Zbiórki

Dorota Ławniczak, Lubotyń

Zbieram środki na nierefundowany lek

Choruję na oponiaki mózgu, usuwane operacyjnie już siedem razy i leczone radioterapią. Niestety nie przyniosło to oczekiwanych efektów. Postanowiono zastosować chemioterapię. Zbieramy na lek nierefundowany przez NFZ - bewacyzumab. Jest to leczenie dożylne stosowane raz na dwa tygodnie. Koszt jednego podania to ok. 1700 zł. Mam 1300 zł renty, wychowuję sama 15-letniego syna. Nie jestem w stanie samodzielnie pokryć kosztów leczenia, dlatego proszę o pomoc.

10 151 zł
33%
Małgorzata Iwińska, Warszawa

Pomoc w zwalczeniu nawracającego raka piersi

Diagnozę usłyszałam w wieku 35 lat, kiedy człowiek ma w głowie inne plany niż rozpoczęcie leczenia z powodu nowotworu. Zawsze byłam osobą aktywną, uprawiającą sporty, kochającą taniec i podróże. W 2020 roku lekarze znaleźli w lewej piersi nowotwór złośliwy, HER2+, bez przerzutów. Leczenie trwało rok, obejmowało chemioterapię, leczenie celowane, jednostronną mastektomię z rekonstrukcją i wycięcie węzłów wartowniczych. Po operacji w lipcu 2021 otrzymałam najlepszą wiadomość, jaką można, czyli całkowita regresja choroby. Leczenie zakończyłam w lutym 2022 pełna nadziei, że już wszystko będzie dobrze. W wakacje powoli udało mi się wrócić do normalnej aktywności i ruchu po operacji oraz leczeniu. Przez chwilę cieszyłam się cudownym światem zdrowego człowieka. W głowie znowu pojawiły się plany życiowe, które trzeba było porzucić w chwili diagnozy w 2020 r. Kolejne badania miały mnie tylko upewnić w przekonaniu, że wszystko jest w porządku. We wrześniu 2022 r. w badaniach obrazowych wyszły liczne zmiany w płucach i wiele podejrzanych węzłów chłonnych ze strony usuniętej piersi oraz w całej klatce piersiowej. Biopsja węzła pod pachą potwierdziła obecność komórek rakowych, czyli wznowę choroby. Przede mną podjęcie ciężkiej i nierównej walki z nowotworem, który całkowicie zmienił moje życie. Chcę zrobić wszystko, żebym mogła znowu normalnie żyć i funkcjonować. Znaleziono u mnie mutację genu RAD51D, odpowiedzialną za zwiększone ryzyko raka piersi oraz jajnika, więc w przyszłości będę musiała profilaktycznie usunąć poza drugą piersią również jajniki. Pieniądze ze zbiórki chcę przeznaczyć na pokrycie wszelkich kosztów związanych z leczeniem nawrotu nowotworu, jak diagnostyka, nierefundowane leki, rehabilitacja, porady lekarskie oraz związanych z profilaktyką ze względu na obecność mutacji genetycznej. Nadal wierzę, że wszystko będzie dobrze!

26 390 zł
65%
Bożena Więckowska, Kraków

Immunoterapia w walce z rakiem piersi

Mam na imię Bożena. Od 4 lat leczę się na nowotwór piersi. Kiedy myślałam, że najgorsze jest już za mną, rak wrócił ze zdwojoną siłą. Guz jest zdecydowanie większy, atakuje też węzły chłonne. Bez specjalistycznej pomocy nie uda mi się go pokonać. Taka pomoc istnieje - ale mogę ją uzyskać tylko z Waszym wsparciem. Wyniki badań wskazują, że największą szansę na wyleczenie da mi chemioterapia trzeciej generacji podawana wraz z immunoterapią (lekiem pembrolizumab). Taką terapię zalecił też mój lekarz prowadzący. To trudne i wyniszczające leczenie, ale jestem pełna nadziei - bardzo pragnę żyć! Pembrolizumab jest powszechnie stosowany w leczeniu trójujemnych nowotworów piersi w całej Europie. Niestety u nas w Polsce terapia ta nie jest refundowana. Mojej rodzinie udało się zebrać już część funduszy, ale to wciąż zbyt mało, bo koszt całej terapii jest ogromny: ponad 250 tysięcy złotych. Nie jesteśmy w stanie samodzielnie go udźwignąć. Wierzę jednak, że dzięki wsparciu wspaniałych ludzi uda mi się pokonać raka. Jeśli jesteś w stanie wesprzeć mnie w walce z chorobą, ja oraz moje dzieci Marek i Kasia będziemy niezmiernie wdzięczni za każdą okazaną pomoc. Liczy się każdy dzień - i każda złotówka.

43 033 zł
17%
Agnieszka Niska-Wójcik, Warszawa

Spot dla Agi

Cześć, nazywam się Agnieszka Niska-Wójcik i od blisko 30 lat działam w branży reklamowej. Teraz muszę zareklamować siebie, bo potrzebuję Waszej pomocy. Brief jest prosty – krótki deadline, zero budżetu i najgorszy klient świata. Znam go od stycznia 2022 – typ jest złośliwy i uparcie do mnie wraca. Nowotwór piersi potrójnie ujemny. Nie pozwala mi pracować, zajmować się domem i cieszyć z sukcesów moich dwóch dorastających synów. Żeby rozstać się z klientem raz na zawsze, muszę brać lek, który nazywa się Keytruda (pembrolizumab). To nierefundowana nowoczesna immunoterapia dla pacjentów, którzy nie odpowiedzieli na wcześniejsze leczenie, czyli dla mnie. Cena za dawkę to 15 625 zł, a ja potrzebuję ich 18. Muszę dość szybko zebrać 281 250 złotych. 281 250 zł to budżet jednego spotu reklamowego. I to nie pięknego i długiego, jak niektóre słynne reklamy, raczej krótkiego i z oszczędnościami na scenografii. Jednak w pojedynkę nie da się zrobić nawet takiego. Dlatego zwracam się do Was, przyjaciele, znajomi, znajomi znajomych, oraz wszyscy z którymi zetknęłam się na internalach, planach, przy postprodukcji i w codziennym życiu – nakręćcie ten spot ze mną. Bez Was mogę nie dać rady. Dziękuję, Aga

87 923 zł
31%
Justyna Nowakowska, Skrwilno

Zbiórka na leczenie zagraniczne

Mam na imię Justyna, mam wspaniałą rodzinę - męża Adasia i dwie córki: Kasię (14 lat) i Zosię (11 lat), dla których walczę i chcę żyć. Oni są dla mnie największym wsparciem. Od ponad trzech lat choruję na ostrą białaczkę szpikową, jestem 2 lata po przeszczepie komórek macierzystych od starszej siostry. Niestety po 10 m-cach choroba wróciła, miałam podawane limfocyty od siostry, ale znowu choroba nie dała za wygraną, przeszłam kolejną chemioterapię i radioterapię. Od moich lekarek prowadzących dowiedziałam się, że jest metoda b.skuteczna CAR-T. Metoda ta wykorzystuje układ odpornościowy danego pacjenta. Dzięki inżynierii genetycznej modyfikuje się limfocyty T pobrane od pacjenta, tak by potrafiły rozpoznawać jego własne komórki nowotworowe i je niszczyć. Zabieg ten wykonuje się m.in. w Izraelu, jednak koszt to ok. dwa miliony złotych. Niestety nie stać mnie, aby pokryć go z własnych środków. Dlatego zwracam się do ludzi dobrej woli o wsparcie. Każdy grosz się liczy! Jeśli możecie, to proszę wpłacajcie na moją zbiórkę. Bardzo wszystkim z góry dziękuję.

20 579 zł
1%
Paweł Jóźwik, Nałęczów

Rozprawić się z obcym - szybko i bezwzględnie!

Cześć, nazywam się Paweł i w lutym 2022 dowiedziałem się, że mam złośliwy nowotwór zlokalizowany w dość niefortunnym miejscu bo w lewej części mojego płata czołowego. Dla młodego, aktywnego męża i ojca czworga dzieciaków była to wiadomość niespodziewana i - nie powiem - przygnębiająca. Postanowiłem jednak, że choroba nie pozbawi mnie dobrego samopoczucia i pozytywnego nastawienia do ludzi i życia i zrobię wszystko, żeby z obcym rozprawić się szybko i bezwzględnie. Więrzę w Boga, moc modlitwy i zdolnych ludzi powodujących postępy w medycynie, dlatego pragnę sięgnąć po najnowsze zdobycze medycyny, narzędzia onkologii molekularnej, które z pewnością w niedługim czasie spowodują, że nowotwory - również glejaki - będą całkowicie wyleczalne. Aby to zrobić potrzebuję, a jakże, sporo forsy, dlatego zdecydowałem się na współpracę z Onkofundacją Alivia.

28 178 zł
80%
Katarzyna Karpińska, Braniewo

Wsparcie w leczeniu

Mam na imię Kasia, mam 35 lat. Do tej pory moje życie biegło spokojnie. Mam pracę i kochającego 11-letniego syna, którego sama wychowuję od 6 lat. W kwietniu 2022 r. znalazłam u siebie w piersi guza. Po wszystkich badaniach i biopsji mammotomicznej okazało się, że jest to nowotwór złośliwy sutka. Właśnie zaczynam chemioterapię i swoją walkę z rakiem. Po kilku miesiącach chemioterapii będzie mnie czekała operacja mastektomii i radioterapia. Będzie to bardzo ciężki okres dla mnie i mojego syna pod względem psychicznym jak i finansowym. Utrzymujemy się tylko z mojej pensji, która się zmniejszy z racji długotrwałego leczenia. Dlatego pomyślałam, że w ludziach siła, że może mogę liczyć na Waszą pomoc. Przyda się każda złotówka, która pomoże mi w leczeniu, dojazdach do szpitala oraz codziennych wydatkach związanych z walką o zdrowie. Chcę wyzdrowieć dla mojego syna, wrócić do pracy i żyć pełnią życia. Obiecuję, że jak tylko poczuję się silniejsza, od razu zabieram się do działania. Mam w sobie sporo pozytywnej energii i chcę ją dobrze spożytkować. Życie stawia przed nami wiele wyzwań. Jednym z najważniejszych dla mnie dziś jest pokonanie choroby. Wierzę, że tak będzie i jeszcze wiele rzeczy wspólnie zrobimy razem. Z góry dziękuję za okazane wsparcie i każdą złotówkę.

10 011 zł
50%
Grażyna Arłukowicz, Gdańsk

Niezbędne leczenie zagraniczne

Szanowni Państwo, mam na imię Grażyna, mam 57 lat. Z wykształcenia jestem farmaceutą, a ostatnie kilkanaście lat pracowałam w firmie zajmującej się sprzedażą specjalistycznego sprzętu medycznego. Ironią losu, zawodowo zajmowałam się właśnie guzami wątroby. Ze względu na to, że przez całe swoje życie pracowałam w branży medycznej, zawsze ważna była dla mnie profilaktyka i tak podczas rutynowego USG jamy brzusznej znaleziono w mojej wątrobie nieswoistą zmianę. Pierwszym krokiem była dalsza diagnostyka, a następnie bisegmentektomia wątroby. Wyniki badania histopatologicznego nie pozostawiły złudzeń - rak węwnątrzwątrobowych dróg żółciowych. Na początku otrzymałam informację, że guz został usunięty chirurgicznie i potrzebna będzie chemioterapia uzupełniająca. Nowotwory dróg żółciowych należą do niezwykle rzadkich i ze względu na to spotkałam się z bezradnością wielu lekarzy w Polsce. Znalazłam jednak prawdziwego specjalistę w tej dziedzinie - prof. Macieja Pecha, lekarza polskiego pochodzenia pracującego w Szpitalu Uniwersyteckim w Magdeburgu, w Niemczech, który podjął się mojego leczenia i nie uznał mnie za “przypadek beznadziejny”. Właśnie tam przeszłam już zabieg brachyterapii, ale ze względu na progres choroby na chwilę obecną potrzebuję poddać się jeszcze zabiegowi radioembolizacji wątroby, który nie jest refundowany. Równocześnie przyjmuję chemioterapię. Choroba zmienła moje życie, jednak mój organizm nie daje za wygraną. Staram się pokazywać innym, że rak to nie wyrok i że po diagnozie można normalnie żyć. Często spotykam się nawet z komentarzami, że wszystkich oszukuję, bo patrząc na mnie nikt nie chce uwierzyć w to, że dopadła mnie tak ciężka choroba. Poza częstymi wizytami w szpitalu, prowadzę normalne życie wraz z moimi dwiema córkami - Adrianną (l. 27) oraz Anetą (l. 24). To właśnie bycie mamą jest rolą, w której, zdaniem moich córek, jestem bezkonkurencyjna. Diagnoza zbliżyła nas trzy do siebie bardziej, niż prawdopodobnie kiedykolwiek byłoby to możliwe, gdybym nigdy jej nie usłyszała. Na horyzoncie pojawiła się nadzieja - aktualnie czekam na wyniki badań genetycznych, na podstawie których być może istnieje szansa na wdrożenie terapii celowanej lub immunoterapii. Bez względu na wyniki badań genetycznych, na chwilę obecną niezbędna jest radioembolizacja wątroby, w której znajduje się ognisko pierwotne choroby. Wiem, że choroba pozostanie ze mną i z moją rodziną na zawsze, ale wiem również, że możliwym jest utrzymanie jej w ryzach i normalne życie, jak z każdą inną chorobą przewlekłą. Proszę o pomoc w walce z trudnym przeciwnikiem, któremu nie zamierzam pozwolić na wygraną.

10 740 zł
8%
Darek Kapusta, Radom

Tata czwórki dzieci walczy z rakiem!

Mam na imię Darek. Niespodziewanie zachorowałem na nowotwór złośliwy: chłoniaka Hodgkina i życie mi się zawaliło. Mam 38 lat. Przed chorobą byłem zatrudniony jako pracownik budowlany. Dobrze nam się wiodło. Mam wspaniałą sześcioosobową rodzinę, której nie mogę teraz utrzymać. Byłem jedynym żywicielem rodziny. Żona nie pracuje, ponieważ nasza najmłodsza córeczka Magdalena ma rok i 4 miesiące. Sześcioletnia Natalia idzie od września do zerówki, Adaś 10 lat i Maja, która w grudniu skończy 14 lat. Nasz budżet wynosi 3500 zł. Po opłaceniu bieżących rachunków zostaje nam 1800 zł na życie. Moją największą pasją jest wędkowanie, chciałbym mieć siłę, by znów pójść na ryby jak również wrócić do pracy, ponieważ jestem pracoholikiem. Bardzo mi tego brakuje, ale stan zdrowia mi na to nie pozwala. Zbiórka pomogłaby mi w dojazdach na leczenie jak również zakupieniu potrzebnych leków.

5 596 zł
69%
Tetiana Flysnyk, WARSZAWA

Potrzebna pomoc na leczenie w Polsce

Nazywam się Tetiana i mam 34 lata. Od 3 lat walczę z przewlekłą białaczką limfocytową. W lutym, kiedy wybuchła wojna na Ukrainie, dowiedziałam się, że rak powrócił. Moja córka i ja byłyśmy zmuszone przeprowadzić się do Polski, abym mogła poddać się leczeniu. Potrzebuję Twojej pomocy, żebym mogła opłacić dojazdy do placówki, w której się leczę, lekarstwa oraz inne wydatki, które ponoszę w związku z moim leczeniem. Dziękuję wszystkim, których to obchodzi!

783 zł
7%
Edyta Kolbus, Warszawa

Razem z Edytą pokonamy go!

Rok temu w 13 tyg. ciąży usłyszałam, że mam zaawansowanego raka tarczycy z przerzutami na węzły, przede mną była trudna decyzja operacji ryzykownej w czasie ciąży, ale udało się! Zooperowana zostałam, urodziłam zdrowe dziecko i zostałam poddana jodoterapii. Niestety w tym roku podczas badania usg piersi, a później biopsji została postawiona kolejna diagnoza - rak piersi z przerzutem do węzłów chłonnych. Jestem w trakcie chemioterapii, wydatki związane z dalszym leczeniem są wysokie, późniejsza operacja również będzie kosztowna, chcę być przygotowana.

7 155 zł
14%
Danuta Karpinska, Strzegom

Nowotwór złośliwy prawej i lewej piersi

Na nowotwór złośliwy prawej piersi zachorowałam w lutym 2020 roku. Przeszłam leczenie przedoperacyjne i chemioterapię. 8 grudnia 2020 roku miałam operację wycięcia węzła wartowniczego i guza oraz radioterapię śródoperacyjną. Później dalsze leczenie herceptyną i radioterapia. Cały czas byłam i jestem pod opieką lekarzy onkologów. W maju 2022 roku okazało się, że musiałam mieć też zabieg na macicy. W tym samym miesiącu przeżylam szok, bo wymacałam sobie guza w lewej piersi. Po biopsji i badaniu okazało się, że jest to nowotwór złośliwy przewodowy naciekający. Na 11 sierpnia 2022 roku mam już wyznaczony termin usunięcia guza. Później czeka mnie leczenie podobne jak po pierwszej operacji. Organizm mam już tak wycieńczony, że mam problemy zdrowotne z nadciśnieniem, cukrzycą, z sercem, tarczycą i nerkami. Dziennie biorę dosłownie garść leków. Do szpitala muszę dojeżdżać około 30 km i to jest też jeden z problemów. Rodzina stara mi się pomagać jak może, ale też nie zawsze mogą, bo prcaują, a wiadomo jak trzeba teraz pilnować pracy. Badania muszę robić w większości prywatnie, ponieważ na NFZ czekałabym pół roku albo i dłużej (kardiolog, endokrynolog, onkolog). Oszczędności, które miałam, już mi się wyczerpały. Jestem wdową na emeryturze i nie stać mnie już na tak wysokie koszta leczenia. Pomoc, o którą proszę, wystarczyłaby mi na pokrycie tak ważnych dla mojego życia wydatków zdrowotnych. W zeszłym roku skorzystałam z dobroci fundacji Alivia. Przez 8 dni dowożono mnie na radioterapię i odwożono do domu, na koszt fundacji. Za co dziękuję z całego serca. Zebrane środki przeznaczę przede wszystkim na dojazdy do placówek medycznych, wizyty u lekarzy specjalistów oraz codzienne wydatki związane z leczeniem. Z góry dziękuję za okazane wsparcie i każdą złotówkę.

198 zł
0%