczywistość zmieniła się w koszmar. Dzięki rodzinie, bliskim i przyjaciołom powoli zaczęłam oswajać życie z chorobą.
Od trzech lat jestem pacjentką szpitala onkologicznego w Warszawie. Co 10 dni wracam do szpitala na kolejne wlewy. I tak już od trzech lat.
Choroba odebrała mi niezależność, sprawność i możliwość realizowania planów. Od trzech lat jestem na rencie, ponieważ mój stan zdrowia nie pozwala mi podjąć pracy.
Z osoby aktywnej, silnej i pełnej energii stałam się osobą, która w wielu codziennych sytuacjach potrzebuje pomocy.
Ale mimo wszystko nadal walczę.
Dziś potrzebuję kolejnej szansy
Obecnie mam sześć guzów: cztery w płucach i dwa w wątrobie.
Wykryto u mnie również HER2, co otwiera możliwość zastosowania kolejnej terapii.
To dla mnie szansa na dalsze leczenie.
Niestety jej koszt jest ogromny.
Jedna dawka leku kosztuje około 40 000 zł i podawana jest co trzy tygodnie.
Nie wiadomo jeszcze, ile dawek będę potrzebowała. Oznacza to, że koszt samej terapii może wynieść setki tysięcy złotych.
Nie jestem w stanie sfinansować jej sama.
Jednocześnie koszt choroby to nie tylko koszt samego leku.
Trzy lata leczenia oznaczają także ogromną liczbę dodatkowych wydatków. To regularne dojazdy do szpitala na leczenie, konsultacje i badania, koszty transportu, rehabilitacji, dodatkowych leków, suplementacji oraz wszystkiego, czego potrzebuję, aby mój organizm miał siłę mierzyć się z kolejnymi etapami leczenia.
Od trzech lat utrzymuję się z renty, ponieważ choroba uniemożliwia mi powrót do pracy. W takiej sytuacji każdy dodatkowy wydatek związany z leczeniem staje się ogromnym obciążeniem.
Dlatego środki zebrane dzięki tej zbiórce chciałabym przeznaczyć nie tylko na terapię, ale również na wszystkie wydatki związane z dalszą walką z chorobą: dojazdy i transport do szpitala, rehabilitację, leki, suplementację, których przy rencie i trwającym leczeniu nie jestem w stanie samodzielnie udźwignąć.
Dlatego proszę Cię o pomoc
Założenie tej zbiórki było dla mnie bardzo trudną decyzją.
Przez wiele tygodni rozmawiałam z terapeutą, próbując przełamać w sobie poczucie bezradności i wstydu.
Przez całe życie pomagałam innym. Nigdy nie sądziłam, że sama będę musiała powiedzieć: Proszę, pomóżcie mi.
Dziś jednak nie chcę się poddać tylko dlatego, że nie stać mnie na dalsze leczenie i wszystkie wydatki, które się z nim wiążą.
Jeżeli możesz, proszę, wesprzyj moją zbiórkę, nawet najmniejszą kwotą.
Jeżeli nie możesz wpłacić pieniędzy, proszę, udostępnij ją dalej. Każde udostępnienie może sprawić, że moja historia dotrze do kogoś, kto będzie mógł mi pomóc.
Z całego serca dziękuję za każdą wpłatę, każde udostępnienie i każde dobre słowo.
Chcę walczyć dalej. Chcę spróbować mimo wszystkich przeciwności. Chcę mieć szansę na kolejne dni, miesiące i lata.
Dziękuję, że pomagacie mi nie rezygnować z nadziei.
Anita
Wypłaty
Podopieczny jeszcze nie wypłacił środków ze zbiórki.

Słowa wsparcia